Jak zrozumieć taką matkę(babcię)???

23.03.06, 10:49
Spójrzcie proszę na moją sytuację trzeżwym okiem z dystansu,bo ja już tracę rozum.
Mianowicie- mam matkę ,która praktycznie nie interesuje się mną ani moim
dzieckiem. Dla mnie zawsze była oschła, nieczuła,wymagająca,nigdy nie mogę
liczyć na jakiekowlwiek wsparcie z jej strony.Nawet dziś będąc dorosłą kobietą
mającą swoją rodzinę zastanawiam się czy ta kobeita wogóle mnie kocha, tak jak
matka kocha swoje dziecko.
Jestem pewna ,że więcej życzliwości, zainteresowania i dobrego słowa ma dla
pierwszej lepszej osoby spotkanej na ulicy.Jest to osoba z gatunku tych dla
których najważnejsze jest co ludzie powiedzą.

Mam w pewnym sensie specyficzną sytuację ,bo mój mąż pracuje za granicą w
związku z tym praktycznie funkcjonuję na co dzień tak jak samotna matka.
Niestety tak jak pisałam nigdy nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc ani
wsparcie psychiczne.Jakis czas temu usłyszałam od matki jednoznaczne
stiwerdzenie, że ja mam radzić sobie sama, czyli jawnie zdeklarowała ,że
odcina się od jakichkolwiek moich spraw i problemów, chciałaby ,żebym była
niewidzialna,a przynajmniej problemy moje i mojej rodziny.Tak naprawdę ona
wychodzi z założenia, że jakie to ja mogę mieć problemy.

Mam dużo młodszą siostrę ,która jest ulubienicą mojej matki. Mają takie same
charaktery,także moja matka identyfikuje się z nią.Mimo tego ,że siostra nigdy
matki nie szanowała i wykorzystywała ją,a ja zawsze jako najstarsza z
rodzeństwa byłam domową sprzątaczką, kucharką ,opiekunką do rodzeństwa. Matka
przez nią próbuje naprawiać błędy swojego życia. Niestety mojej matce życie
przyniosło wiele rozczarowań,nieudane małżeństwo.
Zarówno matka jak i siostra są osobami egocentrycznymi,agresywnymi,zaborczymi,
typy cierpiętnicze etc.Siostra w młodym wieku wpakowała się w związek bez
przyszłości(IMO, od początku wieczne kłótnie, zero wzajemnego szacunku,
miłości, ale to ich sprawy).Niestety zaliczyła też wpadkę.Na domiar złego
urodziła dziecka z chorym serduszkiem . Współczuję jej bardzo z tego powodu,
dziecko jest cudowne,a choroba wiadomo ,że zawsze jest dramatem,ale rokowania
są pomyślne.
Dziecko teraz jest na kolejnych badaniach w szpitalu.Moje dziecko też teraz
zachorowało. Dopadł go wyjątkowo ciężki rota wirus.Od tygodnia jest
wycieńczony,słaby,leje się przez ręce, ciągłe wymioty,wciąż śpi, bo nie ma
siły na nic. Wylądowaliśmy w sobotę w szpitalu na kroplówkach,niestety w
dalszym ciągu objawy się utrzymują.Wczoraj znów byliśmy u lekarza, lekarka
załamała się jak go zobaczyła i dowiedziała ,ze trwa już to tyle
czasu.Oczywiście musimy dawać sobie radzić sami.
Moja matka napisała do mnie smsa w poniedziałek i wczoraj . Treść zawierała
tylko informacje na temat dziecka siostry,ani słowem nie zająknęła się nt.
stanu mojego dziecka, nic... jakby go nie było,a przecież wie ,ze jest chory.

Nie przemawia przez mnie zazdrość, ale żal,że nie dość ,ze była taką matką dla
mnie, to teraz tak samo traktuje moje dziecko.
Dlaczego uważa ,że dziecko mojej siostry powinno być dla mnie ważniejsze od
mojego własnego, bo wiem ,że tak myśli.Czy moje pretensje i żal choćby
wynikający z tej sytuacji są nieusprawiedliwione?
Jak pozbyć się tego żalu do matki?
    • ewma Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 10:55
      No wiesz ja osobiście nie rozumiem matek które kochają tylko jedno dziecko i
      tylko nim się interesują .Jest to straszne.
      Powiem Ci że gdybym była na Twoim miejscu to bym ją olała .Przecież siłą takiej
      kobiety nie zmusisz aby Cie pokochała czy chociażby zainteresowała Tobą i
      wnukiem.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:02
        Przecież siłą takiej
        >
        > kobiety nie zmusisz aby Cie pokochała czy chociażby zainteresowała Tobą i
        > wnukiem.
        *******
        Mam świadomość tego,dlatgo od jakiegoś czasu rozluźniłam kontakty, tym bardziej
        ,że inicjatywa, zainetresowanie było tylko jednostronne.
        Wiesz, to już nawet nie chodzi o mnie,ale o moje dziecko,serce mi pęka gdy widzę
        jak go ignoruje,a uważa się za wspaniałą matkę i babcię.Powiedziała mi jakiś
        czas temu ,że nie ma sobie nic do zarzucenia jako matka.Mnie całe życie nazywa
        egoistką i traktuje jak dziwaczkę.
        Nie zamierzam już żebrać o jej uczucia, ale próbuję ją zrozumieć i nie potrafię.
    • karina210205 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:00
      bardzo Ci współczuję takiej matki ja na szczęście mogę liczyć zarówno na mamę
      jak i na teściową. właśnie, piszesz że twój mąż pracuje za granicą a czy jego
      rodzice nie mogliby Ci pomóc, nic o nich nie wspominasz.
      Ja na Twoim miejscu porozmawiałabym z mamą może ona wcale nie dostrzega swojego
      okropnego zachowania. Od zawsze Twoja siostra była na pierwszym planie i myślę
      że bez ingerencji w tą sytuację nie ma szans na zmianę.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:10
        Niestety na teściów też nie mogę liczyć,wybrałam sobie teściową w pewnym sensie
        na podobieństwo matki(egocentryczka, intrygantka), ale za to mam cudownego
        ,kochanego męża.Mąż jest jedynakiem teściowie traktowali go jak swoją właśność i
        nie mogą mi wybaczyć ,że odebrałam go im,ale nie chcę tu rozpisywać się nt.
        naszych stosunków.

        Wszyscy w rodzinie przyzwyczaili się ,że jestem zawsze gotowa do pomocy, stało
        się to takie oczywiste. Wszyscy nastawieni są tylko na branie nie dajac nic z
        siebie.Moja matka wychowała siostrę w przekonaniu ,że wszystko jej się należy,
        jest bardzo roszczeniowa podobnie jak matka,a ja nie mam prawa nic wymagać,moje
        bardzo sporadyczne prośby o pomoc traktowane są jak afront,nietakt i zawracanie
        głowy,bo ja przecież powinna dać sobie radę sama.
    • falka32 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:01
      Jak pozbyć się żalu do matki?
      Zająć się sobą. Zranić może cię tylko ten, komu na to dasz przyzwolenie.
      Innej metody nie znam.
    • mamaoskarka Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:13
      Bardzo Ci wspolczuje, ja mam cudownych rodzicow na ktorych zawsze moge liczyc.
      Moze porozmawiaj szczerze z matka, powiedz jak Cie boli jej postepowanie w
      stosunku do Ciebie, jesli to nie pomoze to ja po prostu olej- nie dzwon, nie
      odbieraj tel. od niej, po prostu zero kontaktu- moze to poskutkuje jak
      przyslowiowy zimny kubel wody na glowe Twojej matki.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:27
        Niestety były próby szczerej rozmowy,ale moja matka obraca wszystko przeciwko
        mnie.Siebie traktuje jak nietylakną świętość,jej zdaniem ja nie mam prawa mieć
        jakichkolwiek zarzutów pod jej adresem,tak jak napisałam nie ma sobie nic do
        zarzucenia.
        Jej zdaniem to ,że nie łajdaczyła się , ze miałam co jeść powinno mi wystraczyć
        i wszelkie inne pretensje są wymysłem mojego chorego egoizmu etc.
        Po ostatniej takiej rozmowie zarzuciła mi ,że jakim prawem robie jej zarzuty,że
        ona potem siedzi i myśli,a ile ja myślę ,cierpię i płaczę przez nią to się nie
        liczy zupełnie.Liczą się tylko jej uczucia,moje nic. Ona traktuje mnie jakbym
        nie miała uczuć.Ja jestem dla niej naprawdę przezroczysta, traktuje mnie jak
        koleżankę ,której może wygadać sie ze swoich i mojej siostry problemów, które
        tak bardzo ją nurtują,a nie jak córkę,która ma prawo liczyć na jej wsparcie.

        Gdy zaczynam tylko mówić o sobie,gdy napomknę tylko o jakiś problemach, o
        badaniach(bo wie że mam rózne problemy zdrowotne)demonstracyjnie zniesmaczona z
        nerwem na twarzy odwraca głowę, nigdy nie podejmuje tematu.I naprawdę nie jest
        to użalanie się nad sobą z mojej strony,ale to chyba normalne ,że próbuje się
        rozmawiać na takie tematy z matką.Wiecie jak to boli i uwiera.
        • lola211 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:39
          Wiesz co- ja tez nie mam super ukladów z rodzina.Z matka z czasem sie
          poukladalo, ale do dzis trzymam dystans- nie ma mowy zebym jej sie zwierzala
          czy powiedziala "mamo, kocham Cie".Przez gardlo mi nie przejdzie, zreszta w
          ogole malo wylewna jestem.Ona jest zupelnie inna niz Twoja, ale tez mam zal o
          wiele spraw.Moj ojciec natomiast wcale nie pamieta, ze ma 3 dzieci i dwoje
          wnuczat- jestesmy sobie praktycznie obcy.Ja sie przyzwyczailam,
          zaimpregnowalam, natomiast widze, ze cala sytuacje bardzo przezywa moj
          brat.Facet po 30 -tce, ma wlasna rodzine , a ciagle rozpamietuje, zali sie na
          ojca.Po co? Trzeba pewne rzeczy zaakceptowac, skupic sie na wlasnym dziecku,
          mezu, zonie, a reszte, cóz, olac.Tego sie nie zmieni.
          Nie szukaj wsparcia w matce, bo go nie otrzymasz.Im szybciej zrozumiesz, tym
          lepiej dla Ciebie.Bardzo wiele osób ma pokrecone relacje z rodzicami, takie
          rodziny jak w telenowelach zdarzaja sie tylko czasami.
        • michalina7 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:52
          Jesteś bardzo wartościową kobietą, silną, kochającą - tak na siebie spójrz. Twój
          zwiazek z matką jest toksyczny więc jej po prostu unikaj. Traktuj matkę, jak
          nieproszonego gościa. Gdy przyjdzie to przeproś, ale własnie wychodzisz. Gdy
          wyśle smsa, nie odpowiadaj, gdy zadzwoni, nie odbieraj albo przewrij jej wywody
          w połowie mówiąc, ze dziecko płacze i nie masz teraz czasu na rozmowy. Bądż
          grzeczna bo to przecież Twoja matka i szacunek się należy, ale stanowcza. Skoro
          przez tyle lat nie udało się Wam naprawić wzajemnych stosunków to teraz też tego
          nie zrobisz. Może matka sama kiedyś zrozumie, że miała więcej niż jedną córkę.
          Ty żyj swoim życiem, swoimi problemami. Nie zadręczaj się jej. Moze relacje
          Twojej matki z jej matka były niepoprawne i to odbija się na Waszym związku. Ty
          na to wpływu nie masz. Jeżeli starałaś się podjąć rozmowę, wytłumaczyć, naprawić
          wzajemnie stosunki i na nic się nie zdało, czuj się usprawiedliwiona i zwolniona
          z prób dalszej konfrontacji. Kochaj swoje dziecko, swojego męża i nie pozwól
          żeby ktoś dalej mieszał w Twoim życiu. Powodzenia
    • aszlan Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:40
      Wiesz mariaann nie musisz jej rozumieć, nie musisz jej kochać ani
      usprawiedliwiać. I tu na forum i w realu spotkasz wielu ludzi pokaleczonych
      przez toksycznych rodziców, jedyna rada to przestać zabiegać o ich akceptację,
      ograniczyć albo odciąć kontakty szczególnie emocjonalne. Swoja matkę traktuj jak
      znajomą z którą wymieniasz pobieżne informacje, nigdy się jej nie zwierzaj ani
      nie proś o pomoc, bo i tak jej nie dostaniesz, a dodatkowo dasz okazję do
      kolejnego zranienia Ciebie.
      Zajrzyj tutaj
      www.psychologia.apl.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=52&Itemid=47
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 11:53
        Ja to wszystko wiem i tak właśnie ją traktuję, zdawkowo opowadam o sobie i
        swoich sprawach,ale nawet wtedy tak jak napisalam ona demonstarcyjnie zacina
        się,wyraźnie pokazuje ,ze nie chce tego słuchać...Ona za to wciąż utyskuje,
        opowiada o sobie, i cieżkim życiu mojej siostry...
        ale w takich momentach jak teraz gdy moje dziecko jest chore,ja zestresowana i
        obciążona tą sytaucją, mąż daleko to wyjatkowo trudno być silną,radzić sobie
        dzielnie samemu i jeszcze z uśmiechem i wewnętrznym spokojem stawaić czoła
        chorym zachowaniom mojej matki...

        O swoim małżeństwie od początku nic nie opowiadam ,nigdy nie żalę się na męża,
        nigdy nic złego na niego nie mówię,nie pozwalam też źle mówić o nim w mojej
        obecności bo od początku mam świadomość tego,że matka wykorzystalaby to nie raz
        przeciwko mnie,tak samo jakiś czas temu przestałam cokolwiek opowiadać jej o
        sytaucji z moimi teściami,bo zawsze, w najgorszym dla mnie momencie, potrafiła
        boleśnie mnie tym ukłuć, zawsze wykorzystywała to co wie ode mnie przeciwko mnie.
        • aszlan Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 12:12
          wiesz?, a jednak próbujesz jej o sobie opowiadać, próbujesz zainteresowac ją
          Twoimi problemami, po co? Czy wbrew wszystkiemu, nie masz jednak nadziei że tym
          razem Cię wysłucha? Wybacz mocne słowa, ale żebrzesz o jej miłość (matczyną,
          babciną), a matka nie dość że ma Was gdzieś, to jeszcze wykorzystuje Twoją
          słabość; wszak wcześniej napisałas, że nie przyjmuje Twoich argumentów, jako
          matka i babka nie ma sobie nic do zarzucenia, a Ciebie uważa za egoistkę i
          dziwaczkę.
          • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 12:29
            > wiesz?, a jednak próbujesz jej o sobie opowiadać, próbujesz zainteresowac ją
            > Twoimi problemami, po co? Czy wbrew wszystkiemu, nie masz jednak nadziei że ty
            > m
            > razem Cię wysłucha?
            *******
            To nie tak,być może tak wygląda to z Twojego punktu widzenia. Robię to po to
            ,żeby zasygnalizować jej ,ze też jestem , istnieję(i moje dziecko) i też mam
            problemy...próbuję nią wstrząsnąć,być może robię to nieudolnie.
            Uważasz ,ze lepiej byłoby gdyby moje rozmowy z matką polegały tylko na
            wysłuchowaniu jej żalów, utyskiwań nad nią samą i moją siostrą?

