triss_merigold6
24.03.06, 12:28
Problem z teściową posiadającą misję religijną mam od dawna. Teściowa głosi.
Głosi, nawraca, ewangelizuje, wtrąca treści religijne do każdego (tak,
każdego) tematu. Jej religia tego wymaga.
Nie działają:
- prośby uprzejme i stanowcze; olewanie; zmiana tematu; metoda zdartej płyty;
całkowity zakaz przynoszenia i pokazywania pisemek; próby porozumienia w
rodzaju "O tym nie rozmawiajmy, nie jesteśmy zainteresowani".
Ostatnio wykonała numer z nachalną, bezczelną próbą zapoznawania wnuka (czyli
mojego syna) z treściami swojej religii. Uprzedzałam wielokrotnie, że sobie
nie życzę. Efektem była potężna awantura, bo której teściowa się popłakała
ale nawracać nie przestała.
Pytanie co robić?
Nie mam ochoty za każdym razem się denerwować czy stać nad teściową jak
doberman pilnując każdego słowa.
Nie mam ochoty na kazania we własnym domu.
Na ewangelizację dziecka w tej konkretnej formie pozwolić nie chcę i nie mogę.
Ona się nie zmieni.
Pozostaje chyba tylko zerwać całkowicie kontakty. Szkoda, przykro mi, ale nie
widzę innego wyjścia...
Jakieś pomysły?
Uprzedzam, że mąż wielokrotnie i bezskutecznie z nią rozmawiał.