ZMĘCZONA

09.01.06, 17:03
Hej, wiem ze nie raz pewnie o tym pisano tu i ówdzie ale musze się dziś
wygadać wszędzie gdzie tylko to możliwe. Mój synek 4 misięczny (dzis skończył
4 miesiące) zaczął jeść zupki i ak do tej pory jego ulewanie było nasza zmorą
tak teraz pomarańczowe plamy na ubraniach, pieluchy całe wymazane - TO
KOSZMAR. Dzis mam kryzys i to wszystko urosło do rangi koszmaru. Poza tym
niedługo wracam do pracy a mój synek dziś rano obraził się na mnie że dałam
mu mleczko z cycusia w butelce. Co robić?Chce mi się wyć!!A poza tym dziś już
nie mam dla mojego synka cierpliwość, jestem nerwowa !!!Możecie mi powiedzieć
ze nie jestem wyrodną matką, błagam, bo dzis koszmarnie czuję się zmęczona
tym wszystkim i od razu mam wyrzuty sumienia. Pozdrawiam, trzymajcie się
    • mika_p Re: Zmęczona 09.01.06, 17:07
      Nie martw się, marchewka się spiera w kilku praniach, a i wiosna za pasem,
      będziesz suszyć pranie na słońcu i nawet śladu po amrchewce nie będzie.
      A jesli ulewanie nie ejst spowodowane czymś w twojej diecie (moja córeczka, na
      przykład, ulewała silnie jak zjadłam pomidora, nektarynkę albo napiłam się
      mleka, a prawie wcale jesli tego nie jadłam), to zacisnij zeby - już blizej niz
      dalej do konca tego zjawiska - raz, ze bedziesz stopniowo podawac coraz gestsze
      jedzenie, któemu łątwiej bedzie utrzymac sie w brzuszku, a dwa, ze za kilka
      miesiecy dziecko zacznie sie pionizowac i bedzie jeszcze łatwiej.
      NIe jestes wyrodną matką.
    • voga Re: ZMĘCZONA 09.01.06, 17:08
      Mama wink? a jak sie objawia obrazanie twojego 4 mies. malucha na ciebiewink ?
    • hanka13 Re: ZMĘCZONA 09.01.06, 21:40
      Witaj,
      cos Ci napisze na temat zmeczenia, wyrzutow sumienia itp....
      siedzialam w domu z synkiem przez 10 m-cy. Nie bylo latwo- zero pomocy ze strony
      rodziny, bo za daleko, maz zwykle wracal ok. 19, synek w dzien prawie nie spal a
      w nocy budzil sie min. 3-4 razy...a czesto i 6-7..... w efekcie - stawalam sie
      coraz bardziej nerwowa, marzylam tylko zeby sie wyspac i odpoczac...i
      oczywiscie, czulam sie z tym strasznie! Mialam okropne wyrzuty sumienia, ze
      jestem niedobra matka, bo przeciez dobra matka powinna marzyc o tym, by tylko
      byc w domu z dzieckiem, bez skrzywienia tulic dziecko w nocy gdy sie obudzi n-ty
      raz, itd itp...
      Az raz przyszla do mnie kolezanka, ktora do pracy wrocila, gdy jej coreczka
      miala 5 m-cy, dodam ze tesciowa ciagle na podoredziu, maz z pracy wraca o 16.30,
      plus spora rodzinka zachwycona malenstwem....i ona, patrzac jak moj synek
      zbudzil sie po 20 minutach snu (i wczesniejszych 30 minutach usypiania go...)
      powiedziala: wiesz, podziwiam cie. Jestes sama z malym calymi dniami, bez pomocy
      rodziny, meza, kumpele z boku bo bezdzietne i zapracowane, wspolczuje Ci. I
      dodala: moja mala dobrze sypia, a i tak sa dni, kiedy chetnie bysmy ja komus na
      parenascie godzin oddali i odpoczeli od niej...
      Kiedy to uslyszalam, kamien spadl mi z serca! Bo zrozumialam, ze matka tez jest
      tylko czlowiekiem, ma prawo sie denerwowac, czuc zmeczona itd. Same takie
      odczucia nie sa niczym zlym. Wazne, zeby starac sie nie okazywac tego dziecku.
      I dzis wiem, ze moj maz mial racje, kiedy namawial do wziecia opiekunki,
      przychodzacej chocby i dwa razy w tygodniu na dwie godziny, zeby mogla odpoczac
      i poczuc sie znowu "wolnym czlowiekiem". Wydawalo mi sie, ze to bylby wstyd- jak
      to, nie pracuje, i sama sobie z dzieckiem rady nie dam?! A mial racje. Pomogloby
      to mnie, malemu (mialby mniej zestresowana mame) i nam, bo moze latwiej byloby
      mi znowu poczuc sie czlowiekiem, kobieta, zona itd, a nie tylko mama...
      Dzis synek ma 14 m-cy, a ja jestem bardzo szczesliwa. Pracuje na 3/4 etatu, mam
      super nianie, ktora synek bardzo lubi, wracam ok. 14.30 do niego wiec mamy dla
      siebie jeszcze duzo czasu do momentu, kiedy zasniesmile A kiedy juz synek zasnie,
      mam tez czas i usmiech dla mojego meza.
      Zycze wszystkim zmeczonym mamom, aby udalo sie Wam wrocic do normalnosci,
      oczywiscie postawionej do gory nogami przez Wasze malenstwa, ale jednak -
      normalnosci. Zebyscie znowu byly soba - tylko zmienione o ogromna milosc do
      Waszego dziecka. Dzis nie wyobrazam sobie zycia bez niego.
      hanka
    • mart44 Re: ZMĘCZONA 09.01.06, 21:50
      Ja w kwestii technicznej. Mam synka starszego o 8 dni od Ciebie i nie przyszło
      mi do głowy dawać mu już zupki. Mam wystarczające urwanie głowy ze wprowadzaniem
      deserków, kaszek i soczków bo...ulewa wszystko na co jeszcze za wcześnie. Twój
      synek jest zdaje się czysto cycusiowy, może nie potrzeba mu jeszcze zbytnio
      innych pokarmów. Może po prostu dasz sobie luz - tydzień przerwy od
      jakichkolwiek eksperymentów/stałych pokarmów. Przejście na butlekę, rozstanie z
      cycusiem i jeszcze zupki? Nic dziwnego, że się obraziłwink
      Jeśli chodzi o pranie - jak odpuścisz sobie marchewkę, to i prania będzie
      mniej.A potem proponuję mój wynalazek - pranie w "zwykłym" białym Visirze -
      60stopni z praniem wstępnym, a do płukania Lovela. Potem PRAWIE nie widać plam!big_grin
      POzdrawiam, trzymaj się!
    • sabko Re: ZMĘCZONA 09.01.06, 21:57
      oj każda z nas przeżywa gorsze dni. Ja też nie raz nie dwa wypłakiwałam się
      wieczorem mojemu mężusiowi, że nie dam już rady a jednak daję a mała ma już 10
      miesięcy.
      Pozdrawiam.
    • kaja2071 Re: ZMĘCZONA 10.01.06, 09:34
      wiolu,
      zła mama nie jestes na pewno-poprostu zmeczona.Ja sama niejednokrotnie wylewałam tu tego typu zale.Kazda z nas ma prawo do chwili słabosci.
      Co do ulewania- znam ten problem z autopsji.Moj synek nie ulewał a chlustał dosłownie wszystkim co zjadł. Do dzis dnia zostaly mi plamy po marchewce np na dywanie hehehe przestal dopiero gdy mial ok 11 m-cy dzis sie z tego smieje-wiec za jakis czas i ty bedziesz.
      Poprostu trzeba zacisnac zeby i przeczekac...pozdrawiam goraca i zycze duuuzo cierpliwosci
Pełna wersja