ewelinap4
04.01.06, 08:50
dziewczęta, oto mój problem...
od dłuższego czasu nie moge dogadać się z mężem.
Chodzi o sprawę dzisiejszego dnia. Jestem umówiona do ginekologa na usg
piersi. Jest to wizyta bezpłatna, czekam na nią już kilka miesięcy. W tym
problem ze nie mam kasy zeby płacic za to badanie, skoro mogę miec za darmo
(płacę składki dlaczego nie skorzystac).Tymbardziej ze muszę się zbadać,
dostałam skierowanie od lekarza, bo karmiłam i po karmieniu mam jakies
problemy.
Problem polega na tym że mam dziecko i nie mam z kim go zostawić. (nie mam
kompletnie nikogo!)
Wizyta jest na godz 15, mąż jest wtedy w pracy, nie ma szans zeby się
zwolnił, jest dopiero po urlopie, w pracy nie chcą słyszeć zeby cokolwiek
mówił na ten temat.
Dziś musze iść na wizytę, z dzieckiem sobie nie wyobrażam, jest małe i
rozrabia. Wiem ze nie usiedzi minuty. I teraz pokłóciłam się z mężem jak
wychodził do pracy. Zostawił mnie z problemami. Nie tylko tą wizytą ale też
innymi.
Drugą wizytę mam za kilka dni i też nie będzie mógł się zwolnic. Ale wizyta
to bardzo ważna tez ginekologiczna (mam zabieg wycięcie torbielka i coś
jeszcze).
I teraz mąż nie chce słyszeć o wolnym, bo szef go potraktuje finansowo (czyli
straci premię)nie możemy do tegfo dopuścic. Ja do lekarza nie mogę nie iśc.
To trwa 1,5 roku, kiedy nie mogę znaleźć czasu ani on na wizytę.Albo zapisy
są w dniu w którym mąż nie może się zwolnic albo kiedy ma wolne wtedy wizyty
nie mam. Czy ja mogę mieć pretensję do męża o to ze nie może mi pomóc? czy ja
przesadzam? Prywatnie mogę zapisać się o każdej porze, ale finansowo nie
wydołalibyśmy z tymi wizytami. Nie wiem co zrobię, jestem załamana.