czy tam jest przemoc?????????

01.03.06, 15:19
Dziewczyny opowiem Wam w skrócie:
mam koleżankę: najpierw była panna z dzieckiem bo chłopak zostawił ją w
ciąży, radziła sobie jakos sama, bo na swoich rodzicach nie mogła polegać.
Mieszkała samam w wynajetym mieszkaniu które stopniowo zadłużała, w końcu
musiała zmienic lokum. W międzyczasie uwikłała się w kilka poronionych
związków z facetami np. z jakims taksówkarzem o fizjonomii mafioza, który jak
sie potem okazało miał dziewczynę w zaawansowanej ciąży.
3 lata temu wyszła za mąż, facet już przed slubem ją bił (ja dowiedziałam się
o tym po slubie), poza tym prazcy bał się jak ognia. Zaraz po slubie
wyjechałdo swoich rodziców bo się pokłócili, ona pojechała za nim (jakieś 150
km) i błagała go by do niej wrócił. Wrócił, potem znów były dymy, kłótnie,
bijatyki. Znów wyjechał, znów błagała by wrócił.Potem koleżanka zaszła w
ciążę, w ciąży też dostawała. Gdy urodziła znów ja zostawił z małym synkiem i
córką która akurat zaczynała podstawówkę. Powiedziała że się z nim rozwiedzie.
Ale potem zerwała ze mna kontakt i od wspólnej koleżanki dowiedziałam się że
oni znów są razem.Ona gdy mnie niedawno widziała na ulicy odwróciła się tyłem.
Mam ją gdzieś. Jej głupota mnie powala. Ale szkoda mi tych dzieci. Wiem że to
facet który nie żałuje ręki. W tym momencie ich synek ma rok i 3 miesiące.
Ona mieszka kilka kilometrów ode mnie, obie mieszkamy na peryferiach
Warszawy. W moim bloku mieszka kobieta która jest pielęgniarką środowiskową i
pracuje w przychodni do której należą jej dzieci. Ja tę pielęgniarkę znam
wyłącznie z widzenia. Czy powinnan ją zaczepić i poprosić o zwrócenie uwagi
na te dzieci? Czy powinnam coś zrobić?
Dziewczyna pochodzi z inteligenckiej rodziny, rodzice niby na poziomie ale
się na nią wypięli, z winy męża odizolowała się od większości znajomych. Kto
wie co się dzieje w tym domu?
Nie wtracałabym się bo nie jestem wścibska, ale gdy się dowiedziłam że ją
bił, także w ciąży to się zastanawiam co tam się teraz dzieje.
Poradźcie.
----------------------------------------
moje dwie gwiazdki:
src="<a href="b4.lilypie.com/HgXsp1.png""
target="_blank">b4.lilypie.com/HgXsp1.png"</a> src="<a
href="b2.lilypie.com/ESbjp1.png""
target="_blank">b2.lilypie.com/ESbjp1.png"</a>
    • koala500 Re: czy tam jest przemoc????????? 01.03.06, 15:20
      Bardzo przepraszam za wszystkie literówki w powyzszym poście, wysłało mi się
      zanim poprawiłam.
      • anoosia2 Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 08:25
        PAl licho głupią, masochistyczną babe, dzieci trzeba ratować. Żebyś kiedyś nie
        usłyszała z Tv jak ten typek "przez przypadek" zabił lub okaleczył trwale te
        niczemu nie winne istoty. Czasami mam wraźenie, ze niektórym ludziom, powinno
        się robic testy psychologiczne zanim napłodzą dzieci, czy wogóle się nadają.
    • be.em Re: czy tam jest przemoc????????? 01.03.06, 15:23
      lepiej zrobić coś i żałować, niż żałować że się nie zrobiło.
      nie zazdroszczę Ci sytuacji, lecz jeśli w grę wchodzi bite dziecko nie ma się
      nad czym zastanawiać - trzeba działąć!
      • psylwia Re: czy tam jest przemoc????????? 01.03.06, 16:59
        trzeba coś zrobić
        może pogadaj z tą pielęgniarką?
        kobieta jest najwyraźniej uzależniona od tego faceta, a jak ją bił , to dzieci
        może, przeważnie tak jest , choć niezawsze, ale trzeba to sprawdzić , może ta
        kobieta zechce przyjąć pomoc - może zawiadom PCPR?
      • 222j444 Re: czy tam jest przemoc????????? 01.03.06, 17:49
        Popieram, lepiej zareagować, nawet jeśli okaże się na wyrost niż pozwolić, żeby
        jakiś dupek pastwił się nad dziećmi. Gratuluję odwagi, cieszę się, że
        przełamujesz tak popularną u nas obojętność.
        Pozdrawiam ciepło
    • carri Re: czy tam jest przemoc????????? 02.03.06, 10:20
      Oczywiście, że zareagować! Daleka jestem od wtrącania się w cudze życie, ale tu
      chodzi o dobro dzieci. Nie chcę znów oglądać w telewizji reportażu o pobitym
      przez rodziców dziecku i sąsiadach czy znajomych, którzy cośtam wiedzieli, ale
      nie reagowali. Najrozsądniejsze wydaje mi się pogadnie z tą pielęgniarką. Taka
      kobieta zna podobne sytuacjie i napewno będzie wiedziała, co zrobić, a Ty nadal
      pozostaniesz anonimowa.
      • koala500 Re: czy tam jest przemoc????????? 09.03.06, 23:39
        Dziewczyny porozmawiałam z moja mamą i doszłysmy do wniosku że chyba bardziej
        zagrozona przez niego jest ta córka koleżanki - po prostu dlatego, że nie jest
        jego biologicznym dzieckiem. Ta dziewczynka chodzi teraz do 2 klasy.
        Zadzwoniłam kilka dni temu do szkoły, rozmawiałam ze szkolnym psychologiem-
        musiałam się przedstawić. Przedstwaiłam sytuacje mniej wiecej tak jak wam,
        kobieta wydawała sie przez telefon sensowna, powiedziała że porozmawia z
        wychowawczynią i zwrócą uwagę na jej wygląd, zachowanie itd.
        Czy uważacie, że moja rola się skończyła, czy zajrzeć jeszcze do tej szkoły-
        jest bardzo blisko mojego domu, spytać, czy juz sie nie wtrącać?
        • weronikarb Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 07:54
          Ja bym jednak sie zainteresowala czy sprawa sie posuwa do przodu, czy poprostu
          tylko tak powiedziala na odczepke. Wiadomo ze nie biologiczne dziecko to moze
          sie pastwic - choc nie zawsze tak jest
          • be.em Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 07:55
            telefon kontrolny nie zaszkodzi..
        • cocollino1 Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 10:29
          Nie zaszkodzi mieć oko na rodzinę, i sledzic jak ta dziewczynka sie ma, zrób
          tosmile
        • a.lenard Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 20:05
          moim zdaniem powinnaś przejść się lub chociaż zadzwonić do szkoły. A tak wogóle
          to ja reczej zamiast iśc do pielęgniarki to poszłabym do rodziców tej
          dziewczyny. Wiem, ze oni nie mają wpływu ani kontaktu z tą twoją dawną
          koleżanką, ale moze maja jakiekolwiek informacje. Myślę ze taz zależy im na
          dobrze ich wnuków.
    • julex Re: czy tam jest przemoc????????? 10.03.06, 22:14
      piszesz : Ale szkoda mi tych dzieci. Wiem że to
      facet który nie żałuje ręki. W tym momencie ich synek ma rok i 3 miesiące.

      Po tych slowach jedynie co moge Ci napisac to: nie ma sie nad czym zastanawiac,
      trzeba zglosic co Cie martwi np. do pielegniarki, do opieki spolecznej...Jesli
      cos Cie niepokoi to zareaguj poki nie jest jeszcze za pozno - moze uratujesz
      komus zdrowie i zycie? Pozdrawiam - Kasia.
Pełna wersja