ryba bez głowy...

30.01.06, 12:56
Ech, co za życie...
Wyszłam dosłownie na 40 minut z domu zostawiając mojego męża z córeczką
samych. Dodam, ze zdarzyło się to trzeci raz od jej narodzin ( dwa pierwsze -
dentysta).
Wracam, a Lena śpi!!! i to NIE była pora jej drzemki (a przecież tylko JA
umiem ją uśpić).
Pytam: jak tego dokaonałeś o Wielki???
A on: wiesz jadłem prince polo i tak w nią chuchnąłem raz i drugi i ona
zasnęła. No sam byłem w szoku.

Wchodzę do pokoju a tu leży ryba z oderwaną głową, a to część maty edu.
pożyczonej od koleżanki.
No i pytam: coś ty zrobił tej biednej rybie, do cholery?!!!
A on: no myślałem, że to pozytywka i rozciągnąłem niechcący to paskudne
rybsko...

Tyle lat razem, a on ciągle mnie rozkłada smile
    • christych Re: ryba bez głowy... 30.01.06, 12:59
      smile
      • ajka1 Re: ryba bez głowy... 30.01.06, 13:57
        przyznam się, że się uśmiałam po pachy - mój mąż też czasami potrafi mnie rozbroić np. kupł naszej 10 letniej córce prezent na Dzień Dziecka PISTOLET NA JAKIEŚ KULECZKI I TARCZĘ!!!
        To był chyba prezent dla siebie bo jest policjantem i czasami z kolegami po piwku sobie strzelają do tej tarczy. To trzeba być świrem
    • paskowka1973 Re: ryba bez głowy... 30.01.06, 14:06
      A ja zostawiłam młodego z meżem na 40 min, wracam, a mąż prawie leży bez ruchu
      półoparty na kanapie a mały na nim, jakis taki powykręcany z głową na ojca
      ramieniu i śpi. Pytam: czego go nie położyłeś do łóżeczka skoro już ci usnął na
      ramieniu. A on: nie umiem go sobie zdjąć
      • efka42 Re: ryba bez głowy... 30.01.06, 16:39
        a ja jeszce ani razu nie zostawilam Mai z Tata- sama nie wiem
        dlaczego.Pozdrawiam Smoczku Ciebie i Lenke- znamy sie ze szpitala.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja