kryzys zwiazku podczas ciazy.....:(

13.03.06, 00:20
Witam wszystkie obecne i przyszle mamy,
Mam do Was pytanie, czy ktoras z was przechodzila kryzys zwiazkowy podczas
ciazy? Ja wlasnie chyba przechodze i jest mi z tym bardzo ciezko. Mieszkam z
moim mezem w Kanadzie, jego kraju, jestem w czwartym miesiacu ciazy i wczoraj
wyprowadzilam sie z naszego mieszkania do jego brata....
Zaczne od tego, ze mojego meza kocham i uwazam (caly czas) za odpowiedzialna
osobe. Od poczatku ciazy bardzo sie cieszyl i pomagal mi na ile umial. Dodam,
ze ja pracuje na pol etatu i lwia czesc finansowa pokrywa on. Troche mi tez
czasami ciezko byc w tak waznym dla mnie momencie tak daleko od mojej rodziny
i przyjaciol. Jestem zzyta z jego bracmi i sistrami i oni zawsze sluza mi
pomoca i rada. Moj maz jest 'wyjatkowym' dzieckiem, poniewaz jako nastolatek
byl bardzo 'trudnym' rodzice przyjeli wobec niego zasade, ze na wszystko
nalezy mu pozwolic. Pisze o tym, bo wydaje mi sie ze tu lezy sedno naszego
problemu. Od jakiegos miesiaca maz przestal sie ze mna liczyc, nie jest wazne
jak ja sie na cos zapatruje, robi to na co ma ochote. Chodzi przede wszystkim
o wychodzenie. Wsciekalam sie, prosilam, plakalam, tlumaczylam, ze nie
powinien przedkladac spokoju w naszym domu nad zabawe z kolegami. NIc nie
pomagalo, zostawial mnie, wsciekla, zaryczana, bezradna.... Jak, ze z natury
jestem silna i wydawalo mi sie, ze jednak mam naniego jakis wplyw, zagryzlam
zeby,schowalam do kieszeni nadwyrezona dume i ostatnie tygodnie staralam sie
powoli i jak dziecku tlumaczyc mu, ze moja ciaza nie jest koncem jego zycia,
ale ze nasze (jego nawyki; calonocnych imprez, palenia trawy, co pewien czas
zapodawania tabletek extazy musza sie zmienic). Przez kilka tygodni ja
staralam sie byc nie kaprysna i mila, organizowalam obiady dla jego znajomych
u nas w domu, etc. I wydawalo sie, ze wszystko sie powoli uklada... Do
ostatniego puatku, kiedy to poinformowal mnie, ze wychodzi na drumm and bass
party z kolazanka swojej ex dziewczyny i kolega. POniewaz przysieglam sobie,
ze nie bede sie wsciekala i robila scen, przytulilam go mocno i poprosilam,
zeby zostal, odepchnal mnie (dosc brutalnie) i powiedzial, ze musi sie
wybawic. Ja na to powiedzialam, ze ja tez moge pojsc. Zaczal smiac mi sie w
twarz i powiedzial, ze chyba zwariowalam, bo jestem w ciazy i ze nigdzie nie
ide. Wrocil o czwatrej. Rano znalazlam u niego tabletke extazy. Nie
wytrzymalam tego, spakowalam sie, a on mi na to powiedzial, ze pewnie znowu
go strasze i ze i tak sie nie wyprowadze. Byl bardzo arogancki. Zamowilam
taxowke i pojechalam do jego brata. Siedze tu drugi dzie, on nawet nie
zadzwonil. Serce mie sie sciska i uwazam, ze ten steres jest zupenie nie
potrzebny teraz przede wszystkim dziecku.... Jestem na niego wsciekla i wiem,
ze nie pozwole siebie tak traktowac, w ciazy czy bez ciazy nie dam nikomu
grac ze mna w taki paskudny sposob. Nie wiem co mam myslec i jak przyjac
taktyke. Prosze was, jesli ktoras z was przechodzila trudne chwile z
partnerem podczas ciazy i udalo jej sie stanac na nogi, napiszcie mi o tym.
Napiszcie jak do NICH mowic, zeby rozumieli.... JA probowalam chyba
wszystkiego, wyprowadzke przesuwalam do samego konca, jednak to byla
ostatecznosc... Dzieki za wszystkie odpowiedzi, Pozdrawiam, Loola
    • ahoff Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 01:23
      Loola, ja mialam w ciazy kryzysy małżenskie i nadal mam czasami, chociaz juz
      jest znacznie lepiej. Wyobrazam sobie, co przezywasz. Sytuacja faktycznie nie
      wyglada dobrze, bo zdaje sie, ze Twoj maz jest bardzo niedojrzaly. Pomijajac
      fakt, ze w ciazy podchodzimy do wszystkiego bardziej emocjonalnie, masz prawo
      nie zgadzac sie na takie traktowanie. Jedyna rada, jaka moge Ci dac, jest to,
      zebys postarala sie zyc dla dzieciatka. Moj maz mial problem z pracoholizmem
      (ciagle pracuje, a ja sama). Postanowilam zaczac zyc swoim zyciem i stac sie na
      niego obojetna. Kiedy wychodzil, nie robilam scen, kiedy wracal, nie zwracalam
      na niego wiekszej uwagi. Nie wiem, czy nie za szybko wyprowadzilas sie z domu,
      bo tak naprawde najwygodniej Ci bedzie mieszkac w swoim mieszkanku. Jesli mozesz
      wrocic do domu, to wroc, ale postaraj sie byc wobec niego obojetna. Nie mow,
      gdzie wychodzisz, co robisz itp. U mojego meza to poskutkowalo, zaczal sie
      bardziej mna interesowac i zle mu bylo, ze traktuje go tak oschle. Dopiero jak
      on zaczal kojarzyc o co chodzi, na spokojnie, bez lez (na facetow one za bardzo
      nie dzialaja, bo zwalaja to na ciaze) powiedzialam mu, ze go kocham, ze chce z
      nim byc, ale on to niszczy. Powiedzialam za czym tesknie i poprosilam, zeby
      pewne rzeczy przemyslal. jest o niebo lepiej. Poza tym wtajemniczylam jego
      kumpli w to, z czym on ma problem i oni tez mu przemowili do rozsadku. To wymaga
      czasu i Twojej wielkiej sily. Zycze Ci powodzenia. Pamietaj tylko, ze nie warto
      sie denerwowac, ze wzgledu na dzidzie.
      • matuska Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 08:13
        Ahoff ma racje w tym co napisala, wroc do domu i rob to na co masz ochote bez
        tlumaczenia sie mezowi gdzie wychodzisz.Ciaza to nie choroba wiec spotykaj sie z
        kolezankami, dla przykladu mozesz zostac tam z raz na noc , napewno twoj maz sie
        zmieni , tylko niech sie przekona jak ty sie czujesz przez jego takie
        zachowanie.I niedenerwoj sie bo to dziecku szkodzi
        • ade1 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 08:56
          mysle ze nie na kazdego faceta to zadzaiala, jesli wroci do domu to on juz
          teraz dokladnie bedzie wiedzial ze moze robic co chce bo ona nie odejdzie.
          Moim zdaniem takie drastyczne posuniecie jak wyprowadzka moze wlasnie pomoc ( o
          ile wogole pomoze). Bardzo Ci wspolczuje- ogolnie mam bardoz zle zdanie o
          mezczyznach jako partnerach zyciowych sa zwyczajnie beznadziejni. Juz widze
          inne posty jak dziewczyny beda pisaly ze trzeba go zrozumiec bo mu sie wolnosc
          konczy ze jak sie dziecko urodzi to zrozumie itd. mam wrazenie ze mamy do
          czynienia z jakimis mutantami, ktorych ciagle musimy usprawiedliwiac, robic
          jakies podchodody do nich, kamuflowac sie... e szkoda gadac. Trzymaj sie mocno-
          moze sie samo jakos ulozy
    • ares1976 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 08:53
      To naprawde smutne, Twój mąż wydaje się być bardzo, bardzo niedojrzały, a tabletki extasy to wogóle alarmowy i niepokojący sygnał, Twój mąż szaleje jakby miał 16 lat i musiał się wyszumieć - na dodatek w bardzo specyficzny sposób.
      Nie chcę Ci radzić zrób tak czy tak. Ja widzę to tak(chociaż to smutne spostrzeżenie) - jeżeli Ty wyprowadziłaś się z domu, a on nawet nie interesuje się co się z Tobą dzieje i dlaczego to zrobiłaś, to znaczy że jakoś nie bardzo mu na Tobie i dziecku zależy, i woli świat kolegów, narkotyków(nie oszukujmy sie że to tylko jedna tabletka na jakiś czas) i swój własny. Myślę że te narkotyki też mają wpływ na jego obecne postępowanie.
      Nie łudź się, że to się zmieni jak wrócisz do domu. Nie wiem czy jest sens mieszkać pod jednym dachem z człowiekiem który zachowuje się jak obcy, a w dodatku nieodpowiedzialnym i niedojrzałym. Jeżeli nie otrzeźwi go Twoja obecna wyprowadzka, jeśli nie zmieni swojego postępowania wobec Ciebie, to jeśli teraz wrócisz do domu, to nadal będzie Ci źle, smutno i bardzo trudno, a on będzie nadal robił to na co ma ochotę.
      Moim zdaniem powinnaś pomieszkać osobno jeżeli masz taką możliwość i poczekać na jego reakcję. Jężeli Cię kocha i mu na Tobie zależy - zmieni swoje postepowanie na pewno. Jeżeli natomiast nie zareaguje - to zadaj sobie pytanie czy warto to ciągnąć dalej, czy warto się męczyć i "bić z wiatrakami"? Może poczekaj aż Twój mąż dorośnie sam i coś do niego dotrze, a Ty w tym czasie powinnaś odpoczywać i mieć jak najmniej stresów.
      • ares1976 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 08:56
        A Ty też przecież możesz wychodzić z koleżankami, ciąża to nie choroba, jeżeli mąż nie chce Cię zabrać na imprezę, idź gdzieś sama, spotkaj się z koleżankami, może jak wrócisz do domu później od niego to coś do niego trafi? Wyjedź gdzieś ze znajomymi na parę dni, rozerwij się trochę.
    • the_dune Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 09:35
      dodam coś mało optymistycznego: niektórzy przyszli ojcowie nigdy nie dorastają,
      bądź dopiero wówczas, gdy w kobiecie nie ma już NIC z dawanych uczuć, nie ma
      oczekiwań, jest decyzja o odejściu i już nie po to, aby ON coś zrozumiał i
      zmienił się... z ojcem mojego dziecka powinnam była rozstać się jeszcze będąc w
      ciąży, ciągnęłam ten związek jeszcze prawie 4 lata, robiąc wszystko, żeby dom
      zaczął przypominać DOM... odeszłam i nie żałuję. niektórzy mężczyźni się nie
      zmieniają... mysl o sobie i dziecku, Maleństwo będzie potrzebowalo silnej,
      uśmiechniętej i zadowolonej ze swojego życia Mamy więc nie rozpraszaj swojej
      energii, zadbaj o siebie, i juz. Trzymam kciuki i życzę Powodzenia smile diuna
    • demarta Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 09:38
      hmmm, ale zanim zaszłaś w ciążę też się tak zachowywał i nie spowodowało twojej
      przeprowadzki wcześniej, tylko teraz, jak jesteś w ciąży, wiec i tak zwali to
      na hormony....... poza tym nie dzwoni, bo i tak jesteś zależna od niego
      finansowo, więc podejrzewa, że wrócisz, jeśli nie do mieszkania, to
      przynajmniej po kaskę...... ja na twoim miejscu spróbowałabym wyrzucić go
      chwilowo ze swojej głowy i zająć się tylko i wyłącznie sobą, za to, że przy nim
      spotykały cię nieprzyjemne incydenty ostatnimi czasy zrekompensuj to sobie i
      walnij sobie mega dawkę przyjemności. idź do fryzjera, zmień fryzurę, może
      kosmetyczka? nowy make up? kilka ciążowych, ale gustownych ciuszków, nie
      zamykaj się w domu, tylko żyj tak, jakby go nie było i tak jak lubisz, rób to
      co sprawia ci przyjemnośc. nie ma większego wabika niż osoba szczęśliwa,
      zadowolona ze swojego życia...... niech on wie, że na nim twój świat się nie
      kończy i nie jesteś zdeterminowana zeby z nim być na zawsze. a jego brat nie
      musi mu donosić, że siedzisz w domu i się martwisz, lepiej niech opowiada i to
      szczerze, że rzadko bywasz w domu, bo twoje życie towarzyskie nabiera rumieńców
      i nie masz czasu na TV, siedzenie w domu i inne pierdoły..... to taki mój
      sposób, zawsze działał.
    • m24 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 11:39
      wracająć do domu dasz mu do zrozumienia, że przegrałaś, że jest tak jak on
      powiedział że i tak wrócisz do niego...myślę że dlatego nie dzwoni do ciebie bo
      zna cię na tyle i wie że wrócisz. Moim zdaniem nie powinnaś się wyprowadzać,
      ale nie znam do końca twojej sytuacji i być może się mylę. Skoro juz to się
      stało a naprawdę ci na nim zależy to nie pozostaje ci nic ninnego jak wrocic i
      zachowywac sie tak jakby przestało ci na nim kompletnie zalezec. Moze np. nie
      gotuj obiadow, nie pierz mu rzeczy a przede wszystkim miej swoje wlasne zycie i
      kolezanki, bo wydaje mi sie ze masz tylko kilka nielicznych osob i to jeszcze z
      jego rodziny. proponuje tez zebys wyszla gdzies, wyjechala na weekend.
      moja znajoma np. zaczela wychodzic sama do kina, oczywiscie mowiac mu ze idzie
      ze znajomymi i wylanczala telefon i chodzila po parku albo po miescie. to
      naprawde dziala. Facet zaczyna widziec zmiany i niepokoi sie, jest zagrozony,
      mysli ze moze jego zona poznala kogos, martwi sie co bedzie jak ja
      straci...itp.

      trzymaj sie cieplo
      • madzikowa2 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 11:52
        A może by tak włączyć do mediacji jego brata. Skoro u niego mieszkasz, to
        znaczy, że chyba się rozumiecie i mógłyby Ci jakoś pomóc i spróbować z bratem
        pogadać, wstrząsnąć nim jakoś, przemówić do rozsądku.
        Jedno jest pewne (nie che Cie martwić, ale myślę że to na Twoją decyzję też
        może wpłynąć), skoro Twój mąż używa narkotyków (nawet-jak piszesz-
        sporadycznie), to sprawa wygląda nie najciekawiej, bo to niestety uzależnia.
        Widziałam kiedys taki przypadek, dziewczyna brała "tylko" extasy tylko "na
        imprezach techno", po kilku tygodniach była po prostu narkomanką, nie mogła już
        bez tego funkcjonować, miała straszne depresje itd. To było straszne,
        mieszkałam z nia w akademiku w jednym pokoju kilka miesięcy i wszystko
        widziałam, jak się stacza, ale nie mogłam i nie umiałam jej pomóc, zwłaszcza,
        że całe jej towarzystwo brało. W koncu się wyprowadziła i nie wiem, jak to się
        skończyło....
    • loolamoon Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 16:35
      Dzieki za wszystkie porady i przemyslenia. Co do powrotu do domu, to jest to bez
      sensu na razie. Nie wyprowadzilam sie po to, zeby zaraz sie wprowadzac.....
      Wyprowadzilam sie, bo doprowadzil mnie do ostatecznoisci, i wierzcie mi, ze
      wachalam sie z ta decyzja kilka tygodni. Juz wczesniej jego siostra proponowala
      mi jedno ze swoich mieszkan.... Odmawialam, bo uwazalam, ze lepiej rozmawiac i
      byc razem. Jednak ostatni piatek udowodnil mi, ze ja zrobilam wszystko, zeby mu
      uswiadomic jak sie czuje, a do niego nic nie dociera.... Nie mam juz innych
      pomyslow na to jak do niego mowic, krzyczec czy lamentowac. Nic nie pomoglo.
      Olewanie jego przynosilo inny od zamierzonego efekt i w koncu on sie obnrazal i
      wyrzucal mi, ze sie zle zachowuje. Wierzcie mi, ze nie podjelam tej decyzji
      pochopnie i nie pozostalo mi nic innego. A skoro juz sie tak stalo i nie ma mnie
      w naszym mieszkaniu, to jak napisalam wczesniej absurdem byloby wprowadznie sie
      'od tak'. Tak na prawde mimo bolu i czasami lamiacego sie serca wcale go na
      razie nie chce widziec. Nie wydaje mi sie, zeby 'przepraszam' pomoglo w tym
      momencie. Ja musze chyba dac sobie, NIE JEMU, przede wszystkim czas na
      ochloniecie i podjecie zdrowej i racjonalnej decyzji...... Jestem wlasnie w
      naszym mieszkaniu, zeby zabrac troche rzeczy, on jest w pracy..... Mieszkanie
      wyglada jak chlew. Mysle, ze powinien sobie pobyc troche sam w tym chlewiku,
      zobaczyc ile pracy kosztuje utrzymanie porzadku, pranie, zmywanie, etc. Mysle,
      ze powinien tez za wszystkie czasy wyszalec sie z kolegami i kolezankami,
      popalic maryske, polykac extazy i zastanowic sie czy to jest jego plan na
      przyszlosc. Jak tak to 'ja wysiadam'..... Na szczescie mam , jak juz pisalam
      ogromne wsparcie w jego rodzinie. Dzis jego siostra zaproponowala mi prace i
      wylozenie pieniedzy 'na zycie' zebym nie musiala go prosic.... Wice tu tez sie
      pomylil jak myslal, ze zadzwonie za chwile w kwestii finansowej.... RAz jestem
      silna, nastepnym razem lamie mi sie serce..... Mam nadzieje, za jakos to
      przetrwam. Mysle o maluchu i robi mi sie razniej. Pozdrawiam was wszystkie i
      jeszcze raz dziekuje za odpowieszi. Loola
      • nena20 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:51
        Jeśli masz wsparcie to nie wracaj. Niech do upadłego się nachodzi na te imprezy. Jeśli do niego wrócisz znowu będzie miał to i to.
    • cathy1976 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 19:16
      bardzo Ci wspolczuje Loola.. tym bardziej, ze ja wiem co to za typ czlowieka-
      bylam dziewczyna (a potem zona) kogos takiego przez 9 lat. I dziekuje losowi,
      ze udalo mi sie od niego odejsc. Teraz mam drugiego mężą, ktory jest cudownym
      czlowiekiem i nosze pod sercem nasze 12 tygodniowe malenstwo. Dobrze, ze sie
      wyprowadzilas Kochana i chyba najlepiej nie liczyc juz na swojego partnera. I
      nie wracaj do niego- dla siebie i dla waszego malenstwa. Z tego co zrozumialam,
      to on chyba nie liczy sie z Wami.. Moze to jakies osobiste zle doswiadczenia,
      ale ja probowalam zmienic czlowieka, ktory sie ze mna nie liczyl przez 9 lat na
      rozne sposoby- rowniez obojetnoscia. I na tym sie wlasciwie skonczylo, bo kiedy
      juz zupelnie zobojetnialam na jego wybryki, to zrozumialam, ze do niczego nie
      jest mi potrzebny. Zycze duzo sily i madrych decyzji i bardzo caluje
      • madziasm Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 19:39
        Moim zdaniem bardzo dobrze zrobilas wyprowadzajac sie. Moze czasem ciezko Ci bez
        niego i tesknisz mimo wszystko ale nie powinnas wracac. Uwazam ze zrobilas dosc
        by naprawic wszystko miedzy Wami. Jestes teraz w ciazy i tym bardziej powinien
        byc dumny i skakac dookola Ciebie, Pomysl czy chcesz z kims takim spedzic zycie,
        przeciez jak bedzie dziecko bedziesz potrzebowala jeszcze wiecej wsparcia ze
        strony kochajacej osoby, a nie jego wyjscia na imprezki. Dla mnie to niedojrzaly
        facet. I wydaje mi sie ze on rzeczywiscie uwaza ze ma nad Toba przewage i ze sie
        zlamiesz, moze wczesniej pozwalalas mu na takie traktowanie i teraz jest
        utwierdzony w przekonaniu ze moze robic co chce. Ja wogole bym sie zastanowila
        czy chce jeszcze byc z kims po czyms takim. Okazal totalny brak szacunku co do
        Twojej osoby i nie wydaje mi sie by mial sie zmienic, chyba ze sam pojmie strate
        i zacznie o Ciebie walczyc. Powinnas dac mu szkole. Zajmij sie teraz tylko sobą
        i myslami o dzidziusiu. Ja chyba na Twoim miejscu przyjechalabym sobie do Polski
        do rodziny na odpoczynek nie mowiac mu o tym wcale. Bylabys wsrod swoich
        przyjaciol, a jesli on nawet by sie nie zainteresowal to mialabys odpowiedz jak
        bardzo mu zalezy. Trzymaj sie. Pozdrawiam
        • liliputt Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 20:10
          Loola, większość dziewczyn radzi ci jednak "olać" sprawę, ale wydaje mi się że
          po twoim barwnym opisie samej ostatniej sytuacji łatwo pominąć to, o czym
          pisałaś w pierwszych zdaniach postu; że uważasz go za odpowiedzialną osobę, że
          na początku ciąży starał się jak mógł...A to bardzo ważne
          Jestem daleka od usprawiedliwiania męskich niedojrzałych zachowań, ale zastanów
          się, czy może to, jak się ostatnio zachował nie jest dowodem na to, że coś w
          nim pękło. Że sam przeżywa kryzys (oczywiście wskakując w wir zachowań które
          sprawiały mu największą przyjemność a są destrukcyjne dla waszej rodziny,
          szczególnie teraz) Faceci, choć może nie się do tego przyznać i sami w to nie
          dowierzają, też mają swoją własną złożoną dynamikę przechodzenia faz ciąży.
          Twoje zrozumienie jednak nie musi moim zdaniem oznaczać zgody i postawy
          uniżonej (chyba jest rzeczywiście tak że faceci tego nie tolerują, po prostu
          ich to nie kręciwink.
          Więc teraz musisz sobie chyba odpowiedzieć na pytanie, czy chcesz z nim być,
          czy ostatni wybryk na tyle mocno naruszył twoje zaufanie do niego, że masz
          dość?? Zgadzam się z innymi, ze Twoja siła tkwić będzie teraz w koncentracji na
          sobie i na dziecku, ale sama zdecydujesz, czy to oznaczać będzie zerwanie czy
          tylko odsunięcie się na jakiś czas. Następny ruch należy do niego.
          Ale cała sytuacja musi być dla ciebie trudna i rozumiem Twoje rozgoryczenie.
          Pozdrawiam i siły Ci zyczęwink)
    • svistak Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 21:30
      kryzys i to niejeden moze sie zdarzyc... ale toooo??? mysle, ze bez wyraznego
      powodu nie wynioslas sie... do jego brata (sceny ci nie zrobi z tego powodu,bo
      to tez facet badz co badz...?)

      ..... hmmm... a teraz wyobraz sobie was za pol roku: dziecko ma goraczke 40 st.
      C, ty czuwasz kolejna noc przy lozeczku, w lodowce pusto, brakuje pampersow i
      trzeba dokupic leki albo zawiezc was do lekarza, a on mowi ze idzie na impreze
      bo ma dosc ryku dziecka i twoich lez...albo: dziecko ma lat cztery, duzo juz
      rozumie, ty prosisz meza o pomoc a on:nie moge bo sie umowilem na
      disco...tlumaczysz ze po prostu musisz wyjsc bo inaczej stracisz np.prace,
      zostawiasz dziecko pod jego opieka, wracasz,a pan maz "pod wplywem:
      sialalala",a dziecko przerazone i... uczy sie nasladowac tatusia...

      dopoki facet nie udowodni slowa:kocham czynami - nie popuszczaj. niech nie
      bedzie taki pewny ze jestes jego... och, kobiete nalezy
      zdobywac...codziennie... milosc trzeba pielegnowac...ty okazujesz mu szacunek,
      zrozumienie, milosc, a on???
      przyjdzie na kolanach z kwiatami w zebach i lzami w oczach...wybacz...ale badz
      czujna ze wzgledu na bezpieczenstwo dziecka.pamietaj, nawet jak sie pogodzicie
      i wrocisz do niego, miej zawsze plan awaryjny: spakowana podreczna torbe,troche
      pieniedzy "na czarna godzine",jakas "mete" u przyjaciol itp. i nic mu nigdy o
      tym nie mow.

      s.
      • anais_de_loin Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 21:38
        moja przyjaciolka miala dokladnie taką sama sytuację, liczyla ze dziecko zmieni
        meza, o takim samym profilu jak ty..imprezowicz, dobrze zarabiajacy, ale w
        eekend koniecznie towrzystwo trawka i extazy, schemat, urodzila pod koniec 7go
        miesiaca, ...maly wazyl 1kg 200, pojechalam go zobaczyc, byl jak kotek,
        malenki, z weflonami, nie wierzylam ze da rade, ..ale malenki dal rade, teraz
        jest fajnym rocznym szkrabem i ZDROWYM!!! kiedy maly byl w szpitalu jej facet
        przejrzal na oczy.,..zmienil sie, malego wzieli do domu i nadal bylo wszystko
        dobrze...ale kiedy niebezpieczenstwo minelo, okolo 6 miesiaca jej maz znowu sie
        domem znudzil i pieluchami, tragedia, teraz jest wciaz to samo, wiem ze trudno
        musi byc samotnej matce, ale nie ma nic gorszego niz brak milosci i partnerstwa
        w zwiazku..w ktorym jest dziecko. pomysl, zacisnij piesci, dasz rade...ale
        watpie ze twoj facet sie zmieni, naprwde kochana, bedziesz przez niego tylko
        cierpiec, a z malenstwem bedziesz spokojna i szczesliwa, jest mnostwo fajnych
        facetow ktorzy was oboje beda chcieli pokochac.
        • olciablue Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 23:10
          Ja moze z innej beczki, choc temat bliski mi jest....z jakiego miasta w
          Kanadzie jestes?
          Ja jestem w 6 tygodniu ciazy, i szukam przyszlych mamus z Kanady, bo dziwnie
          sie czuje sama, tzn z mezem, ale...

          Ja jestem z Toronto
          Pozdrawiam, i odezwij sie, jesli mialabys ochotesmile
          ola
          • olciablue Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 23:18
            Kurcze, przeczytalam dokaldnie Twojego posta. Bardzo chcialabym Ci jakos pomoc,
            jesli mieszkasz gdzies niedaleko, to chetnie z Toba pogadam,. Tez mialam rozne
            przejscia z moim mezem, jeszcze przed zajsciem, i tez sie nie
            raz 'wyporwadzalam', tylko ze ja nie mialam dokad, bo nie mamy tu nikogo
            zupelnie.
            Jesli masz ochote, napisz do mnie na olcia@sympatico.ca
            Pozdrawiam
            Ola
    • loolamoon Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 13.03.06, 23:46
      Dzieki Wam wszystkim za odpowiedzi.... Jestem caly czas u jego brata, a od
      jutra jego siostra zaproponowala mi przeniesienie sie do jej czesci domu....
      Jestem coraz bardziej przekonana, ze skorzystam. Dzis napisal do mnie, ze chce
      sie spotkac... Nic nie odpisalam, bo zdalam sobie sprawe, ze tak na prawde to
      ja sie teraz nie chce spotkac i ja nie czuje sie na jakoklwiek z nim rozmowe.
      Nie podjelam jeszcze zadnej decyzji w kwestii naszego zwiazku, bo nie mam na to
      sily.. I chyba nie muysze sie spieszyc. Macie racje, ze najwiecej sily daje mi
      mysl o maluchu w moim brzuchu i to dla niego nie chce sie denerwowac. Kupilam
      sobie kilka dobrych ksiazek, postanowilam nadrobic zaleglosci kinowe. Mam
      nadzieje, ze z dnia na dzien bede sie czula lepiej i bardziej spokojnie. Dzis
      tez zastanawialam sie czy dobrze zrobilam wtajemniczajac jego rodzine, ale w
      glebi duszy mysle, ze tak, bo juz nie mialam sily udawac, ze on jest boski...
      Pozdrawiam Was wszystkie, Loola
      • ade1 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 14.03.06, 09:47
        teraz nie podejmuj zadnej ostatecznej decyzji, wszystko powoli musi sie jakos
        rozwiaz, ale mysle ze skoro sie juz wyprowadzialas to powinnas przytrzyjmac go
        nieco dluzej w tym stanie tak zeby cos konkretnego do niego trafilo, niech
        tereaz on poczuje sie zagrozony i niech blaga o przebaczenie, bo jak zaraz do
        niego polecisz to szkoda bylo twoich nerwow. mam nadzieje ze sie dogadacie i ze
        wszystko bedzie ok czego z calego serca ci zycze
      • goodbyekitty Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 14.03.06, 10:18
        loolamoon, cokolwiek się stanie, najważniejsza jesteś teraz ty i dziecko. dbaj
        o siebie i o nie najlepiej jak możesz. żadne inne rady nic nie pomogą, bo nie
        da się przewidzieć jak zachowa się twój chłopak, a żadna "podobna" historia nie
        jest twoją własną.

        miesiąc temu, po czterech latach rozstałam się ze swoim chłopakiem. jestem
        teraz w ósmym miesiącu. scenariusz był podobny: na początku ciąży był w
        euforii, przejmował się i z dumą chwalił całemu światu, że będzie ojcem.
        tygodnie mijały i nic się nie zmieniało, oprócz mojej tolerancji na dym
        papierosowy i imprezowanie kilka razy w tygodniu. częściej wolałam zostawać w
        domu, tym bardziej że dużo pracowałam, on wychodził. starałam się być
        wyrozumiała. nadal wydawał się cieszyć z tego, że zostaniemy rodzicami ale
        stawał się też coraz mniej empatyczny i niespecjalnie mnie traktował. w końcu
        przyznał się, że zakochał się w koleżance a ja kazałam mu wynosić się z domu.
        mogłabym walczyć, rozpaczać, miotać się i lamentować nad przeszłością i tym co
        będzie. tymczasem zbieram siły na bycie samotną (samodzielną!) matką, dla dobra
        dziecka nie hoduję złych emocji, ze wszystkich sił staram się zachować spokój i
        znajdować przyjemność w różnych rzeczach, które robię.

        on jest tutaj nieważny. myślał, że chce tego co do tej pory, potem stwierdził,
        że chce czego innego a tak naprawdę pewnie nadal nie wie czego chce. nie mam
        zamiaru uszczęśliwiać go na siłę - to moje życie. nie spekuluję jak mogą
        odmienić go narodziny dziecka. teraz liczę się ja i przede wzystkim - nowy
        człowiek.

        trzymaj się. kobiety potrafią być bardzo silne, silniejsze od mężczyzn. walcz o
        siebie w tym wszystkim i nie rób niczego wbrew sobie, dla fikcyjnego "dobra
        wyższego". pozdrawiam bardzo.
    • loolamoon Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 14.03.06, 17:14
      Kochane dziewczyny,
      Raz jeszcze dziekuje wam za wszystkie odpowiedzi. Jest to dla mnie tym bardziej
      wazne, ze jestem tu, co tu ukrywac, sama..... Starm sie jak moge zebrac w sobie
      sily i nie zalamywac sie. Na szczescie jest troche rzeczy, ktorymi moge sie
      zajac. Co mnie meczy to fakt, ze jesli zdecyduje sie na rozstanie, to strasznie
      duzo bedzie musialo sie zmienic. Wlaczajac w to przeprowadzke na inny
      kontynent... To mnie troche przeraza, ale wiem, ze jes;li trzeba to znajde w
      sobie sile, zeby to zrobic dla mnie i dla malucha..... Mysle, ze do niego nie
      dociera jeszcze jak powazna jest sytuacja, bo wczoraj zadzwonila do mnie jego
      mama potwierdzic nasz wyjazd do meksyku w kwietniu... Troche mnie to zszokowalo,
      a ona powiedziala mi, ze moj maz wyslal jej maila, ze na pewno jedziemy.
      Wnioskuje z tego, ze nie dociera do niego 'gdzie sa w tej chwili moje
      mysli'..... POstanowilam tez napisac list do jego rodzicow tutaj. Mysle, ze on
      przedstawia im wersje, ze ja 'mam depresje ciazowa' i zmiany nastrojow...
      Pomyslalm, ze chyba warto by im bylo wytlumaczyc, ze nawet jezeli mam to mam tez
      ku temu powody....
      Jeszcze raz wam wszystkim dziekuje za czas i serce jakie wlozylyscie w
      przeczytanie i odpowiedzi na moj smutnawy post....
      Loola
      • dzoaann Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 15.03.06, 01:19
        Postaram sie przedstawić Ci moją historię i może pomoze Ci to podjąć decyzję co
        zrobić.
        Mój mąż przy pierwszym dziecku byl cudowny i kochany,taki normalny tata.Potem
        podjął pracę w kasynie gry i trochę zaczął się ocierać o taki szemrany światek
        i ciągłe balowanie.W tym czasie zaszlam w ciąże i przechodziłam ją okropnie (w
        przeciwieństwie do pierwszej).Do tego doszły inne kłopoty i sytuacja zaczęła
        się pogarszać z dnia na dzień.Doszło do tego ,że jak Mały mial 2 m-ce
        spakowałam mężowi walizki.Przez dwa lata żyliśmy osobno przechodząc różne
        fazy.Oddam mu sprawiedliwość,że przez cały ten czas co do dzieci mogłam liczyć
        na niego w 100%.Odwiedzał ich co drugi dzień,w chorobie itp służył pomocą.Teraz
        znów jesteśmy razem. Od 2 lat budujemy nasz związek każdego dnia.Nie jest
        łatwo.Ale nagrodą jest więż ojca z dziećmi.Taka realna i pełna miłości.Mnie nie
        jest łatwo, nachodzą mnie czasem wspomnienia ,ale nie żałuję ,żadnej z
        podjętych decyzji.
        Ale u nas sprawa wyglądała tak,że problem był tylko pomiędzy nami.Dzieci były
        zawsze dla nas najważniejsze.Dzięki nim po raz drugi zakochałam się we własnym
        mężu.pozdrawiam
        • loolamoon Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 15.03.06, 15:19
          DZieki!
          • anoosia2 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 15.03.06, 19:25
            MOże to przykre co napisze, ale ja to czarno widze. Lepiej staraj sie stanąc na
            nogi, bo skończysz jak matka polka, zależna od pana domu co to ma fochy i
            wszystko go unieszczęśliwia, a jak jest nieszczęśliwy to ucieka z domu,
            imprezuje. Skoro możesz być samodzielna to nie patrz na niego, jak będzie mu
            zależało to sie opamięta, a jak nie to jego strata. Kubeł zimnej wody na głowe
            szkoda życia na złudzenia, bo jak jedna z dziewczyn ma w sygnaturzeto najgorzej
            jak nam sie wydaje...
    • psychologbmw [...] 27.12.18, 10:35
      Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
      • adriana.la.cerva Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 10:40
        Po 12 latach od napisania postu, mysle ze autorka ma kryzsys za soba. Mozliwe ze malzenstwo tez.
        Wstyd, ze psycholog tak nieudolnie spamuje.
        • danaide Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 10:45
          A do tego poziom porady - pierwszym zdaniem już wbija w poczucie winy. I chodź tu babo na terapię...
      • bionda.ragazza Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 10:46
        Myślę że po 12 latach problem jest rozwiązany. Psycholog powinien umieć czytać, a ty jak widzę tego nie umiesz. Spam i kosz.
        • cauliflowerpl Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 12:31
          To jest psycholog specjalnej troski, przecież pisze, że ma BMW.
    • hanusinamama Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 10:51
      Takie tabletki to dosc nieodpowiedzialna sprawa. Poszukaj w necie jejak dziecko znalazło, połkneło i jak sie to skonczyło...nie wie co poradzić na reszt. Facet nie chce rezygnować ze swojego zycia i chyba to teraz pokazuje własnie jak małe dziecko - tak z przesadą zebys zobaczyła. Trudno oceniać kogos kogo sie nie zna i tym bardziej po jednym wpisie...ale chyba facet mało dojrzały. Z drugiej strony czemu ma nie wyjsc. Jak byłam w ciazy to mąz normalnie wychodził gdzie chciał. NIe wychodzi duzo fakt, ze znowu ciąza to nie powód zeby facet siedział i na drutach w domu robił...Pod koniec jak mogłam urodzic" w kazdej chwili" to fakt siedział w domu..w pierwszej ciązy. W drugiej blisko terminu sama go na karty z kumplami wysłałam ( nie pił był pod telefonem) bo wiedziałam ze nie urodze w 5 minut.
    • lily_evans11 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:10
      I serio, chciałaś mieć dziecko z wiecznie imprezujacym narkomanem? Troll harder, bejbe! big_grin
      • bywalec.hoteli Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:13
        Haha
      • panna.anna.4 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:23
        To dziecko ma już 12 lat.
        Ale niezły wehikuł czasu, kiedyś ematka pisała "przykro mi", a teraz "serio, chciałaś mieć dziecko z wiecznie imprezujacym narkomanem".
        • lily_evans11 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:33
          Po prostu nie wierzę w te historię i tyle...
          • lily_evans11 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:34
            Chociaż kto wie, może te 12 lat temu ematki głupsze były. Ja też wink.
            • panna.anna.4 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:41
              lily_evans11 napisała:

              > Chociaż kto wie, może te 12 lat temu ematki głupsze były. Ja też wink.
              >

              A właśnie, zanim zapytasz czy serio ktoś chciał mieć dziecko z kimś takim czy owakim sama się zastanów z kim ty sobie zrobiłaś, bo zdaje się że też jesteś samotną matką?
              • danaide Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:47
                I to jest właśnie ematka AD 2018/2019! Zbiera wiedzę o forumkach, aby celnie dowalić, gdy przyjdzie czas. A choćby i "w obronie" wątkodajki sprzed lat nastu. Choć przy tym korowodzie nicków… Współczucie? Litość? Chęć niesienia pomocy? Zapomnij.
                • panna.anna.4 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:55
                  Piękne odwrócenie kota ogonem.
                • lily_evans11 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 15:39
                  Dana, walą mnie komentarze paniusi anusi akurat. Niemniej zastanawiam się, czy kobiety ogólnie były durniejsze te kilkanaście lat temu, (tak tak, moi aussi), czy to może kwestia tego, że stałe bywalczynie coraz starsze, a więc i większą mądrość i doświadczenie życiowe.
                  • riki_i Wątek sprzed 12 lat !!!! 27.12.18, 15:43
                    Co kieruje idiotami wyciągającymi wątki sprzed kilkunastu lat ???
                    • lily_evans11 Re: Wątek sprzed 12 lat !!!! 27.12.18, 15:47
                      Jakiś psycholog reklamował swoje usługi big_grin.
              • lily_evans11 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 15:37
                Och, zastanawiałam się wielokrotnie, także dzięki forum, ale dzięki za troskę big_grin. PS. Hint dla ciebie, ćpunem latającym po imprezach pan nie był. Zdecydowanie bardziej subtelne sygnały wyłapałam już niestety po szkodzie.
          • panna.anna.4 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:40
            lily_evans11 napisała:

            > Po prostu nie wierzę w te historię i tyle...
            >

            To sobie wyszukaj, pani się rozwiodła jeszcze w ciąży.
    • zeldaf Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:22
      Rany, tego wątku się nie da czytać Ematka bardzo dojrzała przez te 12 lat.
      • panna.anna.4 Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:42
        Dojrzała? Ostre riposty to nie jest dojrzałość.
    • muchy_w_nosie Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:52
      Jak rozumiem to balowaliście razem przed ciążą?
      W ciąży też można tylko bez używek, no chyba, że nie masz siły.
      W sumie to się nie dziwie i tobie i jemu. On ma prawo do imprez, ty masz prawo do wkurzania się.
      Czy on chodzi na te imprezki co tydzień? Bo tak nie wynika z wpisu.
      Myślę, że ktoś ci nawkładał do głowy, że ja pojawia się dziecko to w cudowny sposób nawyki się zmieniają ... to nie prawda. Są nowe obowiązki, są ograniczenia ale normalny zdrowy człowiek zachowuje nadal swoje życie.
      • muchy_w_nosie Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 11:54
        Aaaaa ... dałam się wciągnąć w wątasek z 2006!
        • najpiekniejsza.ematka Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 12:12
          ja się zorientowałam po drugim poscie... która ematka w 2018 napisałaby "musisz żyć dla dzieciątka"? big_grin big_grin
    • pitupitt Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 15:10
      gratulacje dla trola wykopującego śmieci
    • mrs.solis Re: kryzys zwiazku podczas ciazy.....:( 27.12.18, 15:18
      Nie przechodzilam trudnych chwil z mezem, bo wyszlam za maz za odpowiedzialnego faceta, o ciazy zadecydowalismy razem (po 8 latach malzenstwa) , wiec oboje bylismy w miare wybawieni z trawa i extasy wlacznie.
Pełna wersja