sowa_hu_hu
28.01.06, 15:07
nie moge... po prostu nie daje rady... moja koleżanka zaszła w ciąże , nie
chce dziecka , jest zdecydowana... nie ma stałego partnera itd
na jej miejscu - myśle że też bym sie zdecydowała żeby usunąć ciąże...
argmenty typu - niech urodzi i odda do adpocji - nie wchodza w gre... do mnie
samej tez nie przemawiają z wielu względów...
ale przejde do sedna - koleżanka poprosiła mnie o pomoc - i ja powiedziałam
że pomoge... nie moge jej zostawić z tym samej... to bliska mi osoba...
ale to nie daje mi teraz spokoju... w nocy miałam koszmary... cały czas o tym
myśle , nie moge sie skupić na niczym innym... nawet przed chwilą płakałam...
znalazłam zdjęcia płodu we wczesnym stadium...
przypomina mi sie jak byłam w ciązy ze swoim synem - jak liczyłam każdy
dzień , jak myslałam o tym jak sie rozwija , oglądąłam filmy , zdjęcia...
myśle tez o tym jak po raz drugi zaszłam w ciąże - myslałam o usunięciu - nie
chciałam tego dziecka - a kiedy zdecydowałam sie je urodzić poroniłam...
poronienie było okropne... miałam świadomość że w brzuchu miałam dziecko i że
własnie opuściło mój brzuch... a bardziej brutalnie to po prostu w szpitalnym
kiblu szukałam... czy coś zobacze czy nie... - wiem że to okropnie brzmi ale
tak było...
i teraz mysle sobie o niej , u mnie stało sie to samo z siebie a i tak czułam
sie strasznie... a ona sama o tym zadecyuje! to wszystko będzie sie działo z
jej woli... jakoś nie moge przejśc nad tym...
poza tym boje sie że coś może sie nie udać , że będa problemy... że jej
zdrowie będzie zagorżone...
i że ja sie do tego przyczyniam... do usunięcia dziecka... do narażenia jej
zdrowia...
boshe - nie moge... zżera mnie to...
ale nie moge jej zostawić... nie będe jej tez namawiac żeby utrzymała ciąże -
to by nic nie dało...
jestem totalnie rozbita...
czasami przechodzi mi przez mysl ze powinnam sie wycofać i powiedzieć że nie
moge byc przy niej...