Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy

26.01.06, 12:24
Witam ponownie ostatnio pisałam o mojej niani dla nie zorientowanych proponuję
wrzucić w wyszukiwarkę.
Otóż to co pisałam ostatnio to nie koniec moich przebojów z nianią. Wyobraźcie
sobie taką sytuację:
Niania prosi mnie abym przyjechała wcześniej do do mu o jakieś 15-20 min bo ma
kolędę- ja się zgadzam.
Wychodzę z pracy o 15 minut wcześniej (i to z wielkim trudem) okazuje się że
droga do domu jeś straszliwie śliska i wszyscy powolutku jadą co od razu
powoduje korek. Pracuję 25 km od miejsca zamieszkania. Oczywiście moje
wczesniejsze wyjście szlak trafił i przyjechałam do domu normalnie. Wiedząc o
tym ze nie dojadę na czas dzwonie do niej i mówię że jest slisko ale jadę.
I wiecie co ona zrobiła???
Nakrzyczała na mnie że jestem nieodpowedzialna że sie umawiałyśmy ze ona ma za
5 min ksiedza w domu itd. Powiedziała że chyba zostawi dzieci z moją
szwagierką, która mieszka obok nas i wróciła z pracy. Poczułam się dziwnie.
Wróciłam do domu i kazałam jej iść.
Nastepnego dnia kiedy juz wychodziła zwróciłam jej uwagę że nie życze sobie
aby ona na mnie krzyczała bo ja tego nie robię i że nie jestem gó..arą ani
jej córką na którą moze sobie pokrzykiwać.(choć jestem od nie 9 lat młodsza)
Powiedziałam że nie ma prawa mnie tak traktować, i ze nie muszę się przed nia
tłumaczyć.Ona że mogłam wczesniej wyjechac jak widziałam że jest ślisko.
Ja muszę pracować 8 godzin bo w innym przypadku jak wyjdzie że jestem krócej w
pracy muszę chodzić się pisywać do kadr na listę. Same wiecie jak patrzą na
wychodzenie z pracy (miałam się zwolnić 1 godzinę wczesniej?)
Potem nie mogła zrozumieć że nie ma prawa mi zwracać uwagi i to w taki sposób.
W końcu mi nerwy puściły i powiedziałam jej że to ja jestem pracodawcą a ona
pracownikiem.
Niania powiedziała że potraktowałam ją jak psa.
Ona nic nie zrozumiała z naszej rozmowy tylko uniosła się honorem że gó..ara
zwróciła jej uwagę. Takie jest moje odczucie. Oczywiscie powiedziała że
następnego dnia do pracy juz nie przyjdzie i mam jej zapłacić za wszystkie dni.
Wieczorem mąż poszedł zapłacić jej za cały miesiąc tak jak by była do końca
(nic nie ujmowaliśmy jej) i powiedziała jemu że to że jestem wykształcona to
nie powinnam tak taraktować ludzi. I że ona nie była naszym pracownikiem.
Kiedy mąż powiedział że sie myli ze była to stwirdziła że była na zasadach
partnerskich i ze wciąż ją w bambuko robilismy bo ona nie pracowała 8 godzin
tylko 9 dziennie. Na co mąż stwierdził że raz w miesiacu miała cały dzień
wolny a kiedy była chora lub chciała wolne miała zapłacone zawsze w całosci.
I co wy na to???
Czy ja jestem nieodpowiedzialna?????
    • m.online Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 12:34
      Jesteś nieodpowiedzialna.
      Za długo ją zatrudniałaś.
      pzdr
    • mieszkowamama Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 12:36
      To Ty miałaś rację (jeśli sprawa wygląda oczywiście tak, jak opisałaś). I to
      potwierdza teorię, że niektórzy ludzie to bydło sad
    • ania.silenter miałam prawie identyczną sytuację z naszą nanią i 26.01.06, 12:38
      podziękowaliśmy jej za pracę.
      Moja nie rozumie, że ja nie mogę chodzić do pracy w kratkę - bo ona ma
      kolędę/lekarza/badania/zgłosić się na bezrobocie. Bez przerwy krzyczała na
      mojego męża (a to choleryk, bałam się, że ją wyrzuci na zbity pysk) i na mnie,
      ale nie zwracałam uwagi (do czasu). Nie robiła kompletnie nic, kiedy
      przyjeżdżała moje teściowa czekała aż zrobi wszystko przy dzieciach i poda jej
      (czyli niani) kawkę. Przepędzała Olę z kąta w kąt, a zajmowała się tylko Adą
      (to mnie wkurzyło najbardziejsad(). I cały czas straszyła, że szuka sobie innej
      pracy. Żądała podwyżki po 2 miesiącach. Aha, dostawała 1000 zł, a chciała
      podwyżkę co najmniej o 200, 300 zł.
      Wiecie co? Ja sobie wyobraziłam, że idę do mojego przełożonego i mówię mu, że
      proszę o podwyżkę albo się pożegnamy.
      Wylałby mnie natychmiast.
      Teraz mamy nową nianię i zobaczymy.
      pozdrawiam
    • gruba-buba Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 12:42
      Olej babę i poszukaj nowej opiekunki, bo po takiej wszystkiego można się
      spodziewać, jeszcze Ci jakiś numer z dzieckiem odwali, jak taka jędza zapiekła
      i bez wyobraźni. A po co?
      • kkatie Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 12:50
        kurcze, ja nie rozumiem takich ludzi.
        no w koncu dostaje za to pieniadze, to jej praca.
        a jakbys tak miala co chwila sie zwalniac, bo to, bo tamto, to rownie dobrze
        mozesz z pracy zrezygnowac, po co Ci niania.
        no i jeszcze ten tekst z wyksztalceniem..
        co ma piernik do wiatraka?
        juz nie miala sie czego podczepic, to sobie wymyslila bzdure jakas.
        oczywiscie uwazam, ze Ty mialas racje.
    • amelia29 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 13:19
      Cóż, odkładając na bok emocje i Twoje i niani, moje odczucia są takie:

      umówiłaś się na zrobienie czegoś, czego nie zrobiłaś.

      Rozumiem - śliskie drogi, konieczność niemiłe widzianego wcześniejszego wyjścia
      z pracy etc., ale - faktem jest, że nie wywiązałaś się z umowy (obietnicy)
      punktualnego powrotu do domu.

      Całkowicie rozumiem rozgoryczenie niani.

      Pytanie "czy jestem nieodpowiedzialna" według mnie nie jest najtrafniejsze,
      zapytałabym raczej "czy z szacunkiem odniosłaś się do sprawy, która dla Twojej
      niani była bardzo istotna"?

      Pozdrawiam,
      Amelia
      • anna-pia Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 13:46
        > umówiłaś się na zrobienie czegoś, czego nie zrobiłaś
        > Rozumiem - śliskie drogi, konieczność niemiłe widzianego wcześniejszego
        wyjścia z pracy etc., ale - faktem jest, że nie wywiązałaś się z umowy
        (obietnicy) punktualnego powrotu do domu.
        >
        > Całkowicie rozumiem rozgoryczenie niani.

        też rozumiem i tez mi się tak zdarzało, ale n.i.g.d.y. mnie niania nie
        ochrzaniła, po prostu płaciłam jej za taksówkę

        rozgoryczenie - dobrze, ale forma wyrażenia tegoz - całkowicie nie do przyjęcia
        • kalina_p Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 13:54
          zgadzam się, że niania miala prawo byc...wsciekla. Obiecałas jej coś, czego nie
          zrobilas. Byłoślisko...gdybys jechala do pracy, to szefowi bys chyba nie
          powiedziała, że spóźniłaś się, bo przecież było slisko!
          Tak wiec nianie rozumiem, bo przyrzeklaś jej cos w waznej dla niej sprawie i
          nie dotrzymalaś slowa.
          Ale cała reszta - krzyki itd. - niania przesadzila i to zdrowowink
    • izabela_741 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 13:56
      Jak zadzwonilas, zeby uprzedzic, ze mimo wysilku nie zdazysz to nie rozumiem
      kobiety. Ale chyba juz nie zrozumiem ludzi...
      Zycze powodzenia z nowa niania.
      PS> Poznalam kiedys Pania, ktora juz na etapie 2 rozmowy o jej ewentualnym
      opiekowaniu sie dzieckiem rozstawiala mnie po katach. A jak jej powiedzialam,
      ze nie tak, tylko bede chciala, zeby (to to i tamto) bylo robione inaczej to
      uslyszalam, ze;
      - pogardzam nia jako czlowiekiem,
      - pogardzam nia, bo jest Ukrainka,
      - pogardzam nia "taka wyksztalcona" a przeciez ona tez sroce spod ogona nie
      wypadla,
      i jeszcze jakis inny stek bzdur nijak majacych sie do rzeczywistosci. Najlepiej
      jakbym ja przywozila do domu, tam miala wszystko gotowe i osobe do pomocy,
      odwozila i goraco dziekowala za poswiecenie (poza placeniem).
      No way.
      big_grinDD
    • w_ania Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 14:01
      Myślę że z szacunkiem sie odniosłam bo nie miałam do niej pretensji o to że chce
      wyjść tylko o sposób w jaki ona ze mną rozmawiała. I tak tydzień później miała
      się już zwolnić bo szła do pracy więc chyba było jej wszystko jedno.
      Ja nie twierdzę że jestem swięta emocje juz opadły bo było to tydzień temu ale
      nie mogę zrozumiec jej reakcji. Moje odczucie jest takie że smarkula zwróciła
      jej uwagę i powiedziała że jest szefową a ona pracownikiem. Myslę że to ją
      zabolało ale niestety tak było.
      Niani juz nie ma i nie bedzie.Pracowała u nas 3 lata i tez miała bezrobocie
      leksarza i w końcu kolędę. A ja nie dojeżdżam na daną godzine do domu tylko o
      danej godzinie wychodzę z pracy a raz jadę szybciej a raz wolniej.
      Nie mogłam tez wyjść godzine wcześniej nawet jeśli było ślisko.(o czym sie
      przekonałam dopiero jak wyjechałam z pracy)
      Tak nie wywiązałam się z obietnicy ale czy to jest powód do takiego
      potraktowania mnie????
      Już wyobrazam sobie sytuacje kiedy ja bym potraktowała tak moją szefową.
      he he he 10 min później pakowałabym manatki.
      Tutaj ona się sama zwolniła.
      Acha apropos podwyzki to ten temat tez przerabiałam.
      Ania
      • leli1 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 14:13
        po tym co tu piszecie spiesze kupic piekną bomboniere dla mojej niani.....ja mialam szczescie!! smile
        • zaneta21 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 14:28
          Droga w_aniu

          Jak czytam twoja hisorię , to przypomina mi się masza BYŁA niania.Też pisałam
          kiedys o tym na forum .
          Teraz z perspektywy czasu nie mogę zrozumiec dlaczego mimo tego ze nas
          okradała ...itd broniłam jej z mentalnościa maniaka.Efektem było to ze po 3 mc
          to ona nas zostawiła na lodzie odchodząc z dnia na dzien (po wypłacie
          oczywiscie którą dostała za mc z góry)
          Jaka ja byłam naiwna ....
          Teraz mamy nową nianie z polecenia .Niania traktowana jest ciepło ale jak
          pracownica a nie członek rodziny.Nie ma spoufalania sie nadmiernego Głównym
          tematem są dzieci a nie problemy niani oraz nasze prywatne życie
          Generalnie narazie jest nie zle

          Morał z tych naszych historii nianiowych wynika taki KTO MA MIEKKIE SERCE TEN
          MA TWARDĄ D....!

          Pozdrawiam mama Alicji i Wiktorii
    • w_ania Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 14:46
      he he he he trafnie to ujęłaś żaneta21. tak za bardzo sie spoufaliliśmy
      traktowaliśmy ją jak członka rodziny.
      Mam twardszą d ale juz jej nie dam skopać.
      pozdrawiam
      i dzieki za wasze wszystkie komentarze.
      Ania
    • kama_mama Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 26.01.06, 21:46
      Ja przez jakiś czas opiekowałam się dzieckiem.Umowa była od 8 do 15.I co tak
      było przez pierwszy tydzień a potem bez słowa wytłumaczenia byłam do 16 i
      dłużej i bez grosza więcej.A przy okazji były jeszcze inne fajne historie.Krew
      mnie zalewała jak czekałam a nikt mnie nie poinformował że się spóżni i słowa
      przepraszam.Oczywiście zdażają się wypadki losowe jak śliska droga i właśnie
      wystarczy poinformować że jest tak czy siak.Rozumiem w tym przypadku i Ciebie
      ale także rozumiem ta nianię.Ja wiem co to znaczy "siedzieć jak na szpilkach".
      • izabela_741 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 10:17
        Kama, rozumiem Ciebie. A jak umawialismy sie z Niania, ze bedzie sie opiekowac
        8:30-10 godzin dziennie (zalozenie z duuuzym zapasem na wypadek kleski
        zywiolowej) i placimy ryczaltem a ona juz po tygodniu "jednak woli", zeby to
        bylo 8-8:30 godz? Po czym ma pretensje, ze jest wykorzystywana? I zaczyna
        koncowo negocjowac 6 godz/dziennie? Umowe zaakceptowala, wynagrodzenie
        ryczaltowe, fakt, ze wyjatkowo moze to byc te ponad 9 godzin tez. No rozbrajaja
        mnie takie "umowy".
    • pandora_ Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 11:21
      Ja mam taką pracę, że mogę wyjśc wcześniej, ale czasem mam awarię. Ostatnio też
      miałam być o 3, bo niania miała o 17 zebranie w szkole, ale byłam o 16.30.
      Oczywiście dzwoniłam , informowałam już jadąc też zadzwoniłam i zaoferowałam jej
      taksówkę, ale niania z usmiechem powiedziała, że mam się nie martwić, bo ona ma
      16.38 autobus prosto pod szkołę córki.
      Ale jak miała kolędę, to ja jednak stanęłam na głowie i byłam w domu o 13.

      Rozumiem w_ania Twoją frustrację, ale tez rozumiem nianię i uważam, że powinnaś
      była wymyślic plan awaryjny na wypadek, gdyby nie udało Ci sie dojechać.
      Przecież nasze nianie też mają rodziny, domy, kolędy, a spędzaja poza tymi
      domami nawet i 10 godzin w ciągu dnia. Ja pozwalam niani iśc sobie na zakupy z
      Młodym, a jak bedzie lato nie będe widziała przeszkód, żeby raz w tygodniu brała
      go do siebie na drzemkę i sama sobie coś porobiła w domu.

      Wszystko jendak zależy tutaj od ludzi i ich charakterów. Ja z moja niania super
      się dogaduję, ustaliłyśmy na poczatku pewne zasady i obie jesteśmy zadowolone.
      Słowem, może czasem warto poszukac niani dłużej, ale znaleźć idealną. Choć wiem,
      Mary Poppins nie istnieje smile

      Oczywiście mowa tu o normalnej niani, bo Twoja była wyglada na frustratke i
      awanturnicę sad
    • jadis76 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 13:32
      a ja uważam, że za dlugo z nią wytrzymalaś
      jestem w szoku czytając niektóre wypowiedzi
      że niania musi coś sobie zrobic w domu w czasie kiedy zajmuje się dzieckiem ?
      gdybym powiedziala w mojej firmie, że muszę wyjść żeby "coś zrobić w domu" to
      by mnie zwolnili
      zwalniam się np godzinkę tylko z super ważnych powodów raz na kilka miesięcy i
      musze to odpracowac
      niania jest w pracy i dlatego przez 10 godzin nie ma jej w domu
      na to się zgadzala i koniec
    • w_ania Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 15:46
      Dla nie zorientowanych to moja nainia nie siedziała 9 godzin dziennie u mnie w
      domu tylko przychodziła rano i koło 10 brała malucha i szła do siebie do domu
      robiła sobie obiadek w tym czasie jej mąż sie opiekował małą. Tak jej poszliśmy
      na rękę i potem o 16 tej przyoprowadzała dziecię do nas do domu.
      Więc nie mówcie mi że taka biedna była bo w tym czasie robiła sobie zakupy,
      załatwiała swoje sprawy i jeszcze gotowała obiadek dla swojej rodziny.
      Nie nie tak źle u nas jej nie było tylko apetyt rosnie w mirę jedzenia odsyłam
      do wyszukiwarki na post o takim samym tytule gdzie opisałam jej numer z przed
      miesiąca.
      Tylko na miesiąc czasu nie opłacało mi się nikogo nowego przyjmować bo za 3 tyg
      sie przeprowadzam.
      Ania
    • paulinaml1 Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 15:59
      ja bym ja wyrzucila jak sie nie zmieni
    • purple_haze Re: Moja Niania i co wy na to ? --- ciąg dalszy 27.01.06, 16:14
      a niania w dzień kolędy Cię poinformowała? jeśli tak, to tylko najbliższy
      bambus jej wskazać...
Pełna wersja