Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :))))

03.01.06, 11:18
Bardzo prosze napiszcie jak sobie radzicie ze swoimi.Ja jestem 4 lata po
slubie i niezbyt mi to wychodzi.Czy raczej ulegacie tesciowej dla swietego
spokoju czy sie odcinacie i nie pozwalacie wtracac?Ja niestety mieszkam z
tesciami wiec mam utrudniona sytuacje.
    • mamciaa Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:32
      Teściowej należy się szacunek...w końcu matka twojego męża. Nie można jednak
      pozwolić na ciągłe wtrącanie...a jeśli się na to pozwoli od początku to z
      czasem jest coraz trudnie. My w końcu się wyprowadziliśmy...200 km dalej. I
      teraz jest super...czego oczy nie widzą tego sercu nie żal. Jeśli jednak nadal
      jesteście zmuszeni mieszkać razem...ja starałabym słuchać jej rad ale robić to
      coa uważasz za lepsze. Trudne to jest...ale nie odcinaj się może być kiepsko.
      Powodzenia.
    • edorka1 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:40
      Teściowa jest matką człowieka którego kocham. Sprawiła, że jest tym, kim jest.Więc ją za to kocham. Dla niego jest ważna, tak jak ważna jest moja mama dla mnie. Więc i dla mnie jest ważna.
      Nie zawsze sie zgadzam, nie zawsze rozumiem, nie słucham zbawiennych rad. Zawsze szanuję, choć nie zawsze to jest łatwe. I nie rozumiem tych jadowitych tekstów o "mamuśkach".
      • chloe30 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:48
        Wpływ mojej teściowej na M. ograniczył się do dawania mu jeść. Od podstawówki z
        małą pomoca ojca sam się wszystkiego dochrapywał. Czy w takim razie też jestem
        jej winna szacunek, że go ukształtowała?
    • e_r_i_n Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:47
      Moja tesciowa jest rozna dla roznych synowych wink Tzn. mam porownanie -
      jak traktuje mnie i zone brata mojego meza. I to traktowanie zalezy od tego,
      jaka osoba jest owa synowa, od tego, jakie zaleznosci miedzy nami wystepuja
      oraz jaki jest syn smile
      Moj maz jest inni niz brat - duzo bardziej niezalezny, duzo ostrzej wyrazajacy
      swoj sprzeciw smile. Ja tez nie jestem spolegliwa istotka, dzieki czemu moja
      tesciowa NIGDY nie wtracala sie do naszego zycia. To raczej ja, zeby jej
      sprawic przyjemnosc smile, czasami prosilam ja o rade.
      Mam tez o tyle latwiej, ze moj maz zawsze stoi za mna murem - na wiekszosc
      spraw mamy takie same poglady.

      Z kolei brat mojego meza o wszystko pyta mamusie, jego zona to tez raczej cicha
      i niesmiala osobka. Dodatkowo mieszkaja z tesciami i sa w dosyc duzym stopniu
      od nich zalezni, wiec tesciowa (mam wrazenie) uwaza, ze ma prawo ingerowac
      w ich zycie. Doszlo nawet do tego, ze to tesciowa zamowila termin chrztu ich
      corki - oni sie musieli podporzadkowac smile.

      Tak wiec rada (chociaz niekoniecznie sie sprawdzajaca u wszystkich) - pokazac
      od pierwszego dnia, ze jest sie silnym i niezaleznym smile.
      • mamciaa Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:49
        Dokładnie o to mi chodziło...ja na poczatku bałam się...i niestety było coraz
        gorzej. Teraz powoli "podnoszę się" Stram się pokazać moją niezalezność...i że
        mam swoje racje.
        • asia1020 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:57
          Moja tesciowa jest osoba ktora lubi kierowac wszystkim.My z mezem bardzo sie
          przed tym bronimy wiec mamy w miare spokoj.Nie lubie byc kontrolowana ani sie
          tlumaczyc gdzie ide czy gdzie bylam.Za to siostra mojego meza to typowa
          coreczka mamusi i jest jej oczkiem w glowie.Niestety jestesmy w podobnym wieku
          i ciagle tesciowa porownuje nas i nasze dzieci.A to mnie doprowadza do szalu to
          ciagle porownywanie z jej corka.teraz stoimy przed dylematem czy zostac tutaj
          (bedziemy miec wtedy dom), czy dac sobie spokoj i isc na swoje(ale wtedy dom
          dostanie coreczka).Nie wiem co jest lepsze.No i dodam ze corka mieszka dwa domy
          dalej i jest ciagle obecna w naszym zyciu.
        • e_r_i_n Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 11:57
          Bałaś sie tesciowej? smile
          Ja bardzo dziekuje moim rodzicom za to, jak mnie wychowali - za to, ze potrafie
          byc asertywna i umiem grzecznie posatwic na swoim smile.
          • mamciaa Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 12:02
            Bałam się jej postawić. Kończyło się to jej płaczem, żalem do nas...jak
            moglismy...no i niestety wpływało to na relacje z mężem...jako młoda mężatka
            uważałam że nie powinnam doprowadzać do takich sytuacji...teraz wiem, że
            pogarszało to sytuację. Niestety teściowa ma specyficzny charakter. Chce nad
            wszystkim panować, jest najmądrzejsza...wiek i stanowisko w pracy...a przy tym
            strasznie uczuciowa. A w sumie jest fajna kobieta...teraz jest lepiej
            • e_r_i_n Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 12:04
              Aha, rozumiem. Nie dziwie sie tez, ze mialas problem. Ale z drugiej strony to
              była, moim zdaniem, manipulacja tesciowej - osiagala to, co chciala, bo
              wiedziala, ze nie bedziesz chciala jej sprawic przykrosci.
              Dlatego jasne zasady od poczatku sa najlepsze.
              • mamciaa Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 12:06
                Dokładnie...ale człowiek uczy się na błędach. Przyzwyczailismy ją do takiego a
                nie innego stanu rzeczy. Teraz dtruniej działac w drugą stronę...ale jest coraz
                lepiej. Jasno mówię jej moje racje...i w końcu i ona zaczyna duskutować a nie
                od razu płakać.
    • wieczna-gosia Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 12:39
      dziele sprawy na wazne i niewazne. Np zwisa mi upieranie mojego dziecka- ja
      ubieram zbyt chlodno, ona zbyt cieplo. A niech ubiera. Przygladam sie temu ze
      spokojem, ale gdy wychodze ja- dziecko ubrane jest po mojemu.

      Poniewaz nie mam alergikow- w jedzenie tez sie nie wtracam.

      Wtracam sie we wszystkie proby podwazenia autorytetu (moj tesc ma jazdy na syna-
      co ciekawe.. potrafi np powiedziec twoj tata jest leniwy)- wtedy interweniuje
      dosc ostro.

      Ale generalnie skoro ieszkasz z teciami to masz male pole do dyktowania granic.
      Chociaz ja pewnie i tak bym walczyla o intergralnoc swojej rodziny. Ja jestem
      matka, moge posluchac, moge nie. No ale niestety to juz jest walka o wladze.
    • julia246 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 14:33
      Ja robię tak, kiedy teściowa zaczyna mi doradzać, jak to jak tamto, często
      przytakne, ale i tak robię po swojemu.
      Ale jak zaczyna przeginać, to potrafię się z nią nie zgodzić, choć do
      asertywnych nie należę.
      Pozdrawiam, i żeyczę wytrwałoścismile)))))
    • lila1974 Re: Odpowiednio się nastawić... 03.01.06, 14:42
      Jeśli się w głowie wałkuje temat:
      "Mam upierdliwą teściową, mam upierdliwą teściową, wredną jędzę, wstrętne
      babsko itp"
      to niczego dobrego sie z relacji z teściową nie należy spodziewać.
      Może zamiast tego wystarczy sobie w duchu powiedzieć .... eeeee nic sobie nie
      mówić, wogóle przestać nabijać głowę tym tematem, bo im dłużej człowiek coś
      gryzie tym bardziej się nakręca na NIE.

      Tesciowa też człowiek i jak z czlowiekiem należy postępować.
    • catalinka Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 15:21
      My z teściową dotarłyśmy się w końcu. Też mieszkamy razem, ale lubie też dni
      kiedy teściowa wyjeżdża na kilka dni. Pracy przy córciach mam więcej, ale
      psychiczne odreagowanie jest ważne. Nie mam problemów jeżeli chodzi o
      wychowywanie córeczek, bo teściowa ma podobne zapatrywania jak my, nie
      rozpieszcza więc ich i nie podważa moich decyzjii. Tylko przy ubieraniu na dwór
      mamy trochę spięć, ale to inne pokolenie, te od szalików na ustach. Och jak ja
      tego w dzieciństwie nie cierpiałam. Pozdrawiam
      Kasia
      • chloe30 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 15:25
        catalinka napisała:
        to inne pokolenie, te od szalików na ustach. Och jak ja
        > tego w dzieciństwie nie cierpiałam. Pozdrawiam
        > Kasia

        Kurcze, też mi tak zakładali i bardzo to lubiłam! Gorzej - do tej pory czasem
        tak noszę smile)) (po mieście nie latam w ten sposób, ale w górach - często)
      • berecik7 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 15:32
        A ja niestety swoją przyzwyczaiłam do tego, że jestem na każde zawołanie. To
        oczywiście moja wina, bo jestem typem osoby, która lubi pomagać. No więc
        pomagałam. A to uczyłam szwagra do matury, pisałam za niego przez całe liceum
        wypracowania z polskiego (bo on nie zda, a ona tego nie przeżyje...), a to
        pomagałam urządzać dom, a to, a tamto. No ale niestety się skończyło. Gdy byłam
        w ciąży okazało się, że moja teściowa nawet nie zadzwoniła wiedząc, że zostałam
        sama z przeprowadzką (mąż w delegacji). No i koniec. Teraz martwię się o siebie
        i o swoje dziecko.
    • triss_merigold6 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 03.01.06, 22:56
      Neutralność. Zachowanie wzajemnej neutralności to podstawa.wink
      Widujemy się dość rzadko, może ze 2x w miesiącu teściowa przyjezdża do wnuka na
      parę godzin. Ja wtedy zazwyczaj wychodzę załatwiać swoje sprawy. Jesteśmy z tak
      kompletnie odmiennych bajek, że jakiekolwiek porozumienie poza podstawową
      uprzejmością i wymianą doskonale banalnych zdań nie wchodzi w grę.
      Jeden wyjątek: kiedy teściowa zaczyna mnie nawracać a robi to niemal przy
      każdej wizycie, najpierw tracę słuch a potem staję się stanowczo nieprzyjemna.
      Tyle, że nie mam ambicji żeby mnie lubiła. Uprzejmość, tolerancja, miłe
      zachowanie bez uwag - tyle wymagam i tyle daję.
    • marcik_k Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 04.01.06, 12:12
      Ja też mieszkam z teściami.Z początku byłam zadowolona wiosna lato teść od rana
      do wieczora był w pracy teściowa też, więc był luz.Opiekowałam się dzieckiem
      nikt mi nie brzęczał za uchem co mam robić. Sytuacja się zmieniła jesienią i
      zimą kiedy teść jest cały czas w domu. Powiem szczerze przeszkadza mi to. Bez
      przerwy wchodzi do nas zobaczyć wnuczka posiedzi z nim 5 min i idzie na fajke
      albo coś zrobić a mały się drze i tak w kółko.Teściowa jak przyjdzie z pracy
      tak samo przyjdzie wyciągnie go z łóżeczka bo jest jej szkoda dziecka że się
      ładnie bawi w łóżeczku to musi go rozłośćić ponosić 5 min i zostawić. Wkurza
      mnie to nie odzywałam się na początku no bo to teściowa ale teraz nie mam
      zamiaru siedzieć cicho. Mam prawo do swojej prywatności do swojego życia i to
      że mieszkam z nimi to nie znaczy że mogą robić co im się podoba. Dziecka pod
      ich opiekę bym nigdy nie zostawiła nie ufam im i koniec. Mężowi się to nie
      podoba ale trudno. Poprostu nie czuje się dobrze jak dziecko jest w ich rękach.
      Teściowa jest przemądtrzała i zawsze robi to co chce tak ją nauczył teść i syn.
      Ale to nie znaczy że z moim dzieckiem i ze mną też może postępować tak.Wpycha
      mu do buzi jakieś babry których nikt by nie tknął to już lekka przesada jak jej
      mówie że jest na to uczulony to mówi że ona tylko mu troszeczke chciała na
      spróbowanie dać bo on chciał (a jeszcze nie mówi). Jest bardzo uciążliwa.
      Dlatego jak mówie mężowi (bo w sumie mieszkamy na "odludziu")że jade do ciotki
      albo do mamy (oczywuście jak on idzie do pracy od 14 do 23)to ma pretensje bo
      nasz dom jest tu i przecież tu w domu jest jego tata to moge se z nim pogadaći
      on mi może pomóc. Ale ja nie chce, nie mam ochoty z nim gadać nie chce żeby
      siedział z moim dzieckiem.Ja wiem że ktoś może pomyśleć że głupia jestem jak
      moge takie rzeczy wygadywać. Ale ja widze oni nie umieją się dzieckiem zająć
      robią głupie rzeczy i dziwnie się zachowują a ubaw przy tym mają i co takie
      dziecko z tego wyniesie. Robią tak może bo swojego syna nie mieli czasu
      wychować i teraz nie wiedzą jak to robić. Ale to nie znaczy że się będą na
      moim dziecku uczyć.Wiem że mężowi może być przykro że mam takie zdanie i że
      powiedzmy odsuwam ich od dziecka bo to są jego rodzice tylko że przez cały czas
      rzucali mu kłody pod nogi, zawsze ja mu pomagałam słuchałam jakie ma do nich
      żale a teraz nagle już są dobrzy.To ja dziecko i mąż stanowimy rodzine. To my
      powinniśmy się trzymać razem budować między sobą więź. Teściowie są na dalszym
      planie.My mamy własne życie swoje problemy chcemy decydować o tym współnie. To
      że oni mieszkają razem z nami to nie znaczy że mają się wtrącać ja im w parade
      nie wchodze. Siedze sobie w swoich mieszkaniach wogóle do nich nie
      zaglądam.Dlatego może mnie denerwuje jak oni non stop przychodzą do nas.
      Człowiek chce wspólnie pobyć porozmawiać z mężem. A nie cały czas teściów
      widzieć. Dlatego mam prawo do tego żeby im powiedzieć jak sami na to jeszcze
      nie wpadli że mamy swoje życie jesteśmy u siebie w swoich mieszkaniach i
      chcemy mieć chwile spokoju a nie żeby cały czsa tu włazili obrażą się
      trudno.Ale jak tak dalej będzie to wejdą nam na głowe i będzie jeszcze gorzej
      lepiej ukrócić to na samym początku niż w to brnąć.Dlatego uważam że należy o
      swoje walczyć. Ja nie ożeniłam się z teściami tylko z ich synem i ich moge
      tolerować ale umieć żyć i coś tworzyć to musze z mężem. Jak będziesz siedzieć
      cicho i ulegać im to będzie jeszcze gorzej. Dziewczyno masz własną rodzinę i o
      nią powinnaś dbać, powinnaś robić to co uważasz za słuszne a nie tak jak chce
      teściowa.To że z nią mieszkasz to nic nie znaczy przecież nie wcisnęłaś się tam
      na siłe napewno sami to zaproponawali albo chcieli żebyście z nimi mieszkali.
      Trzeba postawić sprawę jasno przecież nie masz 14 lat jesteś dorosła wiesz co
      robisz i nie potrzebujesz żeby ktoś na każdym kroku ci matkował.powiedz jej że
      Jak bedziesz potrzebowała pomocy czy rady to się do niej zwrócisz.Może się
      obrazić ale trudno to jest wasze życie a nie jej ona miała szanse żeby swoję
      życie ukształtować po swojemu niech też da tą szansę wam. No chyba że twój mąż
      stoi po stronie mamy i nie przeszkadza mu że się wtrąca do
      wszystkiego.Pozdrawiam
    • luleczka1 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 04.01.06, 12:57
      mnie z teściową się nie ułożyó.trochę żałuję
      ja zrobiłam taki błąd że prawie zawsze przytakiwałam,na wszystko się
      zgadzałam,teściowa zawsze interweniowała, gdy urodziło sie pierwsze dziecko
      codziennie dzwoniła,co tydzień jeżdziliśmy na obiadki,czasami nocowaliśmy, choc
      często miałam odmienne zdanie bałam sie odezwać(taką niestety mam naturę
      niestety, jestem zakompleksiona)bo myślałam ze jak sie nie postawie to bedzie
      super. skutek był taki ze teściowa zaczeła sobie na mnie "ujeżdzac",ona mogła
      wszystko powiedzieć a ja siedziałam cicho i potem przeżywałam to w
      środku,rozpamiętywałam. nabawiłam sie nerwicy,dszności i miałam poważne
      problemy ze zdrowiem przez rok.
      teraz jestem starsza mądrzejsza, 10 lat po ślubie, jezdzimy w odwiedziny raz na
      miesiąc na kawkę albo i rzadziej bo młodsza pociecha dużo choruje.w związku z
      czym nie widzę nie słyszę ona nie dzwoni ja tez nie.nie działamy już sobie na
      nerwy. teściowej nie można zmienić trzeba zmienić coś w sobie.w sumie też
      trochę dzięki niej zaczęłam pracować nad sobą. nie jestem już taka komformistką
      nie zgadzam sie na wszystko, mam własne zdanie, myślę ze bardzo sie rozwinęłam
      przez ten czas.stałam sie dojrzałą kobietą która wie czego chce.mąż też
      zauważył zmianę i bardziej sie szanujemy i ja szanuje bardziej siebie. odwagi i
      powodzenia . walczmy o siebie i o nasze rodzinki.
    • munka11 Re: Jak zyc z tesciowa zeby przezyc-dobre rady :) 04.01.06, 14:07
      No właśnie ja jestem świeżo po dość strasującej sytuacji. Moje dziecko (prawie
      3-letnie) ma okres sprawdzania na co może sobie pozwolić. Strasznie tępię
      niekonsekwencję mojego męża, który ciągle łamie już raz postawione zakazy.
      Wczoraj wieczorem cała procedura usypiania synka rozbudowała się do
      niebotycznych rozmiarów, a to siku, a to kupa, a to gaszenie świateł, a to
      bajka, a to obcinanie paznkoci... i tak dalej, robił wszystko żeby nie iść
      spać. Wkurzyło to nawet mojego męża, na co synek zareagował histerią, płacz,
      zbieranie na wymioty, rzucanie się itd. znacie to pewnie z autopsji. Na całą tą
      sytuację wchodzi babcia z pretensjami że to nasza wina, że robimy cyrki itp.
      żeby raz zainterweniowała to jeszcze bym wytrzymała ( w końcu to nauczycielka
      która wszystko teoretycznie wie najlepiej), ale nie... musiała wkraczać jeszcze
      kilka razy, więc cała sytuacja trwała 2 godziny. W końcu mąż po prostu wyrzucił
      ją z pokoju. Sama nie wiem jak teraz zareagować, zdaję sobie sprawę, że babcia
      się poświęca i pilnuje wnuka chociaż nie musi, na dodatek też czasami zachowuje
      się histerycznie, ale coś takiego nie mieści mi się w głowie. Nawet jak czuła,
      że postepujemy nie tak, to mogła zwrócić uwage jak sytuacja się unormuje. Mąż
      zobowiązał się że porozmawia z nią, na moje uwagi raguje nazbyt nerwowo, w
      końcu to jestem tylko synowa...na dodoatek daleką od jej marzeń na
      synową...Sama nie wiem co teraz zrobić, dotąd wszelkie uwagi puszczałam mimo
      uszu, ale teraz chyba nie powinnam tego zostawić. I co Wy na to?
      Pozdrawiam
Pełna wersja