Mój ojciec mną gardzi.

21.02.06, 12:11
Strasznie to przykre jak osoba, którą kochasz tobą gardzi. Mój ojciec
pogardzał mną odkąd pamiętam. Za to, że nie jestem chłopcem (według niego
wszystkie baby sa głupie) za każdą słabszą ocenę za to, że jestem nieśmiała a
nie przebojowa, za to, że gadam głupoty, później za to ze wybrałam nie takie
studia jak powinnam (wybrałam niestety to, co mnie interesowało a nie to, z
czego jest kasa), nie takiego męża jak powinnam (mój mąż ani nie jest bogaty
ani nie pochodzi z bogatej rodziny), dobrze, że przynajmniej moje dziecko
akceptuje, ale jeżeli mój synek byłby dziewczynką nie miałby takich forów u
dziadka. Ileż ja będąc dzieckiem nie starałam się o jego akceptacje, robiłam
wszystko żeby zdobyć jego uznanie nawet jak oglądałam telewizje ciągle
patrzyłam na jego twarz czy dany program mu się podoba czy się uśmiecha tak
bardzo było to dla mnie ważne. Niestety przeważnie widziałam w jego oczach
pogardę a czasami wydawało mi się, że nienawiść. To chyba spowodowało, że
przez całe życie uważałam ze jestem nikim, jestem głupia nic nie warta
ogólnie jestem najbardziej beznadziejnym człowiekiem świata. Jak spotkałam
swojego męża długo nie mogłam mu uwierzyć ze mu na mnie zależy, przecież
kogoś takiego jak ja niemożna kochać. Teraz mam prawie trzydzieści lat i nie
powinnam się już tym przejmować, ale za każdym razem jak się z nim zobaczę i
widzę jego twarz czuje ból w sercu. A wczoraj byliśmy u moich rodziców. Jak
mój mąż z moją mamą poszli z dzieckiem na spacer usłyszałam od mojego ojca ze
moje życie jest do dupy ,że jestem beznadziejna że jakby żył tak jak ja to
poszedłby się powiesić. Ogólnie jestem głupią frajerką. Pisze to tutaj, bo
tylko tu mogę o tym komuś powiedzieć i się wyżalić. A w normalnym życiu za
bardzo bym się wstydziła i nie miałabym odwagi. Zresztą jedną z rzeczy, jaką
mnie nauczył jest to, że tylko frajerzy pokazują swoje uczuci i słabości.
    • verdana Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:14
      Frajerem to jest Twój ojciec. Beznadziejnym.
      Nawet nie wie ile stracił, nie będąc dumny z takiej córki.
      A Ciebie podziwiam, ze mimo takich wyskoków ojca okazałas się na tyle
      niezależna, madra i dojrzała, żeby dokonać samodzielnych wyborów, a nie starać
      się zadowolić zakompleksionego tatusia.
    • yenna_m Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:14
      obawiam sie, ze frajerem jest Twoj ojciec (mam nadzieje, ze sie za to nie
      obrazisz)
      jak inaczej mozna nazwac czlowieka, ktory nie stara sie zbudowac przyzwoitych
      relacji z wlasnym dzieckiem i dostrzec w nim czlowieka?

      moim zdaniem on totalnie przegral swoje zycie
      tylko facet jeszcze o tym nie wie...
    • husasia Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:15
      Nie ty jesteś frajerką tylko twój ojciec, ponieważ nie potrafił kochać córki i
      czerpać radości z bycia ojcem. To on ma jakiś feler psychiczny i problem. Ale
      się na niego zezłościłam!!! Trzymaj się i nie wątp w swoją wartość.
    • rita75 Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:21
      > Strasznie to przykre jak osoba, którą kochasz tobą gardzi.

      Nie umialabym kochac kogos, kto mną gardzi, tylko z racji , ze po czesci mamy
      podobny material genetyczny.
      • headonshoulders Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:25
        popieram
      • frajerka1 Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:25
        A ja go kocham i nienawidzę za razem. I za każdym razem jak go widzę próbuje mu
        się przypodobać jak mała dziewczynka. Wciąż próbuje zdobyć jego akceptacje.
        Wciąż patrzę w jego oczy szukając jej tam. Wiem, że to nie ma sensu jestem zła
        na siebie o to, ale ciągle tak robie. Nie wiem, dlaczego jest mi to tak
        potrzebne.
        • be.em Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:27
          a może odpuść? może on widzi błagania w Twoich oczach i to go nakręca, żeby
          sobie tak postępowac? schowaj te oczy, spuść wzrok, nie szukaj, albo spójrz na
          niego inaczej niż zwykle - może zadziała?
        • rita75 Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:33
          Jedyna rada- dorosnąćsmile
          Olej go cieplym moczem...
          Masz swoj dom, swoja rodzine.
          Ale, rozumiem Cię
          Pozdrawiam bardzo serdeczniesmile


        • malila Pomyśl, jak bardzo 21.02.06, 12:58
          on sobą musi pogardzać. A musi przecież przebywać ze sobą 24 h/dobę. Ty
          przynajmniej możesz od niego odetchnąćsmile
          To najzupełniej zrozumiałe, że kochasz go i nienawidzisz równocześnie. I że
          szukasz w jego oczach uznania, bo to przecież będzie dla Ciebie oznaczać, że
          wreszcie na to uznanie zasłużyłaś. Mam nadzieję, że pewnego dnia poczujesz
          (nie - że zrozumiesz, bo pewnie już to rozumiesz, ale właśnie że poczujesz), że
          uznanie Twojego ojca nie jest Ci do niczego potrzebne. Że to nie od niego
          zależy, ile jesteś warta, że w ogóle nie istnieje nikt prócz Boga, kto władny
          byłby Cię oceniać. Że Twój system wartości może być zupełnie inny niż ten, na
          którym opiera się Twój ojciec - i jeśli ktoś się uprze, żeby oceniać kogoś z
          punktu widzenia własnych przekonań, to nie ma siły - powód do krytyki zawsze
          znajdzie.
      • rita75 Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 12:30
        Czy z racji Twoich stosunków z ojcem, rownież i w uklady damsko-meskie
        wchodzisz z mezczyznami, ktorzy Tobą gardzą?
        Czy jesteś masochistką?
        Forum jest anonimowe, tak wiec, wybacz odskocznię w tym kierunku, od wlasciwego
        tematu- interesuje mnie ten element ukladów damsko- meskich (sado- masochizm),
        a ty wydalas mi sie doskonalym materialem badawczym smile
        • morgen_stern Re: Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 13:00
          > Czy z racji Twoich stosunków z ojcem, rownież i w uklady damsko-meskie
          > wchodzisz z mezczyznami, ktorzy Tobą gardzą?
          > Czy jesteś masochistką?
          > Forum jest anonimowe, tak wiec, wybacz odskocznię w tym kierunku, od
          wlasciwego
          >
          > tematu- interesuje mnie ten element ukladów damsko- meskich (sado-
          masochizm),
          > a ty wydalas mi sie doskonalym materialem badawczym smile


          Rita75, to nie jest materiał badawczy, tylko CZŁOWIEK.
          To, co napisałaś jest jakieś takie... niesmaczne.
          G... cie obchodzi, czy dziewczyna jest masochistką. Jak możesz komuś, kto
          zwierza się z najgłębszych i najbardziej bolesnych przeżyć zadawać tak obcesowe
          pytanie (w dodatku niezbyt mądre)? W "realu" byś się nie odważyła, co?
          • frajerka1 Re: Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 13:13
            Nie ma problemu odpowiem na to pytanie. Nie nie jestem masochistką raczej
            sadystką

            Mój ojciec nie znęcał się na mnie nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. Byłam
            bita kijem od miotły, rzucał mną o ściany itd. Wiem, że według wszelkich
            podręczników psychologii powinnam się stać teraz w życiu ofiarą innych. Ale ja
            nie stałam się ofiarą tylko niestety katem. Na początku jako młoda dziewczyna
            szukałam akceptacji u innych mężczyzn. Jak jej nie znalazłam znienawidziłam
            wszystkich facetów przestałam im ufać. Jestem mężatka od 5 lat i niestety mam
            skłonności do przemocy psychicznej w stosunku do swojego męża. Na szczecie
            panuje nad sobą. Niestety raz uderzyłam swojego męża w ataku furii. Dotąd
            bardzo tego żałuje i mam nadzieje, że już nigdy nie stracę panowania nad sobą.
            Mówicie żeby dorosnąć, ale jak. Ja sama wiem o tym, że to jest chore, ale przez
            tyle alt tak mi to weszło w krew ze nie potrafię inaczej reagować, robie to
            mimowolnie jakbym była zaprogramowana. Szczególnie, że moi rodzice mieszkają w
            tym samym bloku, co my i widzimy się prawie codziennie.
            • rita75 frajerka1- napisalam na priv n/t 21.02.06, 13:17

          • rita75 Re: Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 13:14


            Jest niemaczne, dlatego przeprosilam juz na poczatku.

            > G... cie obchodzi, czy dziewczyna jest masochistką.

            Tak samo, jak g.. mnie moze obchodzic, ze uwaza sie za frajerke, i tak by mozna
            rzucac g....nami dalej na odleglosc.

            Wydaje mi sie, ze zaszeregowanie kogoś jako material badawczy, tylko w
            kontekscie jego ukladow z ojcem i checi przypodobania sie mu, mimo, ze on, w
            mniemaniu frajerki darzy ja pagardą, nie odziera tego kogos z czlowieczenstwa,
            a jedynie sklania do spojrzenia na kwestie swoich ukladow z ojcem i nie tylko-
            troche z boku.
            Kiedys czytalam rozprawe LWA Starwicza na temat masochizmu, szeroko byly tam
            opisane relacje ojciec corka, matka syn- a ze to jest forum anonimowe oraz
            korzystajac z tego, ze frajerka1 juz odarla sie w pewien sposob z intymnosci,
            to zapytalam, najwyzej nie odpowie- dlatgeo nie rozumiem swietego oburzenia.

            Jak możesz komuś, kto
            > zwierza się z najgłębszych i najbardziej bolesnych przeżyć zadawać tak
            obcesowe
            >
            > pytanie (w dodatku niezbyt mądre)? W "realu" byś się nie odważyła, co?

            tak, generalnie charakteryzuje mnie obcesowy stosunek do zycia wink
            aha nie glupich pytan- sa jedynie glupi odpowiedzi
            • morgen_stern Re: Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 13:20
              Pozwolisz jednak, że pozostanę przy swoim zdaniu.
              Uważam, że niemądrze napisałaś.
              Pozdrawiam.
              • rita75 Re: Wybacz ciekawosc... 21.02.06, 13:33
                > Pozwolisz jednak, że pozostanę przy swoim zdaniu.

                ależ prosiem cię bardzo

                > Uważam, że niemądrze napisałaś.

                nigdy nie oceniaj zbyt pochopnie, nie znasz przyczyn, ktore mną powodowaly, a
                ja sie nie zamierzam uzewnetrzniac, przynajmniej nie tutaj
    • be.em Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:25
      żal mi go, bo nie potrafi nawiazać kontaktu z własnym dzieckiem i nawet nie wie
      ile rzeczy go ominęło..
      • dagmama Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 12:47
        Przeczytaj "Toksycznych rodziców", to pomaga. Przede wszystkim uświadamia nam,
        że rodzice się nie zmienią, choćbyśmy stawali na głowie, żeby ich zadowolić.
        Mój ojciec nie akceptuje mojego zawodu, męża i życia. Rozluźniłam kontakty,
        przestałam chcieć się mu podobać.
        Synek mi pomógł, bo dzięki niemu zobaczyłam zimnego egoistę, który zawsze coś
        złego we mnie znajdzie.
        Życzę odwagi i powodzeniasmile
        • ageminix Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 13:02
          Mysle ze musisz sie uwolnic spod tej przesladujacej Cie cale zycie wladzy ojca.
          Jesli rozmowy z Twoim mezem nie pomagaja,jesli stale czujesz sie nic nie warta
          moze poszukaj pomocy u specjalisty. Musisz stanac pewnie na nogach i przestac
          przejmowac sie tym, jaki stosunek ma do Ciebie Twoj ojciec (dobre chociaz to ze
          zdajesz sobie sprawe, ze wina nie lezy po Twojej stronie). Trzeba machnac na
          takie gadki reka i jak pisala dagmama rozluznic wiezy z ojcem, skoncentrowac
          sie na swojej rodzinie, moze jak Twoj ojciec zobaczy, ze przestalo Ci zalezec
          na jego akcjeptacji, ze masz w nosie jego gadki to sie odczepi i przestanie
          choc Cie wkurzac (bo na zmianie tatusia na lepsze nie licze). Masz dla kogo
          zyc, to Ty decydujesz jak Twoje zycie wyglada i to Ty wiesz czy jestes
          szczesliwa i czy realizujesz sie w zyciu. A co na to wszystko Twoja mama??
          • mamipatryka Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 13:08
            Witaj!
            Przykro mi, że przechodzisz przez coś takiego. To okropne.
            Odizoluj się od Niego jak najszybciej, bo ta sytuacja tylko Cie niszczy. Powiedz
            sobie, ze jestes inteligentną, ładną kobietą i masz daleko gdzies to co On mowi.
            To pewnie jakieś jego frustracje i wyładowuje je na Tobie. Nie pozwól mu na to!!
            Niestety rodziców się nie wybiera i nie daj sobie wmówić, że jesteś nic nie warta!!!
            Pozdrawiam. Trzymaj sie . Jola
          • frajerka1 Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 13:56
            Mój mąż o tym nie wie. Nikt o tym nie wie na zewnątrz to jest jedna wielka gra.
            Mogę się zwierzyć tylko osobą takie jak wy, których nie znam, których nigdy nie
            poznam. Zresztą nie mogę o tym powiedzieć mężowi, bo musiałabym mu opowiedzieć
            ile musiałam znieść jak się ojciec dowiedział, że się ze sobą spotykamy, ile
            poniżeń ile kłamstw na jego temat wymyślonych przez mojego ojca tylko po to
            żeby mnie zranić. Nie mogę mu tego zrobić to by go bardzo zraniło.
            • ageminix Re: frajerka... 21.02.06, 15:10
              A moze zaryzykuj i opowiedz wszystko mezowi. W koncu jestescie ze soba na dobre
              i zle...Ufasz mu?? Kochacie sie?? Przeciez Twoj maz to nie Twoj ojciec...A
              mama? Nie mow ze tez nic nie wie, przeciez musiala widziec jak ojciec Cie
              traktuje, a przynajmniej jak nie bylo to w jej obecnosci to sie
              domysla...Jezeli nie, to przemysl jakiegos psychologa. To obca osoba,ktora
              nikomu o Twoich przezyciach nie powie, a swoim doswiadczeniem i wiedza moze
              duzo pomoc...Nie mozesz takich emocji dusic w sobie...
              • frajerka1 Re: frajerka... 21.02.06, 15:17
                Moją mamę to nie interesuje a wręcz przeciwnie czasami podpuszczała mojego ojca
                na mnie. Mimo wszystko jest inna niż mój ojciec, ale niestety nie mogę na nią
                liczyć. Co mi psycholog poradzi powie mi to, co już sama wiem?
                • ageminix Re: frajerka... 21.02.06, 15:29
                  Mysle ze powie Ci jak sobie radzic z tym co juz sama wiesz i z tym czego
                  jeszcze nie wiesz, a sie dowiesz jak do niego pojdziesz. Naprawde mi Cie szkoda
                  bo rodzicow masz do bani! Zostaje Ci maz i syn smile
                • pampeliszka Re: frajerka... 21.02.06, 15:30
                  Wspołczuje bardzo. I troche sie dziwie, ze wciaz utrzymujesz z rodzicami bliski
                  kontakt. Nie chciałabys zamienic mieszkania na inne, gdzies z dala od nich? W
                  tym samym miescie, ale na jego drugim końcu?
                  Bo moze, kiedy juz nie bedziesz na wyciągnięcie ręki, wreszcie do nich dotrze,
                  co stracili?
                  Jestes jedynaczką?
                • malila Re: frajerka... 21.02.06, 19:45
                  Psycholog prawdopodobnie pomoże Ci odnaleźć oparcie w sobie. W sobie odnaleźć
                  matkę i ojca i w ten sposób się uniezależnić. Czasem stosuje się w tym celu
                  metodę, która polega na wybraniu na pewien czas spośród bliskich Ci osób
                  zastępczej matki (zastępczego ojca).
    • szpilki Re: Mój ojciec mną gardzi. 21.02.06, 13:06
      oooooooo czyli nie jestem jedyna?
      ja na dodatek urodziłam corke.
    • izabela_741 Re: Mój ojciec mną gardzi. 22.02.06, 00:30
      Trzymaj sie. I rozluznij wiezi. Zobaczysz, ze stanie na glowie, zebyscie do
      niego przychodzili i go potrzebowali. Moze sie pochoruje?
    • joanna666 Re: Mój ojciec mną gardzi. 22.02.06, 13:59
      Droga Autorko listu...
      ...Szczerze doradzam Ci wizytę u psychologa (i lekturę paru książek też).
      A gdy już będziesz musiała słuchać ojca, to bądź przekorna. Gdy coś powie o
      Twoim nieudanym życiu, to "odbij piłeczkę". Zacznij z błogim uśmiechem
      opowiadać, jak bardzo czujesz się szczęśliwa, jak mąż Cię uwielbia, jak jesteś
      dumna z synka, jakie to wspaniałe propozycje pracy właśnie dostałaś, itp....
      Możesz nawet trochę podkoloryzować, byle nie do przesady.

      Takie typy przeważnie łatwo pokonać ich własną bronią. Czy Twój ojciec
      rzeczywiście jest człowiekiem sukcesu? Założę się o wirtualną skrzynkę piwa, że
      nie. Jeżeli mu coś wytkniesz, to może się śmiertelnie obrazić, ale Ty będziesz
      miała na jakiś czas spokój.
      Jeżli wzmocnisz swoje poczucie własnej wartości, to uwierz mi, takie idiotyczne
      gadanie Cię nie zrani. Albo się zaczniesz śmiać komuś w twarz, albo olejesz to,
      albo ze słodkim uśmiechem zapytasz sie ojca, w którym to momencie jego życie
      jest takie ciekawe, bo ty jakos nie widzisz... Albo: "A ojciec Zosi to kupił jej
      samochód, Szkoda, tato, że Ty jesteś biedny, to nawet sobie nie możesz. Ale nie
      martw się, mamy trochę oszczędności, to może Ci dołożymy..." (Wiem, wredna małpa
      ze mnie, nie uważam, żeby obowiązkiem Twojego ojca było kupowanie Ci
      przykładowego oczywiście samochodu, ale takie teksty sugerujące powieszenie się
      osobie, która nie spełnia czyichś chorych wymagań, naprawdę tak to
      zrozumiałam!!! to już według mnie kryminał. Osoba mniej silna psychicznie od
      Ciebie mogłaby co najmniej przeżyć załamanie nerwowe.
      Przypomina mi się świetna historyjka, autentyczna. Spracowana pani po
      sześćdziesiątce, bez zębów , biednie ubrana, pracująca jako sprzątaczka (nie mam
      nic przeciwko temu jakże potrzebnemu zawodowi, rozumiem też, że czasami nie ma
      pieniędzy na luksusy) spotyka koleżankę córki - świeżo po studiach, modnie
      ubraną, szczupłą i ładną dwudziestoparolatkę, która właśnie chce zmienić pracę.
      Pani najpierw skomentowała wygląd owej dziewczyny słowami - cytuję: "Poprawiłaś
      się, dupy dostałaś...", a później zapytała o pracę. Kiedy usłyszała, że
      dziewczyna szuka nowej, bo poprzednia jej nie odpowiada, skomentowała "Tylko
      nadzieja Ci została, o jakiej Ty pracy marzysz, gdzie ją dostaniesz, zapomnij o
      tym...". Niezły klimacik, co? Czy nie przypadkiem porównywalny z Twoimi
      rozmowami z ojcem?
      Pozdrawiam serdecznie
      • frajerka1 Re: Mój ojciec mną gardzi. 22.02.06, 15:40
        Dziękuje za rade, ale ja już tą bronią wałczę od dawna. Będąc małą dziewczynką
        jak mnie bił to nigdy nie płakałam tylko się śmiałam żeby mu nie dać tej
        satysfakcji. Nigdy nie daje mu tej satysfakcji i zawsze odbijam piłeczkę, ale
        szczerze mówiąc nic to nie daje, bo wszystko po nim spływa. Zresztą on mnie
        tego wszystkiego nauczyła jak wykańczać druga osobę psychicznie jak nigdy nie
        pokazywać, że coś cię boli, bo będzie to wykorzystane przeciwko tobie. Jak
        nigdy nie okazywać słabości. Zresztą słono zapłaciłam za te wszystkie nauki jak
        myślisz, jakim jestem teraz człowiekiem? Zimnym zamkniętym w sobie
        niepokazującym uczuć niezwierzającym się nikomu niemającym przyjaciół żeby
        przypadkiem ktoś inny nie wykorzystał tego, co powiem lub pokaże przeciwko
        mnie. Potrafię wykrzesać z siebie, choć trochę czułości dla męża, dzięki Bogu
        synka kocham wręcz obsesyjnie i potrafię mu to pokazać.
    • mamamonika Re: Mój ojciec mną gardzi. 22.02.06, 16:01
      Strasznie mi przykro, że masz takie doświadczenia. Ciekawe, w jakiej atmosferze
      wyrósł twój ojciec i co chowa pod swoją skorupą?
      Myslę, że psycholog mógłby pomóc Ci o tyle, że potrafiłabyś wszystkie te
      tłumione uczucia nazwać, opisać i nad nimi zapanować. I w końcu być sobą, a nie
      małą, przestraszoną i smutną dziewczynką. Sama widzisz, że przez krzywdę jaką
      doznałaś potrafisz krzywdzić osoby ci bliskie. Może taka świadomość pomoże Ci
      podjąć terapię - bo chyba samej trudno Ci będzie to wszystko ogarnąć i
      poskładać.
      Tak zdroworozsadkowo - urwać kontakty i więcej gbura i sadysty nie oglądać na
      oczy. Żyć dla siebie - w końcu masz conajmniej dwie kochane osoby, dużo
      wazniejsze niż ojciec. Tylko pewnie łatwiej poradzić niz zrobić.
      Życzę powodzenia i trzymaj się ciepło smile
    • pfrydrych Re: Mój ojciec mną gardzi. 26.02.06, 17:35
      Znam doskonale sytuację, w jakiej się znajdujesz. Sama przez nią przeszłam. Bardzo długo to, co ojciec myśli i robi bylo dla mnie najważniejsze, a sam on wzorem mężczyzny. A ojciec traktował mnie jak śmiecia. Jak gó..arę. "Zamknij się", "Morda w kubeł", "Do budy" to tylko niektóre ze zdań jakimi się do mnie w gniewie zwracał. Oprócz tego wieczne kpiny, wyśmiewanie się, ośmieszanie przy rodzinie. Razem z matką nie powiedzieli o mnie nigdy dobrego słowa. Wszystko było złe. Złe studia, niewłaściwi chłopcy, z którymi się spotykałam, nie ten mąż, nie tak wychowane dzieci, nie ta praca (choć zgodna z moimi marzeniami i niezagrożona bezrobociem). Kiedy nie podpisano ze mną umowy na czas nieokreślony (brak etatów), usłyszałam, że to też moja wina. Wszystko było moją winą. Kiedyś spytałam, co zrobiłam w życiu dobrze - usłyszałam: NIC.

      Twój nick mówi wiele o tym, co zrobił Ci Twój ojciec. najwyższy czas zrozumieć, że nie ma w tym Twojej winy, że nie powinnaś się tak czuć. To powinien być pierwszy krok ku zrozumieniu, że pochodzisz z toksycznej rodziny. Będzie Ci bardzo ciężko to zrozumieć, bo rodzice są dla wielu z nas opoką i dają nam pierwotne poczucie bezpieczeńśtwa. Idealnie będzie, jeśli masz na kogo liczyć i nie zostaniesz sama ze swoim problemem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja