marcik_k
21.03.06, 13:34
Hmmmmmm może zacznę od tego, że nasz maluszek ma 14 miesięcy jest po prostu
przesłodki, bardzo dużo rozumie. Może głupio to zabrzmi, ale jestem zdania,
że dziecko powinno najwięcej czasu spędzać z rodzicami, uczyć się od nich,
dostosować się do rodziców a rodzice do dziecka tak żeby wszystko mogło jakoś
funkcjonować. Dziadkowie jak dla mnie też w jakimś stopniu są ważni i dziecko
powinno mieć z nimi kontakt, ale nie są najważniejsi.. Jeżeli jestem sama w
domu z małym to chciałabym móc posprzątać, ugotować obiad, wyjść z pokoju tak
żeby on się koło mnie kręcił i się sam bawił a nie płakał i marudził, bo on
chce na ręce. Problemik mały polega na tym, że my mieszkamy z rodzicami
mojego męża. I wszystko byłoby ok. jakbyśmy się rzadziej widzieli tak myśle.
A jest przeciwnie jak teściowie są tylko w domu to jak mały nie śpi to
większość czasu siedzą z nami. Jeszcze jakby mieli jakiś dystans do dziecka,
że krzykną na niego jak coś zrobi, co mu nie wolno czy jak zacznie płakać, bo
coś chce to mu tego nie dadzą itp. A tu nic jeszcze go przytulą. Jak im się
zwróci uwagę i zajarzą o co chodzi to może się obrażą i wtedy cały dzień ich
nie ma. My go uczymy tego nie rób a oni na odwrót. Inna sytuacja się rysuje z
moimi rodzicami, o co mój mąż ma pretensje, że moi rodzice to wszystko robią
dobrze a jego to nie. Tylko, że jak jadę do rodziców swoich to fakt do domu
przychodzą późno z pracy jak przyjdą to wezmą go na ręce zajmą się chwile a
później mały jest wolny. Ale umieją krzyknąć na niego i nie skakają na każde
jego stęknięcie. Dlatego jak tam jestem to nie tak chętnie się rwie do nich
na ręce. Ale jak nie widzą go parę dni i przyjadą go odwiedzić to wtedy z
chęcią idzie na ręce i wtedy nie mam nic, przeciwko bo to jest raz na tydzień
a nie regularnie jak u teściów, że kilka razy dziennie. Najbardziej denerwuje
mnie to obściskiwanie dziecka przez teścia szczególnie, mały nie może przejść
obok niego normalnie tylko za każdym razem musi go
zatrzymać,dotknąć,przytulić,pocałować kurcze od tego są rodzice. Ja wiem że
nie mieli oni czasu na wychowanie swojego dziecka dlatego teraz chcą nadrobić
to przynajmniej tak wywnioskowałam z tego co powiedziała teściowa ale mnie to
denerwuje i ja się z tym nie zgadzam to jest nasze dziecko. Co innego jakbym
pracowała ale jestem w domu po to by się zająć właśnie nim a nie żeby ktoś
robił to za mnie. Zdarzyło się nawet że kiedyś powiedziałam im żeby nie brali
tak często dziecka na ręce bo później marudzi mi żebym go cały czas nosiła,
akurat przyjechali moi rodzice i wzięli go na ręce (nie widzieli się parę
dni) to teściowa zaraz do mojej mamy że on sam umie chodzić i żeby go
postawiła – wydaje mi się że to nie było na miejscu. Nieraz jest mi przykro
bo naprawdę chcę ukierunkować dziecko w jedną stronę a takie gmatwanie
dziecku w głowie jest nie najlepsze. Chce żeby oni zrozumieli że od nich
się „wymaga” innych rzeczy,że powinni z większym dystansem do jego
wyciągniętych rąk i marudzeń podchodzić niż osoby które są u nas raz na
tydzień np. Jeżeli jesteśmy razem w pokoju z teściami i dziecko podchodzi do
mnie i chce na ręce a ja go nie biorę i wtedy idzie do teścia a on od razu
hop go na ręce to drugi raz do mnie dziecko po to nie przyjdzie tylko
pójdzie do teścia bo wie że on go zawsze weżmie na ręce tym samym podważąjąc
to co ja chciałam wyegzekwować na dziecku. Czy tak ma być. Przez to że oni
obrali taki stosunek do małego dziecko może zrobić z nimi co chce i woli ich
od rodziców bo zawsze mu na wszystko pozwolą bo nie potrafią krzykną na niego
czy powiedzieć stanowczo nie!. Ja już nie mam siły do tłumaczenia im
zwracania uwagi itp. Czy tak zawsze będzie, jest coś co mogłabym zrobić w tej
sytuacji?. Może jestem przewrażliwiona i nie mam o co mieć pretensji i psuć
nerwów ale strasznie mnie to denerwuje. A już najbardziej to że teść jest
lepszy dla małego niż ojciec (w odczuciu dziecka). Jest mi przykro że po
całym dniu nie widzenia z ojcem jak już jest i są razem wchodzi teść to mały
zaraz ręce wyciąga i biegnie do niego. Czy to żle że chcemy dziecko wychować
po swojemu i według własnych reguł. Jak można wytłumaczyć to teściom,
przecież jak oni go przyzwyczają do czegoś to później to jest kłopot dla mnie
czy oni tego nie rozumieją?Pomocy.