            Naprawdę nie liczę już na to ,że cokowlwiek zmieni ją w kochającą mnie i
            zainteresowaną , wspierającą matkę,ale widocznie nie dojrzałam jeszcze do
            tego,żeby w momentach kryzysowych nie czuć tego specyficznego żalu i braku.Na
            codzień świetnie sobie radzę,nie użalam się nad sobą ,że matka mnie nie kocha i
            bynajmniej nie wychowuję syna w poczuciu straty,bo jest mniej kochanym
            wnuczkiem.Staram się za to unikać błędów mojej matki i być kochającą , czułą
            matką dla swojego dziecka.

            Przestałam już jakiś czas temu dzwonić tylko po żeby pogadać,bo gdy dzwoniłam i
            tak musiałam wysłuchiwać jej monologów, jeżdżę raz w miesiącu, w końcu ona do
            mnie też nie przyjeżdża.Także kontakt został mocno rozluźniony.
            • aszlan Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 12:46
              >Naprawdę nie liczę już na to ,że cokowlwiek zmieni ją w kochającą mnie i
              > zainteresowaną , wspierającą matkę
              a chwilę wcześniej
              > robię to po, żeby > ,żeby zasygnalizować jej ,ze też jestem , istnieję(i moje
              > dziecko)

              IMO, jesteś na dobrej drodze, ale czasami zawracasz, żeby przekonać się, że nie
              było warto
              • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 14:17
                aszlan napisała:

                > >Naprawdę nie liczę już na to ,że cokowlwiek zmieni ją w kochającą mnie i
                > > zainteresowaną , wspierającą matkę
                > a chwilę wcześniej
                > > robię to po, żeby > ,żeby zasygnalizować jej ,ze też jestem , istniej
                > ę(i moje
                > > dziecko)
                >
                > IMO, jesteś na dobrej drodze, ale czasami zawracasz, żeby przekonać się, że nie
                > było warto
                >

                chyba jest coś w tym co napisłaś...
            • malila Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 14:21
              marianna73 napisała:
              > To nie tak,być może tak wygląda to z Twojego punktu widzenia. Robię to po to
              > ,żeby zasygnalizować jej ,ze też jestem , istnieję(i moje dziecko) i też mam
              > problemy...próbuję nią wstrząsnąć,być może robię to nieudolnie.
              > Uważasz ,ze lepiej byłoby gdyby moje rozmowy z matką polegały tylko na
              > wysłuchowaniu jej żalów, utyskiwań nad nią samą i moją siostrą?

              Wydaje mi się, że w ogóle nie powinnaś wysłuchiwać jej żalów. Jeśli ona zaczyna
              się żalić, Ty kończ rozmwę. Jeśli mówi, że ma córkę egoistkę, to niech ją ma. Z
              tego, co piszesz wynika, ze Twoja matka jest osobą, która im więcej dostaje,
              tym większe ma pretensje. A im mniej dostaje, tym większy ma szacunek. Tak ja
              tę kobietę widzę. Ona jest typowym "biorcą", Ty jesteś typowym "dawcą". Bardzo
              duże znaczenie ma dla Ciebie to, czego chcą od Ciebie inni. Przeszkadza Ci to,
              jak sądzę, w spełnianiu własnych potrzeb. Żeby nauczyć się chronić siebie przed
              nadmiernym wykorzystywaniem warto w krytycznych chwilach pomyśleć o sobie, jak
              o własnym dziecku. O obowiązku obrony, jaki się ma wobec siebie samego -
              przecież jeśli Ty się sama nie ochronisz, to nikt inny tego nie zrobismile
              Więc do roboty: następnym razem wyobraź sobie, że to nie Ciebie matka dręczy,
              tylko Twoje dziecko. Co byś zrobiła?
              • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 14:16
                Z
                >
                > tego, co piszesz wynika, ze Twoja matka jest osobą, która im więcej dostaje,
                > tym większe ma pretensje. A im mniej dostaje, tym większy ma szacunek. Tak ja
                > tę kobietę widzę
                +++++++++++++++
                Dokładnie, też zauważyłam jakiś czas temu ,że taka właśnie jestsmilezupełnie
                nielogiczne ,ale jednak prawdziwe...

                Bardzo
                > duże znaczenie ma dla Ciebie to, czego chcą od Ciebie inni. Przeszkadza Ci to,
                > jak sądzę, w spełnianiu własnych potrzeb.
                +++++++++++++++++
                Rzeczywiście mam z tym problem, irytuje mnie to we mnie,widocznie bardzo silnie
                jest zakorzenione.Nie raz już obiecywałam sobie,że następnym razem będę tak samo
                zimna, nieczuła,obojętna,że naucze się ignorować osoby ,które bezzasadnie mnie
                ignorują,ranią i nie zasługują na moją uwagę,ale przyznaję ,że finalnie działam
                spontanicznie i górę bierze we mnie tak chęć pomocy , wspierania.Ciągle chyba
                gdzieś głęboko w środku wierzę w to ,że za okazane dobro ludzie odpłacą mi tym
                samym,że dobro rodzi dobro.

                warto w krytycznych chwilach pomyśleć o sobie, jak
                > o własnym dziecku. O obowiązku obrony, jaki się ma wobec siebie samego -
                > przecież jeśli Ty się sama nie ochronisz, to nikt inny tego nie zrobismile
                > Więc do roboty: następnym razem wyobraź sobie, że to nie Ciebie matka dręczy,
                > tylko Twoje dziecko. Co byś zrobiła?
                +++++++++
                smile)))))

                dziękuję za cenne rady,pozdrawiam
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 14:58
        Mam książkę "Toksyczni rodzice" S. Forward, ale boję się przeczytaj ją...boję
        się ,że przypomni mi, odkryje te wszystkie demony, urazy, które głęboko w sobie
        schowałam i nie chcę o nich pamiętać,wywlekać ,rozpamiętywać, przerabiać ich
        jeszcze raz.
        Potrzebuję chyba jeszcze czasu i większego dystansu, żeby zabrać się za tą
        lekturę, boję się ,że na obecnym etapie zamiast pomóc mi przytłoczyłaby mnie
        jeszcze bardziej.
        • malila "Toksyczni rodzice" 23.03.06, 15:18
          No ja akurat nie jestem fanką tej książki. Moim zdaniem sprawia, że człowiek
          czuje się jeszcze bardziej skrzywdzony i ma jeszcze większe pretensje do
          rodziców. Wymaga od rodziców boskiej doskonałości. A jak wiemy takie rzeczy to
          tylko w telefonii cyfrowej.
          • marianna73 Re: "Toksyczni rodzice" 24.03.06, 14:23
            malila napisała:

            > No ja akurat nie jestem fanką tej książki. Moim zdaniem sprawia, że człowiek
            > czuje się jeszcze bardziej skrzywdzony i ma jeszcze większe pretensje do
            > rodziców.

            tego właśnie się obawiam,nie chodzi mi o użalanie się nad sobą,o generowanie
            poczucia krzywdy,rozgrzebywanie przeszłości, marzę w końcu o spokoju i
            całkowitej niezmąconej pewności ,że robię dobrze walcząc i dbając o siebie, o
            swoją rodzinę,że mam do tego prawo...prawo ,ktore moja matka zawsze mi
            odbierała, zawsze inni mieli być dla mnie ważniejsi,ja nie miałam i nie mam praw...
          • balona1 Re: "Toksyczni rodzice" 26.03.06, 14:24
            Współczuję, bo jestem w bardzo podobnej sytuacji i wciąż mnie to bardzo boli, nie radzę sobie z tym. Najtrudniej mi, kiedy mnie w końcu odwiedzą pro forma, bo nie robią tego z potrzeby, nie dzwonią, bo nie chcą, nie interesują się moim życiem, bo ich nie obchodzę. Cierpię, bo tracą na tym moje dzieci. Po każdej ich wizycie, a jest ich może 5 w roku(to dużo!!!) ryczę i się denerwuję. Mąż mi tłumaczy, że nie warto się przejmować, ale ja nie umiem. Chciałabym, aby to po mnie spłynęło, nie potrafię. Ważniejsi dla nich są moi bracia..., bo są lepiej sytuowani materialnie. Kiedyś ojciec będąc u mnie powiedział:"...w blokach kto mieszka? Tylko k...wy i złodzieje." Jakakolwiek próba normalnej rozmowy odbierana jest przez nich jako moje pyskowanie. Doszło do tego, że nie mam o czym z nimi rozmawiać. Oni pytają, ja odp. Ale nigdy ich pytania nie dotyczą mnie i mojego życia. Pytają czy widziałam np. jaki samochód ma teraz brat, a jaki dom itp. Gdybym cokolwiek wspomniała,że zachowują sie nie tak, to w ogóle nie rozumieją o co mi chodzi i twierdzą, że jestem kłótliwa. Dopasowują poglądy do własnej wygody, są głupio uparci. Na koniec (bo mogłabym pisać i pisać...) podam przykład z dzieciństwa. Rodzice twierdzili, że jestem pyskata i ciągle mi powtarzali, że ja na pewno się rozwiodę, jak będę duża. Ciekawe w tym wszystkim jest to, że byłam wtedy tak mała, że nie wiedziałam co to takiego małżeństwo, a tym bardziej rozwód. Uzmysłowiłam to sobie dopiero znacznie później. Dziś wiem, że wcale nie jestem pyskata, ale lubię dyskutować i w przeciwieństwie do nich szanuję cudze poglądy. Są nawet tacy, którzy mnie lubią, a będąc dzieckim myślałam, że tak nigdy nie będzie. Miałam też spore problemy z rówieśnikami w szkole, nie umiałam nawiązać normalnych relacji. Nie jesteś zatem sama, trzymaj się i napisz czasem do mnie jak zechcesz...
            • marianna73 Re: "Toksyczni rodzice" 27.03.06, 19:33
              Po każdej ich
              > wizycie, a jest ich może 5 w roku(to dużo!!!) ryczę i się denerwuję

              No to ja cię przebiję,bo u mnie są w porywach 3 razy w roku,a mieszkamy w małej
              odległości(pół godziny autobusem),dlatego ja też przestałam tam często jeździć,
              czuję się usprawiedliwiona,mimo tego ,że matka ma mi to za złe,jej zdaniem ja
              izoliuję się od rodziny(kolejne moje dziwactwo),nie widzi ,że to ona skutecznie
              odpycha mnie.

              Mąż mi tł
              > umaczy, że nie warto się przejmować, ale ja nie umiem.Chciałabym, aby to po mn
              > ie spłynęło, nie potrafię

              Mój mąż też w ten sposób mnie przekonuje, zresztą ja sama wiem o tym ,że nie
              warto przejmować się ,że nie zasługuja na to.

              balona1 pozdrawiam Cię towarzyszko niedolismile
    • ula_max Zadałaś dobre pytanie: 23.03.06, 13:03
      "Jak pozbyć się tego żalu do matki?" Otóż nie pozbędziesz się go, będziesz z
      nim żyć i roztrzasać jeszcze wiele razy, wiele razy będziesz się wracać do
      punktu wyjścia, zeby sie znów oparzyć. Tak to jest. Myślę ze muszisz sie z tym
      nauczyć życ. Znaleść swój sposób. Tak aby jak najmniej Cię ta sytuacja raniła.
      Myślę że jesteś na dobrej drodze. Ale tak już po prostu będzie. Kochasz swoja
      matkę i będziesz ją kochać, bez względu na wszystko. Dlatego Cię to tak
      boli ... właśnie przez to kochanie. Trzymaj się.
      • ja_joanna1 Re: Zadałaś dobre pytanie: 23.03.06, 13:22
        "Jej zdaniem to ,że nie łajdaczyła się , ze miałam co jeść powinno mi wystraczyć
        i wszelkie inne pretensje są wymysłem mojego chorego egoizmu etc."

        jakie typowe dla matek tego rodzaju!ja też się nasłuchałam tego typu
        bzdur,że "przecież mogłam trafić do domu dziecka lub codziennie widzieć
        zapijaczoną matkę".i wiesz co-czasem żałuję,ze do tego domu dziecka nie
        trafiłam.moze byłabym emocjonalnie zdrowsza.a wszystkie moralistki, co by się
        tu chciały na mnie oburzyć proszę o nieodzywanie się.spróbujcie najpierw same
        wychowywać się w domu pełnym chłodu i emocjonalnych nadużyć.
    • sutra Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 14:20
      marianna73 napisała:

      > Jak pozbyć się tego żalu do matki?

      Iść na psychoterapię. Mówię poważnie. Żalu za przeszłość się pewnie nie
      pozbędziesz do końca, ale przestaniesz od niej czegokolwiek oczekiwać. Ona ci
      nic już nigdy nie da, na nic od niej nie możesz liczyć, i kiedy sobie to
      uświadomisz, bedziesz dużo zdrowsza.
      • annaalex Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 17:46
        Jak bedziesz miala kiedys ochote, napisz do niej list, wyrzuc wszystko co ci
        przeszkadza, w ten sposob nikt ci nie bedzie przerywal, krzyczal, udowadnial ze
        jest inaczej, albo ze to wszystko twoja wina. Po prostu usiadz i wszystko
        napisz w liscie, bez krzyku, placzu, czy histeri ze strony twojej matki. W ten
        sposob wyrzucisz wszystko z siebie, ona moze go czytac pare razy, pomyslec nad
        niektorymi sprawami, moze nawet po cichu przyznac ci racje, chociaz ci tego
        nigdy nie powie. A po tym liscie DAJ SOBIE SPOKOJ! Nikt i nic jej nie zmieni,
        wiec nie drecz siebie, bo na nia to nie dziala, a ty jestes pelna zlosci i zalu.
        • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:35
          Obawiam się ,że w przypadku mojej matki taki list nie jest dobrym
          pomysłem.Potraktowałaby to prawdopodobnie jak coś na kształt chorego wybryku,
          histerii z mojej strony,choć jestem osobą bardzo opanowaną i powściągliwą.Przed
          takimi osobami nie warto się otwierać a tym bardziej dając tego dowód na piśmie,
          wiem ,że wykorzystywałaby to z premedytacją przeciwko mnie,na pewno nie
          uszanowałaby w minimalnym stopniu moich odczuć, emocji, uczuć.
    • volta2 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 18:52
      A czy nie mogłabyś jej po prostu tego wszystkiego, co tu napisałaś powiedzieć
      jej prosto w oczy? I absolutnie nie pozwalaj jej na użalanie się nad sobą(czyli
      matką i siostrą). Mamo, to mnie nie interesuje, jeśli będę chciała wiedzieć o
      problemach siostry i jej dziecka to do niej zadzwonię, mnie w to nie mieszaj,
      nie chcę o tym rozmawiać/słyszeć! Nie nie i jeszcze raz nie. Spróbuj matkę
      odizolować na jakiś czas, zobacz, czy przyniesie ci to ulgę.

      ja też mam pokręcone relacje z rodzicami, ale ja mam łatwiej, jestem
      jedynaczką, moje dzieci to ich jedyne wnuki, a i tak mam do nich sporo
      pretensji, że ich nie zauważają. ale ja to krzykliwa jestem i im to wprost
      powiedziałam: nie mówcie mi, że kochacie wnuki, jak się nie bylo z nimi na
      spacerze ani razu w ich trzyletnim życiu, to nie ma mowy o miłości i coś w tę
      deseń. i chyba pomogło, teraz jest lepiej.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:29
        Niestety były już próby izolacji(ok. pół roku),od roku generalnie,albo i dłużej
        kontakt jest rozluźniony jeżdżę do niej +- raz w miesiącu...nie lubię tych
        wizyt, obciążają mnie psychicznie,czuję się jak między obcymi,
        wrogimi,nieżyczliwymi osobami,nie raz byłam atakowana.Wracam podminowana i
        obciążona biadoleniem mojej matki.
        Poza tym irytuje mnie,że moja matka zupełnie nie dba o więź i dobre stosunki ze
        mną i moim dzieckiem ,wymaga tylko nie dając nic z siebie.Ma pretensje ,że nie
        przyjeżdżam częściej(robi mi z tego zarzuty chcąc wywołać poczucie winy i
        udowodnić ,ze jestem złą córką), jej zdaniem moim obowiazkiem jest jeździć do
        niej, mam wrażenie,że chodzi jej o to,że powinnam nieustannie pomimo razów
        zabiegać o jej względy, zainetresowanie,aprobatę etc.

        > powiedziałam: nie mówcie mi, że kochacie wnuki, jak się nie bylo z nimi na
        > spacerze ani razu w ich trzyletnim życiu, to nie ma mowy o miłości i coś w tę
        > deseń. i chyba pomogło, teraz jest lepiej.
        ++++++++++
        Moje dziecko ma 4 lata, nigdy jeszcze nie był u babci na weekend na przykład,
        nigdy nie zaproponowała czegoś takiego.Wiem, nie musi, ale o czymś to jednak
        świadczy.

        >I absolutnie nie pozwalaj jej na użalanie się nad sobą(czyli
        >
        > matką i siostrą). Mamo, to mnie nie interesuje, jeśli będę chciała wiedzieć o
        > problemach siostry i jej dziecka to do niej zadzwonię, mnie w to nie mieszaj,
        > nie chcę o tym rozmawiać/słyszeć!
        +++++++++
        Po tym jak matka przysłała mi w środę tego smsa w którym pisała o badaniu
        siostrzenicy ,a nie zajaknęła się wcale nt. mojego chorego dziecka odpisałam jej
        ,że wprawdzie życzę siostrzenicy zdrowia z całego serca,ale moje życie nie
        zaczyna się i nie kończy na niej,że sama mam chore dziecko i to jest dla mnie
        teraz najważniejsze,a ona swoją ignorancją skutecznie i demonstracyjnie
        udowadnia ,że ma tylko wnuczkę i tylko to się dla niej liczy. A my jak sama
        powiedziała musimy sobie radzić sami....efekt brak odzewu do dzisiaj, także dla
        mnie sprawa jest całkowicie oczywista.Potwierdziła(zresztą nie pierwszy raz),że
        nie mylę się w ocenie jej stanowiska.
        Zastanawiam się tylko co robić dalej...
    • kawka74 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 19:34
      Nie rozum. Szkoda czasu, masz komu go poświęcać.
      I powtarzaj sobie treść swojej własnej sygnaturki jakieś tysiąc razy dziennie.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:37
        > I powtarzaj sobie treść swojej własnej sygnaturki jakieś tysiąc razy dziennie.


        smile)))tak to dobra rada,specjalnie ją mam ,żeby sobie o tym przypominać...
    • kaska1968 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 20:26
      nie pozbedziesz sie zalu.moja mama dla moich dzieci byla babcia kupujaca
      prezenty,nie moge powiedziec,ze ich nie kochala,ale nie pomagala mi w
      niczym.mnie mysle,ze nie cierpiala.czemu?nie wiem i nigdy sie juz nie
      dowiem.nie zyje.a ja mam zal do dzis.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:46
        moja mama dla moich dzieci byla babcia kupujaca
        > prezenty,
        +++++++++
        Moja też uważa,że jak da dziecku na odczepnego jakiś prezent na urodziny i
        gwiazdkę to czyni to ją automatycznie dobrą babcią.
        Wiesz ja nawet nie wymagam pomocy,jestem bardzo samodzielna,musiałam się tego
        nauczyć(zresztą zawsze byłam taka w jakimś stopniu) ale minimum szczerego
        zainteresowania dzieckiem, poświęcenia czasu,okazania dziecku ,że ono jest ważne
        jak przyjeżdżamy,a nie np. ganianie ze szmatą .

        >mnie mysle,ze nie cierpiala.czemu?
        +++++++++++
        Nie raz zastanawiałam się czy moja matka mnie kocha,bez zbędnej egzaltacji mogę
        napisać ,ze chyba nie, przynajmniej nigdy mi tego nie okazała, nigdy tego tak
        naprawdę nie poczułam.Myślę,że nawet mnie nie lubi.
    • niania40 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 23.03.06, 21:02
      Ja pozbylam sie dopiero w wieku 41 lat i to po 2 latach chodzenia na terapie dla
      DDA i DDD(dorosle dzieci alkoholikow, dorosle dzieci dysfunkcyjne maja wspolne
      cechy utrudniajace im zycie).
      Przez przeszlo 15 lat probowalam sama. Czytalam mase psychologicznych ksiazek z
      wydawnictwa j.Santorskiego, robilam cwiczenia tam zadane i ...niewiele
      osiagnelam oprocz wiedzy na rozne tematy.
      Poradzilam sobie dopiero w grupie ludzi w roznym wieku, ktorzy mieli podobny
      problem z rodzina i z soba.
      Naprawde wiem co mozesz czuc i wiem jak Ci ciezko, tez bylam najstarsza.
      Serdecznie pozdrawiam i zycze zdrowia i sily i Twojemu dziecku i Tobie.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:49
        podziwiam, ja nie potafiłabym otworzyć się przed grupą ludzi...
    • agastrusia Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 24.03.06, 15:26
      Może twoja mama też była tak traktowana przez swoją matke, może też zaliczyła
      wpadke i dlatego traktuje cię jak Kopciuszka. A może już poprostu taka jest
      wredna. Psychoterapia to chyba jest dobry pomysł.
      Wiosna, cieplejszy wieje wiatr. Wiosna wink
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 25.03.06, 22:52
        Moja matka też była najstarsza z rodzeństwa,nie jestem dzieckiem z wpadki.
        Matka mojej matki rzeczywiście jest oschłą osobą(nie czuję z nią szczególnej
        bliskości mimo tego,że to moja babcia),ma problemy depresyjne,ale moja matka ma
        charakter swojego ojca.
    • mycha231 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 20:14
      Ja też wiem jak to boli.Chodzi mi tu nie o moją mame-bo ona jest wspaniała,ale o
      babcię mojej córki.Ona uznaje tylko synka swojej córki,którego notabene teraz
      wychowuje bo moja bratowa odeszła od męża do kochanka a dziecko zostawiła mamie
      i czasem go odwiedza.Już jak byłam w ciąży tesciowa powiedziała mi ,że nie wie
      czy moje dziecko będzie potrafiła kochać tak jak Kacpra,a jezeli urodzi się
      dziewczynka to bedzie zawiedziona.Urodziła sie Agatka,dla niej niestety.Ma na
      nią kompletny olew raz na 2-3 mies.przyjedzie i tak na chwilke bo ma jakąś
      sprawę.Ja tez tam nie jeżdże bo po co?Jak ona nie kocha własnej wnuczki to mam
      ją gdzieś..Ale to boli...wiem.współczujęci.Jestes bardzo silna i dielna.
    • haganna Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 21:54
      A dlaczego chcesz się pozbywać żalu do matki? Jest od w pełni uzasadniony, nie
      usprawiedliwisz go niczym.
      Musisz pamiętać, że ona jest jaka jest i że pomimo tego nie wolno Ci pozwolić
      jej siebie zranić. Nie daj się!
      Myślę, że cały czas masz nadzieję, że matka się zmieni. Otóż nie. Moim zdaniem
      powinnaś - dla dobra swojej rodziny - ograniczyć kontakty z nią do minimum.
      Jasne, że w naszej kulturze mocno zakorzeniony jest stereotyp matki-polki-
      całkowicie poświęconej dzieciom, ale to niestety tylko mit i życie pokazuje, że
      często jest inaczej. Jeśli to sobie uzmysłowisz, jeżeli przekonasz się, że nie
      ty jedna masz taką "chorą" matkę, wtedy być może łatwiej będzie Ci przejść z
      tym do porządku dziennego.
      Wiem, że bardzo chciałabyś, żeby dziecko miało kochającą, oddaną babcię. Twoja
      matka nie staje na wysokości zadania. Może więc sama poszukaj jakiejś
      przemiłej "babci" dla swojego dziecka (teściowej, sąsiadki, starej ciotki). Nie
      skupiaj się na matce, odpuść sobie!
      Nie zabiegaj o jej uwagę. Kiedy mówi o swoich problemach, przerwij jej tak, jak
      ona przerywa Tobie. Traktuj ją tak samo, jak ona Ciebie. I nie przejmuj się, że
      to brak szacunku - nie szanuje się ludzi, którzy nas nie szanują. Nie bój się,
      że ją zranisz. Oczekuj przeprosin za jej niestosowne zachowanie - masz do nich
      pełne prawo. Nie bądź małą dziewczynką.
      Na jej SMSa opisującego co u niej (chore dziecko siostry) odpisałabym co u mnie
      (chore moje dziecko). I zapomniałabym o sprawie. Gdyby matka lekceważąco
      wyraziła się o moich problemach z chorym dzieckiem, to bym się otwarcie
      obraziła i zażądała przeprosin. Nie zabiegaj o nią!
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 28.03.06, 11:44
        haganna napisała:

        Oczekuj przeprosin za jej niestosowne zachowanie - masz do nich
        > pełne prawo. Nie bądź małą dziewczynką.
        > Na jej SMSa opisującego co u niej (chore dziecko siostry) odpisałabym co u mnie
        > (chore moje dziecko). I zapomniałabym o sprawie.

        +++++++++++
        Napisałam już w innym poście co odpisałam matce, taże teraz tylko zacytuję


        Po tym jak matka przysłała mi w środę tego smsa w którym pisała o badaniu
        siostrzenicy ,a nie zajaknęła się wcale nt. mojego chorego dziecka odpisałam jej
        ,że wprawdzie życzę siostrzenicy zdrowia z całego serca,ale moje życie nie
        zaczyna się i nie kończy na niej,że sama mam chore dziecko i to jest dla mnie
        teraz najważniejsze,a ona swoją ignorancją skutecznie i demonstracyjnie
        udowadnia ,że ma tylko wnuczkę i tylko to się dla niej liczy. A my(ja i moja
        rodzina) jak sama powiedziała musimy sobie radzić sami....efekt brak odzewu do
        dzisiaj, także dla mnie sprawa jest całkowicie oczywista.Potwierdziła(zresztą
        nie pierwszy raz),że nie mylę się w ocenie jej stanowiska.
        Zastanawiam się tylko co robić dalej...

        Gdyby matka lekceważąco
        > wyraziła się o moich problemach z chorym dzieckiem, to bym się otwarcie
        > obraziła i zażądała przeprosin. Nie zabiegaj o nią!

        +++++++++

        Moja matka NIGDY nie przeprasza, ja nauczyłam się tego dopiero od męża.
        Nie zabiegam o nią, nie kontaktuję się i nie zamierzam, tylko myslę ,ze dla niej
        to niewiele znaczy.
        • haganna Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 29.03.06, 09:25
          Chodziło mi raczej o to, żebyś nie komentowała jej zachowania i stanu zdrowia
          drugiego wnuka, tylko napisała SMSa o swojej sytuacji. I tyle.
          Owszem, niewiele znaczy dla niej czy kontaktujesz się z nią, czy nie. I musisz
          to zaakceptować! Nie zmienisz tego, więc to przyjmij do wiadomości.
          Nie angażuj się w jej życie i jej problemy. Mów jej o swojej sytuacji (jeśli
          odpowie, że jesteś histeryczką, czy "co to za problemy", to powiedz, że dla
          Ciebie są one poważne i nie życzysz sobie takich uwag).
          Jeśli Ciebie obraża, to powiedz jej, że to, co powiedziała jest obraźliwe i że
          powinna Ciebie przeprosić. Jesteś dorosła, czy nie? Tupnij nogą, do jasnej
          anielki!
        • haganna Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 29.03.06, 09:29
          Co robić dalej? Nic.
          A co chciałaś jeszcze robić? Zapomnij o matce. Pomyślisz o tym na Wielkanoc...
    • giuliana Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 27.03.06, 23:26
      a mnie najbardziej ciekawi pytanie skąd sie biorą takie matki?
    • mamamikolaja7 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 28.03.06, 10:43
      marianna73 napisała:

      >
      Bardzo ci współczuję, bo sama wiem po sobie, że gdy ma się problemy z matką, to
      wychodzą onbe szczególnie na światło dzienne gdy ma się własne dziecko. Wtedy to
      bardziej boli, bo człowiek kochając własne dziecko ponad wszystko na świecie,
      chce mu dać wszystko co najlepsze i nie wyobraża sobie, ze mogłabym jako matka
      skrzywdzić w jakikolwiek sposób swoją dziecinkę. Wtedy ma się jeszcze większy
      żal do własnej matki. Myślę że nie pozbędzies się żalu do własnej matki, tak jak
      ja nie mogę się pozbyć żalu do swojej, bo nawet jesli poszłabym na terapię żeby
      sobie z tym poradzić to ona i tak tego nie zrozumie i bedzie ranmić dalej tą
      nieświadomością co robi i jak bardzo krzywdzi. Myślę że powinnaś odciąć się od
      niej na tyle ile to jest możliwe, ona jest toksyczna dla ciebie i co gorsza dla
      twojego dziecka, a tego przynajmniej ja bym nie zniosła. pozdrawiam
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 28.03.06, 11:54
        mamamikolaja7 napisała:


        >
        > >
        > Bardzo ci współczuję, bo sama wiem po sobie, że gdy ma się problemy z matką, to
        > wychodzą onbe szczególnie na światło dzienne gdy ma się własne dziecko. Wtedy t
        > o
        > bardziej boli, bo człowiek kochając własne dziecko ponad wszystko na świecie,
        > chce mu dać wszystko co najlepsze i nie wyobraża sobie, ze mogłabym jako matka
        > skrzywdzić w jakikolwiek sposób swoją dziecinkę. Wtedy ma się jeszcze większy
        > żal do własnej matki.


        Tak to prawda,kiedyś miałam nadzieję ,że nasze kontakty poprawią się gdy sama
        zostanę matką,że zbliżymy się do siebie.Niestety drastycznie pogorszają się one
        konsekwentnie od tego momentu.

        Niezmiennie zadziwia mnie też jak będąc matką można tak odmiennie traktować
        swoje dzieci, a tym bardziej wnuki(jej zdaniem to tylko mój wymysł,
        zazdrość).Staram się ,ale nie potrafię pogodzić się z tym ,że swoją absurdalną
        niechęć do mnie przenosi na moje dziecko,choć sama tego nie widzi i nie chce
        zobaczyć.

        Współczuję Ci również skoro znasz z autopsji uczucie odrzucenia przez
        matkę...musimy być silne i starać się być innymi matkami dla naszych dzieci.

        Pozdrawiam ciepłosmile
    • adsa_21 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 28.03.06, 11:55
      niech spada taka mamuska.

      zajmij sie soba, dzieckiem, mezem..nie zwracaj na nia uwagi.
      niestety rodzicow sie nie wybiera.
      Pozostaje nadzieja ze kiedys "otrzezwieje"..ale pewnie wtedy bedzie za pozno.
      • orgovana Re: Witja w niedoli 28.03.06, 15:47
        Ja po latach tyrania i ponizania zdecydowalam sie zerwac kontakty z matka,
        odciac sie, wyszlam za maz, wyjechalam za granice, 6 miesiecy temu urodzilam
        coreczke.. niestety matka sie dowiedziala ze ma wnuczke i po 3,5 roku braku
        zainteresowania czy wogole zyje zdobyla adres i zaczela o dziwo posylac bardzo
        drogie prezenty , sama slodycz..zryw byl krotkotrwaly jednak gdyz probowala
        wpier*** w moje malzenstwo , ja stanowczo odmowilam "wspolpracy" efekt no
        coz ..brak zainteresowania wnusia.. szkoda tylko ze caly zal, niesmak, gniew
        wrocil. Zaluje ze odnowilam kontakty bo tyran zostanie tyranem i nic tego nie
        zmieni .Pozdrawiam Serdecznie
      • orgovana Re: Witaj w niedoli 28.03.06, 15:47
        Ja po latach tyrania i ponizania zdecydowalam sie zerwac kontakty z matka,
        odciac sie, wyszlam za maz, wyjechalam za granice, 6 miesiecy temu urodzilam
        coreczke.. niestety matka sie dowiedziala ze ma wnuczke i po 3,5 roku braku
        zainteresowania czy wogole zyje zdobyla adres i zaczela o dziwo posylac bardzo
        drogie prezenty , sama slodycz..zryw byl krotkotrwaly jednak gdyz probowala
        wpier*** w moje malzenstwo , ja stanowczo odmowilam "wspolpracy" efekt no
        coz ..brak zainteresowania wnusia.. szkoda tylko ze caly zal, niesmak, gniew
        wrocil. Zaluje ze odnowilam kontakty bo tyran zostanie tyranem i nic tego nie
        zmieni .Pozdrawiam Serdecznie
      • orgovana Re: Witaj w niedoli 28.03.06, 15:54
        Ja po latach tyrania i ponizania odcielam sie definitywnie, wyszlam za
        maz,wyjechalam za granice, urodzilam coreczke, niestety szczescie i spokoj
        zostaly zmacone przez moja matka ktora dowiedziala sie ze ma wnusie a 3,5 roku
        nie interesowala sie czy wogole zyje. Zaczela przysylac drogie prezenty,
        cwierkala do telefonu , no sama slodycz. Chcialam dac jej szanse, no coz byl to
        blad gdyz podjela nieudana probe wpier*** w moje malzenstwo, stanowczym tonem
        powiedzialam ze nie zycze sobie krytyki.. od tego momentu babcia przestala sie
        interesowac wnusia..Wniosek jest jeden tyran pozostanie tyranem i nic
        absolutnie tego nie zmieni szkoda ze pozostaje zal, bol i gniew..
      • orgovana Re: Witaj w niedoli 28.03.06, 15:54
        Ja po latach tyrania i ponizania odcielam sie definitywnie, wyszlam za
        maz,wyjechalam za granice, urodzilam coreczke, niestety szczescie i spokoj
        zostaly zmacone przez moja matka ktora dowiedziala sie ze ma wnusie a 3,5 roku
        nie interesowala sie czy wogole zyje. Zaczela przysylac drogie prezenty,
        cwierkala do telefonu , no sama slodycz. Chcialam dac jej szanse, no coz byl to
        blad gdyz podjela nieudana probe wpier*** w moje malzenstwo, stanowczym tonem
        powiedzialam ze nie zycze sobie krytyki.. od tego momentu babcia przestala sie
        interesowac wnusia..Wniosek jest jeden tyran pozostanie tyranem i nic
        absolutnie tego nie zmieni szkoda ze pozostaje zal, bol i gniew..
    • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 31.03.06, 12:22
      dziewczyny, dziękuję wszystkim za wsparcie i cenne rady

      pozdrawiam serdecznie
    • bassiek Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 31.03.06, 13:40
      Marianno, bardzo mi przykro ze jesteś w takiej sytuacji, bo ani ja ani mój brat
      nigdy takiej nie zaznalismy. Mamy cudownych rodziców, którzy są dla nas zawsze
      oparciem a i ja staram się być im pomocna(z moim bratem jest trochę gorzej-
      leki egoizm z niego wyłazi), więc nie umiem nawet sobie takiej sytuacji
      wyobrazić. Mamy na siłę nie zmienisz, ale najpewniej przyjdzie czas, że ona
      sama do Ciebie przyjdzie. Piszesz że siostra mamy nie szanuje - mama kiedys to
      w koncu zauważy, najpewniej wtedy kiedy sama będzie potrzebowała pomocy.
      Rozluźnij kontakty - nie zrywaj ich zupełnie, co jakiś czas zadzwoń z uprzejmym
      pytaniem czy wszystko ok. Może to mamie da do myślenia.
    • tojaa33 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 03.04.06, 13:34
      IMO Twój żal jest całkowicie usprawiedliwiony, bardzo Ci współczuję, straszny
      jest taki chłód emocjonalny ze strony najbliższych, matki zwłaszcza.Ludzie są
      okrutni.
      Staraj się być lepszą matką dla swojego dziecka,jesteś dzielna ,wierzę ,że Ci
      się uda.
    • cyborgus Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 03.04.06, 18:15
      marianna, chyba tylko ograniczenie kontaktow do minimum. matki nie zmienisz,
      siostry nie zmienisz, masz wplyw tylko na to co ty robisz.jesli ograniczysz
      kontakty z matka, to wtedy tez twoj synek nie odczuje tego ze jest tym gorszym
      wnuczkiem, bo nie bedzie mial okazji do porownywania. po prostu babcia bedzie
      zajmowala bardzo malo miejsca w jego swiecie, a w tej sytuacji jest to chyba
      lepsza opcja.

      pozdrawiam cieplo.
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 05.04.06, 10:51
        jesli ograniczysz
        > kontakty z matka, to wtedy tez twoj synek nie odczuje tego ze jest tym gorszym
        > wnuczkiem, bo nie bedzie mial okazji do porownywania. po prostu babcia bedzie
        > zajmowala bardzo malo miejsca w jego swiecie, a w tej sytuacji jest to chyba
        > lepsza opcja.

        xxxxxxxx
        Myślę ze masz rację , tylko ,że teraz jest ciężko, bo mały mówi o babci,
        dopytuje o nią ,a ona nie odzywa się od tamtego czasu widocznie demonstruje
        dogłębne urażenie,bo według niej to przecież tylko ona została dotknięta ...mnie
        tylko dziwi jak można być tak prymitywnym i nieczułym.

        Najśmieszniejsze jest to ,że moja matka -hipokrytka uważa, że po tym wszystkim
        powinnam jak gdyby nigdy nic przyjechać z rodziną na zbliżające się swięta...bo
        święta to święta i TRZEBA spędzać rodzinnnie to jedno z jej zakłamanych złotych
        myśli.
        • ciutka Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 05.04.06, 14:03
          Marianna witaj w klubie!!! Ja mam podobną sytuację, tylko z tesciowa. Mama moja
          zmarla jak mialam 17-lat. Myślalam że teściowa mi zastapi po czesci mamę..Dobrze
          bylo jak nie bylo córeczki i niczego nie potzrebowalam. Obraz tesciowej mi sie
          zmienil jak urodzilam córeczkę.. Zero pomocy, myślalam że po porodzie chociaz
          jako kobieta nie pracujaca mi garnek zupy ugotuje a tu nic!!! i tak sie to zaczęlo..
          Zobaczylam jaką jest cholerna egoistką, bedąc z roczna Agatką w szpitalu, gdzie
          miala jeden przystanek, nie przyjechala a mi kręgosłup pekal od noszenia malej.
          Mój maz jest jedynakiem i wiem że byl wpadką, jego sprawy, problemy itd dla niej
          nie istnieją, jak dzwoni to pogadać u jakiego lekarza byla i jakie musi kupić
          lekarstwa i jakie to ona ma problemy a syn co tam... Przez trzy latka nie byla
          Agatka nigdy z nocowaniem u dziadków, nie wpominając o dzialce..Jak jestesmy
          razem na dzialce( jest wspolna ), to ona siedzi pije kawke, czyta gazety i nie
          poświeci nawet 5 minut wnusi. To bardzo bardzo mnie boli, tez nie bardzo moge
          sie z tym pogodzic, jak mozna tak postępować???? I wlasnie te relacje jej i
          mojej córki tak mnie bolą, bo Agatka jest bardzo fajną, otwarta na ludzi
          dziewczynką. I jak kazde dziecko, jak widzi babcię to się tak cieszy....a
          babcia tylko duzo mówi jak ją kocha. Ech na cóż takie zycie, jeszcze starośc
          przed nia i zobaczymy do kogo wtedy się uda ta egoistka????? Pozdrawiam Cię
          serdecznie i jak masz ochotę to napisz na priva do mnie franc28@wp.pl, pa!
    • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 21.04.06, 13:04
      Wczoraj szanowna babcia nawiedziła nas,pierwszy raz od tamtego
      czasu,zadzwoniła(też pierwszy raz) 2 dni temu i zapowiedziała się na godzinę
      17-18...przyjechała dopiero przed 20-tą(oczywiście nie pomyślała żeby zadzwonić
      i uprzedzić że będzie później,nigdy nie szanowała mojego czasu).
      Ledwo przekroczyła próg nie omieszkała wyraźnie zaznaczyć ,że jest bardzo
      zmęczona miała nie przyjechać ,ale poświęciła się i przyjechała ,bo wnuczek
      zapewne płakałby i czekał na nią-musiała się dowartościować i pokazać jaka jest
      ważna i zaznaczyc jaką wielką łaskę,wysiłek i poświęcenie nam uczyniła swoją wizytą.
      Odwaliła pańszczyznę przywożąc wnukowi słodycze z okazji świąt(spędziliśmy je
      oddzielnie,postanowiłam się nie naginać i nie grać hipokrytki),poczuła się
      spełnioną ,cudowaną babcią.
      Poza tym było baaaardzo nienaturalnie, zachowawczo,oczywiście dostała słowotoku
      na temat ukochanej wnuczki,o zdrowie mojego syna zapytała zdawkowo i tylko z
      ciekawości,a nie z troski.
      Acha,nie omieszkała jeszcze zapytać(zrugać) z pretensją w głosie mojego męża
      dlaczego nie zadzwonił do niej po powrocie przywitać się (zawsze tak robił),
      udało mu się wrócić do domu na święta(tak jak pisałam pracuje za granicą).Moim
      zdanie nie ma obowiązku dzwonić, czysta kurtuazja z jego strony,tym razem nie
      widzieliśmy ku temu powodu,skoro moja matka tak się zachowuje.

      Ot i cała moja matka...niereformowalna,nieomylna...juz nawet nie chce mi się
      niczego jej tłumaczyć,szczerze rozmawiać ,ona nigdy niczego nie zrozumie, nawet
      nie chce próbować,taka mentalność Leppera.
      • julianna2 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.04.06, 10:32
        Marianno, gdy czytam twoją historię widzę siebie. Wszystko się zgadza, nawet
        mąż przebywający za granicą i wieczne pretensje, że nie przyszedł się pożegnać
        czy przywitać, co z niego za zięć. Nie zapomnę nocy, gdy zostałam sama z
        chorymi dziećmi ( 3 i 1 l.), ja czterdzieści stopni gorączki i zastanawiałam
        się co sie z nimi stanie jak ja zemdleję lub...
        Natomiast bolesne ząbkowanie mojego siostrzeńca stawia całą rodzinę na nogi.
        Tylko moja siostra ma kłopoty, bo ma kredyt na mieszkanie. Gdy zaczynam mówić o
        naszych sprawach finansowych stwierdza że ona mi nie da bo nie ma (wcale nie
        chcę jej kasy).Gdy kupowaliśmy mieszkanie pukała się w czoło, że po co nam 70
        m.że szastamy kasą. Jak szwagier z siostrą kupują jednorazowo 10 lub więcej
        koszul, to się cieszy, że zięć taki elegancki. Gdy pokłociłam się z mężem
        powiedziała żebym się rozwiodła. Zresztą przykłady można by mnożyć. Chciałam o
        czym innym napisać, a przy okazji wylałam swoje zale.
        Przede wszystkim współczuję ci marianno, wiem co przeżywasz. Nie wiem czy udaje
        ci się stopniowo wyzwalać spod wpływu matki, mnie niestety idzie to opornie.
        Zapłaciłam straszną cenę za uległość: zrujnowane poczucie własnej wartości i
        kryzys w małżeństwie, który na szczęście mamy już za sobą. Żyję w poczuciu
        winy, zwłaszcza teraz gdy odważyłam się wreszcie głośno wykrzyczeć swe
        pretensje.
        Pozdrawiam cię i wszystkie dziewczyny piszące o swoich problemach z matkami.
        To smutne że tyle nas jest.
    • a.lenard Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 21.04.06, 13:12
      ja też miałam kiepską relacj e ze swoja matką, dzis jest poprostu miła, ale nie
      wyrażająca ochoty na jakąkolwiek pomoc. Miałam duży żal, ale jakos mi minęło.
      Nic nie daję i nic nie oczekuję - tak sobie założyłam i tak przeżyłm parę
      kolejnych lat bez żalu, złości i kłótni. jak urodziło się moje dziecko to się
      zmieniło. Nic nie pomaga, ale kontakt ze sobą mamy telefoniczny i gg, bo
      mieszkamy w innym mieście. I tak mi jest dobrze. Może faktycznie sie poprostu
      odetnij. Załuż sobie ze nic od niej nie chcesz i brak pomocy nie bedzie cię
      rozczarowywał, a jak coś od niej otrzymasz to miło cię tym zaskoczy smile
      • marianna73 Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.04.06, 01:25
        a.lenard napisała:


        > Nic nie daję i nic nie oczekuję - tak sobie założyłam i tak przeżyłm parę
        > kolejnych lat bez żalu, złości i kłótni.

        xxxxxxxx

        Ostatnio też założyłam sobie taką postawę w stosunku do matki,choć oczywiście z
        jej strony zostało przyjęte to z oburzeniem (bo przecież jej się należy,ja jako
        córka mam w stosunku do niej zobowiązania,ona nic nie musi ,mimo tego ,że to ja
        przez lata byłam jej sprzątaczką,kuchrką, opiekunką dla rodzeństwa etc)

        Okres braku kontaktu z nią jest dla mnie czasem spokoju i odpoczynku...moja
        matka nie wnosi nic pozytywnego w moje życie i życie mojej rodziny...mam coraz
        większą świadomość tego smutnego faktu.
        • wobbler Re: Jak zrozumieć taką matkę(babcię)??? 30.04.06, 08:35
          Podle matki niestety sie zdarzaja,a wdziecznosc za fakt wydania na swiat ma
          swoje granice.Na swiecie nie ma nic bez pracy,a Twoja matka powinna byc tego
          swiadoma chocby z racji swojego wieku.
          • ala_willa ja od swojej po prostu niczego nie chcę 30.04.06, 19:26
            ale kocham ją, nie mam aż tak jak to jest u Ciebie, jest taka różnica że moja
            mama jest na dystans życzliwa nie zachowuje się wrogo, niczego od niej nie
            wymagam bo nic nie dostanę i już się z tym pogodziłam, jesliby potrzebowała
            mojej pomocy to w miarę możl;iwości może na mnie liczyć, czyli reasumując
            kochamy się na odległość, tak jest najlepiej.Rozumiem Cię że jest Ci z tym
            ciężko ale pomyśl, njaważniejsze że Ty kochasz ponad życie swoje dziecko i nikt
            tak go nie pokocha jak Ty, a mama,traci na braku kontaktu z Tobą i wnusią i ma
            problem o którym nie wie...nie myśl też o jej lepszych stosunkach z młodszą
            córką, nie ma w tym Twojej winy, dojrzała dopiero do większej miłości do niej,
            nie pracowała nad sobą, wybacz jej jeśli możeszsmilepozdrawiam,ala
            • ala_willa przepr. z wnusiem oczywiście n/t 30.04.06, 19:34

Pełna wersja