Dziwne prawo

23.02.06, 00:22
Przedwczoraj przyszła do mnie dziewczyna z 20 miesięcznym synkiem. Przyszła
się wypłakać i poradzić. Musiała być bardzo zdesperowana, bo zna mnie tylko z
"dzień dobry" na ulicy, mieszka kilkanaście metrów od mojego domu. Po
urodzeniu dziecka przez rok mieszkała ze swoją mamą i trójką rodzeństwa
[między innymi z dwoma braćmi kryminalistami]. Po roku przeprowadziła się do
swojego chłopaka [ojca dziecka] i "teściowej". Coś tam im się nie układało i
wróciła do domu, do matki. Po kilku miesiącach poszła mieszkać do schroniska
razem z dzieckiem, bo w domu starsi bracia często robią awantury. Często jest
u nich policja i chłopaków zabierają na kilka godzin po tych awanturach. W
schronisku mieszkała miesiąc [przepisy, dłużej nie mogła] i wróciła do matki.
W związku z częstymi awanturami w domu, Opieka wystąpiła do sądu z wnioskiem o
ograniczenie jej praw rodzicielskich z możliwością zabrania dziecka do Domu
Dziecka. Z moich obserwacji wynika, że jest dobrą matką [choć to tylko
obserwacje], mały nie ma śladów bicia - przebierała go u mnie jak się posikał.
Chłopczyk bardzo lgnie do matki, często się uśmiecha i nie dopuszcza do siebie
obcych [jak chciałam ubrać mu kurteczkę, to uciekał i przytulał się do mamy].
Jak to możliwe, żeby prawo było przeciwne matce i dziecku, a nie działało w
ich obronie. Nie wiem, nie jestem biegła w tych sprawach, ale czy nie ma
możliwości aby to awanturujących się braci prawnie z domu pozbyć ?
    • jktasp Re: Dziwne prawo 23.02.06, 00:32
      To okropne , jeśli to prawdziwa historia.Wyobraziłam sobie siebie na jej
      miejscu.Może ktoś mogłby ją wspomóc finansowo, żeby maleństwo mogło iść do
      żłobka a ona mogła zacząć szukać pracy, może parafia, może opieka społeczna no
      i tatuś dziecka.Może ktoś z np. wspólnonty neokatechumenalnej mógłby jej tanio
      wynająć pokoik lub przyjąć na czas aż sobie nie uporządkuje życia (np na1 rok) .
      • figrut Re: Dziwne prawo 23.02.06, 00:56
        To małe miasteczko i żłobka niestety tu nie ma. Dziewczyna dziś zostawiła małego
        z swoją matką [która niestety woli bardziej synów niż córkę, ale wnuka kocha]i
        biegała po różnych firmach w poszukiwaniu pracy. Niestety dziewczyna ma
        skończoną tylko zawodówkę, a z takim wykształceniem o pracę dość ciężko. W tym
        miasteczku bezrobocie jest straszne. Składała już kilka wniosków do urzędu
        miasta o prace interwencyjne, ale w pierwszej kolejności przyjmowane są osoby,
        które mają na utrzymaniu większą rodzinę. Składała też wnioski o jakiś lokal na
        mieszkanie, ale z tym jak wszędzie - problem największy. Nie wiem, czy to co jej
        poradziłam w czymś jej pomoże - aby zgłosiła się na policję po niebieską kartę -
        zaszkodzić, nie zaszkodzi, ale co to zmieni ? Chłopak też nie ma stałej pracy,
        ale łapie się wszystkiego co się nawinie i na utrzymanie dziecka daje 300 - 400
        złotych miesięcznie. Ona sama nie ma żadnych dochodów, zaszła w ciążę zaraz po
        szkole. Teraz boi się nawet iść do Opieki po jakąś zapomogę, bo myśli, że to już
        będzie ostatni gwózdz do trumny.
        • magalik Re: Dziwne prawo 23.02.06, 09:02
          sa domy samotnej matki, 3 lata temu robilam wywiady z tymi kobietami, wtedy
          mozna bylo dluzej mieszkac niz miesiac. nie znam sie ale to chyba cos innego
          niz schronisko wiec moze tak moglaby sie udac... sa scisle rygory - np zakaz
          picia, ale to z tego co piszesz bedzie atutem dla tej dziewczyny. pozdrawiam
    • earl.grey Re: Dziwne prawo 23.02.06, 09:49
      można się oczywiście pozbyć awanturujących się braci, ale to matka by musiała
      chcieć, bo pewnie ona jest głównym najemcą mieszkania (nowa ustawa o
      przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie).
      To, że tylko miesiąc mogła być w domu samotnej matki, musi wynikać z regulaminu
      tego akurat domu, a nie z ogólnego prawa. Może poszukałaby innego?
      Znam rodzinkę narkomańsko-alkoholiczną, mają dziecko i nie chcą go oddać nawet
      dziadkom, bo doskonale żyją z bezrobocia, zapomóg rodzinnych i najróżniejszych
      innych "socjali". Dziecko jest w tym przypadku dla nich źródłem dochodu.
      Czyli: 1. pomoc społeczna i dowiedzieć się o możliwości pomocy materialnej (bony
      na obiad? ubrania dla dziecka? praca dorywcza?), 2. sa takie punkty pomocy
      osobom dotkniętym przemocą w rodzinie - zobacz na www.niebieskalinia.pl, trzeba
      kliknąć na właściwe województwo i wyświetlą się adresy, może oni coś poradzą,
      także życiowo (dom samotnej matki zapewniający dłuższy pobyt? inne schronisko?),
      ewentualnie może jakies organizacje kobiece znają się na tych sprawach
      socjalnych - gdzie można się starać o pomoc, a może znają gdzieś firmy, które
      zaproponowałyby jej pracę, choćby i z dala od domu,
      a przede wszystkim praca - może jakieś sprzątanie, jeśli matka, "teściowa", czy
      ojciec dziecka zajmą się nim w tym czasie.
    • blou1 Re: Dziwne prawo 23.02.06, 09:53
      Niech dziewczyna idzie do opieki sp. Może pomogą, niech daje znać komukolwiek o
      sytuacji. Jeżeli będzie milczała faktycznie może się stać tak, że to nasze
      prawo opowie się przeciwko niej.
    • lola211 Re: Dziwne prawo 23.02.06, 10:53
      Znasz tylko subiektywna ocene sytuacji tej dziewczyny.Ja prawde mowiac jestem
      ostrozna i nie wierze slepo w opowiesci skrzywdzonych- bo czesto jest druga
      strona medalu, ktorej Ci nie ujawni.
      Kiedys przyszedl do mnie rodzic 4 letniej dziewczynki, znamy sie tyle o ile,
      mieszka po sasiedzku.Dziewczynke zabrano do Izby Dziecka- policja zabrala ja z
      ulicy- w srodku zimy w pizamce.Zaklinali sie oboje, ze zostawili ja jeden
      jedyny raz na chwile, bo musieli gdzies pojsc.A prawda byla inna- dziecko bylo
      zostawiane w nocy samo, bo szli do pobliskiej knajpy.Zdarzalo sie,
      ze "przechowywal " je przez kilka godzin wlasciciel pobliskiego sklepu nocnego-
      bo dziewczynka szla tam szukac rodziców.Tez lgnie do matki, do ojca, tylko czy
      to swiadczy o tym, ze oni prawidlowo wywiazuja sie ze swoich obowiazkow?
      Nie wiesz do konca, jakie sa powody wystapienia z wnioskiem do sadu.
Pełna wersja