Choroba a zachowanie meza:-(

27.02.06, 09:35
Na początek zaznaczę że piszę pod zmienionym nickiem na potrzeby tego
wątku,tak jest łatwiej.
od kilku dni jestem chora , wczoraj moj stan pogorszył sie do tego stopnia
ze nie byłam w stanie podniesc sie z łozka (ogromny bół głowy, zatok,kaszel
katar, gorączka bóle , wszystkie objawy nasilone do maximum)
niestety jak codzien miałam na głowie dom i dziecko (jakos dawałam rade
przez wczesniejsze dni zrobic cos w domu ale wczoraj tragedia ,byłam w stanie
jedynie patrzec na moje dziecko by nie zrobiło sobie krzywdy (2,5 roku)nie
mialam sily jak codzien sprzatac latac za małym by nie demolowal mieszkania
(nie wiem jakim cudem udalo mi sie z tymi zawrotami głowy zrobic szybki obiad
zeby przynajmniej było co zjesc).o 15 pojawil sie moj maz wracajacy z pracy i
juz od progu uslyszalam stek wulgaryzmow , ze w domu syf ,burdel wszystko
powywracane , obrazony kilka godzin pozniej ogarnął mieszkanie ,cały czas
wyzywajac i kur***ąc ze musi to robic , ze on nie lezal caly dzien do gory
dupa ( jak ja zapewne itd)ze leze w poscieli i bedzie cala usyfiona
(dziecko , picie w niej herbaty)powinnam ja schowac i cały czas podobne
pretensje.pozniej właczył sobie gre twierdzac ze zajmuje sie dzieckiem , a
wygladalo to tak ze mały latal samopas i co jakis czas wpadal do mojego łozka
poskakac po chorej mamie , gdy sie zdenerwowałam odrzekł abym sie odczepiła
bo przeciez sie nim zajmuje.prawdziwy horror zaczął sie wieczorem kiedy
przyszła pora kapieli karmienia usyspiania dziecka , zucał jajecznicą i
wyzwiskami w strone małego bo ten zestresowany nie chcial jesc , zaciganol go
do kapieli w ktorej prawie ze zlosci go utopił cały czas demonstrując jaki to
jest w******* a ja leze, dodam ze w nocy uraczył mnie stekiem klątw ze tłuke
sie wlazience ( wymiotowałam) ostentacyjnie zatykał uszy gdy kaszlałam,
pomijam ze nie zaproponował herbaty a mleko z czosnkiem musiałam zrobic sobie
sama dodatkowo wypijajac je w łazience bo szanowny mąz wstaje do pracy takze
nie pozolil mi chocby na 5 minut zapalic swiatła ( mamy salon połaczony z
kuchnią)dodam ze moja mama przejeta sytuacja wiedzac ze jestem chora ( i
dodatkowo po ciezkiej wielomiesiecznej walce z nowotworem) sama z małym
dzieckiem cały czas sie martwi troszczy deklaruje pomoc on zas kwituje ten
fakt zdaniem ze skoro jest taka dobra to niech sie przeniosę(!) nie miałam
siły sie z nim kłócic ale byłam tak skopana ,rozalona jego zachowaniem ze az
mnie sciskało, powiedziałam mu ze zmieniłam o nim zdanie i to jest mega
rozczarowanie .Wychodzi na ze jest cudowny jak wszystko jest dobrze jak
wszystko sie układa ,gdy jestem zdrowa mam siłe pucowac sprzatac całymi
dniami mieszkanko zajmowac sie non stop dzieckiem, wszytko w domu jest tip
top ,ja piekna, pachnąca,dziecko grzeczniutkie wtedy jest dobry
kochający ,jesli zas nie jestem w stanie spłeniac swoich obowiązkow, w
obliczu ekstremalnej sytuacji wstepuje w niego diabeł ,wczoraj demonstrujac
złosc wyzywał w kółko ze tylko ja mam prawo sie zle czuc.(zawsze gdy cos sie
dzieje jestem przy nim i troszcze sie o niego jak moge)sadStwierdziłam zatem
ze mam go dosc zignorowałam gdy dzis jak niby nigdy nic chciał mnie
przytulac, dzis jest zle choc o niebo lepiej niz wczoraj ale nie zamierzam
wypruwac z siebie flaków , nie bede robic mu obiadu, olewam go tak jak on
mnie w trudne sytuacji!Co Wy zrobiłybyscie na moim miejscu?
    • mama_kotula Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 09:36
      Ja bym się rozwiodła.
    • blou1 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 09:47
      U mnie było tak. Przy drugim miałam zapalenie piersi, ból straszny, boli całe
      ciało i gorączka i karmić trzeba. Więc proszę mojego o to, żeby poszedł po coś
      przeciwgorączkowego i zajął się dzieckiem. Wziął starsze niespełna dwuletnie i
      poszli, po tabletki, a przy okazji na spacer z ulubionym sąsiadem. Nie było go
      z godzinę. Wrócił, trochę się przestraszył na mój widok bo miałam już 39 i
      prarę kresek i z drugim na ręku. Stwierdził że przecież zajmuje się starszym i
      poszedł na spacer żeby mi nie przeszkadzać. A ja zostałam sama z karmieniem
      zajmowaniem się drugim maleństwem. Po tabletce kiedy gorączka ustąpiła uznał że
      wszystko jest ok. Zadzwonił do pracy żeby powiedzieć że żona chora i przyjedzie
      później bo mi pomaga. Polegało ta na tym że wstał później i tyle. Jeszcze kilka
      takich akcji miałam. Więc nie tylko Twój wzorem doskonałości nie jest.
    • lila1974 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 09:51
      Wiesz, ciężko mi jest napisać, co bym zobila, bo takiej sytuacji w wydaniu
      mojego męża sobie nie wyobrażam. Trafiają mu się gorsze dni i owszem, ale
      wystarczy go wówczas przywołać do porządku, np. pytaniem:
      "Czemu się ciskasz? Zrobilam Ci coś złego?

