mispolonia
03.03.06, 20:20
mój mąż w tym tygodniu ani raz nie wrócił o przyzwoitej porze do domu, bo
codzien coś mu wypada, albo to spotkanie z klientem, albo musi odebrać auto z
warsztatu, albo impreza pożegnalna kolegi, albo imieniny byłego szefa...
fajnie tylko szkoda że dziecko zapomina jak on wygląda. Nie mówię już o
wspólnym spędzaniu czasu. I tak zazwyczaj jak wraca z pracy to tylko kąpie
dziecko i usypia ale ostatnio zaprotestował i powiedział żebym sama raz
dziecko uśpiła. A ja na to że nie mam nic przeciwko temu ale wolałabym żeby
to robił on bo jest to jakaś forma spędzenia czasu a dziecko go potrzebuje i
jest sfrustrowane ze ojca nie ma. A on z przekąsem pyta: na forum to
wyczytałaś?
Wiem że jest zapracowany, ze nie może pewnych spotkań pominąć, etc. ale do
cholery ma rodzinę. Oczywiście twierdzi że jestem zazdrosna...
mam po dziurki w nosie.
Zadne argumenty do niego nie trafiają.
pocieszcie! a może macie jakiś sposób na takiego palanta?