Izolować dziecko od babci?

24.03.06, 12:28
Problem z teściową posiadającą misję religijną mam od dawna. Teściowa głosi.
Głosi, nawraca, ewangelizuje, wtrąca treści religijne do każdego (tak,
każdego) tematu. Jej religia tego wymaga.
Nie działają:
- prośby uprzejme i stanowcze; olewanie; zmiana tematu; metoda zdartej płyty;
całkowity zakaz przynoszenia i pokazywania pisemek; próby porozumienia w
rodzaju "O tym nie rozmawiajmy, nie jesteśmy zainteresowani".
Ostatnio wykonała numer z nachalną, bezczelną próbą zapoznawania wnuka (czyli
mojego syna) z treściami swojej religii. Uprzedzałam wielokrotnie, że sobie
nie życzę. Efektem była potężna awantura, bo której teściowa się popłakała
ale nawracać nie przestała.
Pytanie co robić?
Nie mam ochoty za każdym razem się denerwować czy stać nad teściową jak
doberman pilnując każdego słowa.
Nie mam ochoty na kazania we własnym domu.
Na ewangelizację dziecka w tej konkretnej formie pozwolić nie chcę i nie mogę.
Ona się nie zmieni.
Pozostaje chyba tylko zerwać całkowicie kontakty. Szkoda, przykro mi, ale nie
widzę innego wyjścia...
Jakieś pomysły?
Uprzedzam, że mąż wielokrotnie i bezskutecznie z nią rozmawiał.
    • zonka77 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:37
      tak z ciekawości, jakiego jest wyznania teściowa?
      • ursgmo Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:00
        zonka77 napisała:

        > tak z ciekawości, jakiego jest wyznania teściowa?
        >

        Wydaje mi się że świadkiem Jechowy , oni mają takie nachalne zwyczaje , no i te
        pisemka .........
        Gdyby to była moja teściowa potrzymałabym trochę z dala , na zasadzie nie mamy
        czasu , dziś nie możemy itd. lub wręcz z grubej rury , że nie chcemy być na
        siłę "nawracani " i w takim razie nie będziemy się spotykać i wizyt sobie nie
        życzymy ,do czasu aż mama to pojmie.
        Mam w klatce małżeństwo tego wyznania , sądiad usiłował mnie nawracać nawet w
        windzie czy piaskownicy , musiałam w końcu po kilku grzecznych odmowach ,
        wyrazić się dosadniej żeby się odczepił . Gdyby jednak zaczepił moje dzieci ooo
        to nie wiem co bym zrobiła , pewnie bym napuściła męża.
        A teścia masz ?? też świadek ? może on by przetłumaczył żonie ......
        • triss_merigold6 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 14:59
          Teść w tej historii nie występuje, są rozwiedzeni od wielu lat i nie utrzymują
          kontaktów.
          Rodzina się od teściowej odsunęła mając dość kazań, kontakty ze swoim
          rodzeństwem ma rzadkie.
          • ibulka Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 17:07
            No to wy też się od niej odsuńcie, może nie od razu na amen, ale na jakiś czas
            przynajmniej. Może zrozumie, że to z nią jest coś nie tak...?
    • moofka Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:37
      a moze zaimpregnowac dziecie skutecznie na gadanie babci i traktowac jak
      nieszkodliwe dziwactwo?
      wprost w obecnosci dziecka i babci, z humorem lekko zlosliwymsmile
      zeby i maly do serca sobie nie bral babcinego gadania
      • ibulka Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:42
        Ja bym zaczęła uparcie babci prezentować zalety waszej religii wink) Niech
        zobaczy, jak to miło, gdy ktoś wyznania wmawia na siłę wink)
        • malila Był taki odcinek 24.03.06, 12:45
          "Rodziny zastępczej" właśnie na ten temat. Bardzo sympatycznysmile
        • triss_merigold6 Mały problem 24.03.06, 14:07
          Nie wyznajemy żadnej religii. Nie chcę głosić ateizmu, chcę tylko żeby kobieta
          dała sobie spokój z ewangelizacją.
          Boje słowne są czysto absurdalne IMO.
    • malila Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:42
      Nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, czy odseparować.
      Jeśli chodzi o to, czy kazania religijne babci będą miały wpływ na dziecko mimo
      Waszego (rodzicielskiego) światopoglądu - odpowiedź brzmi: jak najbardziej
      będą. Czyli może się okazać, że Wasze dziecko będzie miało zakodowane, że
      istnieje Bóg, istnieje niebo i piekło i że jeżeli ono będzie robić coś
      niezgodnego z katolickim systemem wartości, to poniesie jakieś przykre
      konsekwencje.
      Z drugiej strony równie dobrze taki wpływ może mieć całe jego środowisko.
      Jeśli chodzi o babcię, to nie widzę sposobu, jaki sprawiłby że babcia
      zaprzestałaby nawracania. Z jej punktu widzenia ona ratuje Waszemu dziecku
      duszę.
      Jednym słowem - konflikt jak stąd do gwiazdozbioru Kasjopei.
      • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:44
        trochę wkurzające, to faktsmile ale babcia to babcia.. jedna Glosi, druga lata ze
        ścierą, trzecia napycha slodyczamismile każda ma jakieś wadysmile faktycznie
        najlepiej potraktować z przymrużeniem okasmile bo w sumie kontaktu i więzi babcia -
        wnuki trochę szkodasmile
        • chloe30 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:46
          Be.em
          a wyobrażasz sobie, że twoja teściowa jest muzułamnką i wpaja tą religię
          dziecku??
          A Ty chcesz, żeby wyrosło na dobrego buddystę/katolika/ateistę?
          Wg mnie poważny problem to jest i z przymrużeniem oka sie nie da.
          • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:51
            cholera, nie mam takiej wyobraźnismile ale w sumie racja... może metodą wstrząsów:
            zakaz widywania wnuków jak nie przestanie?

            z drugiej strony nawet jeśli dzisiaj wychowuję syna w wierze katolickiej, a
            jemu się zmieni i w wieku 16 lat przejdzie na inną wiarę - nic mi do tegosmile
            kazdy wierzy w to, co chcesmile
            • chloe30 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:55
              be.em napisała:

              >
              > z drugiej strony nawet jeśli dzisiaj wychowuję syna w wierze katolickiej, a
              > jemu się zmieni i w wieku 16 lat przejdzie na inną wiarę - nic mi do tegosmile

              Ale to już całkiem co innego smile) dorosły człoweik robi co chce, a małego można
              zindoktrynować, że hej!
              • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:05
                a moze to dobra lekacja uodparniania na wpływy zewmnętrzne będzie? niech
                chlopak chrakter ćwiczysmile) oczywiście zartuję. a problem faktycznie jest.
                • chloe30 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:08
                  A tak w nawiązaniu do wiadków Jehowy - moje osiedle maja w grafiku kurde na
                  sobotę rano - a ja śpioch jestem - chyba uważają mnei za buca kompletnego jak
                  im drzwi zatrzaskuje wściekła przed nosem smile))
                  • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:26
                    nieładniesmile na jajecznicę trza zaprosićsmile)
                    • chloe30 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:37
                      be.em napisała:

                      > nieładniesmile na jajecznicę trza zaprosićsmile)

                      Musieliby poczekac do 14:00 smile)))
                      • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:55
                        uwierz mismile poczekalibysmile to cierpliwi ludziesmile))
                        • chloe30 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:57
                          Tylko czy udałoby się ich skutecznie ta jajecznicą zapchać, coby mnie nie
                          nawracali???
                          smile
                          • be.em Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 14:03
                            a to juz zależy co pakujesz do tej jajecznicy? smile)) tak poważnie - nie
                            wpuszzcajsmile) bo zostaną na zawszesmile)
    • ewelsia Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:51
      witam.
      z tego co pamiętam to Twoja teściowa jest Swiadkiem Jehowy. To masz niestety
      problem, bo to są ludzi , do ktorych żadna argumentacja w tych sprawach nie
      dociera, a ich "religijność" ociera się o fanatyzm wręcz. Wiem coś o tym, przez
      lata miałam za sąsiadów Jehowych i widziałam ich kilkuletniego synka pod
      krawatem z teczką , chodził z rodzicami na tzw."głoszenie" czyli chodzenie po
      domach. moim zdaniem minął już czas grzecznych próśb a nadszedł moment na ostrą
      reakcję. Może na jakiś czas chociaż wstrzymasz odwiedziny babci u synka? Może
      da jej to trochę do myslenia?
      Swoją drogą takiego maluszka angażować w sprawy religii...Jednym slowem, babcia
      ma coś z główką.

      pozdrawiam, ewelina
      • falka32 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 12:57
        ooooooooooch, czekam teraz aż Triss dostanie opiernicz treści "ty się ciesz, że
        dziecko ma dobry kontakt z babcią, jak śmiesz zwracać babci uwagę, w końcu
        zajmowanie się wnukiem nie jest jej obowiązkiem!!!" tongue_outPPPPPPPPP
        • triss_merigold6 Falko doprecyzuję: 24.03.06, 14:10
          Teściowa nie zajmuje się wnukiem. Mały ma opiekunkę. Teściowa bywa sporadycznie
          i my sporadycznie ją odwiedzamy. Każda wizyta to nerwy zmarnowane na kasowanie
          tekstów babci.
          • falka32 Re: Falko doprecyzuję: 24.03.06, 15:34
            Triss, ja potrafię czytać ze zrozumieniem. Ale to statystycznie rzadka
            umiejętność big_grinDD
    • shady27 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:00
      ja bym izolowala, bo ja dostaje wrecz szalu jak ktos mnie nawraca a juz nie daj boze nawaracalby mi dziecko
      • karina210205 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:38
        Jeżeli żadne argumenty do babci nie docierają to ja też bym zakazała widywać
        się jej z wnukiem. Jak go kocha to się opamięta żeby tylko móc się z nim
        widywać ale Twoje stosunki z teściową to już będzie inna historia.
    • buka14 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:35
      Twoja teściowa jest pasożytem. Szkodliwym dla zdrowego rdzenia społeczeństwa.
      Powinnaś ją eksterminować. Najlepiej uśpić.
      • ibulka Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:37
        Szczerze mówiąc nie wiem na czym polega wypowiedź buki... smile)

        Powtarzam jeszcze raz - ty też zacznij ją nawracać, hehe wink
        A co do Świadków Jehowy - raz mi się wryli do mieszkania. Pogadali, pokazali mi
        pisemka, ponawracali, a ja nic... smile) Po godzinie ględzenia się wynieśli, bo
        nie mieli już o czym gadać big_grinD
    • kasper68 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:54
      Zacznij nawracać teściową. Przygotuj się jednak gruntownie do tego. Nie jest to
      specjalnie trudne, no chyba, że jesteś kompletną ignorantką w sprawach Pisma
      Św. Możesz też poszperać w internecie. Świadkom Jechowy nauczanie parę razy
      zmieniało, też to można wykorzystać.
      Moja mama prowadziła w ten sposób dyskusje ze Świadkami. Dziś mają oni zakaz
      zwierzchności aby zbliżać się do jej domu. Widocznie jakieś ziarno niepewności
      zasiałasmile. Może w przypadku twojej teściowej też to tak zadziała.
      • kawka74 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 19:13
        > Zacznij nawracać teściową. Przygotuj się jednak gruntownie do tego. Nie jest
        to
        > specjalnie trudne,
        Jest to cholernie trudne. Wymaga bardzo solidnego przygotowania. Poza tym
        świadkowie rozmawiający z Twoją Mamą chyba bardzo lękliwi byli wink, ich jest
        baaaardzo trudno zrazić.
        Nawracanie teściowej nic nie da, a przynajmniej na pewno nie doprowadzi do
        osiągnięcia celu.
    • karambol45 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:54
      nie wiem czy to chodzi o Świadków Jehowy ale ja mam ich w pracy koszmar!!!

      uważam triss że powinnaś nauczyć syna jak ma się bronić przed babcią - ale to
      zabrzmiało
      ale podaj mu parę tekstów co ma babci w tym momencie odpowiedzieć że np. to go
      nie interesuje , że ma inne zdanie itp. co prawda jnie wiem ile ma lat twój syn

      i bądź stanowcza
      pozdrawiam
    • oxygen100 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 13:56
      kochana wspolczuje Ci ale tak chyba powinnas zrobic skoro nie pomagaja ani
      prosby ani grozby. To jeszcze za male dziecko i tylko patrzec jak bedzie mialo
      syf zamiast mozgu. Przynajmniej na jakis czas.
    • triss_merigold6 Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:06
      Tak, teściowa jest Świadkiem Jehowy. Syn oparcia w innej religii np.
      katolickiej nie ma i mieć nie będzie - jestem niewierząca ale bez misji tzn.
      nie mam ambicji ani ochoty przekonywania innych do własnego światopoglądu.

      Uodparniać można starsze dziecko, nie półtoraroczne.
      W całkowicie bezproduktywne dyskusje na temat wyższości wiary tudzież jej braku
      nie chcę się wdawać. Dla mnie to czysty absurd toczyć boje światopoglądowe we
      własnym domu i strata cennej energii.

      Podsumuję: nie mam ambicji przekonać teściowej do czegokolwiek, chcę ją zmusić
      żeby respektowała moje zasady dotyczące tej JEDYNEJ kwestii. Ona ich
      respektować nie będzie i tak dalej...
      • ibulka Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:08
        Poza tym o wyznaniach dyskutować się nie powinno - każdy wierzy w to, w co chce
        wierzyć. Jednak nie można na siłę i za wszelką cenę innych ludzi do swojego
        wyznania namawiać, zwłaszcza małego dziecka!
      • be.em Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:09
        no to muissz być stanowcza i konsekwentna w stosunku do teściwej aż do bolu, aż
        zrozumie o co Ci chodzi..
        • triss_merigold6 Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:12
          Jestem. Jestem stanowcza do wymiotów. Do chamstwa wręcz. Nic nie działa.
          Tekst "jestem niewierząca i prosze nie poruszać tego tematu" powtarzam od 2
          lat. Zakaz nawracania dziecka był jasny.
          Ona rozumie jak najbardziej tyle, że na to leje. Jej wiara KAŻE nawracać,
          walczy o duszę więc nie odpuści. Ja też nie odpuszczę.
          • be.em Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:16
            więc urwij kontakt
            • ibulka Re: A co odpowiada? 24.03.06, 14:18
              A co teściowa odpowiada na twoje prośby lub zakazy?
              I nie możesz porozmawiać na ten temat z mężem? To w końcu jej syn, może on jej
              to jakoś przetłumaczy?
              • triss_merigold6 Re: A co odpowiada? 24.03.06, 14:42
                Ordynarnie mówiąc g....o. Nie odpowiada. Na chwilę milczy i zaczyna z innej
                strony albo nie milczy.
                Mąż wielokrotnie i bezskutecznie z nią próbował rozmawiać. Niczego jej nie
                przetłumaczy, bo ona ma misję od Boga i zna prawdę a dzieci powinny słuchać
                rodziców. Konkretnie: przy każdej próbie interwencji przez męża teściowa
                sprowadza go do roli dziecka telstami "Jak ty do mnie mówisz, jakim tonem, nie
                tak cię wychowywałam, strszych trzeba słuchać".
                Mnie się jeszcze jako tako boi, bo nie mam oporów przed byciem chamsko
                stanowczą. Tyle, że nie chce mi się być ciągle chamską.
                • ibulka Re: A co odpowiada? 24.03.06, 17:09
                  >>>bo ona ma misję od Boga i zna prawdę a dzieci powinny słuchać
                  >>>rodziców.

                  No to ty jej powiedz, że też masz misję od Boga, i nie będziesz jej słuchać, bo
                  cię nie obchodzi to, co ona ma do powiedzenia na temat swoich przekonać
                  religijnych... A skoro dzieci powinny słuchać rodziców, to ty jej słuchać nie
                  musisz, bo matką twoją nie jest, a twój synek ma słuchać ciebie, i twoich
                  wywodów, a nie jej wink)
          • iwoniaw Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:25
            No cóż można na to powiedzieć - wyczerpałaś już wszelkie cywilizowane sposoby, z
            tego wynika. Zatem ja widzę dwa wyjścia:
            1. Polemizować z teściową i udowadniać, że się myli, zarzucać ją cytatami z
            biblii, które są sprzeczne z tymi, jakie przytacza itd. Wykonalne, ale
            czasochłonne. Mnie by było szkoda energii. Ponadto nie masz pewności, czy
            prędzej teściowa się odwróci od swej religii, czy Ty zostaniesz wytrawną
            biblistką. (celowo mówię o odwróceniu się od religii, bo wygląda mi na to, że w
            tym przypadku nic innego nie pomoże).
            2. Zerwać kontakty z wyraźnym podaniem przyczyny - radykalne, ale oszczędzające
            energię i nerwy. Może się teściowa zreflektuje (w co osobiście wątpię). A jeśli
            nie - trudno. Religijność religijnością, ale indoktrynować półtoraroczniaka to
            moim zdaniem _gruba_ przesada. Zwłaszcza wbrew wyraźnej woli rodziców.
            • triss_merigold6 Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:43
              Zlituj się... gdybym chciała być biblistką to wybrałabym inne studia.
              Powtarzam, że nie mam ambicji przekonania jej do czegokolwiek, do zmiany wiary
              i tak dalej. Chcę żeby darowała sobie głoszenie w moim cholernym domu. Li i
              tylko.
              • iwoniaw No domyślam się, 24.03.06, 14:46
                że nie chcesz być biblistką. wink Ale ona sobie nie daruje, sama przecież to wiesz.
        • verdana Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:21
          Wydaje mi się, ze półtoraroczne dziecko, nawet super inteligentne,
          zindoktrynować religijnie jeszcze się nie da. Zwłaszcza, ze babcia nie zostaje
          z wnukiem na dłuższy czas, tylko widuje go sporadycznie, w Waszym towarzystwie.
          Jak będzie troche starsze, to mozna mu zwyczajnie powiedzieć przed wizyta u
          babci, ze babcia wierzy w coś, w co Wy absolutnie nie wierzycie i nie ma co sie
          przejmować (da się, mówię z własnego doświadczenia). Jakoś nie wierzę, aby
          dziecko przyjęło wiarę czy ideologię sporadycznie widywanej babci.. Wasz wpływ
          jest o niebo wiekszy i sprzeczność miedzy tym co mowicie, a tym co mówi babcia
          moze wręcz działac na Waszą korzyść. Mojej teściowej, gorliwej katoliczce,
          udało się, dzięki nawet niezbyt nachalnym, ale widocznym wstawkom religijnym
          wychować jednego wnuka na wojującego ateistę, a wnuczka, choć wierząca,
          odrzuciła wszelkie nauki kościoła.
          Izolowanie nie ma sensu. Twoje dziecko spotka się i tak w ciągu życia z tłumem
          nawiedzonych katolików, nawiedzonych antysemitów, nawiedzonych zwolennków
          wegetarianizmu itd. Lepiej nauczyć od małego, ze inne poglady nie oznaczają, że
          trzeba je przyjmować.
          A poza tym babcia raczej sie nie zmieni. Więc co? Nigdy już nie pójdziecie do
          niej z wnukiem - na święta, na uroczystości, nie zaprosicie do domu? Masz syna -
          chcesz go nauczyć, że z matką męża nie utrzymuje się żadnych kontaktów?
          Bardzo, bardzo niebezpieczne - dla Ciebie.
          • melka_x Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:26
            Zgadzam się w pełni z Verdaną.
          • sutra Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:32
            A ja zostałam "nawrócona" przez koleżankę mamy, która widywała mnie
            sporadycznie, ale z dużym przekonaniem opowiadała mi o Bozi, Jezusie na krzyżu
            itp. Doszło do tego, ze w wieku 2 lat miałam sny religijne i nawet coś w
            rodzaju widzeń. Potem chodziłam z nią na pielgrzymki, ochrzciłam się, poszłam
            do komunii. Tylko że kiedy zaczęłam robić użytek z rozumu w okresie
            dojrzewania, odrzuciłam katolicyzm. Póki jednak tego nie zrobiłam, zdążyły
            zakodować się we mnie niektóre - nie nazwę tego inaczej - przesądy, których
            wolałabym później nie musieć zwalczać.
            • triss_merigold6 Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:39
              Tego chcę uniknąć - sugestywnych obrazków, tekstów, opowieści.
              Mam do cholery pilnować każdej minuty spędzanej przez teściową z dzieckiem jak
              doberman? Taki zawsze gotów do interwencji? Qrde, szkoda moich nerwów.
              • verdana Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:42
                Jak doberman.
                Ale to minie, jak syn dojdzie do rozumu, to sam będzie się otrząsał i uciekał.
                A jeśli bedziesz izolować - nie wierzę, ze uda się całkowicie - to jej gadki,
                zamiast mu wyjść uszami, mogą go dopiero zafascynować.
                • triss_merigold6 Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:46
                  Verdana, a przepraszam - moje nerwy? Mam z pełną świadomością raz na dwa
                  tygodnie fundować sobie ciężki stres, bo babcia jest fanatyczna i absolutnie
                  nie tolerancyjna?
                  Sorry ale gdyby do Ciebie do domu regularnie ktoś przychodził i wygłaszał
                  antysemickie/rasistowskie teksty przy każdej okazji to pozwoliłabyś? Bez
                  względu na to czy byłaby to osoba z bliskiej rodziny czy nie? Chciałabyś tego
                  słuchać, komentować, zakazywać, prosić?
                  • verdana Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 15:56
                    Gdyby antysemickie teksty wyglaszali tesciowie, to bardzo zastanowiłabym się
                    przed ślubem.
                    Gdyby Twoja teściowa mowila Twemu dziecku, ze Ty pójdziesz do piekla - tez bym
                    pomyslała. Ale poglady religijne - nawet idiotyczne - i obrazanie rodziców to
                    jednak nie to samo.
                    • triss_merigold6 Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 16:14
                      Owszem teściowa nas krytukuje głośno i potrafi mi wprost powiedzieć, że brak
                      wiary to najgorsze co może być. Wtedy dostaję lekkiej piany.
                      Byłabym Ci wdzięczna gdybyś problem ewangelizacji z misją (w imię zbawienia i
                      tak dalej) a wbrew woli otoczenia poruszyła na forum Wychowanie w wierze,
                      ciekawa jestem opinii dziewczyn stamtąd.
                      • verdana Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 16:23
                        Spróbuję, ale tam matki są raczej normalne...
          • mamaemmy Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:34
            verdana napisała:


            > A poza tym babcia raczej sie nie zmieni. Więc co? Nigdy już nie pójdziecie do
            > niej z wnukiem - na święta, na uroczystości, nie zaprosicie do domu? Masz syna
            > - chcesz go nauczyć, że z matką męża nie utrzymuje się żadnych kontaktów?
            > Bardzo, bardzo niebezpieczne - dla Ciebie.

            Niezle powiedziane,verdana.Nawet o tym nie pomyslałam..
            • iwoniaw Nie zgodzę się 24.03.06, 14:44
              > verdana napisała:
              >
              >
              > > A poza tym babcia raczej sie nie zmieni. Więc co? Nigdy już nie pójdzieci
              > e do
              > > niej z wnukiem - na święta, na uroczystości, nie zaprosicie do domu? Masz
              > syna
              > > - chcesz go nauczyć, że z matką męża nie utrzymuje się żadnych kontaktów?
              >

              Moim zdaniem to nie jest nauka, że z matką męża nie utrzymuje się kontaktów,
              tylko że nie mamy żadnego obowiązku znosić cudzego lekceważenia we własnym domu,
              nawet jeśli osoba mająca gdzieś nasze prośby i groźby jest rodziną.

              > > Bardzo, bardzo niebezpieczne - dla Ciebie.

              Też mam syna i nie chciałabym, żeby miał przeświadczenie, iż musi znosić
              wszystkie moje pomysły, nawet jeśli jest dorosły. Nie chciałabym go wychować na
              człowieka, który ma gdzieś własną rodzinę, którą założy (mam nadzieję) świadomie
              i z własnej woli, bo mamuni poglądy ważniejsze.
              Dla mnie i mojego męża nasze małżeństwo i dziecko są ważniejsze niż nasi
              rodzice. Których kochamy i szanujemy, co nie znaczy, że zaakceptowalibyśmy
              _wszystko_ co tylko wymyślą, zwłaszcza w kwestiach tak fundamentalnych jak
              wychowanie religijne.
              Swoją drogą, skoro mąż Triss nie został wychowany w tej religii i jego matka nie
              indoktrynuje, tylko wybiera opcję łatwiejszą - małe dziecko, to naprawdę wydaje
              mi się to bardzo nie w porządku.
              Co innego, gdyby do swej religii i wychowaniu w niej wnuka usiłowała przekonać
              dorosłe dzieci. Te przynajmniej mają szansę na dyskusję i przedstawianie swoich
              argumentów. Ale półtoraroczniak?!
              • triss_merigold6 Małżonek 24.03.06, 14:51
                Mój mąż miał 20 lat kiedy teściowa została nawrócona, przedtem była katoliczką.
                Mąż jest niepraktykujący, wszystkim zamachom matki na jego poglądy się oparł i
                jako słyszy coś o zborze, Świadkach i co mówi Biblia dostaje niemalże nerwowych
                drgawek.
                Ona chce przekonać każdego, tyle, że teraz wykonała zamach na małego pod pewnym
                pretekstem, którego niestety nie przewidziałam.
                Nie ufam jej. Nie wierzę, że np. pozostawiona na godzinę sam na sam z dzieckiem
                nie pokaże mu książeczek z odpowiednim komentarzem. Jestem pewna, że mając np.
                pół dnia zabrałaby dziecko do zboru.
                • iwoniaw No to nie masz wyjścia 24.03.06, 14:56
                  - musisz pilnować niczym doberman, albo unikać kontaktów.
                  Swoją drogą teściowa nie zachowuje się normalnie. To wcale nie prawda, że
                  Świadkowie Jehowy "muszą" nawracać, nawet wbrew wyraźnym życzeniom. IMO totypowa
                  nadgorliwość neofitki. I może coś by pomogło, gdybyś zagroziła, że jeśli nie
                  przestanie, to pójdziesz pogadać z jej starszymi ze zboru, bo to co robi nijak
                  się ma do ewangelizacji, za to jest straszliwie zniechęcajce do całej religii i
                  ludzi ją wyznających w ogóle.
                  • triss_merigold6 Re: No to nie masz wyjścia 24.03.06, 15:02
                    Interwencja w zborze odpada - pomysł na jaki wpadła i jaki próbowała zastosować
                    dotyczący dziecka został wymyślony w zborze. Jestem tego na 100% pewna.
                    • iwoniaw Re: No to nie masz wyjścia 24.03.06, 15:07
                      Tym bardziej zatem nie masz wyjścia. Wygląda na to, że postanowiła uratować Twe
                      dziecko przed ogniem piekielnym za wszelką cenę. A ponieważ nie ma wątpliwości,
                      że jest przekonana o słuszności swego postępowania, nic nie wskórasz. Tylko
                      pilnowanie dziecka podczas kontaktów z babcią albo kompletna izolacja. To
                      zależy, na ile mocne masz nerwy i na ile je cenisz.
                    • karrolina1 Re: No to nie masz wyjścia 24.03.06, 16:47
                      Z ciekawosci: jaki to byl pomysl?
              • iwoniaw A w ogóle nie uważacie, że 24.03.06, 14:52
                człowiek ma prawo do ustalania zasad we własnym domu? I jeżeli mówię (obojętnie
                - do znajomych, rodziny, przyjaciół), że _nie_chcę_ słyszeć w moim domu rozmów
                o... (wstawić właściwe), a oni mają to gdzieś, to powinnam to tolerować dlatego,
                że to babcia/dziadek/ciotka/biskup/premier?
                Bo przecież dziecko i tak się zetknie na zewnątrz z różnymi rzeczami? To znaczy,
                że mam pozwalać również np. pluć na podłogę - tylu ludzi pluje na chodnik,
                jeszcze poza domem mi się dziecko tym obyczajem zafascynuje, tak? Lepiej, żeby
                ktoś pluł w mojej obecności, a ja za każdym razem mam mówić "to brzydko" i
                wycierać podłogę, tak? I nie powinnam zakazywać wstępu do mieszkania, jeśli cham
                jest blisko spokrewniony?
                • triss_merigold6 O dzięki Ci, o to to 24.03.06, 14:56
                  Zasady we własnym domu. Poszanowanie miru domowego.
                  W szkole/przedszkolu/grupie rówieśniczej zasad ustalać nie będę ale na to co i
                  kto głosi na moich metrach kwadratowych mam prawo kontrolować i eliminować
                  treści, które uważam za toksyczne.
          • triss_merigold6 Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:36
            Dobra, jedno ale: nie mam ochoty na wysłuchiwanie tekstów religijno nachalnych
            we własnym domu. Mam nadzieję, że to jasne. Nie mam ochoty na żadne potyczki
            słowne, zwracanie uwagi, krzyczenie i taką szarpaninę werbalną. WE własnym domu
            chcę mieć spokój - jedyna rzecz jakiej od teściowej oczekuję to żeby na czas 2-
            godzinnej wizyty darowała sobie gadki o Jehowie, Biblii, pouczanie nas i
            krytykowanie.
            Świeta i uroczystości rodzinne nie wchodzą w grę - teściowa niczego nie
            obchodzi. Zero imienin, dnia Babci, Bożego Narodzenia - zero. Toteż nie zaprasz
            ani zapraszana nie jest.
          • aleksandrynka Re: Nie, nie izolować. 24.03.06, 14:52
            no nie wiem, verdana...
            A gdyby ta babcia, na przykład, była wojującą sprzatającą? I gdyby każda wizyta
            zaczynała się od układania butów w przedpokoju synowej, dokładnego wypucowania
            zlewu, zachwalania wspaniałych nowych ściereczek eliminujących najmniejszego
            roztoczka? To mogłaby być taka misja, po prostu... Non stop o czystości, o
            zarazkach, o odkurzaczach dla alergików... Może i dziecka by to nie
            zindoktrynowało, bo przecież na co dzień widzi, że mama się nie przejmuje, jak
            kilka okruchów i kropla dżemu spadnie na podłogę, nie ma więc podstaw, żeby
            nagle, pod wpływem kilku wizyt w miesiącu stać się wojującym czyściochem smile Ale
            problem jest gdzieś indziej - fanatyczna czysta babcia ma prawo wchodzić do
            mieszkania i robić rewolucje po swojemu, nawet jeśli jest stanowczo proszona o
            zaniechanie tych działań?
            Przykład może dennie głupi, ale chodzi o jedną ważną rzecz - o granice,
            bariery. Babcia z mojego przykładu, jak i ta prawdziwa z tego wątku nie szanują
            prawa innych do życia po swojemu, do decydowania o sobie na taką, nomen omen,
            modłę, na jaką chcą. Babci nie interesuje, co syn i synowa mają do powiedzenia,
            nie obchodzą jej ich poglądy w danej sprawie, dla babci najważniejsze jest to,
            co ONA ma do przekazania. To bardzo nie fair, nieetyczne, powiedziałabym.
            Ponieważ każdy ma prawo żyć, jak chce. Oczywiście można i trzeba szanować
            poglądy innych, i to działa w dwie strony. O ile Triss nie ma nic do tego, jaką
            babcia wyznaje religię, o tyle babcię nie obchodzi, że triss nie jest
            zainteresowana wysłuchiwaniem kazań. Nie wiem na czym polega religia tej babci,
            ale nie widzę tu szacunku dla odrębności i autonomii, w tym sensie, że
            ten "niewierny" nie jest dość ważnym i wartościowym człowiekiem w obliczu tego,
            co babcia ma do przkazania. Mam nadzieję, że nie przesadziłam i nikogo nie
            uraziłam, odnoszę się do tej konkreteej sytuacji. Żyj i daj zyć innym. Nie
            można zgadzać się na spotkania wyłącznie na zasadach babci, bo to po prostu
            niezdrowe. Świadczy o tym chociażby ten post Triss, osoby silnej, jak mniemam z
            jej wypowiedzi i nie dającej sobie w kaszę dmuchać. Skoro ona nie potrafi sobie
            z tym poradzić, to rzeczywiście, jest ciężko smile
            Szanujesz i wymagasz szacunku dla siebie. Jeśli ktoś tego nie respektuje, to
            może lepiej się od tej osoby po prostu odsunąć. To jest tak, że nawet, jeśli w
            dyskusji się z kimś nie zgadzasz, powinieneś dać mu prawo do swoich opinii i
            odczuć. Babcia nie daje swojej rodzinie takiego prawa, ją ich poglądy po prostu
            nie interesują. Na takich podstawach nie da się budować dobrego kontaktu.
      • shady27 Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:47
        powiem tak....niewazne jakiej wiary jest tesciowa ona nie ma prawa dziecku w glowie mieszac... Ty jestes matka i to Ty decydujesz czy chcesz dizecko w wierze wychowywac i w jakiej....ja podobnie jak Ty (jesli dobrze zrozumialam) jestem niewierzaca i wszyscy wokol o tym wiedza i nikomu do glowy by nie rpzyszlo zeby mojemu dziecku robic "pranie mozgu".....
        a co do swiadkow Jehowy to nie jestem jakos do nich uprzedzona ale to ze sa upierdliwie nachalni to mnie wkurza
        • triss_merigold6 Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 14:53
          Nie byłam uprzedzona. Nie byłam dopóki nie zetknęłam się z bliska.
          Jakoś katolicka część rodziny (mojej i męża) przyjęła do wiadomości brak
          chrztu, brak wychowania religijnego i nikt nie pyta ani się nie wtrąca.
          • shady27 Re: Wyjaśnienie... 24.03.06, 15:22
            to prawda.....katolicy jeszcze zniosa brak wiary Jehowi niestety nie...sa jak szarancza...ile razy juz psem szczulam bo mi nogi w drzwi wsadzaly to nie zlicze ale moj bald po co otwieralaam drzwi wink
    • lola211 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 15:19
      To jest ciezki orzech do zgryzienia.Nie trzeba miec wcale w rodzinie swiadka
      Jehowy, wystarczy ze tesciowa bedzie taka typowo polska katoliczka i juz mozna
      byc prawie pewnym, ze bedzie dziecku przekazywac swoje religijne przekonania.A
      to do kosciolka w niedziele zabierze, a to obrazek podaruje, rózaniec z
      ostatniej pielgrzymki, itd.Tak mimochodem o Bozi porozmawia, "paciorka"
      nauczy.I powoli dziecko wkreca w temat, dobrze wiedzac, ze rodzice sobie nie
      zycza.A jak juz wnuk bedzie w wieku szkolnym to sie zacznie jazda z komunia
      sw.Otoczenie, przedszkole, potem szkola tylko babci sprzyja, jak nie szkolne
      wigilie to jaselka, nawet w ksiazkach do nauki temat jest przemycany.
      Gdyby moja tesciowa tak nachalnie sie zachowywala jak Twoja Triss to
      odseparowalabym ja na jakis czas, zeby do niej dotarlo, czym grozi
      nieprzestrzeganie moich warunkow.
      • triss_merigold6 No właśnie 24.03.06, 15:23
        Właśnie, niestety uważam, że jestem zmuszona to zrobić. Odizolować. Odseparować
        na jakiś czas - powód jej podałam dobitnie. Za jakiś czas kolejna próba. Nie
        chcę, żeby dziecku wiara była podawana akurat w takiej formie i nie chcę żeby
        robiono to wbrew mojej wyraźnej woli i zakazowi.
    • lolinka2 Re: wiesz, triss... 24.03.06, 15:52
      Ja na to patrzę z perspektywy i matki dziecka i Świadka (bo też nim jestem).
      Wydaje się że neofityzm nie ominął Twojej teściowej, niemniej mimo swojej
      religijności, szczerych chęci (nota bene nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu a
      dobrymi chęciami, jak powiadają, piekło jest wybrukowane) powinna zmiarkować
      gdzie się zatrzymać. Zresztą wydaje mi się (i zdaje się tak to wygląda w świetle
      prawa), że ewangelizowanie dzieci bez zgody ich rodziców jest zabronione i
      możeby tak się na prawo świeckie powołać (znając przekonania teściowej -
      'miejcie szacunek dla króla' - powinno poskutkować)...? Co do was i 'nawracania'
      was samych to już inna ballada - postawić sprawę na ostrzu noża też można, że
      albo albo... tudzież powtarzać zdartą płytę w nieskończoność. No, chyba że
      zmienicie zdanie i uznacie ze światopogląd wasz i waszego dziecka warto
      skonfrontować z teściową, ale jak podejrzewam sam fakt, że to teściowa sprawi że
      będziecie mieć przed tym 10*większe opory...

      W kazdym razie pozdrawiam i życzę pokojowego rozwiazania sytuacji smile)
      • triss_merigold6 Re: wiesz, triss... 24.03.06, 16:00
        Lolinko, jedyne czego sobie życzę to zaprzestania głoszenia w moim domu i wobec
        mojego dziecka. Teściowa jest ŚwJ od 15 lat więc nie takim znowu nowicjuszem.

        Konfrontacji światopoglądów nie mam zamiaru dokonywać, mnie z moim dobrze a
        reszta świata może mieć odmienny. Klarowne to, prawda? Nawracana być nie chcę.
        Identyczny stosunek miałabym do nawracania mnie przez katolika, ortodoksyjnego
        Żyda, muzułmanina czy buddystę. Nie. Krótko i na temat.
        Powtórzone X razy "Nie, dziękuję" zdrowemu psychicznie człowiekowi powinno
        wystarczyć do załapania.

        Argumentu prawnego nie wykorzystywałam, bo nie sądziłam, że może mieć
        jakikolwiek wpływ ale dzięki.
        • lolinka2 Re: wiesz, triss... 24.03.06, 16:05
          A tak mi jeszcze do głowy przyszło, bo cały wątek doczytałam, ze skoro teściowa
          sprowadza twojego męża do roli dziecka po x latach od jego usamodzielnienia, to
          możeby jej tak, że owszem fajnie ze ona w coś wierzy i że jej z tym dobrze, ale
          wam jest niesmacznie kiedy ktoś tak zupełnie bez pokory was usadza wykorzystując
          swoją przewagę wieku i doświadczenia, i ze to nieładnie i niebiblijnie... i że
          nawet kiedy głosi od domu do domu i ktoś wyraźnie jej powie, że wizyty sobie nie
          życzy to mówi się na zebraniu żeby mieszkanie odhaczyć i dać spokój np na rok,
          więc niech tak samo was potraktuje w tym temacie i co najwyzej grzecznie spyta
          za rok czy nie zmieniliście zdania. To jej powinno coś nasunąć na myśl smile)
          • lolinka2 P.S. 24.03.06, 16:08
            A wiesz, czemu ja choć jedność wyznania mnie z Twoją teściową łączy mam taki
            pogląd?? Bo choć jestem ŚJ od 10ciu lat a moja matka nie (a jej kontakt ze
            Świadkami trwa od czasu niezmierzonego), to na każdym kroku nawraca nas
            (listownie, ustnie, telefonicznie) piętnując jako największych wyrzutków i
            outsiderów zborowych jakich ziemia nosiła i zawsze czegoś nam brak do stanu
            'OK'. To dziwne, zważywszy że na zebraniach jestem, w służbie tez, dziecko mam
            porządne i religijne, w domu studium...hm, ale mamy i teściowe zanadto wczuwają
            się w rolę i trzeba im pomóc to zmienić, choćby lekko na siłę.
            • verdana A mąż? 24.03.06, 16:21
              Triss, a co na to Twój mąż?
              Czy on także nie bedzie nigdy brał dziecka do matki i nie będzie protestował,
              że jego matka nie bedzie nigdy zpraszana do jego domu? Jezeli się zgadzacie, to
              ostatecznie trudno, chociaż za parę lat kontakty z babcią bedą o wiele
              niebezpieczniejsze niż teraz. Ale czy mąż jest w stanie taki układ
              zaakceptować?
              • triss_merigold6 Re: A mąż? 24.03.06, 16:25
                Moje stanowisko zna.
                Na razie stanęło na tym, że wszelkie kontakty z babcią w mojej obecności i pod
                moją kontrolą - zacznie się temat religijny to koniec wizyty (w zależności od
                miejsca albo my wychodzimy albo ona, natychmiast bez dyskusji). Jeśli to nie
                poskutkuje to czasowe zawieszenie kontaktów. Jest mu przykro ale rozumie i nie
                chce aby syn był nawracany, tym bardziej, że po tylu latach do Św.J ma stosunek
                niezby.
                • verdana Re: A mąż? 24.03.06, 16:32
                  To lepiej. W takiej sytuacji nie zapraszałabym teściowej w ogóle - lepiej wyjść
                  niż siłą wyrzucać starszą damę(?) z mieszkania.
                  Napisałam na "Wychowaniu w wierze", uprzedzxiłam, ze przekażę Ci wszelkie
                  porady i opinie.
    • gepart_czester Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 20:51
      Triss myslalam, ze uporalas sie juz z tym problememsad. Jak widac tesciowa masz
      naprawde "r e p u s"big_grin
      Nie zartuje juz, trzymam kciuki zebys w koncu cos wymyslila co przyniesie
      upragniony skutek.
      Wiesz, tak sobie jednak pomyslalam, bo jestem przekorna. Jednak wymagaloby to
      od Ciebie byc moze zerwania z niekotymi zasadami.
      Wiec...Primo: zapros ksiedza i zapros tesciowa - taka nic nieznaczac pogawedka
      przy kawie. secundo: ochrzcij Mlode Trisiatko. Serio. zaloze sie, ze jest Ci
      znacznie blizej do katolikow niz jehowychbig_grin, wiec nic nie tracisz.
      Mysle, ze tesciowa walczy o dusze wnuka dwa razy bardziej, bo Mlody nie
      ochrzczony wiec ma pole do popisu. Twoje argumenty to takie, ze dziecko juz ma
      wybrana droge religijna. sprobuj znalezc ksiedza, ktory jest NORMALNY. wprost
      powiedz mu o problemie. Ci normalni to naprawd fajni ludzie - sa dobrymi
      sluchaczami a, ze glownie sluchaja moze cos podpowie. Niech przyjdzie pogada z
      tesciowa - sam niech zacznie tematbig_grin. Potraktuj to jako cos w rodzaju malego
      przyjecia. Byc moze pomysl jest absurdalny, ale moze jednak wart przemyslenia.
      Trzymam kciuki.
      • gepart_czester Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 20:56
        aha zapomnialam dodac: gdybys jednak wziwla moj pomysl pod uwage to koniecznie
        zapros tesciowa na chrzest!!!!!!!!
      • triss_merigold6 :) 24.03.06, 21:49
        Gepard, propozycja ochrzczenia dziecka jest z gatunku "po moim trupie". Na
        kompromis nie mam zamiaru iść, oczekuję dostosowania się do mojego jedynego
        wymogu albo zero kontaktów.
        Księdza również nie mam ochoty wpuszczać do domu jeśli chodzi o ścisłość,
        chociaż nie wątpię, że są i bardziej światli.
        • gepart_czester Re: :) 25.03.06, 08:09
          to chociaz wyobraz sobie jaka tesciowa mialaby mine na te zdarzenia i sie
          usmiechnijsmile
    • barabaszka5 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 21:09
      A mnie szlag trafia jak słyszę, że ktoś jest niewierzący.
      Nie ma człowieka , który w nic niewierzy.

      Aha babcię najlepiej do aresztu śledczego zamknąc. Albo zakleic buzie
      plasterkiem, żeby czegoś nie powiedziała niestosownego. Albo oderwa wnuka i
      syna też przy okazji. Niech nie ma kontaktu z matką, bo po co smile)))))
      • shady27 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 21:45
        a mnie szlag trafia jak ktos kaze mi byc wierzaca...troche wiecej tolerancji, chyba ze jestes z armii ojca dyrektora
      • triss_merigold6 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 21:46
        Słonko, niewiele wiesz o świecie skoro jesteś przekonana, że każdy wierzy w
        coś naprzyrodzonego czy inną istotę najwyższą.
        Kontakty mojego męża z jego matką, odwiedziny itd. są jego sprawą, nie wtrącam
        się.
        • kawka74 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 21:54
          Triss, ostrożnie, bo jeszcze faktycznie dziewczynę szlag trafi i będzie na
          Ciebie wink
          • triss_merigold6 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 21:58
            Nie strasz mnie, bo piwo piję i mogę się zachłysnąć a wtedy to będzie Twoja
            wina. DD
            Panna się najwyżej zapowietrzy troszku.
            • kawka74 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:05
              Czyli wszystko wróciło do mnie, kółeczko się wzięło i zamkło. Poczucie winy
              normalnie nie da mi zasnąć wink
              Wracając do meritum - myślę, że wizyty pod kontrolą mają swój sens. Tylko że
              wystarczy na czas wizyty w toalecie z oczu towarzystwo spuścić, i już się może
              zacząć królestwo na ziemi i takie tam dyrdymały o pierwszych i drugich owcach i
              z przeproszeniem wielkiej rzeszy.
              Świadkowie są straszni z tą swoją impregnowaną skórą. Ani prośby, ani groźby,
              ani awantury - nic, psiakrew, nie działa, a jak działa, to na krótko. Byc może
              izolacja, chociaż czasowa, okaże się niezbędna.
              • triss_merigold6 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:12
                Spróbujemy wersji "tylko pod moją kontrolą" a jak nie podziała to zawiesimy
                kontakty dziecko - babcia do wieku zadawania pytań i choinki. Z choinką w
                przedszkolu, karnawałem, urodzinami w Hulakula i laurkami z okazji róznych
                Świadek Jehowy nie wygra.wink
                • kawka74 Re: Izolować dziecko od babci? 25.03.06, 09:14
                  Z choinką w
                  > przedszkolu, karnawałem, urodzinami w Hulakula i laurkami z okazji róznych
                  > Świadek Jehowy nie wygra.wink
                  Powiem więcej - dzieci świadków dość często czują się pokrzywdzone. Jakiś tam
                  straszny Jehowa, którego nie znają i nie rozumieją, jest dla nich -
                  przynajmniej na razie - abstrakcją, a choinka, prezenty, Kolorado, itd to
                  konkret, i to bardzo przyjemny konkret.
                  • lolinka2 Re: do kawka74 - dzieci Świadków 25.03.06, 09:36
                    I tu się akurat nie zgodzę. To zależy najprawdopodobniej czy dajesz dziecku coś
                    w zamian za choinki, Kolorado itp. My dajemy - na zasadzie gdy były w
                    przedszkolu urodziny i młoda sama podziękowała informując ze 'jej sumienie jej
                    nie pozwala' (miała wtedy niecałe 4 lata, teraz juz skończyła), automatycznie
                    miała gratyfikację w domu - na co najmniej takim samym poziomie. I tak jest n
                    razy do roku, bo grupa w przedszkolu liczna. Tudzież kolega zaprosił ją na
                    urodziny, nie poszła ma się rozumieć, ale poszliśmy wszyscy do sali zabaw w tę
                    sobotę... Podobnie staram się zeby w listopadzie dostała jakiś wystrzałowy
                    prezent bo to dobry argument dla niej samej, ze dostaje prezenty w ciagu roku i
                    nie jest pokrzywdzona, bo jeszcze pamięta to większe coś, a fakt faktem ze
                    drobiazgi w ciągu roku uchodzą z pamięci.

                    I autentycznie ONA nie czuje się pokrzywdzona. Natomiast realność Jehowy Boga w
                    rozumku dziecka jest taka, jak przykładanie się rodziców do studium Biblii, więc
                    zależy na jaką rodzinę popadnie. I myślę ze o realności Boga dla mojego dziecka
                    świadczy nieźle fakt, ze gdy coś dostanie to dziękuje nam, a potem leci do
                    pokoiku podziękować Stwórcy, i podobnie jak nabroi - przeprasza wszystkich. Ona
                    tę odmienność traktuje jako wyjątkowość (i dobrze nam z tym) więc się jej nie
                    boi bądź nie wstydzi, ale to jak wszystko jest kwestią podejścia i pracy rodziców.
                    • kawka74 Re: do kawka74 - dzieci Świadków 25.03.06, 09:51
                      No to, Lolinko, jesteś chlubnym wyjątkiem smile To, co napisałam, wynika z moich
                      kilkunastoletnich doświadczeń ze świadkami w różnym wieku. Dzieci kilkuletnie,
                      które są inteligentnie prowadzone, są jeszcze w stanie zrezygnować z urodzin
                      kolegi w jakimś atrakcyjnym miejscu. I takie dzieci jeszcze widywałam na
                      zebraniach, natomiast dzieci i młodzieży między 12, 13 a 20 rokiem życia było
                      jak na lekarstwo. Bo zaczynają się swojej odmienności wstydzić. Bo zamiast być
                      dla nich chlubą, staje się kulą u nogi. Bo środowisko rówieśnicze, które ma w
                      tym wieku bardzo silny wpływ, staje się dla nich ważniejsze, niż rodzice,
                      którzy nudzą, niż Jehowa, który jest daleko, niż zbór, w którym jest pełno
                      przynudzających starych pryków. Przepraszam za dosadność, ale tak właśnie z
                      grubsza wygląda ta sprawa widziana oczami nastolatka. Takich, którzy pozostają
                      w wierze, jest niewiele. I często nie zależy to nawet od fantastycznych
                      rodziców, którzy starają się jak mogą.
                      Ty się starasz, mądrze - z punktu widzenia świadka - wychowujesz córę. Jednak w
                      rozwoju dziecka jest taki moment, że pierwsze skrzypce grają rówieśnicy,
                      niezależnie od tego, co oferuje rodzina. Ale to jeszcze daleeeeeeeko... wink
                      • lolinka2 Re: do kawka74 - dzieci Świadków 25.03.06, 15:46
                        Zakładam, że dam radę. Ostatecznie sama zostałam Świadkiem mając 14 lat i celowo
                        wyrzekłam się tego co oferowali równieśnicy. Do tej pory nie załuję i chyba wiem
                        co zrobić żeby Nutella też nie żałowała.... smile) mam nadzieję ze się uda. Ale to
                        fakt, ze na pewne rzeczy nie ma siły, niemniej kręgosłup moralny tworzy się we
                        wczesnym dzieciństwie, potem się tylko testuje jego wytrzymałość. I stąd te
                        puste miejsca w Sali Królestwa potem... rodzice nawalili, aż za często. No i
                        często zapominają tacy rodzice, ze 'przynudzające stare pryki' (faktycznie
                        dosadne to było) to nie wszystko czego oczekuje od życia młody człowiek. Gorzej
                        jak jest jeden zbór w małej mieścinie i młodzieży jak na lekarstwo, ale tu w
                        W-wie nie ma problemu ze znalezieniem dzieciaków w podobnym wieku wyznających te
                        same poglądy i kierujących się tym samym systemem wartości. A razem łatwiej,
                        niezależnie od tego co sie robi. Pozostaje tylko nadzorować żeby nie szaleli za
                        mocno smile)
            • verdana Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:06
              Triss, w najblizszych dniach prześlę Ci porady z forum.
              Przy nich ja robię za mochera.
              • verdana Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:07
                MOHERA? MOCHERA? Za duzo prac studentów z dysortografia, za dużo dzieci z
                dysortografia, idę się upić w trupa.
                • triss_merigold6 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:10
                  Ja poprawiam prace w których nie z przymiotnikami młódź pisze oddzielnie i
                  głupieję, normalnie przestaję być pewna co się jak pisze...
                  • kawka74 Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:11
                    A ja, szczycąca się hiperpoprawnością językową, ostatnio napisałam gdzieś tam
                    krówka przez U.
                    Normalnie rzucam tę robotę, bo zejdę na psy.
              • triss_merigold6 Dziękuję serdecznie. n/t 24.03.06, 22:08
    • doroszka Re: Izolować dziecko od babci? 24.03.06, 22:11
      wiesz co... ja bym się wk..iła i zupełnie odizolowała od tej kobiety, niepradą
      jest, że to nie będzie miało wpływu na dziecko - i teściowa doskonale o tym wie

      moja znajoma też miała problem z nawracającą (ale na katolicyzm jakiś
      ortodoksyjny wink) teściową - w efekcie jej córka w wieku 2,5 roczku po którymś
      powrocie od babci uklękła przed obrazkiem Boba Marleya wiszącym na ścianie i
      się zaczęła modlić, bo jej obrazek przypomniał Bozię, do której babcia uczyła
      się modlić na kolankach uncertain
      Wiesz, ja jestem wierząca, ale tak jakoś nie na zewnątrz - chyba by mnie szlag
      trafił!!!

      Ucięłabym kontakty z teściową i basta!
      • niania40 Re: Izolować dziecko od babci? 25.03.06, 09:38
        Czyli indoktrynacja nie poszla na marne!
        Toz Boby M. prawie swiety byl!tongue_outPP
        Hłe,hłe...
        P.S.
        Nie zamierzam obrazac niczyich uczuc religijnych.
        • fizia-kulawa Re: Izolować dziecko od babci? 25.03.06, 09:59
          lolinka, a czemu wasza religia nie pozwala iść dziecku na zabawę urodzinową a
          pozwala iść na plac zabaw i bawić się tak samo jak na zabawie urodzinowej?
          Pytam, bo nie znam doktryny waszej religii, a tak w uproszczeniu czytając twój
          post, napotkałam taki -jak dla mnie - paradoks?
          • lolinka2 Re: fizia-kulawa - urodziny 25.03.06, 15:51
            To jest tak, że w Biblii konkretnie urodziny przedstawiono w złym świetle jako
            okazję do imprezowania. W dwóch opisanych tam uroczystościach podczas przyjęcia
            ktoś niewinny zginął, za pierwszym razem faraon egipski (za czasów Józefa)
            załatwił dla zabawy swojego piekarza, a za drugim razem Herod (za czasów Jezusa)
            na prośbę młodocianej córki Herodiady, swojej kobity, kazał zamordować Jana
            Chrzciciela. Nie wspomnę jak czuł się Jezus, gdy mu kuzyna i przyjaciela
            zabili....... Dlatego urodziny są be (i cukierków urodzinowych, Sto Latów,
            Kolorado itp nie będzie), natomiast cukierki czy sala zabaw na okoliczność
            bezokazyjną to coś jak najbardziej pożądanego. W końcu dzieckiem jest się tylko
            raz, co nie??
    • itslola o matko! chyba mamy ta sama tesciowa... 25.03.06, 05:37
      Jakies pokrewienstwo musi byc!!! nie wierze, zeby dwie takie chodzily po ziemi.

      Ja swoja ignoruje a wizyty z raz na tydzien zamienilam na raz na miesiac.
    • niania40 Re: Izolować dziecko od babci? 25.03.06, 09:49
      Izolowac.
      Niestety.
      Ja znam pewne dwie kobietki- Swiadkowe, od 14 lat.
      NIGDY nie byly nachalne aczkowiek wytrwale bywaly.
      Siedzialam w domu na wychowawczym sama, bylam niezle obstukana,jesli chodzi o
      katolickie widzenie swiata i znajomosc Biblii i chetnie z nimi spedzalam czas
      polemizujac.
      Nikt nikogo nie nawrocil, ale lubimy sie bardzo i z jedna z nich spotykam sie
      czasem, tak po babsku. "Chwalimy" sie dziecmi i takie tam...
      Jedno wiem, to jak sie "glosi" zalezy tylko i wylacznie od czlowieka i od jego
      kultury osobistej.
      Szanuje cudza wiare ale to nie znaczy, ze mam tolerowac dzialania niezgodne z
      moimi przekonaniami w stosunku do wlasnego dziecka.
      Tym bardziej, ze ksiazeczki Swiadkow sa wyjatkowo sugestywne i obrazowo
      ilustrowane i napewno spodobaja sie maluchowi.
    • 0golone_jajka Re: Izolować dziecko od babci? 25.03.06, 10:40
      Ja mam podobny problem, tylko że babcie chce za wszelką cenę nawracać mi dziecko na koatolicyzm, czego sobie nie życzę. Dziecko me jest nieochrzczone, do kościółka nie chodzi, nie umie się przeżegnać, ale babcia sączy jad w uszko. Ale nie robi tego cały czas, to fakt. Sporo nam pomaga, więc na razie nie zamierzam stosować kwarantanny na babcię. Ale jak to się nasili to będę musiał. Dziecko ma prawie 4 lata.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja