Jak odmówić ubranek po dzieciach ??????????

    • przeciwcialo Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 15:35
      Powiedz że planujesz jeszcze dziecko i dlatego nie oddasz.
      Ja tez mam zostawione niektóre. Nie dam ich nikomu za nic. Moze wnukom dam??
    • weronka77 Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 19:08
      Oj skąd ja to znamwink Mnie dręczą koleżanki żebym "dała" ubranka bo przecież
      mam tak dużo.Fakt,kupuję w ilościach hurtowych głównie w Zarze i tym podobnych
      ale mimo wszystko nie widzę powodu dla których miałabym im takie prezenty
      robić.Nie są to osoby biedne tylko troszkę im żal pieniądze wydawać i zakładaja
      że ja się powinnam zgodzić.POnieważ wydaję na to sporo pieniędzy wolę oddać do
      komisów(częśc kosztów się zwróci)a koleżankom powiedziałam że mam już inne
      plany z ubrankami i zabawkami związane.
    • martyna_sc Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 19:46
      Jestem w ciąży. Sporo rzeczy dostałam po dzieciach moich znajomych, po
      rodzinie. Pomimo tych moich 18-stu lat planuję za jakiś czas siostrzyczkę dla
      mojego Kubusia smile Ubranka, które dostałam- oddaję właścicielom, bo właśnie to
      zaznaczyli- pozyczając mi je. Postaram się ich nie zniszczyć. Sama nie niszczę
      ubrań, więc może nie będzie z tym problemu. Co do własnych ubranek (mam ich
      kilka), wiem, że część zostawię dla swojego maleństwa. Nie zamierzam oddawać
      wszystkiego, no, ale pewnie znajdą się rzeczy, które oddam bez żalu. Ze mnie
      też sentymentalny człek smile
      Co do szwagierki- nie oddawaj jej, jeżeli miałoby Cię to później trapić. Nie
      masz przecież takiego obowiązku...
      Pozdrawiam smile
    • koleandra Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 20:10
      Ja bym powiedziała prawdę, zwyczajnie... że te ubranka są dla mnie bezcenne.

      Albo lepszy pomysł!! Wyciągnij ubranka, zawołaj ją, zacznijcie razem przeglądać
      i zaproponuj wspólne ustalenie ceny ubranek, w ten sposób dasz jej wyraźnie do
      zrozumienia, że możesz jej bardzo chętnie sprzedać. A ceny możesz proponować
      tak: "oj... za to dałam 150zł (choć na prawdę zapłaciłaś 30zł)... 20 mogę
      spuścić bo w końcu używane, nie? I bądź bardzo miła smile Na pewno się spłoszy i
      zrezygnuje bo głupio jej będzie powiedzieć "daj mi" albo "pożycz".
    • qunegunda Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 20:40
      Ubranka są twoją wlasnością i nie musisz oddawac ich nikomu za darmo.
      Magazynowanie tych rzeczy oznacza jednak, że zajmują one miejsce w mieszkaniu,
      piwnicy, garażu, na strychu (lub w innym miejscu), koszt przechowywania
      rzeczonym ubranek jest więc jakiś, mozna go nawet obliczyć: cena 1m mw
      powierzchni zajmowana przez kartony w ubrankami wg comiesiecznych oplat
      wynikających z czynszu.
      ale, ale .... ty tych ubrań nie magazynujesz u siebie!
      trzymasz je u teściów (czyzby za darmo?)
      w tej sytuacji teściowie wyświadczają ci przyslugę i nie wykluczone, że gdyby
      się z tobą policzyli cena magazynowania przewyższylaby wartość owych ubranek.

      w tej sytuacji dysponentami ubranek stali się teściowie i jeśli oni uważają, że
      wy z meżem powinniści pomóc ich drugiemu dziecku oddając ubranka dla wnuka macie
      obowiązek się dostosować do ich życzenia. w przeciwnym razie teściowie mogą
      odmowić wydania ubranek.
      • falka32 Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 22:23
        hahahahahaha!!!!

        I tym samym qunegunda zamknęła dyskusję big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

        Swoją drogą ciekawa jestem, skąd ty te przepisy wszystkie bierzesz?
        • triss_merigold6 Re: Jak odmówić ubranek po dzieciach ?????????? 26.03.06, 22:31
          W psychiatryku dają kompy w ramach terapii?
    • melka_x jak wychodzi się na sobkostwie? 27.03.06, 11:41
      Zastanawia mnie, że żadnej z Was nie przyszło do głowy, że zazwyczaj to co
      dajemy innym wraca do nas z nawiązką. W przypadku ubranek dziecięcych to
      wyjątkowa częsta i prosta zależność. Ja sporo ubranek dostałam od przyjaciółki,
      po jej synku, mimo że ta już starała się o kolejne dziecko. Mogliśmy nic nie
      kupować, ale chcieliśmy żeby mały miał coś nowego. Do tego trochę naprawdę
      fajnych, nowych ubranek dostaliśmy też od gości, którzy odwiedzali nas po
      urodzeniu syna. Teraz gdy mały wyrasta z tych ubranek rzeczy - powiększone o
      nowe - wracają do mojej ciężarnej przyjaciółki. W dodatku dorzucimy kilka
      gadżetów (wypasione nosidło i karuzelka, konwektorek do ogrzewania przewijaka
      dla noworodka, sterylizator itd). Jeśli zdecydujemy się na kolejne dziecko te
      rzeczy do nas wrócą powiększone z kolei o to, co oni dokupią dla swojego
      młodszego dziecka. Rachunek jest prosty - obu nam się bardzo to opłaca, mimo że
      żadna z nas tego tak nie kalkulowała. I nawet jeśli coś się którejś z nas
      zniszczy to i tak rachunek wyjdzie na plus. Zresztą bez jaj, na razie autorka
      wątku mówi o dziecku, które się nawet nie urodziło, a ile niby rzeczy może
      zniszczyć noworodek? Nie je marchewki ani buraczków, nie raczkuje, więc nie
      wytrze materiału na kolanach ani nie zaczepi o nic, więc nie podrze niczego
      itd. W dodatku rośnie tak szybko, że część rzeczy staje się za mała po kilku
      razach.

      Jak myślicie jak Wy wyjdziecie na swoim sobkostwie? Ano już zawsze będziecie
      musiały wszystko dla swoich dzieci kupować. Można i tak, tyle że i niemiło i
      drogo. A później będzie zrzędzić "dlaczego mam coś dawać skoro mnie nikt nie
      dał?". Nie dziwię się, że nikt Wam niczego nie dał.
      • koala500 Re: jak wychodzi się na sobkostwie? 27.03.06, 11:48
        Owszem, zgoda fajne jest się wymieniać z przyjaciółką, ale mniej fajnie jest
        oddawać swoje rzeczy szwagierce, z którą nie jest się zaprzyjaźnionym, o której
        sie wie, że niespecjalnie dba o ubranka, w sytuacji kiedy chce się mieć kolejne
        dziecko.
        Ty masz jasny układ z przyjaciółka, natomiast nie jestem pewna czy wyżej
        opisana bratowa (zreszta nie tylko ona) czułaby się zobowiązana w razie
        następnego dziecka oddać z kolei swoje ciuszki autorce wątku.
        • melka_x Re: jak wychodzi się na sobkostwie? 27.03.06, 13:59
          Po pierwsze ubranka leżą bezużyteczne na strychu, a założycielka wątku nie tyle
          planuje dziecko, ile nie wyklucza, że kiedyś je jeszcze będzie miała.

          Po drugie zaprzyjaźniona czy nie szwagierka będzie matką ich
          siostrzeńca/siostrzenicy i ciotecznego rodzeństwa ich dzieci.

          Po trzecie - powtórzę - mówimy o dziecku, które jeszcze się nawet nie urodziło.
          Jak niby noworodek może zniszczyć ciuszki, z których sporą część będzie miał na
          sobie pewnie z kilka razy?

          Po czwarte można szwagierce powiedzieć, że ubranka są do zwrotu.

          Po piąte jeśli pierwsze sztuki rzeczywiście wrócą w złym stanie wtedy można
          odmówić. Na razie to jest odmowa wynikająca li i wyłącznie z sobkostwa i
          myślenia w stylu "ja nie dostałam, to dlaczego ona ma miec lepiej?".
          Brzydko, ale oczywiście autorka ma do tego prawo. Mam tylko nadzieję, że za
          jakiś czas nie powiesi posta, w którym będzie zrzędzić jak to nie nikt jej nie
          pomógł gdy potrzebowała czegoś tam, że nie można liczyć nawet na najbliższą
          rodzinę, jak to każdy w tej strasznej rodzinie męża myśli tylko o sobie i co to
          za sobki podłewink)). Dużo takich postów na e-mamie. I zazwyczaj zero refleksji
          pt; czy ja kiedykolwiek coś dla kogoś bezinteresownie zrobiłam?
          • mamakubusia10 Tak wygląda sobek????? 27.03.06, 14:22
            Oj widzę, że niespecjalnie przykładasz się do czytania postów, bo gdybyś to
            zrobiła, wiedziałabyś co napisałam wcześniej.

            A mianowicie, że sporo rzeczy już jej oddałam (narazie słownie, ale wie że
            dostanie), m.inn.
            Foteliki samochodowe,
            łóżeczko,
            kojec,
            leżaczek,
            elektroniczną nianię,
            karuzelkę,
            wózek gondolę,
            spacerówkę terenówkę (jest podniszczona, ale na wypady do lasu się przyda),
            łóżeczko turystyczne,
            chodzik,
            sterylizator,
            krzesełko do karmienia
            i kilka innych mniejszych rzeczy.

            Mi tego nikt nie dał, kupiłam to sama i wydałam sporo kasy.
            A jednak oddaję.
            Ubranek nie oddam i już. Taka jest moja decyzja i jej nie zmienię. Zatem nie
            warto rozpatrywać tego od strony moralnej.
            Post był o technicznej sprawie: jak odmówić, a nie czy odmówić.

            Pozdrawiam

            aga
            • melka_x Re: Tak wygląda sobek????? 27.03.06, 14:26
              W Twoim pierwszym poście nie ma na ten temat słowa.
              To zmienia postać rzeczy, oddaję Ci sprawiedliwość. Ale ja nie tyle mówiłam
              personalnie, konkretnie o Tobie, ile o powszechnych reakcjach dziewczyn, które
              uważały za oczywiste, że skoro same nic nie dostały to niczego nie oddadzą. I w
              tej materii zdania nie zmieniam, choć Ciebie przepraszam.
              • mamakubusia10 Re: Tak wygląda sobek????? 27.03.06, 14:36
                W moim pierwszym poście rzeczywiście nie wspomniała o całym sprzęcie, jaki
                szwagierka dostanie od nas, ale w którymś z kolejnych ten temat poruszałam.
                Ok. nie ma o czym mówić, wcale się nie gniewam.
                Może dla mnie w innej sytuacji byłoby to też trochę dziwne, bo to wszak bliska
                rodzina, ale jak przypomnę sobie taką oto sytuację:
                " moja córka siedzi u szwagierki na kolanach, a ta podaje jej łyżeczką jakieś
                ciasto. Łyżeczka była brydna, więc gdy tamta chciała wymieszać sobie herbatę
                wytarła ją o bluzkę mojej córki".
                Na moje zszokowanie (jak mi oczywiście głos wrócił) powiedziała, że mała i tak
                zaraz sama się gdzieś ubrudzi więc co to za różnica.

                Myślę, że przyznacie mi rację, że w takiej sytuacji nie ma znaczenia czy
                dziecko je marchewkę czy nie - przecież szwagierka może jeść, a że nie będzie
                ścierki pod ręką to.....

                pozdrawiam
                • melka_x Re: Tak wygląda sobek????? 27.03.06, 14:41
                  Może jak będziesz u szwagierki wytrzyj sobie błoto z butów o rąbek jej
                  spódnicy. Przecież i tak się kiedyś ubrudziwink))big_grin
                  • mamakubusia10 Re: Tak wygląda sobek????? 27.03.06, 14:46
                    melka_x napisała:

                    > Może jak będziesz u szwagierki wytrzyj sobie błoto z butów o rąbek jej
                    > spódnicy. Przecież i tak się kiedyś ubrudziwink))big_grin

                    Dobre, może spróbuję. Będę miała okazję w Wielkanoc smile)))))))))))))
                    • aggga4 Re: Tak wygląda sobek????? 31.03.06, 11:17
                      Mam tan sam problem co Ty tylko ze mam 1 dziecko. Czuje ze moja szwagierka tez
                      będzie chciała ciuszki po moim dziecku, łóżeczko, wózek , pościel itp. Nie
                      lubie jej i powiem ze to wszystko zostawiam dla 2-go dziecka, nawet łózeczka
                      jej nie dam! Niech się obrażają. Do ciuszków jestem przywiązana dbam o nie, z
                      wielkim zapałem i wielka starannościa wybierałam je w sklepach kupując kazde z
                      nich. Moje dziecko mało spało w łóżeczku, materac wogóle nie jest osiusiany ( i
                      drogi był), jak jej pozycze to mi odda osikany smierdzący! Ja nie pozycze nic i
                      tyle, jesli juz to dam na zawsze jakies szmaty na których mi nie bedzie
                      zalezało. Zreszta moja szwagierka nie zasługuje zeby jej cos pozyczac czy
                      dawac. Pozdrawiam!
                      • latouche Re: Tak wygląda sobek????? 31.03.06, 15:02
                        rany boskie, kobieto, ona Cie jeszcze o te ciuchy nie poprosila ("czuje, ze"
                        napisalas), a Ty juz masz taki problem???
                        BTW, ja pozyczylam lozeczko i materac kokosowy, tez drogi i nieosiusiany. Jedno
                        i drugie wrocilo w dobrym stanie, nadal nieosiusiane, niestety materac obsikal
                        potem gruntownie moj osobisty kot, wiec i tak musialam kupic nowy dla drugiego
                        dziecka. Jak widzisz, roznie to w zyciu bywa, nie ma co sie zbytnio przywiazywac
                        do przedmiotow.
      • latouche Re: jak wychodzi się na sobkostwie? 27.03.06, 12:01
        Melka, ale to zależy też trochę komu się oddaje. Ja oddawałam swoje rzeczy po
        starszym synku przyjaciółce, która urodziła po mnie, po niej z kolei rzeczy moje
        i jej przeszły do drugiej przyjaciółki. Na razie ja jestem ostatnia w kolejce, i
        odziedziczyłam po nich ciuszki i zabawki. Trochę dokupiłam, trochę dostałam
        nowych, a teraz w miarę jak wyrasta to odkładam z zamiarem ponownego oddania ich
        Kasi, która planuje wkrótce następne dziecko.
        Natomiast wózek uniwersalny Inglesina, w którym Daniel jezdził przeszło rok
        oddałam kuzynowi i jego żonie, na ich prośbę. I tak planowałam kupno nowego
        wózka dla drugiego dziecka. Niestety, potem usłyszałam od ciotki, że byli
        niezadowoleni, bo wózek był sfatygowany i skrzypiał sad żałowałam wtedy że go
        oddałam - skoro i tak nie byli zadowoleni - a ja miałabym wózek rezerwowy u mamy
        (mieszka w innym mieście). Oczywiście apele aby w takiej sytuacji go oddali
        pozostały bez echa, przecież trzebaby się było namęczyć i odwozić go samochodem
        na drugi koniec miasta. No i wiem, ze im by już nie dała nic, nawet najbardziej
        wypierdzianego body sad
        • melka_x Re: jak wychodzi się na sobkostwie? 27.03.06, 14:03
          Latouche współczuję kuzyna, ale to nie jest dla mnie argument. Czasem trafi się
          na pasożyta, generalnie jednak zasada, że wszystko co robimy do nas wraca
          działa. Czasem wraca za pośrednictwem innych ludzi, czasem mniej lub więcej,
          ale jednak wracasmile.
          • lila1974 Melu_x 27.03.06, 14:46
            Doskonale rozumiem i popieram Twój tok rozumowania.
    • faceeet Autorka ma powazny problem z glowa... 31.03.06, 11:29
      Nie chce oddawac ciuszków poniewaz nadmierne stezenie hormonow, zle wplynelo na
      jej uklad nerwowy. Jedyny promyk nadzieji w tym, ze potrafi to dostrzec -
      "jestem z nimi trochę nawet emocjonalnie związana". Ale czy to wystarczy do
      wyleczenia? Na tym etapie trudno prorokowac.
      Radze na wszelki wypadek nie oddawac ciuszkow nigdy i nikomu. Dlaczego? Z tak
      zaborcza matka nikt dlugo nie wytrzyma - ucieknie zarowno maz jak i dzieci,
      jak tylko dorosna. Zatem te ciuszki to bedzie wszystko co zostanie z
      macierzynstwa autorki. Macierzynstwa przez male m.
      • dwazera Re: Autorka ma powazny problem z glowa... 31.03.06, 13:22
        może to pytanie już padło,jeśli tak to przepraszam że powtarzam.

        Ale:co na to mąż autorki?Chodzi o jego siostrę,najbliższą rodzinę?On nie ma nic
        do powiedzenia?
        • kamila862 !!!!Nie Sluchaj!!!! 31.03.06, 13:34
          dajcie spokuj...
          i tak duzo oddala. MA SENTYMENT DO CIUSZKOW. I MOZE ZECHCE MIEC JESZCZE
          BOBASA. wy pewnie tylko tak piszecie a same byscie nic nie oddaly!
          bardzo dobrze, nie powinnas wszystkiego oddawac. to twoje rzeczy, twoj wybor i
          twoje pieniadze. powiedz ze nie bo samej ci sie moga przydac.
      • shady27 Re: Autorka ma powazny problem z glowa... 31.03.06, 14:08
        te faaaacet chyba tastosteron uderza ci do glowy....powtarzam po raz setny NIE MA OBOWIAZKU ODDAWANIA CZEGOKOKWIEK ZA DARMO!!! i koniec...tak wiec mamokubusia nie sluchaj, rob swoje i koniec
        • 262626kj Re: Autorka ma powazny problem z glowa... 31.03.06, 15:16
          • 262626kj Re: faceet dureń, nie rozumiesz nas kobiet-matek? 31.03.06, 15:30
            ja też jestem sentymentalna.Ubranka po dzieciach oglada sie jak zdjęcia z przed
            lat.Z każdym coś się wiąże jakieś wydarzenie , wspomnienie i jest to miłe i
            piękne .
            • faceeet Nie rozumiem durnych matek-polek 31.03.06, 20:08
              Do macie(tacie)rzynstwa trzeba dorosnac, ale trzeba tez wiedziec kiedy z tego
              wyrosnac. Potem dziwicie sie, ze rosna niedojdy, maminsynki itp., ktorym mamy
              nie odciely pepowiny. W celach sentymentalnych mozna zostawic sobie jedna
              rzecz, a nie przetrzymywac tony ubranek i sie tym potem fetyszystycznie
              podniecac. Zacznij odcinac pepowine dziecka juz dzis - oddajac jego ubranka
              potrzebujacym. Zaprocentuje podwojnie w przyszlosci.
              • niepytana Re: Nie rozumiem durnych matek-polek 31.03.06, 20:21
                Glupoty piszesz facet. Jestes pewnie sam jakims mamisynkiem ktory mamusie
                zamienil na zone i potem jeszcze musial zone dzielic z dzieckiem. O zgrozo!
                Logiczne podejscie do tej sprawy jest takie: Nie chce to nie oddaje. Ubranka sa
                jej. Kupila je sama i ma prawo zrobic z nimi co uwaza. Jak chce to moze w nie
                nawet ubierac podworkowe pieski rozumiesz? Ja bym oddala, i zreszta wszystko
                zawsze oddawalam i kazde moje dziecko (a jest ich troje) mialo swoj wlasny
                wozek, lozeczko, stolik do przewijania i wanienke. O ubraniach nawet nie
                wspomne. Ale to ze ja oddawalam rzeczy nie znaczy ze kazdy ma oddawac. Tym
                bardziej piszac z Polski powinienes rozumiec ze tam nigdy nie wiadomo co bedzie
                i co moze sie przydac. A moze kobieta w czarnej godzinie zdecyduje sie te
                ubranka sprzedac, bo moze szwagierka ktora dostalaby te ubranka nie pomoglaby
                jej w takiej ciezkiej chwili? Chcesz moze sam cos zrobic dla "potrzebujacych"?
                Oddaj im komputer. Tymbardziej ze smarujesz tu narazie tylko bzdury.
                • faceeet Ale ja nie chce nikomu pomagac, wiec po @##$ mam 31.03.06, 20:28
                  cos oddawac? Nawet bym chetnie cos ci zabral tongue_out...
                  • niepytana Re: Ale ja nie chce nikomu pomagac, wiec po @##$ 31.03.06, 20:38
                    faceeet napisał:
                    Nawet bym chetnie cos ci zabral

                    No jasne. Nie tylko ty zreszta wink
              • shady27 faaacet idz na piwo i nie @#@$@ farmazonow 31.03.06, 20:24
                nudny jestes, szowinisto
                • faceeet nie oszukuj sie, ty tez dusza towarzystwa nie 31.03.06, 20:35
                  zostaniesz, rotfl...
                  • shady27 wcale nie zamierzam 31.03.06, 21:01
                    wcale nie zamierzam...tak samo jak nie zamierzam wiecej z toba dyskutowac, to ponizej mojej godnosci....zegnam!!!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja