gioja
28.01.06, 23:14
Kochane poradźcie!
Moja teściowa należy do osób o fatalnym guście (delikatnie rzecz ujmując).
Podam kilka przykładów: na nasz ślub przyszła ubrana w obcisła sukienkę (jest
przy tuszy), uczesana w maleńkie warkoczyki (ma ponad 50 lat), z oczami
zamalowanymi na zielono (pod kolor sukienki). Na chrzciny naszego dziecka
ubrała się cała na czerwono, oczy zamalowane na niebiesko, tusz kruszył się
na policzki, na głowie miała stary, zdefasonowany kapelusz. Dodam, że farbuje
się na żółto (to ma być blond). Subtelne sugestie nie działają. Sugerowałam
już: "Mamie byłoby ślicznie w rudym" (kupiłam w prezencie farbę), kupiłam
super cienie do powiek, kupowałam z różnych okazji fajne ciuchy,
zaproponowałam nawet, żebyśmy wspólnie wybrały się na zakupy. Nic z tego. Mój
mąż powiedział jej nawet dosadnie, że wygląda okropnie (ale to też nie
zrobiło na niej wrażenia). Każde kolejne spotkanie w większym gronie budzi
mój niepokój. Oboje z mężem jesteśmy zażenowani jej wyglądem, pozostali
goście też, choć przez grzeczność starają się tego nie okazywać.
Co mam robić? Powoli dojrzewa we mnie myśl, żeby jej w ogóle nie zapraszać.
gioja