jagoda56 Re: ratowanie wczesniaków 06.02.06, 14:28 Ta dyskusja nie ma sensu,gdyż człowiek napewno nie wie jakie jego dziecko będzie.nawet zachodzenie w ciążę jest baardzo duzym ryzykiem.Ok zgadzam się. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: ratowanie wczesniakow 06.02.06, 14:31 Już pisałam w dyskusji na innym forum, przeklejam tutaj: Temat dość kontrowersyjny, bo - jak wiadomo, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, co widać w powyższej dyskusji. Nie wiem, jak bym się zachowała, gdyby chodziło o m.o.j.e dziecko. Nie wiem, nie chcę wiedzieć, jednak w chwili obecnej zdanie moje jest odmienne od zdania większości - nie ratować. Może to zabrzmi brutalnie, ale poronienie jest formą naturalnej selekcji (nie mówię tu oczywiście o utracie ciąży np. w wyniku wypadku czy wad układu rozrodczego u matki). Mam przeświadczenie, że poronienie nie następuje ot tak sobie, ale z czegoś wynika i skoro dziecko rodzi (roni) się w 22 tygodniu, oznacza to, że jest na tyle słabe, czy posiada takie a nie inne wady, które nie pozwalają, aby doczekał tego 40 tygodnia. Statystyki są bezlitosne. I powiem szczerze, nie rozumiałam, gdy wszyscy cieszyli się, gdy "odratowano" synka pewnej mojej znajomej, urodzonego w 24 tygodniu ciąży, wszyscy cieszyli się, bo "najważniejsze, że żyje"; coż z tego, gdy chłopiec - obecnie 8-latek - nie widzi, nie słyszy, nie siedzi, jedyne, co potrafi, to przełykać, ale "żyje"... a jego matka już dwukrotnie próbowała sobie życie odebrać, nie mogła znieść presji otoczenia, nienawiści, gdy napomknęła o oddaniu dziecka do zakładu opieki. Zatem na obecną chwilę piszę: dać szanse - owszem. Niekoniecznie doba, może trzy, może pięć, kto wie, a nóż widelec. Ale dłużej, hm, chyba trzeba dać dojść do głosu naturze, skoro już raz nie dała się oszukać. Ale, jak już pisałam, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: ratowanie wczesniakow 06.02.06, 14:39 W duzej mierze sie zgadzam, z jednym zatrzezeniem- wydaje mi sie, ze najczesciej naturalna selekcja nastepuje na poziomie zarodka, kiedy ciaza zostaje poroniona, przedwczesne porody zas bardzo czesto zwiazane sa wlasnie z nieprawidlowoscia po stronie matki, np. niewydolna szyjka. Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: ratowanie wczesniakow 06.02.06, 15:18 >Mam przeświadczenie, że poronienie nie następuje ot tak > sobie, ale z czegoś wynika i skoro dziecko rodzi (roni) się w 22 tygodniu, > oznacza to, że jest na tyle słabe, czy posiada takie a nie inne wady, które nie > > pozwalają, aby doczekał tego 40 tygodnia. Zamiast przeświadczenia proponowałabym się czegoś na dany temat dowiedzieć. Bardzo późne poronienia i przedwczesne porody niezwykle rzadko są powodowane ułomnością płodu (odsetek chorych dzieci jest porównywalny z urodzonymi o czasie). Najczęstsze przyczyny to niewydolność cieśniowo - szyjkowa oraz zakażenia bakteryjne. W dalszej kolejności wady macicy (dwurożność, niedorozwój i inne), wreszcie skurcze o nie znanej przyczynie (nie związane z kondycją płodu). Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: ratowanie wczesniakow 07.02.06, 00:05 A moze by tak dac rodzicom zdecydowac, a nie tak odgornie zaraz??!! Ja bym swoje ratowala. Wolalabym karmic 40 lat "roslinke" niz zeby umarlo. A moze roslince z tym dobrze, ze ktos ja karmi, ktos ja kocha i ktos jej odsysa sline? Moze to jest nasz osobisty dramat, bo chcielibysmy miec takie dziecko jak sasiadka, albo w ogole nie miec i miec swiety spokoj??!! Nie zawsze w zyciu tak wypada. Jeszcze niewiadomo kiedy nasze przesliczne, przezdrowe pociechy beda potrzebowaly odsysania sliny. Co zrobicie??? Uspicie je??? Z wczesniakami sprawa jest o tyle bardziej kontrowersyjna ze czesto rokowania lekarzy sa o 180 stopni odmienne od rzeczywistosci + tak jak juz ktos wczesniej wspomnial medycyna idzie do przodu i moze za kilka lat bedzie mozna zaleczyc powiklania wczesniakow. Tak wiec podejmujac decyzje o zaprzestaniu niesienia dostepnej pomocy trzeba sobie uswiadomic ze byla okazja miec zdrowe dziecko tyle ze nam sie zdawalo ze szanse sa zbyt niskie. Drogie panie, zycie czlowieka to nie totolotek. Odpowiedz Link Zgłoś
july.29 Re: trochę "obok tematu" - do przeczytania 07.02.06, 18:22 fakty.interia.pl/news?inf=715415 j. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: ratowanie wczesniakow 08.02.06, 00:22 A moze > roslince z tym dobrze, ze ktos ja karmi, ktos ja kocha i ktos jej odsysa sline? I Ty w to wierzysz? Gratuluje optymizmu. Odpowiedz Link Zgłoś
niepytana Re: ratowanie wczesniakow 08.02.06, 01:52 lola211 napisała: > A moze > > roslince z tym dobrze, ze ktos ja karmi, ktos ja kocha i ktos jej odsysa > sline? > > I Ty w to wierzysz? Gratuluje optymizmu. Tak wierze w to ze moze byc cos gorszego od odsysania sliny. To gorsze to smierc. Zawsze bede walczyla o zycie. A zreszta nasuwa sie pytanie. Jezeli ten stan "roslinny" jest taki strasznie nie do zniesienia dla Twojego dziecka, czy jezeli przydazylby sie wypadek Twojemu teraz zdrowemu dziecku w pozniejszym wieku, czy rowniez kazalabys lekarzom zaprzestac ratowania gdyby Ci powiedziano ze dziecko bedzie sparalizowane, niewidome, gluche i trzeba je bedzie karmic? Ha, i to nawet nie jest tu problem. Problem jest ze decyzja nie nalezalaby do Ciebie tylko do panstwa. W konstytucji widnialoby zapewne ze ratowanie zycia nalezy sie tylko tym ktorzy wyjda z tego bez specjalnych powiklan zdrowotnych. Wiec wracajac do sedna sprawy uwazam ze decyzja powinna nalezec do rodzicow, a nie byc ustalana odgornie. Druga sprawa ze ja osobiscie bym chciala ratowac za wszelka cene. Czy z tego musze sie tlumaczyc? Chyba nie. Tak samo jak nie musze sie tlumaczyc z mojego optymizmu i innych wartosci moralnych i etycznych w/g ktorych staram sie zyc. Ty rowniez nie musisz sie tlumaczyc ze swojego zyciowego credo. Najwazniejsze zeby nikt Ci nie narzucal w jaki sposob masz myslec. Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: ratowanie wczesniakow 08.02.06, 10:36 Jezeli ten > stan "roslinny" jest taki strasznie nie do zniesienia dla Twojego dziecka, czy > jezeli przydazylby sie wypadek Twojemu teraz zdrowemu dziecku w pozniejszym > wieku, czy rowniez kazalabys lekarzom zaprzestac ratowania gdyby Ci powiedziano > > ze dziecko bedzie sparalizowane, niewidome, gluche i trzeba je bedzie karmic? Tego nie wiem, bo na szczescie nie doswiadczylam.A dopoki czegos nie sprawdze to ciezko mi sie kategorycznie wypowiadac. > Wiec wracajac do sedna sprawy uwazam ze decyzja powinna nalezec do rodzicow, a > nie byc ustalana odgornie Chyba tak byloby najlepiej, choc z drugiej strony i najciezej dla rodziców- decyzja obciazy ich sumienie. Odpowiedz Link Zgłoś