jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:)

24.03.06, 16:51
Jestem po rozmowie ze znajomymi, no cóż...chwilowo byłymi znajomymismile
Naprawdę próbowałam być asertywno-kłamliwo-łagodna i pupa zbita mi z tego wyszła.
ja- słuchajcie, bardzo Was przepraszam za pochopne zaproszenie(sic!!! sami się
wprosili do cholery), ale po przedyskutowaniu tego z naszą paczką wyjazdową
doszliśmy do wniosku, że i tak jedziemy dość dużą grupą i powiększanie jej
uniemożliwi nam wypoczynek. My już razem jeździlismy, znamy się dobrze, w
razie nieporozumienia załatwiamy wszytsko prosto w oczy, jak jadą nieznajomi,
to atmosfera nie sprzyja pełnemu wyluzowaniu się. Także przepraszam jeszcze
raz, ale może wspólnie wybierzemy się innym razem.
oni- no ale my się już nastawiliśmy!
moje cisnienie się podnosi z lekka
ja- rozumiem i naprawdę mi przykro, ale uznaliśmy, że nie zmieniamy planów i
liczebności naszej grupy, nie tylko ja o tym decyduję, moi znajomi nie chcą po
prostu jechać wspólnie w grupie z nieznajomymi. Możecie przecież też jechac
skoro się nastawiliście, tylko mieszkac gdzie indziej.
oni- no to skoro nie chcą niech nie jadą!! musisz z nimi jechać?
ja zaczynam gubic się w akcji, ciśnienie osiąga poziomo krytyczny, czuję jak
moja asertywność i poczucie winy spieprzają z podkulonymi ogonami
ja- ej! chwileczkę! umówiłam się z grupą ludzi na wyjazd, nieopacznie
zaproponowałam go wam (kłamstwo!!!!) bez konsultacji z całą grupą i ponosze za
to konsekwencję, między innymi z przykrością muszę wam odmówić wspólnego
wyjazdu. Naprawdę, może innym razem...
oni(przetrawiają chwilę)- eeee, to może faktycznie lepiej nie jedźmy, to twoje
towarzystwo to chyba jakieś świry (grrrr!) wielkie mi halo, bo ktoś chce z
nimi jechać.
ja(totalnie ugodowo)- taaa faktycznie są trochę dziwni, w każdym razie raz
jeszcze przepraszam.
oni- to wiesz co? olej ich! jedźmy razem, jeszcze D.(mój eks)z nami pojedzie,
bedzie super co?
no i tu już niestety moja dyplomacja zawiodłasad
ja- k&*%$a mać, czy wy jesteście normalni? Wpi&*#@$alacie mi się na wyjazd,
zapraszacie mojego eksa, a gdy mówię, że tak nie da rady proponujecie mi olać
przyjaciół i jechać z wami, waszym szajbniętym i niewychowanym bachorem oraz
moim eksnarzeczonym na urlop???? Sory jak nie rozumiecie po ludzku, to wam
powiem tak, że zrozumiecie. Po pierwsze nie zaproponowałam wam wyjazdu tylko
pinformowałam, że JA jadę, wy uznaliście, że jedziecie ze mną, po drugie na
dokładkę zaprosiliście D. na MÓJ wyjazd, po trzecie, żeby móc jechac z
jakimkolwiek towarzystwem to trzeba mieć dziecko mogące przebywać z ludźmi,
nie gryzące, nie kopiące, nie wrzeszczące, nie zajmujące sobą uwagi wszystkich
wokól, bo nie po takie atrakcje ludzie biorą urlopy, jak się ma natomiast małe
zwierzątko, to najlepiej trzyamc je w klatce i w odosobnieniu. Więc powtarzam,
że bardzo mi przykro, ale z nami nie pojedziecie....
Tak to mniej więcej szło, naprawdę bardzo się starałam, ale ja chyba jestem
albo łagodna, albo agresywna, choć naprawdę starałam sie być ASERTYWNA. Widać
przede mną długa drogasmile trochę mi głupio, trochę mi się śmiac chce z tego,
ale ogólnie kamień z serca, że nie jadą z nami.
Bardzo dziękuję za wszystkie rady, wszystkim mamom. Przydały mi się do
ułożenia tego pieknego monologu z początku rozmowy, a że dalej nie wyszło to
już moja wina.
    • iwoniaw I tak sobie zasłużyli 24.03.06, 16:54
      nie żałuj ich. I miłego wyjazdu. smile
    • sutra Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 16:59
      Hehe, bardzo podoba mi się twój ostatni monolog smile)) Bardzo asertywny smile) Już
      wyobrażam sobie, jak po takim dictum szczęka im opadła.
      • kalina81 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 17:11
        nie śmiejcie się, choc mi samej się śmiać chcebig_grin
        no naprawdę, starałam się, byłam tak miła, że aż mdliło, napisałam wątek na
        emamie, żeby dowiedzieć się jak powiedziec( a raczej nie powiedzieć) przykrą
        prawdę rodzicom. Naprawdę mi zależało, ale to nie moja wina, że na nich ta moja
        asertywność i dobre chęci nie zrobiły wrażeniasad
        Aczkowliek ktoś mi radził, że jak po dobroci nie załapią, to mam walnąć prosto z
        mostu, kawka chyba?
        • mamaroksany Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 17:16
          BRAWOOOOOO
          chylę czoła smile) ładnie powiedziane smile)
          • koala500 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 17:28
            Bardzo dobrze zrobiłaś!!!!!
            Jak ktoś nie rozumie po polsku i trzeba mu coś 10 rzay tłumaczyć to tak się to
            kończy.
            Moim zdanie jedyny Twój błąd polegała na tym, że na początku sama im mówiłaś że
            nieopatrznie ic zaprosiłaś - a przecież wcale ich nie zapraszałaś.
            Miłego wypoczynku bez wyrzutów sumienia!!
            • psylwia Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 17:34
              no nieźle pojechałaś,
              a tak w ogóle to bardzo namolni ludzie, ty im swoje a oni jakby nie rozumieli
              co się do nich mówi
              miłego wyjazdu pozdrawiam
    • maja_sara Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 19:35
      brawo! i to sie wlasnie nazywa asertywnosc! mocne , stanowcze "nie" !!
      • aleksandrynka Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 20:16
        ekhmmmm, hmmm, majo-saro, to się absolutnie nie nazywa asertywność, to agresja,
        z czego autorka wątku wyraźnie zdaje sobie sprawę.

        Kalina, próbowałaś smile
        Postawiłaś na swoim, inaczej się chyba nie dało... Brawo! i święty by się
        wkurzył smile
      • falka32 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 24.03.06, 20:19
        to znaczy asertywna byłabyś, gdybyś po tekście "to olej ich" powiedziała "nie,
        nie oleję, bo już się umówiłam i mam ochotę z nimi jechać, życzę wam udanych
        wakacji".
        big_grinDDDDDDDDDDDD
        a że puściły ci nerwy, to na finiszu przestałaś być asertywna tylko rzekłaś to
        co myslisz. Swoją drogą wcale ci się nie dziwię big_grinDDDDDDDDDDD
    • mieszkowamama Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 10:33
      Ty naprawdę im tak powiedziałaś?? No to gratuluję Asertywności (przez
      wielkie "A"). Skoro normalnie nie docierało...
      Miłego wypoczynku... bez nich wink
      • a_pola Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 13:06
        asertywnosc to stanowczosc , ktora nie rani... Twoj czadowy monolog mogl
        zranic,ale chyba bardziej wrazliwych ludzi niz oni... wiec sie nie przejmuj i
        jakbys mogla to dopisz co oni na to Ci odpowiedzieli???smile)))
        • triss_merigold6 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 26.03.06, 22:24
          Bez przesady, żeby kogoś zranić ten ktoś musi mieć jakąś wrażliwość. Sami
          chcieli.
    • niania40 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 21:30
      Hy, hy...
      Moje gratulacje!
      Moze nie bylas w 100% asertywna ale za to jaka szczera!wink)))
      Najgorzej by bylo jakbys skapitulowala.tongue_outPP
      Udanego wyjazdu.
      • magi104 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 21:53
        pamietam twój poprzedni wątektongue_outtongue_out Fajna rozmowę miałaś tongue_outtongue_out w ogóle fajni
        znajomi, nie ma cotongue_outtongue_out
        Jak zareagowali???
    • siasiuszek Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 22:07
      Chyba przesądziłaś aż mi się zrobiło ich szkoda niektóre teksty mogłaś sobie
      darować np. porównywanie dziecka do zwierzątka.
      • procesor Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 25.03.06, 23:04
        myslę że to był wybuch oczyszczający - za te wszystkie niewypwiedziane żale z
        przeszłości
        wyjazd to tylko zapalnik smile

        ja tam sie nei dziwię że wybuchła
        ale to dowód na to że asertywnym trzeba być zawsze - zbyt wielka uprzejmośc i
        tłumienie swoich prawdziwych myśli, bycie delikatnym - w pewnym momencie
        doprowadzi kresu możliwości - i TRZAŚNIE smile

        PS nie rozumiem ludzi którzy tak wychowują(?) dziecko - tak na marginesie o tych
        znajomych
        • kalina81 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 26.03.06, 22:14
          Przyznaję, że mnie poniosło okrutnie, to fakt. Ale ja byłam w tak totalnym szoku
          z powodu ich propozycji i totalnej niechęci do zrozumienia moich argumentów. I
          jeszcze ten eks, normalnie w głowie mi się nie chciało pomieścić, że to poważnie
          brali pod uwagę. A co do nich to wtedy po prostu wstałam i wyszłam, bo bałam
          się, że skończy się to wielgachną awanturą. Ona zadzwoniła do mnie w sobotę
          wieczorem mówiąc, że się nie spodziewała po mnie takiego chamstwa i jeśli nie
          miałam zamaiaru z nimi jechać to po co w ogóle mówiłam im o tym wyjeździe(no
          tak, logika porażająca). I że nie powinnam zwalać winy na ich dziecko, dlatego
          że moi znajomi są aspołeczni(tu się muszę częściowo zgodzić, to dziecko mogłam
          przemilczeć). A na żaden wyjazd raczej nie pojedziemy, bo nie wiedzieli, że aż
          tak mi ich syn przeszkadza i jak będę miała swoje dziecko to zrozumiem, że się
          tak dzieci zachowują (jakoś znam dzieci w tym wieku, które się zachowują
          zupełnie normalnie, ale to już inna sprawa). No i na koniec dowiedziałam się, że
          powinnam dorosnąć, bo zachowuję się jak rozkapryszony gó..arz, najpierw się
          chwalę wyjazdem, a potem stwierdzam, że nie są dla mnie towarzystwem na urlop i
          jeszcze powinnam na zakończenie dojść ze sobą do ładu co do eksa, bo po moim
          zachowaniu widać, że wciąż nie przebolałam porzucenia i coś do niego czuję. Bo
          gdyby było inaczej, to by mnie wizja wspólnego wyjazdu nie zbulwersowała(no tak
          powinniśmy stworzyć wielką hippisowską komunę). Pożegnianie było chłodne i
          raczej zrywające kontakty na czas bliżej nieokreślony.
          I doszłam do pewnej konkluzji - albo ja przez dwa lata miałam trwałe zaćmienie
          umysłowe, że zadawałam się z eksem i tymi znajomymi, albo oni żyją w jakimś
          dziwnym świecie, którego nie rozumiem i chyba już nie chcę.
          W każdym razie czas dorosnąć i zerwać bezsensowne znajomości.
          • triss_merigold6 Brawa za ostatnie podsumowanie. n/t 26.03.06, 22:26
      • triss_merigold6 Re: jestem po rozmowie, bardzo dziękuję za rady:) 26.03.06, 22:25
        Sorry ale jak ktoś nie kuma delikatnie to zostaje wersja hard core.
Pełna wersja