marianna73
23.03.06, 10:49
Spójrzcie proszę na moją sytuację trzeżwym okiem z dystansu,bo ja już tracę rozum.
Mianowicie- mam matkę ,która praktycznie nie interesuje się mną ani moim
dzieckiem. Dla mnie zawsze była oschła, nieczuła,wymagająca,nigdy nie mogę
liczyć na jakiekowlwiek wsparcie z jej strony.Nawet dziś będąc dorosłą kobietą
mającą swoją rodzinę zastanawiam się czy ta kobeita wogóle mnie kocha, tak jak
matka kocha swoje dziecko.
Jestem pewna ,że więcej życzliwości, zainteresowania i dobrego słowa ma dla
pierwszej lepszej osoby spotkanej na ulicy.Jest to osoba z gatunku tych dla
których najważnejsze jest co ludzie powiedzą.
Mam w pewnym sensie specyficzną sytuację ,bo mój mąż pracuje za granicą w
związku z tym praktycznie funkcjonuję na co dzień tak jak samotna matka.
Niestety tak jak pisałam nigdy nie mogę liczyć na jakąkolwiek pomoc ani
wsparcie psychiczne.Jakis czas temu usłyszałam od matki jednoznaczne
stiwerdzenie, że ja mam radzić sobie sama, czyli jawnie zdeklarowała ,że
odcina się od jakichkolwiek moich spraw i problemów, chciałaby ,żebym była
niewidzialna,a przynajmniej problemy moje i mojej rodziny.Tak naprawdę ona
wychodzi z założenia, że jakie to ja mogę mieć problemy.
Mam dużo młodszą siostrę ,która jest ulubienicą mojej matki. Mają takie same
charaktery,także moja matka identyfikuje się z nią.Mimo tego ,że siostra nigdy
matki nie szanowała i wykorzystywała ją,a ja zawsze jako najstarsza z
rodzeństwa byłam domową sprzątaczką, kucharką ,opiekunką do rodzeństwa. Matka
przez nią próbuje naprawiać błędy swojego życia. Niestety mojej matce życie
przyniosło wiele rozczarowań,nieudane małżeństwo.
Zarówno matka jak i siostra są osobami egocentrycznymi,agresywnymi,zaborczymi,
typy cierpiętnicze etc.Siostra w młodym wieku wpakowała się w związek bez
przyszłości(IMO, od początku wieczne kłótnie, zero wzajemnego szacunku,
miłości, ale to ich sprawy).Niestety zaliczyła też wpadkę.Na domiar złego
urodziła dziecka z chorym serduszkiem . Współczuję jej bardzo z tego powodu,
dziecko jest cudowne,a choroba wiadomo ,że zawsze jest dramatem,ale rokowania
są pomyślne.
Dziecko teraz jest na kolejnych badaniach w szpitalu.Moje dziecko też teraz
zachorowało. Dopadł go wyjątkowo ciężki rota wirus.Od tygodnia jest
wycieńczony,słaby,leje się przez ręce, ciągłe wymioty,wciąż śpi, bo nie ma
siły na nic. Wylądowaliśmy w sobotę w szpitalu na kroplówkach,niestety w
dalszym ciągu objawy się utrzymują.Wczoraj znów byliśmy u lekarza, lekarka
załamała się jak go zobaczyła i dowiedziała ,ze trwa już to tyle
czasu.Oczywiście musimy dawać sobie radzić sami.
Moja matka napisała do mnie smsa w poniedziałek i wczoraj . Treść zawierała
tylko informacje na temat dziecka siostry,ani słowem nie zająknęła się nt.
stanu mojego dziecka, nic... jakby go nie było,a przecież wie ,ze jest chory.
Nie przemawia przez mnie zazdrość, ale żal,że nie dość ,ze była taką matką dla
mnie, to teraz tak samo traktuje moje dziecko.
Dlaczego uważa ,że dziecko mojej siostry powinno być dla mnie ważniejsze od
mojego własnego, bo wiem ,że tak myśli.Czy moje pretensje i żal choćby
wynikający z tej sytuacji są nieusprawiedliwione?
Jak pozbyć się tego żalu do matki?