muszę się wygadać, strasznie mi smutno....

24.02.06, 15:18
Dwa miesiące temu moja babcia (83l) miała czwarty udar muzgu w zasadzie
lekarze nie dawali szans na przeżycie ale stał się cud. Wyszła z tego,
zaczyna sama chodzić, wróciła jej mowa, można się prwie bez problemów
dogadać. Ale stan babci mimo wszystko nie pozwala na to aby dalej sama
mieszkała w swoim mieszkaniu. Moja mama zmarła 13 lat temu babcia ma tylko
mnie i siostrę niestety nie byłyśmy w stanie tak zmienić swojego życia aby
zająć się babcią na stałe obie mamy rodziny,małe dzieci, pracę. Z wielkim
bólem serca znalazłyśmy prywatny dom opieki w którym babcia zamieszkała. Mimo
iż jesteśmy tam bardzo często i co tydzień zabieramy babcię na weekend bardzo
nam trudno, przecież babcia nie zasłużyła na taki los powinna być w domu
wśród swoich pamiątek i rzeczy które kocha. Babcia zawsze była dla mnie
oparciem pomagałą w każdej sytuacji, mam okropne wyrzuty sumienia że my
poszłyśmy na łatwiznę zbyt mało dałyśmy z siebie. Tak bym chciała aby mogła
wrócić do domu wiem że nie dzieje jej się krzywda ale starych drzew się nie
przesadza. Nie chcę żeby czekała na śmierć ale aby wykorzystała swój czas
najlepiej jak można. Mam nadzieję że uda mi się znaleść inne rozwiązanie
teraz jak widzę uśmiech na jej twarzy gdy wokól niej biegają moje dzieci wiem
że muszę to zmienić, trzymajcie za nas kciuki mam nadzieję że się uda.
pozdrawiam ela
    • ursgmo Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 15:21
      Elu , a czy babcia się skarży ? może mając towarzystwo osób w swoim wieku czuje
      sie tam dobrze , a Ty niepotrzebnie się martwisz ?
    • ela.30 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 15:34
      nie musi się skarżyć tą chęć powrotu do domu widać gołym okiem,pozdrawiam e
    • ursgmo Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 15:40
      A może dzienny dom opieki ? są takowe , byłoby to korzystne dla
      wszystkich .Babcia miałaby w dzień opiekę i towarzystwo , Ty nie czułabyś
      że "porzuciłaś " babcię .
    • ela.30 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 15:52
      o takim rozwiązaniu nie słyszałam, zorientuje się w temacie wielkie dzięki.e
    • blou1 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 15:53
      Życzę powodzenia i trzymam kciuki! A gdyby Ci się nieudało to pamiętaj że nie
      jesteśmy w stanie podołać wszystkiego co nas w życiu spotka i nie oznacza to że
      jesteś złą wnuczką. A babcia napewno o tym wie.
    • ela.30 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 16:10
      dziękuję blou1, pozdrawiam e
    • ciociapolcia Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 16:26
      Boje sie, ze kiedys stane przed takim dylematem... Coz, jestem sama (+ moje
      dziecko i moj niemaz), mam babcie, rodzicow, ciotke z mezem - bezdzietni... Ale
      chyba zrobilabym wszystko zeby nie oddawac kogokolwiek, jakby nie patrzec,
      na "zlom"...
      Mojego niemeza bratowa pracuje w niemczech w takim domu opieki, am jest to
      powszechne, ale tam rodzina to tylko rodzice + dzieci... Mysle, ze u nas
      wlasnie to jest, a raczej bylo, piekne - domy wielopokoleniowe. Niestety
      poprzedni system to zniszczyl, chocby mikromieszkaniami...
      Mysle, ze zrobilabym wszytko, zeby moi bliscy ostatnie lata swojego zycia
      przezyli z godnoscia wsrod bliskich, wsrod swoich...
      Zycze Ci duzo sily i powodzenia.
      Pozdrawiam.
      • malgorzata9 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 18:06
        A ewentualnie wynajęcie jakiejs Pani do pomocy - np. zwawej emerytki (niektóre
        niańczą małe dzieci nawet) za niewielkie pieniądze, mogłybyscie z siostrą
        rozłożyc ten wydatek, no nie wiem...
    • paulka25 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 18:18
      Trzymam kciuki za powodzenie. My pare lat temu tez mielismy taki dylemat. Do
      kiedy dawalismy rade sami babcia mieszkala z nami. Ale od dwoch lat mieszka w
      domu opieki. Oczywiscie weekendy i swieta spedza u nas. Ale i tak jest nam
      ciezko mimo, ze wiemy, ze ma tam swietna opieke.
    • ela.30 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 24.02.06, 18:57
      bardzo bym chciała znaleść kogoś do pomocy ale obawiam się że pare godzin
      dziennie może nie rozwiązać sprawy. Ten ostatni udar miał miejsce w nocy babcia
      wiele godzin leżała na dywanie my rano podniosłyśmy alarm ale to mnie przeraża
      że opiekunki już nie będzie i wtedy znowu coś się stanie. Myślałam jeszcze aby
      w ramach pomocy zaproponować komuś mieszkanie z babcią (bez ponoszenia kosztów
      z tym związanych) i niewielkie wynagrodzenie ala sama nie wiem gdzie takiej
      osoby szukać.e
    • niania40 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 25.02.06, 13:12
      Pomysl zeby z babcia ktos zamieszkal jest niezly, ale...
      Jak sobie to wyobrazas, skoro boisz sie , ze babci moze stac sie cos w nocy?
      Chodzi mi o to, ze oczekujesz ze ta opiekunka spac nie bedzie w nocy czy z
      babcia w jednym pokoju bedzie mieszkac?
      W wieku w jakim jest babcia, rozne rzeczy sie zdarzaja i to jest normalne.
      Babcia mojego meza( lat 91) nie chciala, zeby ja ratowano za wszelka cene(tesc i
      wnuk sa lekarzami). Zawsze mowila, zeby jej dali spokojnie umrzec.
      Oczywiscie nie zycze smierci Twojej Babci, ale skoro babcia jest w dobrej
      kondycji umyslowej, to moze zapytaj sie jej, porozmawiaj z nia a nie podejmuj
      decyzje za nia.
      Moze babcia mimo psychicznych niedogodnosci czuje sie bezpiecznie, bo ma
      zapewniona fachowa opieke?
      Moze jak wzielibyscie ja do siebie, czula by sie jak piate kolo u wozu i jak
      kula u nogi? (moja sie tak czula mimo moich staran)
      No nie wiem...
      Mysle, ze i tak robisz wiecej niz niektore wnuki.
      Ale uwazam tez, ze nie powinnas podejmowac zadnych decyzji bez rozmowy z Babcia,
      aczkolwiek do tej rozmowy powinnas miec przygotowane pewne i sprawdzone propozycje.
      Zycze powodzenia.
      • ahniszka Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 26.02.06, 09:04
        Dobrze to wszystko rozumiem. Za jakiś czas mnie też czekają podobne dylematy. Jedno zauważyłam: moja Babcia nade wszystko nie chce być "ciężarem". Mam warunki, żeby mieszkała z nami i z moimi rodzicami, ale... nie jestem pewna, czy uda się Ją namówić (czasem bardzo chce, a czasem zdecydowanie do domu opieki). Na pewno musisz zorientować się, co dla babci jest rzeczywiście ważne. Ja faktycznie zrobiłabym wszystko, żeby moja babcia nie musiała dożywać swoich dni w takim miejscu. Ale z drugiej strony, jeśli miałaby czuć się bez przerwy skrępowana i sfrustrowana, to też nie byłaby szczęśliwa. Najważniejsza jest miłość bliskich; może twoja babcia jest zadowolona z takiego rozwiązania, jakie znalazłyście? jeśli faktycznie tak często się widujecie (i tak będzie zawsze), ma na co czekać, a jednocześnie - ta obsesja - nie jest ciężarem. Zapytaj. I koniecznie opisz, co powiedziała, bo może jest mniej zmienna i skryta niż moja babciasmile
    • ela.30 Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 26.02.06, 17:25
      Witam to miłe że tyle dziewczyn zabrało głos w mojej sprawie, bardzo wam za to
      dziękuję. Sytuacja wygląda następująco, babcia żyje dniem kiedy wróci do
      swojego domu mówi że jest jej dobrze, ma wspaniałą opiekę wszyscy są bardzo
      serdeczni ale traktuje swój pobyt w domu opieki jak okres przejściowy-powrót do
      zdrowia. Myślę że jedyne wyjście z tej sytacji to forma opieki dziennej,zacznę
      szukać kogoś kto pomoże nam w opiece nad babcią (mam nadzieję że damy radę
      finansowo) tylko w ten sopsób wszyscy będziemy zadowoleni a szczególnie babcia.
      Gorąco wszystkich pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję.ela

      • zuzia_i_werka Re: muszę się wygadać, strasznie mi smutno.... 26.02.06, 22:01
        Witaj! Niestety stałam przed podobnym dylematem jakiś czas temu z tym,że u mnie
        chora była mama(Alzheimer niestety) Momentami była bardzo pobudzona i wręcz
        niebezpieczna wymagała opieki 24 godz. W różny sposób dawałamsobie radę-po
        pierwsze wyremontowałam mamy mieszkanie żeby móc się do niej sprowadzić z
        rodziną.W tym czasie mama była w Domu Opieki-akurat było lato a dom miał piękny
        ogród więc całe dnie spacerowała a to ją uspokajało. Na jesień wróciła do domu
        a ja zatrudniłam pania do opieki,która zamieszkała z nami.Potem było róznie-
        czasem mama musiała być w szpitalu jak następowało pogorszenie a tak w domu ale
        z opiekunką i ze mną.Sama na pewno nie dałabym sobie rady chociażby dlatego,że
        pracuję na zmiany. Jakoś to szło,mama zmarła spokojnie w domu ale tak naprawdę
        to od dłuższego czasu w ogóle nie wiedziała gdzie jest ani kim my jesteśmy.
        Moja rada jest taka-jełśi nie jestes w stanie zapewnic babci opieki w domu nie
        bój się Domów Opieki.Naprawdę można dziś znaleźć instytucje,w którym chorymi
        świetnie się zajmują a porównanie z oddaniem nad złom uważamza wyjątkowo
        nietrafionesad Pozdrawiam serdecznie
Pełna wersja