      Rozumiem, że pierwszy raz mąż objawił Ci tę cudowną stronę własnej osobowości?
      Najgorsze co możesz zrobić, to przejść nad tym do porządku dziennego, na
      zasadzie "nic się nie stało". Zachował się po chamsku i powiedz mu o tym - bez
      wrzasków i wpadania w szloch, bo faceci uważają nas wtedy za histeryczki. Na
      zimno powiedz mu, ze się na nim zawiodłaś, że jest chamem i gburem,
      nieodpowiedzialnym smarkaczem i stracilaś co do niego złudzenia. A przede
      wszystkim bądź zimna jak lód do czasu, aż Cię nie przeprosi i będziesz
      widziala, że mu jest autentycznie przykro.

      Wiesz, mam wrażenie, ze on nawet na codzień nie jest taki cudowny, tylko Ty
      starasz się tego nie zauważać.

      Wracaj do zdrowia.
      • maniusza morgianno.. 27.02.06, 09:57
        to co opisujesz to horror jakiś...

        nie wiem nie znam Waszej codzienności ale dla mnie facet ma jakieś poważne
        problemy ze sobą, zadziałaj zanim nie będzie za późno... jeśli poważna rozmowa
        nie pomoże to faktycznie rozważ celowość tego związku... a co będzie jeśli nie
        daj Boże złamiesz nogę i będziesz unieruchomiona na parę tygodni???
      • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 09:58
        lila alez on jest cudowny gdy wszystko jest cudownie, gdy sie układa , gdy
        jestem piękna,pachnąca ,zadbana w czysciutkim mieszkamniu z uroczym
        dzieciaczkiem wtedy nosi mnie na rekach ( dodam ze na codzien staram sie bardzo)
        gdy jednak nie mam siły sie umyc a co dopiero pacykowac leze z podkrazaonymi
        oczami u braku sił nie moge pucowac mieszkania i zajmowac w 100% dzieckiem tak
        by było grzeczne nie demolowało mieszkania wtedy pokazuje prawdziwe
        oblicze ,to istota problemu!
        • maniusza Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:04
          no to ponawiam pytanie - a co jeśli - czego Ci nie zyczę - zachorujesz tak że
          bedziesz nieruchomo przez dłuższy czas? wyprowadzi się by nie oglądać
          nieestetycznego widoku?

          kobieto, co to za facet??? potrzebuje pieknej pachnącej lali? sorki ale mi słów
          zabrakło..
          bardzo Ci współczuję. Dziękuję Bogu za mojego męża, który gdy ja choruję
          zajmuje się domem i mną... i jeszcze martwi się o mnie by mnie nie bolało..
        • lila1974 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:06
          Rozpuściłaś go, to po pierwsze.
          Po drugie nawet rozpuszczony przez żonę mąz, gdy widzi, że ta jest chora albo
          potrzebuje pomocy, to stara się jej ulżyć w cierpieniu.
          Jesli zachowuje się inaczej, dla mnie oznacza to, że ma braki osobowościowe.
          Człowieka poznaje się wlaśnie w obliczu choroby, niepowodzeń i kłopotów.
          Twój niestety pokazal nieciekawe oblicze.
        • martaglowacka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:55
          A może po prostu się do tego przyzwyczaił?? Może zawsze byłaś dla niego piękna
          i pachnąca, a wszystko czyściutkie i przygotowane?? Nie można zapomnieć, że
          jesteśmy tylko ludźmi!! Ja Męża poznałam mając 13 lat. Do dnia ślubu widział
          mnie nieraz chorą, nieumalowaną, brudną (np. po całonocnej działkowej imprezie)
          i w zasadzie w każdej innej życiowej sytuacji. Zawsze staraliśmy się sobie
          nawzajem pomagać, nawet jeśli nasz paskudny stan był przez nas zawiniony (kac
          itp).
          Może Twój Mąż nie zdążył (nie miał okazji) poznać Cię od tej zwykłej "ludzkiej"
          strony i może ona go przeraziła...
        • mama_kotula Tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono... 27.02.06, 10:57
          Ekstremalne sytuacje pokazują prawdziwe "ja"... niestety...
          Czarno to widzę.
        • adsa_21 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:17
          ale malzenstwem jestescie na dobre i na zle.
          I wlasnie w takich chwilach Twoj maz powinien byc przy Tobie, wspierac Cie.


          Abstrachujac, co by sie stalo jakbyc przytyla 30 kg, wylysiala, stracila
          wszystkie zeby albo miala jakis (tfu tfu) powazny wypadek. Twoj maz rozwiodlby
          sie z Toba!?
    • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:17
      na twoim miejscu - rozwiodłabym sie!
      moj związek tez nie jest mega fantastyczny , kolorowy itd... są problemy , są
      kłótnie...
      ale mnie mój facet nigdy tak nie potraktował - wprost przeciwnie - zawsze sie o
      mnie troszczy w chorobie...
      twój mąż zachowuje sie jak debil , jak rozpieszczony bachor... nie wierze aby
      mógł sie zmienic... tak jak napisałaś - jak będziesz na pełnych obrotach ,
      będziesz mu usługiwać , nieobciążac go zajmowaniem sie dzieckiem a do tego
      będziesz zawsze piękna i usmiechnięta to pewnie bedzie miły...
      nie chce sobie nawet wyobrazac gdybyś np (wypluwam to słowo) musiała jeździc na
      wózku... przeciez on by cie rzucił - nawet nie wiedziałabys kiedy...
      jak dla mnie masakra!
      można sie kłocić i mówic sobie rózne rzeczy... ale żeby kogoś zostawić w
      chorobie i jeszcze go tak traktować... i jeszcze to jak donosi sie do waszego
      dziecka... koszmar!

      współczuje...
      • maniusza Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:21
        no właśnie sowa to miałam na myśli...
        a wyobrażasz sobie gdyby - idąc tym katastrofalnym wątkiem - musiał na przykład
        pomóc autorce w korzystaniu z toalety lub coś w ten deseń??

        ja naprawdę nie jestem (jak co po niektóre na tym forum... wink ) skłonna do tego
        by na każdy problem typu a on nie sprząta, a nie dał mi czekoladki na
        walentynki, a ostatnio nie miałam orgazmu... itp dawać radę "rozwiedź się"

        ale w tej sytuacji...
        • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:31
          maniusza dokładnie tak samo mysle jak ty...

          ja bym odeszła od takiego faceta... tylko pytanie czy autorka postu ma warunki
          by sie sama utrzymać... czy moze wynając mieszkanie... czy moze sie przeniesc do
          mamy... itd...
          ale z takich chamem , z takim prostakiem bym na pewno zyć nie chciała...
          • polka3 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:36
            NIE MOŻESZ MU UFAĆ, NIE MOŻESZ NA NIEGO LICZYĆ
            A w zyciu to jest NAJWAŻNIEJSZE-nie ma nic ważniejszego!
            Na Twoim miejscu jeszcze bym nie przekreslala zwiazku,ale od teraz dalabym mu
            sie we znaki!!!!!
            • mama_kotula Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:58
              polka3 napisała:
              > Na Twoim miejscu jeszcze bym nie przekreslala zwiazku,ale od teraz dalabym mu
              > sie we znaki!!!!!

              A cóż to da? Na chamstwo odpowiadać chamstwem? To jeszcze zaogni problem.
              • polka3 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:28
                dać sie we znaki niekoniecznie oznacza chamstwo...
          • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:56
            No własnie dziewczyny uswiadomiłam sobie jak zle trafiam, bo pomimo pozorów
            naprawde fatalnie.Moj maz uchodzi za faceta ktory jest we mnie szalenczo
            zakochany, wszyscy mówią masz szczescie on tak cie kocha tak okazuje
            uczucia ,przyjaciółki zazdroszczą i wciąz słysze "za mna nigdy nikt tak nie
            był" nie podejrzewają jak gorzka jest prawda i o co tak naprawde chodzi- no
            własnie bo dlaczego on jest mi oddany ,okazuje uczucia i nosi na rekach?
            Bo staram sie jak moge by nasz dom i zycie było idealne, jestem atrakcyjna dbam
            o dom ,o niego ,imponuje mu ,jest mu wygodnie ,jakosc jego zycia bardzo sie
            podniosła itd itd ,powtarza ze jest dumny ze ma taką zone ,ze posiadanie
            takiej kobiety go dowartosciowuje . dopuki wiec bede miała pozycje, bede
            atrakcyjna ,wydajna, zdrowa , bedzie oddany gdy jednak cos sie zmieni,
            podwinie mi sie noga ,zachoruje ,oleje mnie z góry na dół , to przerazajaco
            przykre bo wkoncu przysiegalismy sobie w zdrowiu i chorobie w ubóstwie i
            bogactwie w kazdej sutuacji na zawsze.Juz wczesniej podejrzewaam ze taki jest
            obserwujac jego reakcje na moje niedyspozycje czy gorsze dnisadcholernie to
            smutne
            • lila1974 Re: morgianna 27.02.06, 12:57
              Więc jednak mialam nosa pisząc, że już wcześniej musiały być symptomy takiego
              zachowania.
              Gdybym doszła do takiego wniosku jak Ty, czyli, ze mąż jest ze mną nie dla mnie
              a dla prestiżu, jaki mu daję, to przestałby być moim mężem.
            • ella53 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 28.02.06, 15:06
              Zacytuję "posiadanie takiej kobiety go dowartościowuje" i tu jest chyba pies
              pogrzebany. On nie żyje z Tobą na dobre i na złe, on posiada komfortowy model
              robota domowego, wyposażony w dodatkową funkcję pt. seks. Mieszkasz z obcym
              człowiekiem i jest to bardzo smutne. Jeśli masz się czuć samotna i opuszczona w
              mieszkaniu, w którym piekli się jakiś facet, to może lepszym rozwiązaniem jest
              być faktycznie samotną z dzieckiem (pytanie czy także z alimentami, bo tatuś
              może niekoniecznie się poczuwać) i nie musieć wysłuchiwać i oglądać jak ktoś
              się nad wami wytrząsa "bo zupa była nieugotowana". Ja bym się poważnie
              zastanowiła...
    • nisar Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:34
      Spytałabym go, co dla niego znaczy "na dobre i na złe".
      Oraz jak by się czuł, gdyby sytuacja była odwrotna - on leży ja mam go w nosie.
      Trudno wyrokować, czy to jednorazowy wyskok czy też tak będzie zawsze, jak nie
      będzie jak w reklamie.
      Niemniej mój eks miał właśnie taki sposób na życie: tak bardzo obrzydzić mi to
      co musiał zrobić, żebym więcej go nie prosiła.
      Proponuję porozmawiać i za jakiś czas wypróbowac go nawet na sytuacji
      symulowanej.
      Jeśli ma być tak jak opisałaś, to po cholerę Ci taki mąż?
      Mąż i żona mają być dla siebie nawzajem wsparciem. Taki jest (dla mnie
      przynajmniej) cel bycia we dwoje.
      • ursgmo Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:56
        Dziewczyny mają rację , facet paskudnie się zachował. W takich sytuacjach od
        razu wyłazi jakie podstawy ma małżeństwo. W przypadku Twojego męża widać że jak
        dobrze to dobrze a jak źle ....radź sobie sama . Nie chcę nawet myślec co by
        się działo gdybyś musiała leżec w przypadku zagrożonej ciąży ?? obłożniejszej
        choroby itp . ?? A co będzie jak będziesz stara i już tak nieatrakcyjna ?
        wymiana na nowszy model ?
        Rozwieść się tak od razu to nie taka prosta sprawa , bo to zawsze do uczuć ,
        dochodzą sprawy finansowo - mieszkaniowe .Powinnaś na początek przeprowadzić z
        nim rozmowę , bardzo ostro, bez pobłażania . Najlepiej nie przy dziecku , sam
        na sam. I to jak najprędzej.
        Być może też że w obecnym szczycie sezonu chorobowego, i biorąc pod uwagę
        zarazki latające po domu , będziesz miała okazję mu się odwydzięczyć ! i nie
        wachaj się tego zrobić ! nie skacz koło niego , nawet szklanki z herbatą mu nie
        podaj . Niech zobaczy jak to
        jest ..............
        • ageminix Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:05
          Wierzyc sie nie chce ze z Twojego meza taki bezduszny typ! Jak mozna swoje
          frustracje wyrzucac w ten sposob! Czyli co, po porstu sie wk....l ze jestes
          chora i ze cos musi w domu zrobic,ze musi sie dzieckiem zajac!! Wspolczuje Ci
          bo chyba sie zdolowalas na maksa (ja gdybym nie spodziewala sie takiego
          zachowania meza bym byla wstrzasnieta). Nie mam pojecia co Ci poradzic...To Ty
          masz slusznosc czujac zal i niechec do meza. Co on sobie wyobraza,ze Ty jestes
          od czarnych robot a on w niczym i nigdy nie musi pomagac. Na jakich fundamenach
          on buduje zwiazek z Toba i wiez z dzieckiem?? Jak wydobrzejesz to powazna
          rozmowa i uswiadomienie mu jak sie paskudnie zachowal...Miejmy nadzieje ze
          zrozumie. Duzo zdrowka zycze smile
      • semijo Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 10:58
        Po pierwsze nie słucaj rad typu rozwiedz się, bo to zawsze łatwo sie mówi jak
        Ciebie nie dotyczy. Rozwieźć zawsze się zdążysz... jak już bedziesz zdrowa i
        pachnąca, usiądz z mężem i szczerze porozmawiaj. Powiedz że zastanawiasz sie
        nad przyszłością waszego związku, bo nie możesz na niego liczyć, nie
        spodziewałaś sie tego po nim...itp Musi Cie przeprosić, jeśli nie, może
        mogłabys sie wyprowadzić do rodziców na jakiś czas, to dało by mu do myślenia.
        W zasadzie trudno znaleźć coś na usprawiedliwienie Twojego męża. Może ma jakieś
        problemy w pracy, którymi nie chce Cie martwić i kumuluje w sobie złość i
        stres. Nie wiem na pewno musisz pogadać..
    • llilly Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:00
      Witaj!!!Bardzo Ci współczuję, ale pomyśl że w takich chwilach, kiedy jesteś
      zdrowa, śliczna i świetnie zorganizowana to on Ci nie jest potrzebny, a tym
      bardziej jego noszenie na rękach.Potrzebny Ci jest w chorobie i smutku, czyli
      nie sprawdza się.Jeśli możesz- weź dziecko i wyprowadź się do mamy (w procesie
      leczenie psychika jest bardzo ważna!), przemyśl finanse i szeroko pojętą
      sytuację materialną i rozwiedź sie z nim.Jeśli nie zrobisz nic to będzie tylko
      gorzej...Ściskam Cię mocno i pozdrawiam serdecznie.
      • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:03
        a ja zdecydowanie opcjonuje za rozstaniem...
        napisz może czy masz mozliwosc żeby od niego odejść? czy możesz sie sama utrzymac?
        i czy w ogóle myslisz żeby odejsc od niego?
        • lila1974 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:11
          Co Wy z tą wyprowadzką do mamy???
          A co ona jest mała dzidzia?
          Jakbym już miala postawić sprawę na ostżu noża, to raczej bym mężowi walizki
          spakowała i zamki wymieniła - niech on jedzie do mamy.

          Nie ma co od razu dokonywać posunięć drastycznych. Może wystarczy mężem
          wstrząsnąć i się chłopina opamięta.

          Dałabym mu jeszcze szansę, ale okupioną ciężką pracą.
        • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:15
          sowo tak mam mozliwosci by sama sie utrzymać ,choc wychowuje dziecko mam
          udziały w rodzinnej firmie ,takze nie było by tak zle. Czy mysle o rozstaniu?
          nie wiem jestem tak rozzalona ze miliony mysli kłebią sie w mojej głowie,
          napewno musze dojrzec do konkretnej decyzji.
          za jakis czas gdy juz bede wydajna sliczna i pachnąca a on przewidywalnie
          padnie do mych stóp pokaze mu jak radzila ktoras z dziewczyn ze go nie
          potrzebuje!
          • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:19
            ale powiedz co ci to da? chwilowa satysfakcje??? a potem jak znou zachorujesz on
            znowu potraktuje cie jak śmiecia...?
            jesli to twoje mieszkanie to bym go na psyk wywaliła! wiem na własnym
            przykładzie - tacy ludzie sie nie zmieniają... a decyzja choc o rozstaniu trudna
            jest najelpszym rozwiązaniem...
            a teraz to bym zabrała dziecko i wyjechała do rodziców (jesli amsz taką
            mozliwośc) żeby od chama odpoczac i przemyślec sprawe...
          • pietscharka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:28
            A ja myślę, że nie trzeba od razu skreślać faceta. Wydaje mi się, że takim
            zachowaniem sygnalizuje pewien problem. Może nie umie znaleźć się w takiej
            sytuacji i po prostu reaguje agresją. Tak było z moim lubym. Po malutku (
            jesteśmy razem od 10 lat ) udało się to zmienić. Chłop po prostu musi oswoić
            się z sytuacją. Jeśli nigdy nie miał do czynienia z tym, że ktoś potrzebował -
            nie wie jak zareagować i może nie potrafi się do tego przyznać. Mnie pomogła
            cierpliwa rozmowa, wyjaśnienie że go potrzebuję, że proszę go o to i to... I
            wiem, że nadal nie lubi gdy jestem chora, widzę to po nim, ale grunt że stara
            się walczyć z negatywnymi emocjami. Wiem jak to Cię boli, ale z
            radami "rozwiedź się" byłabym ostrożna. I trzymaj się !!!
            • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:33
              nie lubi gdy jestes chora??? chyba nie uwierze w to co czytam....
              • pietscharka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:50
                nie rozumiem uwagi... Po prostu facet całe życie głaskany przez mamusię,
                później przez żonkę nie umie się znaleźć w sytuacji - ma tak skonstruowaną
                psychikę. Trzeba go tego nauczyć. Wiadomo, nie zawsze się da, a wtedy to już
                inna historia....
                • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:54
                  hehe smile faceta to mozna nauczyc żeby skarpetek nie rozrzucał po całym domu - a
                  to i tak trudna sprawa...

                  ale kwestia opieki nad bliskim człowiekiem wg mnie nie podlega dyskusji - czy
                  ktos był głaskany przez mamusie czy nie - powinien miec w sobie rozwinięte pewne
                  zachowania , tak sam od siebie...
                  mój facet tez był bardzo dziwnie wychowywany ale pewne podstawy to on czuje -
                  sam w sobie - wie jak sie zachować kiedy zona albo syn chorują...
                  w zyciu bym sie nie podjęła NAUKI faceta jak ma sie zachowywac kiedy ja choruje
                  , po uprzednik sku..waniu mnie i potraktowaniu jak smiecia... dla mnie sytuacja
                  jaką opisuje autorka jest jakims extremum debilności...
                • triss_merigold6 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:55
                  Bzdura. Uczyć to można psa a nie dorosłego faceta. Jeśli facet się nie sprawdza
                  jako partner to po co z nim być? Lepiej żyć samemu.
                  • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:56
                    ot co!
                • courtney Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:58
                  "Nie lubi gdy jestem chora " - dobre!
                  Czyli taki wygłaskany przez mamusie facet, jak go tłumaczysz
                  jest poniekąd usprawiedliwiony że nie daje zonie wsparcia ,pomocy w chorobie
                  bo on poprostu nie lubi gdy choruje!BOZE TY SŁYSZYSZ I NIE GRZMISZ?
                  A ciekawe jakby takiemu powiedziec gdy lezy np.połamany po wypadku ze
                  jego kalectwo jest ci nie na reke i nie lubisz ludzi po wypadkach po czym
                  wypiełabys sie na niego<LOL>
                  to byłoby urocze!
                  • sowa_hu_hu courtney widze że nie jestem sama... 27.02.06, 12:02
                    bo mnie też o zgrozo zdziwiło to zdanie... ręce opadają...
                  • pietscharka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:03
                    Nie trafiłaś kochana, bo tak się składa, że z racji naszego zawodu z chorymi,
                    połamanymi, upodlonymi ludźmi mamy do czynienia na codzień. "Nie lubi" mam na
                    myśli to, że wkurza się na los i czuje się bezsilny. Już nie raz latał za mną z
                    basenem, bandażem itp. co nie znaczy, że to lubi... Chociaż moja praca daje mi
                    satysfakcję, nie lubię kiedy np. mam do czynienia z kimś kto nieładnie pachnie.
                    Zwykły odruch i tyle.
                    • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:10
                      upodlonymi??? tzn?

                      nie lubi - bo jest wkurzony na los i bezsilny...
                      nie lubi - bo szlag go trafia że musi sie opikowac kims chorym , wyzywa go ,
                      wyzywa sie tez na dziecku i zachowuje sie jak rozpieszczony bachor...

                      to jest róznica...

                      poza tym dla mnie w ogóle kwestai lubi , nie lubi nie powinna tu wystepować!!!
                      na mysl mi nie przyszło że nie lubie sie opiekowac swoim chorym męzem czy
                      synem... moge czuc sie bezsilna , żałowac ich itd... ale nie lubieć... - dziwnie
                      to brzmi...
                      • pietscharka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:15
                        Może to faktycznie złe słowo... Jeśli idzie o upodlenie - ostatni przykład:
                        pijana, zgwałcona kobieta z raną głowy przywieziona z meliny ... Ale to nie ten
                        wątek i nie o to chodzi.
                    • courtney Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:13
                      Chwila , chwila to
                      nie lubi pisałas w kontekscie jego zachowania
                      podczas choroby tzn demonstrowania złosci.radziłaś
                      aby z takim facetem pogadac.
                      na litośc boską
                      nikt nie lubi jak jego bliscy chorują ale to dlatego ze ich kochamy i chcemy by
                      byli zdrowi a nie dlatego ze przysparzaja nam chorobą wiecej roboty i musimy
                      sie nimi zajmować!
                      porownania z twoja praca zawodową nie są dobre piszesz ze nie lubisz gdy ktos
                      cuchnie ale przeciez mowimy o kims bliskim o rodzinie,
    • sutra Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:10
      morgianna napisała:

      dodam ze moja mama przejeta sytuacja wiedzac ze jestem chora ( i
      > dodatkowo po ciezkiej wielomiesiecznej walce z nowotworem) sama z małym
      > dzieckiem cały czas

      > mnie w trudne sytuacji!Co Wy zrobiłybyscie na moim miejscu?

      Czy ja dobrze przeczytałam, że ty jesteś po wielomiesiecznej walce z
      nowotworem??

      Co ja bym zrobiła? Zostawiłabym ch...ja. Przepraszam za wulgaryzm, ale inaczej
      tego nie mogę nazwać. Ale najpierw pozbierałabym mocne dowody przeciwko niemu,
      żeby rozwieść sie z orzeczeniem o winie. Jego winie, oczywiście.
    • alba27 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:20
      Współczuję ci bardzo, ale moim zdaniem powinnaś od niego odejść, dla swojego
      dobra i dla dobra dziecka. Ojciec daje dziecku zły przykład co może wpłynąc na
      jego rozwój i dalsze życie . Pomyśl też o sobie, co będzie na starość jak
      zaczniesz niedomagać?
    • alba27 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:20
      Aha jeszcze jedno, nie wierze że on cię kocha, tak nie zachowuje sie człowiek
      który kocha.
      • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:23
        alba bardzo dobre spostrzeżenie - moim zdaniem to egoista zapatrzony w siebie ,
        zona nie jest dla niego partnerem , przyjacielem - jest jego wlasnością! to nie
        jest miłość - to chęc posiadania...
        • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:26
          tak dokładnie ,jestem jak przedmiot i jak jest ładny , fajny i uzyteczny to
          mozna sie nim chwalic i cieszyc z faktu posiadania a jak zepsuty to w
          odstawke i do wywalenia sad
          • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:30
            to skoro sobie z tego zdajesz sprawe to nad czym ty sie zastanawisz???
            decyzja o rozstaniu to bardzo trudna sprawa... ale jesli tego nie zrobisz
            będziesz załować...
            jaką przyszłośc widzisz dla siebie z tym facetem?
            poza tym dla mnie jest makabryczne to jak on traktuje wasze dziecko... - nie
            wybaczyłabym tego...
          • verdana Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:39
            Zaczekaj, czy ty jesteś po chorobie nowotworowej?
            Jeśli tak, to bardzo zmienia sytuację.
            Jeśli jesteś zdrowa i facet zachowuje się tak, jak się zachował, to nie mam dla
            niego słów potępienia. Oznacza, że wcale Cię nie potrzebuje, że potrzebna mu
            służąca do prowadzenia domu i laleczka do pokazywania kolegom. Źle wróżę
            dalszemu związkowi, bo człek ma to do siebie, ze się starzeje, brzydnie - i
            wtedy znajdzie sobie nową laleczkę.
            Jeśli jednak jesteś po chorobie nowotworowej, to trochę zmienia stan rzeczy.
            Przede wszystkim twój mąż wiedział, ze bierze osobę chorą, nie "zdrową i piekną
            maszynkę" do pracy i seksu. W takim wypadku stawiałabym na to, ze jego
            niewątpliwie chamskie i obrzydliwe zachowanie było atakiem paniki. Próbował
            negować Twoją chorobę, uznać ją za symulację, uznać, ze jej nie ma, bo się boi -
            panicznie się boi, ze się rozchorujesz. Miał nadzieję, że jak będzie tak się
            zachowywał, to okaze się , że wstaniesz i bedzie po zmartwieniu.
            Ja tak mam. Jeśli bardzo, ale to bardzo czegoś się boję, robię się obrzydliwie
            agresywna, nawet w stosunku do osoby, o którą się tak boję. To ani mnie, ani
            jego nie usprawiedliwia, ale jeśli to jest przyczyną - to zwiazek jak
            najbardziej da się uratować, skoro facet uswiadomi sobie, że tak reaguje na
            stres.
          • babka71 Empatia 27.02.06, 11:44
            zapytaj męża czy zna znaczenie tego słowa
          • weblank Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 17:24
            nie doluj sie. jesli normalna rozmowa nie pomoze to poczekaj az on zachoruje. i
            tak nie bedzie mial dzieci na glowie, wiec to juz luksus. ale nie waz mu sie
            podac nawet szklanki wody. najlepiej wtedy wyjdz z dziecmi zeby mu nie
            przeszkadzac. i dodaj na wychodnym, ze jak tak bedzie siedziec w domku to moze
            jakis obiad ugotowacsmile i jak juz dostanie bialej goraczki, to mu spokojnie
            wyjasnij o co chodzi
    • wenus2006 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:34
      wspólczuję brak słów , niestety sama doświadczyłam w weekend podobnej
      sytuacji.różniła sie tym,że wszyscy w domu chorzy,ale ja cyborg zapieprzałam i
      wszystko robiłam, na czele z zajmowaniem sie chorym gorączkującym marudnym
      maluchem!a mój mąż polegiwał na kanapach.ale to jeszcze nic szczytem wszystkiego
      , było jak doznał cudownego uzdrowienia czekając całą noc na walkę bokserską (do
      4 rano).a w niedziele znów chory i polegujący!jestem taka rozgoryczona szczyt
      egoizmu.w niedzilę jak powiedziałam, ze ma zająć sie Małym posezdł DO BIURA!!!!!
    • triss_merigold6 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 11:39
      Odejść. Trzeba odejść. Finanse Ci pozwalają, prawda?
      Nie wierzę w pozytywne skutki wieloletniej pracy nad zmianą człowieka w lepszą
      wersję, w osiągnięcie efektu po 10 czy 15 latach. Nie kalkuluje się zwyczajnie
      koszt nerwów, przepłakanych nocy, depresji, braku bezpieczeństwa.
    • ania.freszel Prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie 27.02.06, 11:58
      Ty własnie miałaś okazje poznac swojego meza. Z najgorszej strony. Dla mnie
      jego zachowanie było ponizej wszelkiej normy. Zwykły cham i prostak.
      Zostawiłabym go, bo nie mozna na takiego typa liczyc w trudnych sytuacjach.
    • pieskuba Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:05
      jedno małe pytanie - dobrze rozumiem, że ten nowotwór to miałaś ty a nie
      przypadkiem twoja mama... [przepraszam, nie przeczytałam jeszcze całego wątku].
      jeśli ty, to jak on się wtedy zachowywał [pyt.] może takie skandaliczne
      zachowanie wynikało ze strachu o to, co się działo i lub może z tobą dziać
      zaprzeczania, wypierania, nie dopuszczania do siebie możliwości, że chorujesz. i
      złości na chorobę, a nie na ciebie.

      bo jesśli nie, to sytuacja jest okropna. on traktuje ciebie jak maszynę
      sprzątająco - gotującą, w dodatku estetyczną i uśmiechniętą. jak się zepsujesz i
      nie da się naprawić - wyrzuci i kupi nową.
      • weronka77 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:17
        Kopnij męza w tyłek!! Takie modele już tak mają i nie łudż się proszę że się
        zmieni.MOże się zmieni ale tylko na gorsze!.MAtka Cię kocha i pomoże
        zawsze.FAcet jest nieodpowiedzialny i nie dorósł do tego by mieć rodzinę.Głupi
        palant i tyle.Pisz na piriva jeśli będę mogła jakos Ci pomóc.On ma obowiązek
        się zajmować Tobą i dzieckiem czy mu się to podoba czy nie!!Trzymaj się-damy
        radęwink
      • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:31
        Tak, zachorowałam w trakcie naszego małzenstwa ,pytacie jak sie wtedy
        sprawdził? bo wkoncu to jedna z najbardziej trudnych zyciowych sytuacji , był,
        nie zostawił, twierdził ze kocha ale ani razu nie podjoł ze mna tego tematu
        traktując jakby go nie było ( moze rzeczywiscie sie bał , nie wiem)skupiał sie
        na swoim zyciu ,gorącym wowczas okresie związanym z obroną dyplomu), tak
        naprawde w trakcie tej choroby miałam przy sobie cała rodzine ,pomagali mi
        zajmowac sie dzieckiem byli przy mnie on wlozył minimum wysiłku w taka typową
        domową pomoc przy dziecku itd nie musiał , zamieszkalismy czasowo z rodzicami
        było łatwiej ,odzyskałam siły po chorobie znów był przy mnie jak dawniej czuły
        kochający az do momentu gdy cos sie sypie...co ciekawe do tej pory nie moge
        wspominac ze czuje sie słaba ze to ma zwiazek z chemioterapią bo wpada w złosc
        mówiac dosłownie "tylko ty masz prawo sie zle czuc " " tobie cały czas cos sie
        dzieje" zaznaczam ze tego nie robię.
        • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:37
          dla mnie twoj mąż to kupe gnoja!!!
          skoro byłas chora a on miał cie gdzieś... ręce opadają...
          dziwi mnie że nadal z nim jesteś...
          nie uznaje usprawiedliwien że mąz sie bał itd... najwazniejsza wtedy byłas ty a
          nie jego obawy!!! bac sie mozna ale nalezy to umiec schowac w sobie a starac sie
          byc silnym dla osoby chorej...
          boshe co za pustak...
        • pietscharka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:48
          Ten post zmienia mój punkt widzenia. Nie podjął tematu - znaczy nie
          rozmawialiście o Twojej chorobie? Wydawało się mi, że ta obecna to pierwsza
          taka sytuacja - jeśli nie to zakrawa na recydywę. Przykro mi, ale czarno to
          widzę... Obrona dyplomu heh ... Żadna wymówka. Nie wspominasz o chemioterapii
          bo wpada w złość ?
    • yenna_m Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:15
      zafundowalabym mu terapie wstrząsową i:
      albo bym sie spakowala i wyniosla z dzieckiem do rodzicow, na jakis czas, żeby
      facet sobie przemyslal swoje zachowanie
      albo tez:
      obiad owsaem, ale tylko dla mnie i dla dziecka - przez ok miesiąc
      sprzatać - ok, ale tylko po mnie i po dziecku
      zakupy owsem, ale w minimalnej ilosci, tylko dla mnie i dla dziecka
      spanie owszem, ale z dzieckiem wink a nie z facetem
      wieczory, popopudnia - umawawialabym sie min ze 2 razy w tyg z kolezankami z
      diecmi, żeby wyjsc z domu bez faceta i nie musiec z nim siedziec
      i nie odzywalabym sie do faceta - ani slowem - minimum przez tydzien, max przez
      miesiac

      jesli by nie dotarlo - spakowalabym siebie/jego
      i zaczelabym intensywnie myslec na temat zakonczenia malzenstwa
      • yenna_m Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:24
        kurde, ale jesli jestes po chorobie nowotworowej, to zmienia to postac rzeczy

        porozmawialabym z facetem, na spokojnie
        i poinformowalabym, że niestety, ostatnie jego zachowanie jest dla mnie
        komunikatem, że nie moge na niego liczyc w sytuacji, gdy potrazebuje jego
        wsparcia i że rozwazam zakonczenie malzenstwa, oraz zapytalabym go, jakie ma w
        tym wzgledzie propozycje

        ale nie powiem: rozwiedz sie
        nie wiem, jakie masz zrodla dochodu, na kogo jest mieszkanie, czy mialabys
        gdzie mieszkac i za co zyc w razie zakonczenia malzenstwa i w razie gdyby facet
        (zanim zostana zasądzone alimenty) uchylal sie od łożenia na dziecko

        acha, w razie rozwodu z orzeczeniem o winie przyslugiwalyby ci alimenty od
        meza, gdyby okazalo się - tak w uproszczeniu - że Twoja sytuacja zyciowa w
        wyniku rozwodu (chodzi tu o sytuacje majątkowa, mozliwsc utrymania sie) by sie
        pogorszyla

        sle tez nie jestem w stanie na 100 proc powiedziec, czy sąd by orzekl rozwod z
        orzeczeniem winy jednego ze wspolmalzonkow, bo nie wiem, co sie dzialo do tej
        pory w Waszym malzenstwie

        niewatpliwie cos z tym trzeba zrobic...
    • mamamonika Kiepski koniec pewnej bajeczki :-( 27.02.06, 12:20
      Troszkę nie chce mi się wierzyć, że mąż nagle ujawnił "ciemną stronę swojej
      duszy". Może objawy widziałaś już wcześniej, ale pucowałaś mieszkanko i się
      uśmiechałaś, żeby było idealnie. Ludzie sie nie zmieniaja w potwory z dnia na
      dzień, to się dzieje tylko w filmach. Widzę, że strasznie dużo dawałaś w tym
      związku, a dostawałaś - co? adorację? miłe słówka? Gdyby była między wami
      przyjaźń i partnerstwo takie prawdziwe, nie zachowałby się tak.
      Mam wrażenie, że sama sobie opowiadałaś bajkę... Przykro mi, że zakończenie
      było brutalne sad
      Dla mnie - żeby postanowić co dalej, musisz sama sobie powiedzieć prawdę o
      Waszym związku. I na spokojnie to przemyśleć, a przede wszystkim porozmawiać z
      mężem. Kim dla niego naprawdę jesteś - kolejnym trofeum czy kobieta na całe
      życie...
    • hevel1 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 12:24
      Normalnie szok, dla mnie zachowanie twojego męża jest nie do pojęcia, jeśli nie
      dojrzałaś jeszcze do myśli o rozwodzie to chociaż rozstań się z nim na jakiś
      czas, móże coś do niego dotrze choć bardzo wątpię.Związek z kimś takim jest
      destrukcyjny.
    • adsa_21 Twój mąż to diabeł wcielony.. 27.02.06, 12:54
      w głowie mi sie nie miesci jak mozna tak postepowac!!
      Nie wiem co bym zrobila w Twojej sytuacji, to jakis horror!
      Twoj maz jest chory i potrzebuje specjalistycznej opieki, takie zachowanie nie
      jest normalne i nic go nie usprawiedliwia..
    • mamaoskarka Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:04
      Ja od takiego faceta bym odeszla i tyle.
    • llilly Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:36
      Morgianna, tak czytam co piszą dziewczyny i nie mogę się absolutnie zgodzić na
      tłumaczenie Twego faceta na zasadzie- "boi się, reaguje paniką itp."-z jednego
      ważnego powodu-JESTEŚMY, DO CHOLERY, DOROŚLI!Człowiek dorosły odpowiada za
      swoje czyny i emocje i doskonale wie co robi.Skoro masz pieniądze, wyzdrowiałaś
      z tak ciężkiej choroby, masz fajne dziecko i drugie w brzuchu to zostaw go,
      jesteś młoda, ułożysz sobie życie na nowo.Szkoda czasu kobieto.Pa.
      • llilly P.S. 27.02.06, 13:39
        Przepraszam, jakos tak wydawało mi się że jesteś w ciąży obecnie ale
        sprawdziłam i jednak to moja pomyłka.Przepraszam, a swoja drogą w takim razie
        to tym bardziej go zostaw.Pa.
        • sowa_hu_hu Re: P.S. 27.02.06, 13:40
          lilly wprowadziłaś mnie w błąd smile
          • llilly Re: P.S. 27.02.06, 14:46
            Przepraszam...smile
      • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:39
        to autorka postu jest w ciąży? chyba nie doczytałam...

        że tak zapytam - wiedząc jaki jest twój mąz po co zachodziłaś w nim w druga ciąże?
      • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:40
        llilly sprostowanie bo chyba zle zrozumiałas ,nie jestem w drugiej ciąży wink
        • sowa_hu_hu Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:40
          chwała Bogu smile
          • morgianna Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 13:45
            sowo nie moge sobie pozwolic na ciąze! jestem zbyt krótko po leczeniu
            onkologicznym po chemioterapii, pozatym w przypadku mojej choroby prawie zawsze
            ciąza = nawrót a wiec całkiem prawdopodobne ze zostałby wówczas młodym wdowcem
            z dwojka dzieci, nawet nie chce myslec co by sie działo...
            ale ok dosc tego pesymizmu!ciązy nie bedzie juz nigdy.
            • ageminix Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 14:05
              A chcialabys miec drugie dziecko z Twoim mezem?? Bo mysle ze wiekszosc nas z
              takim niedojrzalym emocjonalnie, nieradzacym sobie z zyciem egoista NIE !!
              • sowa_hu_hu morgianna 27.02.06, 14:12
                ale napisz co w ogóle planujesz? myslisz o tym żeby od niego odejść? czy liczysz
                na to że on sie zmieni? albo nie liczysz na to tylko zostaniesz bo go kochasz...
                albo ze względu na dziecko...? kobiety tak czesto tłumaczą to że nie chcą
                odejść... ze mimo wszystko kochają , no i że dziecko wychowywałoby sie bez taty...
                ale podejrzewam że z ciebie mądra kobieta i dośc juz w zyciu przeszłaś i
                podejmiesz własciwą decyzje...
                kobieto - tyle sie wycierpiałaś - nalezy ci sie w końcu szczeście! a nie zaznasz
                go u boku tego egoisty i co tu ukrywac chama...
                życie masz tylko jedno...
    • monia323 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 14:41
      A to bydlak, oj dałabym mu popalic.
      Nie przechodz do porzadku dziennego.
      Poswieć sie sobie i dziecku ,jesgo odsuń na jakiś czas, może zmądrzeje.
      nie gotuj mu, nie pierz, sprzątaj tylko po sobie i dziecku.

    • galia29 Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 16:28
      Ja bym mu dała natychmiastowy nakaz eksmisji! Niech sobie znajdzie miejsce do
      życia i przemyśli.Jeśli jesteś po chemii to masz wyniszczony organizm i trzeba
      na Ciebie chuchać, a z tego co piszesz to w trakcie Twej choroby nieszczególnie
      się sprawdzil- zajął się doktoratem, kiedy walczyłaś z nowotworem???Łagodnie
      mówiąc - na drzewo niech ....sobie idzie.
    • 18_lipcowa powiedz mi 27.02.06, 16:47
      na jakim śmietnisku ty znalazłaś to coś co nazywasz swoim mężem?
      • an_ia5 Re: powiedz mi 27.02.06, 18:06
        Kawał chama reszta dziad.Tylko to mi przyszło na myśl.
    • y_y Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 20:55
      bo to trudno jest uwierzyć, ze za całą naszą miłość dostajemy gnaty smile łatwiej,
      zdecydowanie łatwiej jest ganiać po kuchni ze świeżo założonym gipsem na nodze
      zeby mężowi i dziecku zrobić obiad, bo przecież on nie zrobi - ja tak miałam.

      duzo czasu upłynęło zanim przestałam pozwalać na takie traktowanie. zaczełam sie
      kłócić, awanturować, choć wcześniej siedziałam cicho. mówić co mi sie nie
      podoba. zostawiać brudne garnki w zlewie i zapleśniale skarpety w pralce.
      odmawiać seksu, bo nie mam akurat ochoty. wychodzic sama i chodzić do ludzi,
      ktorych zaniedbałam bo przeciez to "nic nie liczące sie śmierdzące typy" - jego
      zdaniem. jeździc sama do rodziny - bo on nie chciał.

      zyję tak trochę obok niego w małżeństwie, ale sa już pierwsze zmiany. powoli,
      ale liczy się ze mną. wie, ze sa rzeczy, na które sobie nie może pozwolić. wie,
      ze mam przyjaciół i żadne krzywdzące uwagi jego o nich nie spowodują, ze
      przestanę sie z nimi spotykac. liczy się z moimi planami. nie chcę mieć z nim
      drugiego dziecka - i tylko ta decyzja boli, bo nadal uważam go za
      nieodpowiedzialnego, niedorosłego i ... nie umiem zaufać, ze coś sie
      diametralnie zmieni. bo się nie zmieni, za dużo juz przeszłam zeby wierzyć.

      zacznij dbać o siebie. mi moje dziecko, wówczas czteroletnie, powiedziało
      "kocham siebie, bo siebie trzeba kochać". co wywróciło mi postrzeganie wszystkiego.

      (nie lubie dużych liter - to do wrażliwych na interpunkcję)
      • sowa_hu_hu y_y 27.02.06, 21:14
        ale po co ci taki facet? taki związek?
    • kiniozaur Re: Choroba a zachowanie meza:-( 27.02.06, 22:00
      To nie jest facet , to nie jest mąż , to zwykły ch...j posrany , ścierwo
      niegodne nazwania człowiekiem!!!Sory , ale musiałam.
      Dziewczyno , po co Ci on??? Żeby sie Tobą chwalić w towarzystwie???
      Przecież w najtrudniejszych chwilach swojego życia nie mogłaś na niego liczyć!!
      Wywal tę gnidę na zbity pysk czym prędzej!!! Zwykle tak bywa , iż z biegiem lat
      będzie jeszcze gorzej.
      Tyle przeszłaś , on nigdy nie był przy Tobie. To samolub pier......
      Jak przypuszczam , nigdy Cię nie wesprze , a w życiu bywa pełno trudnych chwil.
      Daj sobie z nim spokój.
      Szczerze Ci współczuje choroby i złego samopoczucia.
      Trzymaj się!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja