Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i..

12.02.06, 13:25
czy się mylę i mam jakieś omammy, albo może ze mną jest coś nie tak, i źle
odczytuję przekaz ???

Od początku:
Mam problemy z jedzeniem, szukam pomocy w sieci, szukam osób podobnych do
mnie - grubasów, którzy nie zawsze panują nad napadami obżarstwa
lub "zajadają" stres ogromnymi ilościami jedzenia. Ludzi, których BMI wynosi
30 czy 40...
Od nowego roku odchudzam się, dużo ćwiczę, i mam efekty - ale potrzebuję
wsparcia ludzi z podobnym problemem !!

Na gazecie znalazłam to forum:
forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=36323&s_action=f_add
ale że spojrzałam - nikt nie pisze od tygodnia, to se pomyślalam, "gdzie są
ci ludzie, poszukam ich". Zaczęłam szukać:
Na forum jest link do nowopowstałej strony:
www.anonimowizarlocy.org/forum/index.php
Fakt, nikt tam nie pisze. Na razie ! Ale mam wrażenie, że to jakaś piep...***
SEKTA
Chodzi o to, że nawet będąc grubasem, nie mam ochoty, żeby mi ktoś robił wodę
z mózgu pod przykrywką, że mi pomaga.
Pytanie: czy widzicie w tym coś dziwnego czy nie, a ja jestem tylko głupio
podejrzliwa ??

Cytat z tamtej strony: CYTUJĘ: !!!!
DWANAŚCIE KROKÓW ANONIMOWYCH ŻARŁOKÓW

1.Przyznaliśmy, że jesteśmy bezsilni wobec jedzenia i że przestaliśmy
kierować naszym życiem.

2.Uwierzyliśmy, ze Siła Większa od nas samych może przywrócić nam zdrowie.

3.Postanowiliśmy powierzyć naszą wolę i nasze życie opiece Boga jakkolwiek go
pojmujemy.

4.Zrobiliśmy gruntowny i odważny obrachunek moralny.

5.Wyznaliśmy Bogu, sobie i drugiemu człowiekowi istotę naszych błędów.

6.Staliśmy się całkowicie gotowi, aby Bóg uwolnił nas od wszystkich wad
charakteru.

7.Zwróciliśmy się do niego w pokorze, aby usunął nasze braki.

8.Zrobiliśmy listę osób, które skrzywdziliśmy i staliśmy się gotowi
zadośćuczynić im wszystkim.

9.Zadośćuczyniliśmy osobiście wszystkim, wobec których było to możliwe, z
wyjątkiem tych przypadków, gdy zraniłoby to ich lub innych.

10.Nadal prowadziliśmy obrachunek moralny, z miejsca przyznając się do
popełnionych błędów.

11.Dążyliśmy poprzez modlitwę i medytację do coraz doskonalszej więzi z
Bogiem, jakkolwiek go pojmujemy, prosząc jedynie o poznanie jego woli wobec
nas oraz o siłę do jej spełnienia.

12.Przebudzeni duchowo w rezultacie tych kroków, staraliśmy się nieść
posłanie i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach. """"

Kurcze, ja sie potrzebuję odchudzić, a nie odnawiać moralnie ??? A może się
mylę ?!!
    • werva Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 13:44
      Widzę, że AZarłocy skorzystali z 12 kroków AAlkoholików. AA sektą nie są, wiec
      i tu chyba nie powodow do obaw smile
    • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 13:57
      Daj spokoj.
      Idz do lekarza niech da ci tablety na zahamowanie apetytu jak sama nad tym nie
      panujesz, albo zainwestuj w siebie i zafunduj sobie operacyjne zmniejszanie
      zoladka...
    • annamalgorzata25 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 14:21
      poważny problem nie wymaga niepoważnych komentarzy...
    • black_currant Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 14:25
      Hm...

      To są tradycyjne kroki AA przerobione na potrzeby jedzeniocholików.

      W sumie nie jest to dziwne o tyle, że anonimowi żarłocy, traktują jedzenie jako
      nałóg, którym rekompensujesz sobie problemy psychiczne. Czyli w tym momencie
      (analogicznie do alkoholu) uzdrowienie psychiki = umiejętnośc okiełznania apetytu.

