gepart_czester
22.02.06, 21:17
w dołku.
Przed chwilą (dopiero) poczułam albo powoli zaczyna do mnie docierać, ze sie
wprzeprowadzam. Jade do małża na drugi koniec Polski. No, w koncu musze go
pilnowac bo jeszcze zerwie sie ze smyczy

DD.
Z jednej strony bardzo sie ciesze tym wyjazdem z drugiej, hmmm, po raz
pierwszy bedę w sytuacji, ze nie bede miec nikogo oprocz moich trzech facetow
(meza, syna i psa)koło siebie. zero znajomych, zero przyjacioł, rodzina
daleko. Chyba troche sie boje, choc wyjazd ten traktuje jako tabula rosa.