mama500
02.02.06, 17:00
staram sie o mieszkanie z gminy. Razem ze mną stara się też siostra.
Ale ja czekam o rok dłuzej niż siostra. A problem w tym ze piszemy regularnie
pisma to gminy, my o swoich problemach ona o swoich.
Każda z nas ma złą sytuację, wkońcu dostałysmy się na listę oczekujących.
Ja dostaj odpowiedzi ze nie moga przyśpieszyc nam przydziału ponieważ jest
znikomy odzysk lokali. Ona ma znajomości i do niej pismo przychodzi ze
pozytywnie rozpatrzyli podanie i bedzie komisja i dostanie przydział.
Ja w pismie dostaję odpowiedź ze wg kolejności wnisków przydzielają, a nie wg
znajomosci. I teraz, ona nie może mi nic załatwić, bo załatwia sobie,.
Jestem w kurzona, bo do cholery, czekam juz kilka lat i o rok dłuzej od niej.
I co najgorsze ja dostanę przydział kiedyś mniejszego mieszkania od niej.
Mamy jednakową sytuacje rodzinną i tyle samo członków rodziny.
Jestem tak zdenerwowana tym faktem ze poprostu już nie mogę, jak kity wciska
przewodniczący gminy w moim miesćie, który rozpatruje wnioski.
Mam już kilka odpowiedzi i w każdej jest to samo, każdy dostaje po kolei
przydział, każdy ma tragiczną sytuację, mi nie przydzeilą, bo każdy jest w
takiej trudnej sytuacji. No a dlaczego ona dostaje wczesniej? Nie zycze jej
źle, ale to już przesło wszystkie moje możliwości. Moj maż jest tak wkurzony
na tą sytuację, ja również. Z tego też powodu chce napisać pismo, nie
utrudniając siostrze, ale poprostu chce poruszyc ta sprawę bo to chamstwo.
Co myśłicie? Przecież w tej polsce to już nic nie da się bez z najomosci.