      A do 18lipca - nie masz racji. Tak samo jak nieleczony alkoholik będzie pił
      pomimo wszytego esperalu, tak samo środki zmniejszające apetyt nie wyleczą
      kogoś, kto cierpi na kompulsywne obżarstwo. Wiesz dlaczego? Bo taki żarłok je
      nie dlatego, że jest głodny.
      • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 17:49
        Jezu przestan mi gadać takie bzdury bo padne ze smiechu.
        Od kiedy obżeranie się to nałóg.

        Hehe
        • a_pola Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:00
          poczytalabys cos zamiast siedziec non stop na forum to nie wypowiadalabys sie
          tak kompromitujaco...
          jedzenie moze byc nalogiem, serio!
          • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:16
            błagam
            nie dorabiaj ideologi do nie panowania nad swoim apetytem i do wyglądania jak
            monstrum
            ja rozumiem ze wstyd sie przyznac że jestem gruba bo żrę i siedze na kanapie,
            lepiej powiedzieć "to nałóg"
            KLAMSTWO!!!!!!!!
        • black_currant Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:07
          W wypadku jeśli jest sposobem na rozwiązywanie problemów emocjonalnych, jest to
          jak najbardziej nałóg. Podobnie jak picie, czy hazard.
          Tudzież siedzenie na forum internetowym wink
          • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:17
            Taaa
            dla takich mam sposób, szkoda marnowac cennego czasu na leczenie, szkoda
            marnowac energii
            zamknąc takiego spaślaka na miesiąc w jakimś więzieniu, podac chleb i wode,
            skurczyc rozepchany zołądek i bebechy
            zaloze sie ze po miesiacu owe problemy emocjonalne znikną
            • black_currant Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:25
              No i tu się mylisz - bo taki 'spaślak' ten suchy chleb też będzie jadł w
              ogromnych ilościach... Myślisz, że bulimiczki zjadają po bochenku chleba przy
              ataku żarłoczności dlatego, że tak bardzo go lubią? A tu mechanizm jest ten sam.

              Inna sprawa, że bez uzdrowienia emocji po 'wypuszczeniu na wolność' taki
              człowiek będzie dalej zajadał swoje problemy. Bo inaczej nie umie sobie z nimi
              poradzić.
              • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:31
                black_currant napisała:

                > No i tu się mylisz - bo taki 'spaślak' ten suchy chleb też będzie jadł w
                > ogromnych ilościach... Myślisz, że bulimiczki zjadają po bochenku chleba przy
                > ataku żarłoczności dlatego, że tak bardzo go lubią? A tu mechanizm jest ten
                sam
                > .
                >
                > Inna sprawa, że bez uzdrowienia emocji po 'wypuszczeniu na wolność' taki
                > człowiek będzie dalej zajadał swoje problemy. Bo inaczej nie umie sobie z nimi
                > poradzić.


                Przestan, bredzisz po prostu.
                Niektorzy maja za dobrze, za dużo zrą, są za leniwi a swoją opasłość i lenistwo
                tłumaczą nalogiem
                Nie wierzę w to.
                Wierzę w uzależniające dzialanie narkotyków, alkoholu, tytoniu- wierzę, bo mają
                w sobie taki skład chemiczny ktory uzależnia. Jak ktoś kto musi a nie zapali,
                nie wypije, jest po peostu chory..
                A jak takiemu spaślakowi zamkniesz na kłodke lodówkę to co? Zabije sie? Umrze?
                Nie, po prostu poburczy mu w bebechach i przestanie.

                Nie cierpie jak ktos tłumaczy otylosc nałogiem...
                >
                • black_currant Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:33
                  Ech...

                  Poczytaj trochę o mechanizmach powstawania uzależnień i wtedy pogadamy.
                  Bo w tej chwili to jak rozmowa ze ślepym o kolorach.
                • e_r_i_n Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:34
                  A w uzaleznienie od zakupow, albo od netu wierzysz?
                  • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:36
                    e_r_i_n napisała:

                    > A w uzaleznienie od zakupow, albo od netu wierzysz?

                    Oczywiście że nie.
                    Wierzę że można się do tego mocno przyzwyczaić, wierzę że to może poprawiać
                    humor, zabijać czas itp
                    Ale bez tego nie masz zimnych potów, omamów, delirium itp...?

                    No ja przynajmniej nie mam.

                    I żarłoki też nie mają. Po prostu mają za dobrze, mają za dużo żarcia, za dużo
                    w dups....ch i tyle.
                    • e_r_i_n Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:39
                      No cóz, a lekarze i psychologowie uwazaja, ze to duzy problem (chorobowy).
                      • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:55
                        e_r_i_n napisała:

                        > No cóz, a lekarze i psychologowie uwazaja, ze to duzy problem (chorobowy).


                        No cóż
                        Na czymś trzeba kasę robić
                    • e_r_i_n Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:39
                      18_lipcowa napisała:

                      > No ja przynajmniej nie mam.

                      A to znaczy, ze jestes uzalezniona? Czy mocno przyzwyczajona? smile
                      • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 18:56
                        Raczej przyzwyczajona i to mocno.
                    • sowa_hu_hu Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 21:02
                      no a ja wierze w uzależnienia od zakupów np. znam laske która miała takiego
                      pier...a na punkcie kupowania że jak zabrakło jej kasy to poszła i ukradła...
                      swojemu dziecku odmawiała byle tylko sie ubrać...
                      z tego co wiem do tej pory tak ma...

                • wielki_kot Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 19:54
                  18_lipcowa napisała:

                  > Nie cierpie jak ktos tłumaczy otylosc nałogiem...
                  Ależ życie byłoby piękne, gdyby wszystko dało się tak łatwo wytłumaczyć, jak
                  robi to Marta! Świat, w którym nie ma grubasów (bo jedzenie nie może być
                  nałogiem, a otyłość powodowana jest TYLKO obżarstwem i lenistwem), kasjerek w
                  Biedronce (tylko kto obsługiwałby kasę w Lidlu, w którym Marta kupuje
                  płatki???), gdzie wychowanie dzieci sprowadza się do zamordyzmu, gdzie każda
                  kobieta jest zadbana i ma pracę na wysokim stanowisku... No, po prostu
                  sielanka! Szkoda, że większość z nas nie chce lub nie potrafismile)) patrzeć na
                  świat tak, jak onasad((( A wystarczyłoby się dokształcić...
                  Zzwoman, a skąd jesteś?
                • czajkax2 Oj Lipiec 12.02.06, 22:54
                  Tym razem ośmieszyłaś się maksymalnie swoją niewiedzą. Normalnie prawie mi cię
                  zal, bo to swoista klęska dla ciebie.
                  • 18_lipcowa Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:23
                    czajkax2 napisała:

                    > Tym razem ośmieszyłaś się maksymalnie swoją niewiedzą. Normalnie prawie mi
                    cię
                    > zal, bo to swoista klęska dla ciebie.

                    Cieszę sie ze choc raz poczulas sie inteligentniejsza...
                    • janet3 Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:38

                      18_lipcowa napisała:

                      > czajkax2 napisała:
                      >
                      > > Tym razem ośmieszyłaś się maksymalnie swoją niewiedzą. Normalnie prawie m
                      > i
                      > cię
                      > > zal, bo to swoista klęska dla ciebie.
                      >
                      > Cieszę sie ze choc raz poczułas się inteligentniejsza.

                      Klęska to się tak utuczyc jak lipiec a potem klnąc na obżerająch się.Ty chyba
                      cierpisz na amnezje zapomniałaś o pewnych faktach?
                      • inia25 Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:42
                        albo nie móc mieć dzieci i cudze nazywać bachorami

                        albo mieć problem ze znalezieniem partnera/męża i dlatego podkreślać swoją
                        niezależność (ups! samotność)
                        • 18_lipcowa Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:50
                          inia25 napisała:

                          > albo nie móc mieć dzieci i cudze nazywać bachorami

                          Nie wiem czy nie mogę miec dzieci bo sie jeszcze o to nie staralam.
                          Poki co staram sie raczej NIE MIEC.

                          > albo mieć problem ze znalezieniem partnera/męża i dlatego podkreślać swoją
                          > niezależność (ups! samotność)

                          Z tym tez nie mam problemu
                          I poki co NIE SZUKAM wink))))
                        • janet3 Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:53
                          inia25 napisała:

                          > albo nie móc mieć dzieci i cudze nazywać bachorami
                          >
                          > albo mieć problem ze znalezieniem partnera/męża i dlatego podkreślać swoją
                          > niezależność (ups! samotność)

                          Oooo tak jest bardzo przewidywalna! O ile szkoda mi samotnych nie spełnionych
                          to ją z czystym sumieniem zamknełabym w zakładzie dla obłąkanych.
                          • 18_lipcowa Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:54
                            (ups! samotność)
                            >
                            > Oooo tak jest bardzo przewidywalna! O ile szkoda mi samotnych nie spełnionych
                            > to ją z czystym sumieniem zamknełabym w zakładzie dla obłąkanych.


                            heh marzenia....
                            • janet3 Re: Oj Lipiec 13.02.06, 10:23
                              18_lipcowa napisała:

                              > (ups! samotność)
                              > >
                              > > Oooo tak jest bardzo przewidywalna! O ile szkoda mi samotnych nie spełnio
                              > nych
                              > > to ją z czystym sumieniem zamknełabym w zakładzie dla obłąkanych.
                              >
                              >
                              > heh marzenia....

                              To jedno z nielicznych marzen w Twoim życiu, które ma największą szanse na
                              spełnieniesmile
                          • inia25 Re: Oj Lipiec 13.02.06, 09:54
                            janet3 napisała:


                            > Oooo tak jest bardzo przewidywalna! O ile szkoda mi samotnych nie spełnionych
                            > to ją z czystym sumieniem zamknełabym w zakładzie dla obłąkanych.


                            i to w takim gdzie jedzenia by nie dostawała, natychmiast by się jej żołądek
                            skurczył!! he he he
                            • janet3 inia 13.02.06, 10:27
                              inia25 napisała:

                              > janet3 napisała:
                              >
                              >
                              > > Oooo tak jest bardzo przewidywalna! O ile szkoda mi samotnych nie spełnio
                              > nych
                              > > to ją z czystym sumieniem zamknełabym w zakładzie dla obłąkanych.
                              >
                              >
                              > i to w takim gdzie jedzenia by nie dostawała, natychmiast by się jej żołądek
                              > skurczył!! he he he

                              Jakie opowieści snułaby współbratancom, z pewnością wszyscy byliby urzeczeniwink
                              • inia25 Re: inia 13.02.06, 10:40
                                he he he szczególnie te o szczęściu i wspaniałej sytuacji życiowej.
                                • 18_lipcowa Re: inia 13.02.06, 10:46
                                  inia25 napisała:

                                  > he he he szczególnie te o szczęściu i wspaniałej sytuacji życiowej.

                                  Nie rozumiem teraz. Zarzucasz mi że jestem nieszczęśliwa?
                                  A skąd to możesz wiedzieć?
                                  Ja nie pisze że mam nie wiadomo jak świetną sytuację życiową, mam taką jak
                                  chcę, jak mi pasuje i czuje sie z tym dobrze...
                                  Jestem szczesliwa bo wszystko uklada sie po mojej mysli. To mi wystarczy by
                                  powiedziec ze moja sytuacja zyciowa jest okej...
                                  Nie wiem co sugerujesz ? Dziwne to troche, zaczyna trącić jakąś zazdrościa...
                                  • e_r_i_n Re: inia 13.02.06, 10:47
                                    18_lipcowa napisała:

                                    > Dziwne to troche, zaczyna trącić jakąś zazdrościa...

                                    Umarłam!
                                    Inia, zazdrosnico jedna tongue_out
                                    <rotfl>
                                    • janet3 Re: inia 13.02.06, 10:58
                                      e_r_i_n napisała:

                                      > 18_lipcowa napisała:
                                      >
                                      > > Dziwne to troche, zaczyna trącić jakąś zazdrościa...
                                      >
                                      > Umarłam!
                                      > Inia, zazdrosnico jedna tongue_out
                                      > <rotfl>

                                      Nie noooo spadły mi kapcie heheheh.Inia czemu jesteś taka zazdrośnica?
                                      Przecież masz męża prosto z biedronki a sama jestes średnio ładna wiec łoco ci
                                      chodziwink)))))
    • aleksandrynka Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 16:19
      tutaj jest forum - grupa wsparcia dla uzależnionych:
      www.psychotekst.com/forum.php3?grupa=uza
      • aleksandrynka Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 16:33
        i jeszcze znalezione na tym forum:
        www.przewaga.pl
        www.come.uw.edu.pl/gw/docs/f_now_last.pdf
    • annamalgorzata25 do lipcowej 12.02.06, 19:07
      jak czytam twoje wypowiedzi to kichy mi sie wywracają bo jak mozna byc tak
      ograniczonym,niedouczonym,świńskim,niemiłym i co tu ukrywać masz sama ze sobą
      problem.Jak ty sie czujesz gdy patrzysz w lustro-pewnie dawno wszystki
      rozbilas.Kup sobie poradnik dobrych manier bo z tym masz najwiekszy
      problem.Wolałabym ważyć 500 kg niż cię znać,a żresz (jak ty to sie wyrażasz)
      napewno sama przed tym kompem tylko my cie nie widzimy...
      • 18_lipcowa Re: do lipcowej 12.02.06, 19:14
        > jak czytam twoje wypowiedzi to kichy mi sie wywracają bo jak mozna byc tak
        > ograniczonym,niedouczonym,świńskim,niemiłym i co tu ukrywać masz sama ze sobą
        > problem.

        Noo, co tu ukrywać...


        Jak ty sie czujesz gdy patrzysz w lustro-pewnie dawno wszystki
        > rozbilas.

        Czuję się nieziemsko dobrze,a Ty nie?

        Wolałabym ważyć 500 kg niż cię znać,a żresz (jak ty to sie wyrażasz)

        O jezu straszne...po prostu straszne.
        Pewnie tylko 400 Ci brak w takim razie skoro mnie tak atakujesz...

        > napewno sama przed tym kompem tylko my cie nie widzimy...

        Napewno jem i napewno nie widzicie tego...
    • annamalgorzata25 lipcowaSprawdź czy cie nie ma wLesieWśródDziczyzny 12.02.06, 19:07

      • zzwomen Re: lipcowaSprawdź czy cie nie ma wLesieWśródDzic 12.02.06, 19:59
        Ogromnie dziękuję wszystkim dziewczynom, które zachciały mi pomóc. Fakt, nie
        wiedzałam, że te 12 kroków funkcjonuje też w innych "trudnych" dziedzinach.
        Strasznie dziwnie mi to brzmiało wszystko smile). Bardzo, bardzo dziękuję !!!
        Jesteście fajnymi, ciepłymi osobami smile.

        18_lipiec - powiem tak, choć tłumaczyć się nie muszę:
        - odkrycie wieloletniego romansu mojego męża kosztowało mnie ok. 20 kg na plus
        (i zapewniam cię, gdy ten romans trwał, byłam szczupłą, długonogą laską, więc
        dymał się po kątach bo jest głupim skur***, a nie dlatego, że mu sie rzygać na
        mój widok chciało)
        - późniejsze 3 poronienia kosztowały mnie kolejne 10 kg na plus

        I właśnie teraz, gdy w końcu mam normalnego faceta który mnie akceptuje i
        upragnione dziecko, jestem zdolna walczyć o powrót do poprzedniej wagi, o to,
        aby czuć się atrakcyjną.
        Meridia, operacje żołądka - to są metody ekstremalne. Mi one nie są
        potrzebne.Jestem na to za młoda i nie przypominam jeszcze mamuśki z "Co gryzie
        Gilberta Grape'a". Odchudzanie wymaga zmiany sposobu żywienia i zmiany trybu
        życia. Wymaga często też wsparcia. A najlepiej pewne rzeczy robić w grupie
        podobnych sobie.
        Przez ostatnie 2 miesiące schudłam 9 kg. Bez przerwy uprawiam kilka rodzajów
        aerobów, czuję się już świetnie, poprawiła mi się forma fizyczna i psychiczna.
        Ale jeszcze widzisz, przynajmniej raz w tygodniu potrafi mnie dopaść atak
        obżarstwa.
        I dlatego szukam wsparcia wśród podobnych. Nie oceny.

        Dziękuję wszystkim za pomoc smile.
        • wielki_kot Zzwoman, skąd jesteś???n/t 12.02.06, 20:01

          • zzwomen Re: Zzwoman, skąd jesteś???n/t 12.02.06, 20:12
            Jestem z Wałcza (zachodniopomorskie) wielki_kocie.
            Pozdrawiam jeszcze raz, i juz uciekam.
            Wielkie dziękuję dla wszystkichsmile
        • 18_lipcowa Re: lipcowaSprawdź czy cie nie ma wLesieWśródDzic 13.02.06, 09:30

          > Jesteście fajnymi, ciepłymi osobami smile

          O tak. Są ciepłymy osobami.Wszystkie,jak jeden mąz.
          Heh
          >

          > - odkrycie wieloletniego romansu mojego męża kosztowało mnie ok. 20 kg na
          plus
          > (i zapewniam cię, gdy ten romans trwał, byłam szczupłą, długonogą laską, więc
          > dymał się po kątach bo jest głupim skur***, a nie dlatego, że mu sie rzygać
          na
          > mój widok chciało)


          No popatrz biedna jesteś.
          Wiele kobiet ma takie problemy jak Ty, jednak nie tyją 20 kilo od tego.
          Sama sobie jesteś winna, trza było nie żreć tylko wziąc sie za siebie.



          > Meridia, operacje żołądka - to są metody ekstremalne. Mi one nie są
          > potrzebne.

          No jak nie potrzebne skoro nie możesz pohamować obżarstwa?


          Co do ataków. Zamknij lodówkę na kłódkę. Serio - NIE UMRZESZ.
      • mijaczek Co to sa uzaleznienia - dla Lipcowej! 12.02.06, 20:09
        Wiedzialam, ze moge liczyc na ciebie Lipcowa!

        O niedzielnym poranku dostarczasz mi wiecej rozrywki niz Johny Carson ;o) [zebys
        ty jeszcze wiedziala kto zacz...]

        Czytam to, co wypisujesz i smieje sie i ciesze sie z twoojej glupoty, Bogu
        dziekujac, ze ona twoja, nie moja ;o)

        No wiec drogie emamy!

        Z glupoty nie nalezy szydzic, ale tepic ja trzeba!

        A ze wszyscy wiemy, ze lipcowej z forum nie wytepimy, wiec trzeba ja douczyc!

        Ja zaczne moze od wytlumaczenia pannie Lipcowej jak to jest z uzaleznieniami, o
        ktorych ona ma tyle pojecia co swinia o gwiazdach...

        Tak wiec "geniuszu" moj - to o czym ty masz blade [bardzo blade] pojecie to
        uzaleznienia F-I-Z-J-O-L-O-G-I-C-Z-N-E powodowane przez substancje chemiczne
        zawarte w pewnych srodkach [alkohol, papierosy, narkotyki jak heroina].
        Rzeczywiscie, dzialaja one w taki sposob, jaki opisalas - uzalezniony czuje sie
        wrecz chory, gdy nie zazyje kolejnej dawki np. alkoholu, poniewaz to jego
        komorki domagaja sie narkotyku/alkoholu/papierosow...

        uzaleznienie fizjologiczne czesto idzie w parze i/lub nie z uzeleznieniem
        P-S-Y-C-H-I-C-Z-N-Y-M, o ktorym ty juz nie masz zadnego pojecia. Swiadcza o tym
        twoje nad wyraz tepe wypowiedzi o tym, ze jedzenie czy internet nie uzalezniaja...

        Uzalezenieni psychiczne czesto nie prowadzi do fizjologicznych nastepstw [samo w
        sobie, natomiast mozemy mowic o fizycznych skutkach skutkow psychicznego
        uzaleznienia, np. otylosc w uzaleznieniu od jedzenia, nadmierne rozbudowanie
        miesni w uzaleznieniu o dbalosc o cialo, etc.]

        W uzaleznieniach psychicznych mamy do czynienia z takimi cudami na patyku jak:
        -organizm zwieksza tolerancje na dany srodek,
        -wola uzaleznionego sie obniza i kieruje sie on popedem w kierunku srodka
        uzalezniajacego,
        -obsjesja zwiazana np. z jedzeniem, silownia, seksem,
        - brak zainetersowan w zyciu [oprocz tego jedynego "czegos" na przyklad
        ogladanie TV 24/7]
        -wyszukiwanie usprawiedliwien dla nalogu [na przyklad ktos w kolko gra w
        ruletke, sprzedal i zastawil juz wszystko, ale nadal probuje skolowac kase na
        gre, bo mysli, ze sie odkuje]
        -kompulsywne objadania sie lub swiczenia na silowni prowadzace do wyniszczenia
        fizycznego...

        Do tego typu uzaleznien mozna zaliczyc mostwo rzeczy... poczawszy od masturbacji
        przez internet, slodycze, telewizje, jedzenie, hazard, zakupy, po obsesyjne
        cwicznia na silowni w celu osiagniecia idwealnego ciala...

        Zupelna nowoscia dla ciebie Lipcowa bedzie zapewne uzeleznienie
        S-P-O-L-E-C-Z-N-E, ktore cechuje subkultury, hippisow, punk'ow, etc. wiele osob
        zadajacych sie z hippisami zazywala narkotyki tylko i wylacznie dlatego, ze taka
        byla moda, taki trend... osoba uzaleznia sie od grupy ludzi, respektuje ich
        nawyki...ergo, musi przyjac ich nalogi za swoje i w ten sposob powstaje
        uzaleznienia spoleczne...

        Sposoby walki z uzaleznieniami sa rozne... farmakologiczne, sesje z
        psychologiem, mityngi, grupy wsparcia... kiedys leczono elektrowtrzasami...

        Lipcowa - prosze cie... poczytaj zanim sie skompromitujesz....

        Mia
        • wielki_kot Widzisz, Mia 13.02.06, 11:24
          Twój wykład okazał się za trudnysad((
          • 18_lipcowa Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 11:29
            wielki_kot napisała:

            > Twój wykład okazał się za trudnysad((

            fakt, nie chcialo mi się czytać
            daremny trud hamerykanki...
            • wielki_kot Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 11:33
              18_lipcowa napisała:


              > fakt, nie chcialo mi się czytać
              > daremny trud hamerykanki...

              A mogłaś się czegoś nowego nauczyć i byłabyś mądrzejszasad(( W "Vivie" o tym
              nie pisząsmile))
              • 18_lipcowa Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 11:35
                wielki_kot napisała:

                >
                > A mogłaś się czegoś nowego nauczyć i byłabyś mądrzejszasad(( W "Vivie" o tym
                > nie pisząsmile))

                Naprawdę?
                To może kiedyś przeczytam, wszak wątek nie zniknie no nie?
            • mijaczek Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 17:08
              18_lipcowa napisała:

              > wielki_kot napisała:
              >
              > > Twój wykład okazał się za trudnysad((
              >
              > fakt, nie chcialo mi się czytać

              Tobie sie nie chcialo czytac??? Jesooo... to naprawde juz zle z toba...


              > daremny trud hamerykanki...

              Jakiej Hamerykanki? Czyzbym przespala jak Sz. P. Bush daje mi obywatelstwo???
              Juz w gazetach pisali, a ja nie wiem???

              A poza tym nie trud moja droga, tylko odrobina koncentracji... ja wiem, ze
              ciebie myslenie boli, ale dla innych to nie takie trudne ;o)
          • mijaczek Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 17:06
            wielki_kot napisała:

            > Twój wykład okazał się za trudnysad((

            No coz... moze i za trudny... za bardzo sie nie staralam... wszak na studiach
            mialam tylko dwa semestry psychologii, i to w dodatku dzieciecej, ale jako
            erudyta nie lubie poprzestawac na czytaniu forum ;o)
            Pomijajac juz skromny fakt, ze nie jest moim ulubionym zajeciem kompromitowac
            sie przed tysiacami ludzi, co w publicznych debatach jest zawsze ryzykiem, ktora
            lipcowa z namietnoscia podejmuje i przekonuje sie, ze niepotrzebnie, bo znowu
            przegrala ;o) Ponoc ludzie ucza sie na wlasnych bledach....
            • wielki_kot Re: Widzisz, Mia 13.02.06, 21:08
              Jednak nawet na forum można się czegos dowiedzieć, jeśli się tylko chcesmile))
    • inia25 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 20:56
      lipcowa i tymi wypowiedziami w tym watku udowodniłas, ze mgr przed nazwiskiem
      masz przez przypadeksmile))))
      • black_currant Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 21:02
        Mgr? Czego?
        Znieczulicy i braku empatii?
        • inia25 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 21:10
          politologi czy czegus tam innegosmile))) he he he
      • wielki_kot Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 12.02.06, 21:13
        Inia, po pierwsze: tytuł można kupić; po drugie: nie zawsze, jak widać, tytuł
        idzie w parze z wiedzą. Ogólną. Bo wykształcenie to nie jest tylko kwestia
        opanowania wiedzy w jednej dziedzinie... Ale komu ja to mówięsmile)??? Grunt, to
        trzymać się swoich poglądów! Jak głupie by nie byłysad((
      • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:27
        inia25 napisała:

        > lipcowa i tymi wypowiedziami w tym watku udowodniłas, ze mgr przed nazwiskiem
        > masz przez przypadeksmile))))


        Dziubku mgr mam przed nazwiskiem bo swego czasu SAMA napisalam swoją wlasną
        pracę mgr, po czym ją złożylam, po czym latem 2005 roku obronilam na 5.
        To że nie uwazam obżarstwa za nałóg nie ma nic wspolnego z moim wykształceniem
        • e_r_i_n Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:30
          18_lipcowa napisała:

          > To że nie uwazam obżarstwa za nałóg nie ma nic wspolnego z moim wykształceniem

          Owszem, z wyksztalceniem nie smile
          • inia25 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:33
            ale udowadnia, że przy Twoim poziomie wiedzy to czysty przypadek... A obroniłas
            na 5, cóż z tego, jak piatka z obrony nie jest równa piatce na dyplomie. Na
            dyplomie dostajesz ocene średnią z c.ał.y.c.h studiów. Ale skąd Ty to mogłas
            wiedzieć??? Na forum nikt tego jeszcze nie tłumaczył!
            • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:42


              > ale udowadnia, że przy Twoim poziomie wiedzy to czysty przypadek...


              Ależ skąd. Obrona, dyplom, studia to inna sprawa od tego co myślę własnie np. o
              nałogach.
              Nauka nauką i oceny za to to inna sprawa.


              A obroniłas
              >
              > na 5, cóż z tego, jak piatka z obrony nie jest równa piatce na dyplomie. Na
              > dyplomie dostajesz ocene średnią z c.ał.y.c.h studiów. Ale skąd Ty to mogłas
              > wiedzieć??? Na forum nikt tego jeszcze nie tłumaczył!

              Oczywiście że to wiem.
              Obroniłam się na 5, na dyplomie również mam 5.
              • e_r_i_n Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:46
                18_lipcowa napisała:

                > Nauka nauką i oceny za to to inna sprawa.

                No tak, pewne rzeczy mozna wykuc, bez rozumienia smile
              • wielki_kot Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 11:21
                18_lipcowa napisała:


                > Ależ skąd. Obrona, dyplom, studia to inna sprawa od tego co myślę własnie np.
                o nałogach.

                Ach, więc to jednak o "myślenie" chodziwink)) Cóż, niektórzy są w tym
                kiepściuteńcy...



                > Oczywiście że to wiem.
                > Obroniłam się na 5, na dyplomie również mam 5.

                Jakże by inaczej???smile)))
        • janet3 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:41
          18_lipcowa napisała:

          > inia25 napisała:
          >
          > > lipcowa i tymi wypowiedziami w tym watku udowodniłas, ze mgr przed nazwis
          > kiem
          > > masz przez przypadeksmile))))
          >
          >
          > Dziubku mgr mam przed nazwiskiem bo swego czasu SAMA napisalam swoją wlasną
          > pracę mgr, po czym ją złożylam, po czym latem 2005 roku obronilam na 5.
          > To że nie uwazam obżarstwa za nałóg nie ma nic wspolnego z moim wykształceniem
          >
          Skoro nie uważasz obżarstwa za nałóg to przestań w końcu sama"żreć" hmm czy to
          takie trudne?
          • 18_lipcowa Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:48

            > Skoro nie uważasz obżarstwa za nałóg to przestań w końcu sama"żreć" hmm czy
            to
            > takie trudne?


            Ależ ja nie mam z tym problemu. Jem normalnie więc nie sądze bym musiala
            przestawać.
        • wielki_kot Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 11:23
          18_lipcowa napisała:


          > Dziubku mgr mam przed nazwiskiem bo swego czasu SAMA napisalam swoją wlasną
          > pracę mgr, po czym ją złożylam, po czym latem 2005 roku obronilam na 5.

          Sama s_a_m_i_u_t_e_ń_k_a??? No, robi wrażenie...
          • a_pola Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 21:55
            tak zapewne w szkolce biznesu i sukcesu w plocku czy innej dziurze, gdzie sie
            za szkole placi i do wojska nie idziesmile))))
    • bri Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 09:37
      ZZ - zapraszam na www.vitalia.pl. Ja schudłam na ich diecie już 10 kg i okazało
      się to dużo łatwiejsze niż myślałam.
    • miang Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 11:16
      dobrze Ci mówi Twoj instynkt, AA i podobne są sektą
      www.positiveatheism.org/tocrw.htm
      • ledzeppelin3 Re: Kompulsywni żarłocy...szukam pomocy i.. 13.02.06, 11:45
        Kompulsywne obżarstwo należy do grupy zaburzeń odżywiania, podobnie jak
        anoreksja i bulimia. To termin stosowany w psychiatrii i psychologii. Leczenie:
        psychoterapia: terapia behawioralna, terapia w grupach wsparcia. Rzadziej
        farmakoterapia.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja