em_em71
03.01.06, 00:05
rozpadają się na moich oczach dwa wieloletnie związki. W obu są dzieci,
kikuletnie... Kurcze, zarówno jedni, jak i drudzy sprawiali wrażenie
dopasowanych, szczęśliwych... Ustabilizowani materialnie, bez nałogów i
innych patologii, zgodni, kulturalni, podobnie wykształceni, a jednak...
W obu przypadkach, dotychczas spokojne, rozsądne, nie zawaham się napisać:
dojrzałe kobiety - odchodzą. Odchodzą od mężów, którzy każdą wolną chwilę
poświęcali rodzinie, o ironio, byli prawdziwymi domatorami...
Smutno mi, bo obie pary znam od bardzo wielu lat...