magdalenkaaa78
15.03.06, 11:45
Na wstępie zaznaczam , że nie chodzi mi tu o wałkowanie prawa, przepisów itp
tylko o moje własne odczucia i emocje zatem uprzejmie proszę o nie
przenoszenie mojego postu na jakieś inne podejrzane forum ;-p
Jak już kiedyś pisałam i pewnie nie pamiętacie, mam 3 letniego synka z
autyzmem wyskokofunkcjonalnym. Synek dzielnie chodzi na cały etat do żłobka (
nie ma tam z nim problemów ) a ja równie chętnie chodzę na cały etat do
pracy.
Jako że jest czas naboru do przedszkoli, pełna optymizmu złożyłam podanie o
przyjęcie synka do przedszkola integracyjnego. wiadomo : mniejsze grupy,
panie przeszkolone do opieki nad chorymi dziecmi, rehabilitacja. I znowu
schody, schody i kłody pod nogi. Ja rozumiem, że moje dziecko musi obejrzeć
ich psycholog, bo a nóż się nie nadaje. Nie rozumiem co prawda, czemu nie
wystarcza im skierowanie od psychologa z Poradni Pedagogiczno -
Psychologicnej (gdzie nota bebe chodzę z synem do logopedy, która pracuje
jednoczesnie w owym przedszkolu i która uważa, że synek nadaje się świetnie,
ale niestety nie zasiada w szanownej komisji rekrutacyjnej )i czemu nie jest
brane pod uwagę zaswiadczenie wydane przez żłobek, ale niech już... Gorzej,
bo szanowna pani psycholog pracuje w tych samych godzinach co ja czyli 8 - 16
choć przedszkloe czynne 6.30 - 18. Cóż , jedno - dwa spotkania mogę znieść,
mogę wyrwać się z pracy. Ale nie cykl 7! obowiązkowych, trwajacych godzinę
kazde , na które musze przyjśc w moich godzinach pracy z dzieckiem!
Gorzej jeszcze - wymogiem pani dyrektor muszę w kwietniu przyprowadzić donich
dziecko na obserwację na grupę! Do dzieci, z ktorymi w przyszłym roku i tak
nie będzie chodził moj synek, bo pzrecież bedą rok wyżej. Panie chca go
poobserwowoać, czy się nadaje doo grupy. Ja to rozumiem. Ale one na tę grupę
kazą mi syna przyprowadzać teraz minimum przez miesiąc!!! Na nic moje
gadanie, że pracuję, że syn nie dlatego chodzi do żłobka bo lubi tylko
dlatego, ze ja pracuję na etat. Na kikla godzin ma przyjść. Dobrze. Tylko ja
albo musze iść z nim albo i tak wyjść z pracy , zabrać go po kilku godzinach
z przedszkola i zawieść do złobka. Moj pracodawca się wścieknie, I będzie
miał swiętą rację. Nie jest organizacją charytatywną i nie musi mi ciagle
dawać wolnego. Zatrudnil mnie na etat i założył, ze będę w tych godzinach
dyspozycyjna. Po co mu pracownik, ktory ciągle gdzieś wychodzi??
Na nic moje uprzejme przekonywanie w przedszkolu, że ja nie mam czasu z nim
chodzić, że syn chodzi do złobka i daje sobie radę więc naturalne, że da
sobie radę w integracyjnym. Głuche to wszystko na moje gadanie. Ma przyjśc 7
razy do psychologa na godzinę ze mną i na grupę minimum miesiąc na kilka
godzin. zastanawiam się kto tu jest chory - moje dziecko czy przedszkole....
Jestem zdesperwana, wściekła, zdenerwowana....ech