Teściowa wie lepiej?

20.01.06, 13:16
Bez obrazy dla zdania teściowej ale też jestem młodą matką (może nie wiekiem
ale tym ze moja córcia ma raptem 9 miesięcy)i denerwują mnie porady teściowej
a i mojej mamy też co do wychowywania i karminia dziecka może się powstrzymać
i nie komentować przecież nie zrobi matka krzywdy swojemu dziecku a jak
popełni jakieś błędy to będzie wiedziała na przyszłość.Czy Wy mamy i teściowe
też słuchałyście rad czy was to nie denerwowało trochę zaufania wy sobie
poradziłyście to i my sobie poradzimy pozdrawiam
    • edytka-82 Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 13:47
      Ja mam odwrotnie. Ja zabraniam dziecku prawie wszystkiego, chciaż Szymcio ma
      dopiero 20 miesięcy. Chcę, żeby już teraz wiedział, co mu wolno a czego wręcz
      nie. Nie chce mieć z nim problemów większych, chociaż zdaję sobie sprawe z
      tego, że ma charakter po tacie i mamie czyli wybuchowy choleryk. Trudno. Moja
      teściowa za to pozwala wnukowi na wszytko. Wychowała pierwszego wnuka
      bezstresowo to i teraz chce tego. Moejgo syna żadko widuje, dlatego też na
      więcej mu pozwala. Ale ja nie jestem za tym, żeby np. mógł spokojnie za nic
      uderzyć babcię i nie przeprosić. Ona nawet jeszcze go chwali i mówi, żeby
      bardziej uderzył. To jest dla mnie chore i nie zrozumiała. Ale trudno. Na
      szczęście zawsze jestem obok i mogę ją upomniec i skrytykować małego za złe
      zachowanie. Szymcio dostaje klapsa, kiedy zasłuży i musi znać swoje miejsce
      jednocześnie wiedząc, że jest bardzo kochany i szanowany przez mame. Oczekuję
      od niego w przyszłości tego samego. Dlatego chce go spróbować wychwać jak i
      mnie moi rodzice wychowali. Pozostaje pytanie tylko - czy się uda? ;o)
      • jktasp Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 22:56
        A mnie się wydaje, że takie małe dziecko jeszcze nie do końca rozumie co robi i
        dawanie klapsa takiemu maluszkowi jest .... sorry ... okrutne.Twoje pierwsze
        zdania dokładnie mi przypominaja teorie wychowawcze mojej matki. Sama tak byłam
        wychowywana, że uważano, że muszę znać swoje miejsce, no i z jakiegoś powodu
        uważano, że ja jako małe dziecko próbuję rządzić, więc pokozywano mi ( też
        klapsami i upominaniem), kto tu rządzi a kto słucha.Myślę , że skuteczniejsze
        są naturalne kary, czyli, coś popsułeś, więc tego nie ma, bo popsute, albo ze
        złościa mnie uderzyłeś kiedy nic Ci nie zrobiłam a trzymałam cie na kolanach(
        tzn. nie przytulałam na siłę , nie denerwowałam Cie), tylko żeby sie wyładować,
        schodzisz z kolan. Sama widzę , że to bardziej skutkuje. A efektem wychowania
        moich rodziców jest to, że wychodząc z domu miałam bardzo złe zdanie o sobie,
        żadne poczucie własnej wartości, kompletnie nie umiałam się bronić, a jeśli
        już, to w przeciwniku nie widziałam człowieka tylko śmiecia i sprowadzałam go
        do "parteru".Bałam sie ludzi, choc udawałam , że nie. No i przez to mniej
        osiągnęłam w życiu a mogłabym więcej, tyle, że strach zostaje i poczucie, że
        jest się nie tak dobrym jak inni.Nie mam poczucia związku z rodzicami, całe
        życie miałam wrażenie, że mnie nie kochają, choc pewnie tak nie było. Nie chcę
        nikogo pouczać, sama jestem mama z podobnym stażem do Twojego, ( 23 mies), ale
        dziecko jak to gdzieś słyszałam trzeba kochać i pieścić, kiedy jest małe, bo
        szybko z tego wyrasta a potem my rodzice potrzebujemy dzieci, tylko jeśli
        dzieci dostają od nas klapsy i zakazy to co my dostaniemy od nich???? Sama
        czasem się łapię, że krzyknę, albo dam klapsa, a potem ten cholerny kac, że
        mozna było inaczej, a nie wyładowywać się głupio na dziecku. Sądzę ,że
        wychowanie bezstresowe jest dobre pod warunkiem, że jest mądre, a nie , że jest
        to tempa akceptacja wszystkiego co dziecko zrobi. Chyba chodzi o nie mnożenie
        niepotrzebnych stresów, bo nic dobrego z tego nie wynika. Pozdrosmile))
        smile
        • szekielka Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 10:56
          Zgadzm sie absolutnie, ze, jak piszesz, dziecko trzeba kochac, szanowac,
          przytulac. Ze nie mozna go bic, ponizac. To sprawy - moim zdaniem -
          bezdyskusyjne. Ze wychowywac mozna inaczej (choc wcale nie "bezstresowo",
          pozwalajac na wszystko!)


          Ale to: "No i przez to mniej osiągnęłam w życiu a mogłabym więcej"
          Tja... Niesamowite. Nie ma to jak znalezc sobie wygodne wyjasnienie wlasnych
          niepowodzen ("za malych sukcesow"?).
          • agsa22 Re: Teściowa wie lepiej? 10.02.09, 17:18
            "!Ale to: "No i przez to mniej osiągnęłam w życiu a mogłabym więcej"
            Tja... Niesamowite. Nie ma to jak znalezc sobie wygodne wyjasnienie wlasnych
            niepowodzen ("za malych sukcesow"?). "


            To udowodnione naukowo.Problem w tym,ze badania psychologiczne kazdy sobie
            podwaza.Malo ludzi w nie wierzy.Wielu nie wie prawie nic na ten temat.
        • czarnuszka Re: Teściowa wie lepiej? 08.02.07, 08:16
          czegoś tu nie rozumiem

          piszesz, że niemal dwuletnie dziecko jest za małe, żeby zrozumieć prosty zakaz:
          nie wolno? to chyba przesada, najwidoczniej wcześniej usłyszane zakazy nie były
          przez dorosłych konsekwentnie egzekwowane

          druga sprawa: "ze złością mnie uderzyłeś kiedy nic ci nie zrobiłam a trzymałam
          cie na kolanach tzn. nie przytulałam na siłę , nie denerwowałam cię" ; nie
          rozumiem, jakim cudem dziecko może w ogóle uderzyć matkę, ojca czy kogokolwiek
          innego? nawet wtedy, kiedy rodzic zrobi coś, co dziecku się nie podoba, a
          czasem jest niezbędne (choćby przytrzymanie podczas szczepienia czy pobierania
          krwi); podniesienie ręki na rodzica jest dla mnie sygnałem, że w procesie
          wychowawczym są wielkie dziury...
        • iwi.k2 Re: Teściowa wie lepiej? 29.06.07, 10:58
          Nie bicie dzieci nie jest wychowaniem bezstresowym. Przecież stosujesz inne
          rodzaje kar, wg mnie słuszne. A dziecko stresuje się przecież, kiedy za bicie
          nie pozwolisz mu się przytulać. Nie da się wychować dziecka unikając
          jakichkolwiek kar, żeby się tylko nie zestresował. Trzeba tylko odróżnić kary
          dobre od złych (bicie wg mnie jest tą złą karą, która niczego dziecka nie
          nauczy).

          A jakoś ciężko mi zrozumieć, że szacunek można pogodzić z "klapsami". Kiedy
          kogoś biję, to znaczy że go nie szanuję.

          I.
        • agsa22 Re: Teściowa wie lepiej? 10.02.09, 17:13
          Swiete slowasmilePozatym jesli podnosisz reke na dziecko nie oczekuj,ze ono nie
          bedzie podnosic swojej lapki na innych.Ono mysli,ze skoro Ty mozesz uderzyc to
          ono rowniez i nie ma w tym nic zlego.Nie tedy droga.Dzieci,ktore byly surowo
          wychowywane pozniej maja niebanalne problemy w zyciu doroslym.
      • ewr Re: Teściowa wie lepiej? 17.04.06, 10:43
        "...Nie chcę mieć z dzieckiem większych problemów..."
        No to gratuluję podejścia...Dziecka nie ma się po to, żeby nie mieć z nim problemów.
      • uhu_an też chesz dostać klapsa? ;) od synka? 07.02.07, 15:34
      • asia06 Re: Teściowa wie lepiej? 11.02.08, 00:09
        > Szymcio dostaje klapsa, kiedy zasłuży i musi znać swoje miejsce
        > jednocześnie wiedząc, że jest bardzo kochany i szanowany przez
        mame. Oczekuję
        > od niego w przyszłości tego samego.

        Oczekuj więc także i klapsa od swego dorosłego syna.
    • scania81 Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 13:57
      taaaa... moja ex-teściowa dręczyła mnie przez pierwsze pół roku, dlaczego karmię
      córeczkę tylko piersią, chciała koniecznie gotować jej zupki i kręcić
      kogel-mogel... co mi nerwów napsuła, a jak i to nie pomagało, to dostałam
      szlaban na jedzenie z lodówki, bo to jej i córeczki, a że jej synek właśnie
      zrezygnował z pracy bo było mu za ciężko, to zostawiła mi wybór chleb ze smalcem
      albo smalec z chlebem....

      pomijam już takie problemy jak to czy woda do kąpieli noworodka ma być
      przegotowana czy nie, jaka oliwka jest najlepsza (a chyba przez ostatnie 20 lat
      odkąd jej dzieci używały oliwki, to troszkę się zmieniło;/) z resztą każdy
      problem był dobry żeby się ze mną kłócić...

      a teraz nawet mi jej żal, bo jej synuś nadal nie pracuje, a w domu jeszcze
      córeczka z wnuczkiem... a ona biedna na to sama haruje jako sprzataczka, no ale
      tak sobie dzieci wychowała...

      mam nadzieję, że ja będę inną teściową i wyciągnę wnioski z tego co sama
      przeszłam...
    • jola07 Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 14:32
      Moja tesciowa udzielala mi rad bardzo krotko.Po dlugo oczekiwanym wyjsciu z
      synkiem ze szpitala( wczesniaczek)chciala mi pomoc, wiec skorzystalam. Nocowala
      u nas, choc mieszka w tej samej dzielnicy. Bylo OK, do czasu.....gdy
      zadzwonilam do poloznej srodowiskowej( gdyz byla ta sama osoba, ktora zajmowala
      sie synusiem w inkubatorze) i poprosilam o wizyte.Tesciowa sie tak wsciekla na
      mnie, ze mi i Mojemu szczeki opadly, spakowala sie i wyszla. NIe przyszla do
      dzis. Synek ma 3.5 roku, no i corcia 8 miesiecy smilePozdrawiam!
      • karmazynowa_dama Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 14:42
        Do szewskiej pasji doprowadzało mnie w pierwszych miesiącach życia mojej małej,
        jak teściowa wrzeszczałaco pół godziny: "Mała jest głodna! Mama CYCAAA!" W
        końcu jej powiedziałam, zeby sama dała cyca skoro moje dziecko takie głodne od
        ostatniego karmienia, które było raptem 15 min wcześniej...
        Jeszcze wiele było takich różnych tekstów w stylu: "mała musi jeść słodycze,
        żeby miała słodkie dzieciństwo" - na co ja dodawałam "i próchnicę na 1
        urodziny"; bleble dłiugo by wymianiać. Nie chce mi sie pisaćwink
    • domi_15 Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 15:25
      Wogóle nie słucham teściowej Nie interesuję mnie jej zdanie Gdybym słuchała
      mojemu dziecku w temperaturze 30 st. było by za zimno, bo tak chciała
      przegrzewać Wogóle moja teściowa to lubi się popisywać przed koleżankami
      tekstami typu "dałam jej trochę herbatki nic jej nie będzie?" i ta jej
      przerażona mina Podczas gdy mała już od miesiąca jada np. zupy na mięsie Ach,
      szkoda gadać
    • anik801 Re: Teściowa wie lepiej? 20.01.06, 20:47
      O widzę,że temat teściowej jak zawsze na czasie!
      Nie słucham"dobrych rad"od nikogo!Jeśli uznam,że rada jest beznadziejna,nie ma
      nawet mowy żebym się do nie zastosowała.Ale beznadziejną radę potrafi dać także
      koleżanka.
    • christych Re: Teściowa wie lepiej? 21.01.06, 14:12
      Jak tak Was czytam, to utwierdzam się w przekonaniu, że mam szczęście. Teściowa
      baaardzo pomaga mi w wychowaniu córeczki, respektuje wszystkie moje decyzje.
      Gdy opowiada o tym jak ona wychowywała i karmiła swoje dzieci zaznacza, że tak
      było kiedyś. Jak jest teraz - pyta mnie i zawsze przestrzega tego co powiem.
      Ja to mam szczęście.
      • aleksandrynka Re: Teściowa wie lepiej? 21.01.06, 14:26
        a wiesz, mam to samo szczęście. Teściowa nie dawała mi w sumie żadnych rad, z
        resztą nie potrzebowałam ich smile No, może kilka razy coś sugerowała, ale w
        bardzo fajny sposób, delikatnie, a nie wszystkowiedzącym tonem, jak to się
        czasami zdarza w forumowych opowieściach. Jak powiedziałam tak robiła, czasami
        się o coś pytała, to jej mówiłam, jak to teraz jest, ona ubolewała, że kiedyś
        tak nie było... Czasami musiałam wytłumaczyć, dlaczego nie dać półroczniakowi
        chleba - wszystko akecptowała i przyjmowała. Dodam, że pomagała mi czasami,
        zostawała z młodym jak musiałam pojechać do szkoły i byłam pewna, że nie zrobi
        inaczej, niż o to prosiłam - słowem: miałam/mam zaufanie, że cichaczem nie
        forsuje swoich pomysłów. Fajnie mi z nią.
    • misinka81 Re: Teściowa wie lepiej? 21.01.06, 14:26
      U mnie jest odwrotnie. Moja teściowa jest o niebo lepsza w dawaniu rad niż moja
      mama. Teściowa się nie wtrąca, co najwyżej zaproponuje, zasugeruje, ale też w
      zawoaluowany sposób, by nie było, że się wtrąca. A jak mam inne zdanie, to je
      respektuje i nigdy nie neguje. Mówi: "rób, jak uważasz, w końcu to Twoje
      dziecko".
      Z kolei moja mama cały czas się wtrąca w wychowanie Michała, ona wszystko wie
      najlepiej, a ja to jestem taka wyrodna matka, co jej się nic nie chce, zupki
      dziecku nie ugotuje, tylko ze słoika da, nie wyciśnie soku z sokowirówki, tylko
      w sklepie kupi, itd, itd. Ja wiem, że ona chce dobrze, ale podważa mój
      autorytet i nie pozwala mi samej wychować mojego synka. Jak uważam, że ma
      rację, to jej to przyznaję, ale ja umiem myśleć i też chcę dla synka jak
      najlepiej, więc mogłaby sobie odpuścić...
    • stan60 Re: Teściowa wie lepiej? 11.02.06, 21:46
      Przepraszam ale takie notoryczne wtrącanie teściowy to raczej przynosi odwrotny
      skutek.
      Niech babcia podzieli się swoim doświadczeniem, a nie wiecznie robi kontrole i
      jak ktoś nie robi tak jak ona, oj to źle robi.
      Muszę powiedzieć że teściowa potrafi bardzo narozrabiać i do tego wini tylko
      kogoś innego a ona jest niewinna.
      Oj, oj teściowa to straszna sprawa.
      Stanisław
      • mamakini1 Re: Teściowa wie lepiej? 28.04.06, 12:34
        Ale mądrze powiedziane. U mnie teściowa wszystko musi skomentowaći właśnie jak
        nie robię tego co ona to robię źle. A jak próbuję jej delikatnie coś
        wytłumaczyć, to broni się rękami i nogami i mówi, ze ona jest niewinna i nikomu
        nie chce na źle. Ale chyba przez nieświadomość robienia złego też można komuś
        krzywdę wyrządzić. Czy ona to kiedyś zrozumie......? Marzenia ściętej głowy smile)
    • galia29 Re: Teściowa wie lepiej? 13.02.06, 08:39
      Ja nie mam teściowej, zmarła zanim sie pobraliśmy i od mamy mieszkam
      daleko.Moja mama za to blisko mieszka mojej siostry i pomagała jej wychowac
      bliźniaki, wtrącając się przy tym okrutnie- ja ją zawsze za to krytykowałam i
      tłumaczyłam by była bardziej taktowna.Tak ją sobie wychowałam ,że teraz jak
      mały jest u niej na kilka dni to ona dzwoni zapytać, czy może mu coś tam dać
      albo gdzieś z nim pójść - i sama widzę,że to przesda i teraz muszę jej
      tłumaczyć,że biorąc mi dziecko na kilka dni robi mi ogroną przysługę i ma z nim
      tak postępować by to jej było najwygodniej i nie musi mnie pytać bo ja i tak
      jestem jej bardzo wdzięczna.Tak więc z radami po prostu nikt nie może
      przesadzać - ani w dawaniu ich ani w odbieraniu- bo przecież te starsze kobiety
      też wychowały dzieci i to często nieźle i ich doświadczenie może nam sie
      przydać.To że teraz są łatwiejsze pieluszki i zupki i kosmetyki nie czyni z
      nich głupich nie znających się na wychowywaniu dzieci kobiet, czasem dobrze
      skorzystać z dobrych rad i nie wkurzać się za bardzo o te mniej mądre.Ale może
      mi się dobrze mówi bo nie dostaję tych rad za wielesmile
      • maniolka05 Re: Teściowa wie lepiej? 13.02.06, 09:46
        To co powiesz na to że moja teściowa stwierdziła że jak oddam moja córę do
        złobka to nie będę miała z nią więzi?? Ale jak będzie z babcia to ja tę więź
        będę miała!!! To był ostatni hit, który wymysliła.
    • marcik_k Re: Teściowa wie lepiej? 17.04.06, 11:45
      Na na sam widok mojej teściowej dostaje drgawek. Może i chciałaby pomóc albo
      nawet myśli że pomaga ale ja to niestety odbieram inaczej. Jestem mamą 14
      miesięcznego malucha i wydaję mi się że się bardzo dobrze nim opiekuje. Mimo że
      to moje pierwsze dziecko to chce je wychować po swojemu i nie uważam że jeżeli
      jestem o wiele młodsza od mojej teściowej to mam mniejsze doświadczenie od niej
      wwręcz przeciwnie zdaje sobie sprawe z owiele więcej rzeczy niż ona. Denerwuje
      mnie jej natarczywość jak powiedziałam to mężowi to on stwierdził, że już ma
      dość negowania wszystkiego co robi i że jak bym spróbowała (pozwoliła) jej na
      to co ona w danym momencie chce robić z moim dzieckiem to może w końcu po
      jakimś czasie by się odczepiła (chociaż moim zdaniem obrało by to skutki
      odwrotne bo by coraz więcej chciała).Nawet jak nie raz jej powiem spokojnie
      żeby czegoś nie robiła to i tak musi być w większości tak jak ona sobie wymyśli
      chyba że tą rzecz powtórze pare razy. I jak można mieć zaufanie później do
      takiej osoby i zostawić z nią dziecko co i tak się nie dostosuje do tego co ja
      bym powiedziała tylko zrobi po swojemu. Mój mąż jest zdania że trzeba by
      spróbować jak coś zrobi to następnym razem dziecka nie dostanie. ALe dziecko to
      nie materiał do testowania a ja nie mogłabym np siedzieć spokojnie w kinie i
      oglądać film bo cały czas bym myślała czy wszystko ok.Najlepiej dla mnie jakbym
      widziała swoich rodziców i teściów raz na tydzień (chyba że bym miałą ochotę
      częściej)ale my mieszkamy z teściami więc widujemy się kilkanaście razy na
      dzień najcxzęściej polega to na tym żę oni przesiadują u nas non stop a jak im
      się znudzi albo pozcują głód nikotynowy to już ich nie ma. I tak w kółko.
    • goja19555 Re: Teściowa wie lepiej? 17.04.06, 16:52
      Ja tez jestem tesciową , mam wnuczkę i wydaje mi sie ze to ja jej na wiele
      zeczy pozwalam.młodzi postepują inaczej niz my.Moja mama i tesciowa nigdy nie
      wtrącały się[do dnia dzisiejszego obie zyją]chba ze coś zle zrobołam i wogóle.
      Dajmy młodym wolną ręke, chyba ze zobaczysz ze robią dziecku krzywde, to wtedy
      mozna zwrócić uwagę lub wkroczyć. Matki dzisiejsze niesą wcale gapy, one dużo
      tez potrafią.Jestem matką ,teściową i babcią.GOŚIA.
    • asia.narcyzek Re: Teściowa wie lepiej? 28.04.06, 11:07
      A ja jeszcze nie jestem matka, dopiero co miesiac temu dowiedzielismy sie, ze
      spodziewamy sie dlugo oczekiwanego dziecka. I od razu tesciowa zaczela mnie
      pouczac, bym nie czytala roznych gazetek typu Mama i ja; ze ona nie wie czy da
      sobie rade podczas pierwszej kapieli dziecka; ze na chrzest mam kupic bialy
      sweterek i kaftanik, a nie gotowe ladne ubranko; ze mam dawac takie a nie inne
      herbatki. Zreszta ona juz zaplanowala urlop i chce byc z malenstwem od
      pierwszych chwil. A my z mezem planujemy sie zamknac i nikogo nie wpuszczac, bo
      chcemy najpierw sami sie nacieszyc dzieckiem.Ach te tesciowe...Zreszta, teraz
      gdy jestem w ciazy tez wszystko robie zle, wiec podejrzewam ze i bede zla matka,
      skoro nie jadam sosow i nie smaruje pieczywa maslem ani margaryna. Oj biedne
      jest to moje dziecko wink)
    • dusia_mamusia Re: Teściowa wie lepiej? 28.04.06, 18:10
      aiwilo1 napisała:


      > przecież nie zrobi matka krzywdy swojemu dziecku a jak
      > popełni jakieś błędy to będzie wiedziała na przyszłość.

      Teściwa i mama chcą ustrzec młodą mamę przed tymio błędami. Nie po to, żeby
      pokazać, że wiedzą lepiej, tylko dla dobra dziecka, w dobrej wierze. Oczywiście
      to może denerwować, ale nie można mieć o to pretensji.
      • egoya Re: Teściowa wie lepiej? 29.04.06, 13:56
        U mnie do tej pory jakoś leciało. Mam już 5 letniego syna, który pije krowie mleko odkąd skończył 1,5 roku, nie ma alergi i jest ok. No niestety mójn 1,5 roczny drugi syn jest uczulony na białko, jak był mały nie mogłam nic jeść z nabiału (oczywiście rozpacz czym ja żyje i żeby jak najszybciej wprowadzić mu zupy). I ostatnio razem z moją mamą trują mi na zmianę o wprowadzeniu mleka krowiego, bo przeciez na sztucznym to dziecko nie może tyle czasu żyć. I został ostatnio z moją mamą, i myslała że się nie zorientuję że nakarmiła go mlekiem krowim. Po pierwsze mleka było za dużo, a po drugie po dwóch dniach musiałam jechac z małym do lekarza, bo wysypki dostał. Oczywiście babcia zaprzecza, jakoby inne mleko mu dawała, a wiem że nowalijek nie jadł. I bądź człowieku spokojny!
        • agsa22 Re: Teściowa wie lepiej? 10.02.09, 17:38
          Ale bezczelne zagranie.Ja bym galy wydrapala.Ogolnie to mleko krowie jest dla
          cielaka,a nie dla dziecka!Dla dziecka jak najbardziej modyfikowane.Niech sobie
          poczytaja jakie w skladzie ma witaminy to ich sztuczne mleko.
    • business-net Teściowa wie lepiej? 08.01.07, 13:56
      Właśnie zrobiłam częściowy porządek z moją teściową big_grin i bardzo dobrze się z
      tym czuję!! Otóż zabroniłam jej odbierać nasze dziecko ze żłobka! i w ogóle
      poprosiłam o więcej swobody w decydowaniu o naszym życiu! Wiem, że to dopiero
      początek mojej walki i długa droga zanim zrozumie, że nie będzie mną
      manipulowała. Płakała a ja byłam nieugięta! Mąż mnie wspierał i za to mu bardzo
      dziękuję! Mamusie - walczcie o swoje dzieciaczki smile
      Natalia
    • jowita771 Re: Teściowa wie lepiej? 08.01.07, 14:21
      moja nietesciowa sie nie wtrąca, nawet jak coś mowi, to zaraz dodaje "ale ty
      jestes matka i wiesz najlepiej". za to nie teść trafił mi się wtrącający. karmi
      dziecko co pół godziny, ostatnio po kryjomu, po wie, że mi się to nie podoba.
      zresztą facet nie tylko do dziecka się wtrąca, ogólnie zna się na wszystkim.
      uwielbia też remonty, zna się na tym, jak na całej reszciesmile przychodzi do
      pomocy i rządzi, chociaż nikt go nie prosi. a jak coś schrzani i ktoś mu powie
      albo po nim poprawi, to się obraża. właśnie mamy remont, kazał czekać z
      tapetowaniem do soboty, to przyjdzie, więc się spieszymy, żeby było już
      zrobione. część już nam schrzanił, reszty nie pozwolę, niech się obraża.
    • makurokurosek Re: Teściowa wie lepiej? 11.01.07, 22:37
      Ja mam wielki problem z nieteściami, brak ślubu i nieślubne dziecko było ich
      głównym problemem w czasie ciąży. Dodatkowo nieteściowa jest typową matka polką
      która wszystko wie najlepiej, wszystko zrobi za wszystkich i zrobi z siebie
      cierpiętnice. pierwsze ścięcie o małą miało miejsce tydzień po porodzie, po tym
      jak sprzeciwiłam się zbyt grubemu okryciu małej (było lato) na następny dzień
      przez telefon usłyszałam że ona nie chce bym zmarnowała dziecko. Jest
      farmaceutką a jej poglądy dotyczące pielęgnacji dziecka są z poprzedniej epoki.
      Powinnam używać tetry bo ona tak robiła ( to już mi wmawiała w ciąży), gdy
      dziecko płacze to powinnam natychmiast włożyć mu termometr w pupę bo na pewno ma
      wzdęcie( w ogóle nie bierze pod uwagę że dziecko może płakać bo np wypadł mu
      smoczek chwilę po zaśnięciu, lub jest przyzwyczajony że jak się przebudzi to
      widzi mamę a nie kogoś innego) i oczywiście powinnam faszerować ją ogromną
      ilością multiwitamin,syropów i innych specyfików. Pomimo że mieszkamy daleko to
      i tak potrafi się wcinać wysyłać paczki z lekami (choć kilkaset razy mówiłam że
      niedaję małej tego i nie zamierzam tego robić)Mała od stycznia poszła do żłobka
      i teraz zachorowała to usłyszałam że bardzo często choruje ( w przeciągu półtora
      roku aż 5 razy była u lekarza)iże na pewno ma anemię( mała jest jak na swój wiek
      duża i moim zdaniem zdrowa obiady robię sama, zawsze dostaje jakiś owoc). Dla
      mojej nieteściowej zawsze będziemy małymi dziećmi którym przytrafiło się dziecko
      (mam 29lat) i za których trzeba wszystko zrobić. Ta kobieta w ogóle nie rozumie
      że my już jesteśmy odrębną rodziną i grzebanie po szafach syna jest nietaktem ,
      tym bardziej że mogły to być moje szafki. Ale obojętnie co bym zrobiła i tak
      jestem dla niej beznadziejna bo mam inny sposób na życie. I ja już się nie udzę
      że ona cokolwiek zrozumie
      • crassh Re: Teściowa wie lepiej? 11.01.07, 22:57
        hmmm... moja teściowa jest (chyba) normalna (czyt. jak każda inna). jak na
        razie nie mieszkamy razem (nie wiem co będzie gdzy już zamieszkamy). wkurza jak
        każda, nie wtrąca się rzadko, próbuje przeforsować swoje racje (ale się jej to
        nie udaje)... nooo... wiecie, jak te teściowawink
        ____________________

        ktoś kiedyś powiedział 'zawsze będą Cię krytykować, gdy będziesz żył własnym
        życiem'...

        ____________________

        pozdro mama olgiwink
    • maga202 Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 11:14
      A ja jak jakąś radęe uznam za dobrą to jej słucham a jak nie to nie słucham. Powiem Wam że mamy i tesciowe czasami miewają rację. Powiem szczerze, że nie lubie takiego podejścia matek, które uważają że nikt nikt ma prawa wtrącić się do tego co one robią z dzieckiem, nikt nie jest alfą i omegą i czasem nawet młoda niedoświadczona matka może popełniać jakieś błędy. Czsem warto posłuchać kogoś, kto wychował już kilkoro dzieci.
      • makurokurosek Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 11:30
        ważny jest jednak sposób przekazywania rad, co innego zaproponować a co innego
        forsować i wmawiać,że matka się nie zna.
        • olay Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 12:43
          makurokurosek napisała:

          > ważny jest jednak sposób przekazywania rad, co innego zaproponować a co innego
          > forsować i wmawiać,że matka się nie zna.


          I co innego rada a co innego traktowanie matki jak nic nie wiedziacego matoła.
          Ja miałam telefony z rządaniami niezabierania małej na spacer bo jest sezon
          grypowy uncertain Ja mam 30 lat i generalnie sie juz troche orientuje w niektórych
          sprawach...
    • olay Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 12:37
      Witam,
      u nas temat na czasie. Teściowa przestala sie do nas odzywac bo nie pozwalamy
      jej sie wtracac. Zeby zrozumiec nasza sytuacje trzeba by znac moja T. Jest to
      osoba wszystkowiedzaca ale tez musi koniecznie miec swoj udzial we wszystkim bo
      bez jej madrosci wszystko sie wali i wszyscy sa glupi. Ona swoim dzieciom
      dawala i daje bardzo niewielkie pole dla własnych decyzji i przemyslen. Odkad
      urodzila sie nasza córeczka borykamy sie z radami, urlopami, zeby zajmowac sie
      wnuczką po porodzie, probami odebrania nam placzacego dziecka z rak bo ona ja
      lepiej uspokoi, mowienia do malej "coreczko" itd. Ostatnio, poniewaz mała jedt
      juz dwulatka jest problem ustalania granic. Ja nie mam rygorystycznych zasad,
      wyznaje zasade, ze im mniej sie dziecko ogranicza tym lepiej. ale nie pozwalam
      na naginanie regol takich jak zasada nieniszczenia przedmiotow, kolejnosci
      pokarmow czy niebicia. Reszta jest kwestia stworzenia przeze mnie odpowiednich
      warunków. Sa to moje metody i nie rozumiem dlaczego metody tesciowej mialyby
      byc brane pod uwage na rowni. Miala ona swoje 5 minut ze swoimi dziecmi. Co to
      znaczy, ze "synowa uznaje macierzynski autorytet tesciowej"? Ja bardzo bym
      chciała NIE wychowac dzieci tak jak tesciowa, bez kontaktu z nimi, robiac
      wszystko za nich. Dlaczego mam brac pod uwage jej autorytet w momencie kiedy
      nie uwazam, ze takowy posiada. Czy skoro dziecku sie krzywda nie dzieje to nie
      lepiej byłoby sie wstrzymac od komentarzy? Jak bedzie potrzebowac rady to
      zapyta... Tesciowe traktujcie mlode matki jak doroslych, odpowiedzialnych
      ludzi. mlodych ojcow zreszta tez.
      Mam nadzieje, ze nie jest to zbyt chaotyczne...
      • ledzeppelin3 Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 13:01
        Problem jest tylko wtedy, gdy mieszkacie u teściów i jesteście od nich zależni.
        wtedy można się wściec. jeśli macie osobne domy, to Ty i Twój mąż macie
        obowiązek ustanowić granice między teściami a Waszą rodziną. Jesli mieszkacie
        osobno, to ustalenie takich granic nie stanowi problemu.
      • berinda Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 21:13
        Olay, napisalas dokladnie o mojej tesciowej! smile))
        Tylko "coreczko" nie mowi. Pozdrawiam Cie, wiem, co czujesz smile
      • gania76 Re: Teściowa wie lepiej? 20.02.07, 22:15
        olay, mamy te sama tesciowa???
    • bj32 Re: O rany! 07.02.07, 13:08
      "Ale trudno. Na szczęście zawsze jestem obok i mogę ją upomniec i skrytykować
      małego za złe zachowanie. Szymcio dostaje klapsa, kiedy zasłuży i musi znać
      swoje miejsce jednocześnie wiedząc, że jest bardzo kochany i szanowany przez
      mame. Oczekuję od niego w przyszłości tego samego. Dlatego chce go spróbować
      wychwać jak i mnie moi rodzice wychowali. Pozostaje pytanie tylko - czy się
      uda? ;o)"
      Uda się. W przyszłości, jak już zniedołężniejesz on też będzie Ci dawał klapsa
      Kiedy w jego mniemaniu zasłużysz. A każdego potencjalnego obrońcę skrytykuje.
      Ale będzie Cię kochał, nie? Jak mojego teścia jego dzieci. On też wychodzi z
      założenia, że dziecko "powinno znać swoje miejsce" i "wiedzieć, że nie jest
      najważniejsze" (?!)

      Ja swojej teściowej nie lubię, ale z zupełnie innych powodów. Do dziecka mi się
      nie wtrąca i nie wtrącała wychodząc rozsądnie z założenia, że ona dzieci
      rodziła 30 lat wcześniej, a teraz jest inaczej.
      Mama jakiś czas próbowała wprowadzać jakieś tam swoje, ale jej grzecznie, acz
      stanowczo wytłumaczyłam, że miała czas wykazać się wychowawczo.
      Doceniam rady (też od cioć i wujków *posiadających* dzieci), ale to ja jestem
      matką i swojego stylu opieki i wychowania nikt mi nie będzie narzucać. Jak
      sobie wychowam, tak będę miała.
      Co innego by było przy ewidentnych zaniedbaniach, ale normalnie? Babcie już
      wychowały swoje dzieci. Wnuków i dorosłych dzieci wychowywać nie powinny.
    • mieszkowamama Dorzucam jeszcze link: 07.02.07, 13:55
      wiadomosci.o2.pl/?s=512&t=8284
      • bj32 Re: Dorzucam jeszcze link: 07.02.07, 14:07
        Ja pierniczę... Czyli teściowa to atawizm? Pozostaje mieć nadzieję, że organ
        nieużywany w przyszłości zaniknie...
      • olay Re: Dorzucam jeszcze link: 07.02.07, 14:21
        Dla mnie wiele problemów z tesciowymi zaczyna sie od tego, że na obca osobe
        trezba mówic 'mamo'. Mowie o tradycyjnym modelu powszechnie jednak stosowanym.
        Osoba otwarta i wyluzowana zaproponuje inne rozwiazanie (po imieniu). Dla mnie
        taki nacisk na mowienie mamo jaki stosuje moja t. jest konfliktogenny sam w
        sobie (oburzenie jak pare dni po slubie omylkowo powiedzialam 'pani'). Mama to
        dla mnie ktos bardzo drogi, najblizszy, osoba, dzieki ktorej jestem jaka
        jestem. A mówic tak do obcej osoby no to przepraszam ale bunt wywoluje sie sam.
        Takie przemyslenia...
        • larwinia Re: Dorzucam jeszcze link: 10.02.08, 19:23
          o jeny, mam to samo z moją teściowa, jakos 'mamo' ani razu nie przeszło mi przez
          gardło. nie będę tak do niej mówic, chociaż sobie tego życzy. Mamę już mam i
          wcale nie chcę drugiej.
    • edorka1 a ja owszem a ja tak 07.02.07, 14:24
      czasem słucham i wcale na tym żle nie wychodzę - wprawdzie bardziej mamy niz teściowej, ale jednak i ustrzegłam się dzięki temu kilku poważnych błędów, nauczyłam dzieciaki wielu rzeczy pod presją mojej mamy - porządnego trzymania łyżki od pierwszego razu, nauczyłam syna załatwiać się na nocnik w wieku wczesnym - bo przy pierwszym dziecku niestety nie posłuchałam mamy sad, wysłałam córkę do przedszkola co było zbawienne i dla małej i dla mnie, podaję w przeziębieniach lipę z miodem itd itp.A moja teściowa kiedyś przy biegunce poradziła mi żeby dziecku podać gorzką czekoladę - a że nic nie pomagało - podałam. No i co? Pomogło.
      Tak więc uważam, że należy korzystać czasem z dobrych rad naszych i mężowych mam smile)).
      • olay Re: a ja owszem a ja tak 07.02.07, 14:32
        Jasne ale kazda rada musi miec uzasadnienie i byc potrzebna a nie z nieba
        wzieta i do bolu oczywista.
    • bea.bea Re: Teściowa wie lepiej? 07.02.07, 14:33
      ja lubie słuchac róznych rad...i od mojej mamy i od mojej tesciowej....i od
      niektórych kolezanek...
      słuchac to nie znaczy korzystać...
      ale niektóre rady sa naprawde cenne...a ja bym sama na nie nie wpadła...

      mysle , ze słychanie to duza sztuka...tak samo jak asertywne korzystanie...
      a nie krytykowanie rad tylko dlatego, ze dał je ktos starszy odemnie...ktoś ze
      starymi pogladami..smile)
    • benignusia Re: Teściowa wie lepiej? 08.02.07, 11:15
      no co wy piszecie ....tesciowa ZAWSZE wie lepiej....a moja najlepiej....postaram
      sie byc najlepsz tesciową jak przyjdzie czas...
      • bj32 Re: Teściowa wie lepiej? 08.02.07, 13:33
        Rany gorzkie z pierożkami! To jeszcze lepiej będziesz wiedzieć?
    • eugeniusza Re: Teściowa wie lepiej? 20.02.07, 13:52
      To nie chodzi o to że ktoś wie lepiej. Gdyby tę sama radę wygłosila kolezanka
      to nie byłoby sprawy , ale że to mówi mam lub teściowa to jest żle. Nie chodzi
      o to że wie lepiej , chodzi o to że wie i chce się tą wiedzą podzielić.
      Ale oczywiście nikogo nie można uszczęśliwiać na siłe.Ale proszę mi wierzyć, ma
      Pani własne dziecko i będzie Pani chciała uchronić je przed przeciwnościami,
      dokładnie tak samo jak robi to Pani mama.
      • agnes123 Re: Teściowa wie lepiej? 24.02.07, 09:24
        Teściowa to inna epoka smile)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja