mama_dominika
22.02.06, 10:49
Chodzi za mną od lat zrobienie uprawnień na instruktora nauki jazdy. Odkąd
sama usiadłam za kółkiem jako kursantka, spodobała mi się taka fucha i po
cichu marzyło mi się być kiedyś takim fachowcem. Ale nigdy nie było okazji
pomyśleć o tym na serio.
Teraz znalazłam się na rozdrożu - musiałam zmienić pracę na taką, w której
sięn ie spełniam jak dotychczas (a bycie asystentką o lasce za parę lat też
nie będzie łatwe, gdy pracy szuka się przeciętnie co 2 lata). W dodatku
dowiedziałam się, że skończenie takiego kursu to mniej wymagań do spełnienia
niż wcześniej przypuszczałam. Mam tylko dwa dylematy:
1. Przez 3,5 miesiąca nie miałabym ani jednego weekendu (dla rodziny
oczywiście - męża i mojego prawie 3-latka)
2. Mój mąż też szuka pracy i mam poczucie, że to może właśnie jemu przydałoby
się jakieś dokształcenie (on sam twierdzi, że na razie i tak nie znajdzie dla
siebie jakiegoś sensownego kursu czy szkoły na poczekaniu i podoba mu się to,
że wiem czego bym chciała).
Sęk w tym, że na przemyślenia i decyzję mam jeszcze tylko 1 dzień. Co
radzicie? Poświęcić rodzinę na 3,5 miesiąca?