Rodzina najważniejsza?

27.03.06, 12:39
W Polsce istnieje kult rodziny.
Najgorsze "życzenie" to aby komuś szklanki wody bliscy na starość nie podali.
Zachowania za które znajomy zostałby wykopany z domu, u krewnych mamy
obowiązek tolerować, znosić i szukać kompromisów. Mit wpierającej się rodziny
podtrzymuje rytualne więzi nawet jeśli specjalnie ciepłych uczuć nie ma.
Drugi mit to taki, że rodzina współmałżonka staje się automatycznie naszą i w
związku z tym mamy wobec tejże jakieś obowiązki. Zerwanie kontaktów z kimś z
rodziny jest oceniane zupełnie inaczej niż zerwanie kontaktów ze znajomym.
Powiem szczerze, że całkowicie mi owe mity nie odpowiadają...
    • oxygen100 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 12:48
      Ja tam rodzine meza mam gleboko w ... Nie mam z nimi zadnych problemow bo nic
      mnie oni nie obchodza. I z wzajemnoscia. A moj tesc jest tak zapatrzony we
      wlasna nieoporadna coreczke i jej nieslubna corke ze nie pamieta nawet ze ma
      syna. Dzwoni tylko wtedy gdy czegos chce. Glownie porad w kwestiach
      komputerowych. Zreszta ostatnio stosunki mego slubnego z wlasna rodzina ulegly
      pogorszeniu wiec nawet on nie pali sie do kontaktu z wlasna rodzina. Moja
      rodzina osobista no coz.... machneli reka ze maja zakapiora (mnie)ktory chadza
      wlasnymi drogami i co i rusz dostarcza wrazen. Bo przeciez ktos mus dbac o
      zdrowie psychiczne bliskich zeby im nie bylo zbyt nudnosmile)
      • syla113 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 15:57
        no coz dla mnie nie sa to mity tylko fakty zarowno moja jak i meza rodzina to
        cudowni ludzie , pomagamy sobie nawzajem , jestesmy szczerzy wobec siebie ,
        nikt sie nikomu nie narzuca , chetnie sie odwiedzamy dziadkowie z jednej i
        drugiej strony przepadaja za wnuczkiem i nie sa nawzajem o siebie zazdrosni
        tylko sa szczesliwi ze dziecko jest kochane przez tyle osob .moge wspolczuc
        tylko tym ktorzy nie maja takiej rodziny
        jak tak czytam niektore posty to wiem ze jestem niesamowita szczesciara
    • kalina_p Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 12:53
      a ja sie juz kilka razy przekonałam, ze w biedzie na rodzine własnie liczyc można.
      Znajomych raz ma sie tych, za pare lat innych a rodzine tę samą. Dbanie o
      kontakty ma sens, wybaczanie wielu rzeczy tez...to działa w obie strony -
      rzeczy, których znajomi by mi pewni nie wybaczyli, rodzina wybaczala.
      Tego samego będę uczyc córę - rodzina to jednak zupelnie co innego, niz znajomi
      i przyjaciele, cos wazniejszego.
      • be.em Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 12:59
        ja na rodzinę nie narzekamsmile i własną i mężasmile
        • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:03
          Na swoją również nie narzekam.D Mało liczna i daleko, bez specjalnie zażyłych
          kontaktów. Bliższe i bardziej osobiste kontakty mam z wieloletnimi
          przyjaciółkami niż z rodzoną siostrą. Nie uważam więzów krwi za jakieś
          szczególnie wpływające na wybory towarzyskie.
      • lila1974 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:04
        Tak, rodzina jest najważniejsza - a raczej - powinna być.
        Nie twierdzę, że powinniśmy tolerować wszystkie zachowania naszych bliskich, bo
        jesli są one destrukcyjne, to jak najbardziej nie, ale zdecydowanie powinniśmy
        dokładać wszelkich starań, by wzajemne relacje miały się dobrze.

        Nie wiem, może jestem naiwna, ale wydaje mi się, że do dobrych relacji
        przyczynia się otwartość na innego człowieka. Mam wrażenie, że złe relacje z
        rodziną ma ten, kto ma wysokie mniemanie o sobie. Oczywiście pomijam tu
        sytuacje, o jakich wyżej wspomniałam.
        • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:10
          Ale dlaczego najważniejsza? Ze względu na genetyczne pokrewieństwo? Przecież z
          rodziną partnera/ki tego pokrewieństwa nie ma...
          • kalina_p Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:32
            wiesz, tross...ja nie jestem spokrewniona z rodzina męża, ale on jest i moje
            dziecko jest. A poniewaz moj mąż i moje dziecko zyja razem ze mna, to siła
            rzeczy ich pokrewieństwo z rodzina męża wpływa na mój do tej rodziny stosunek.
            Pozytywnie wpływawink))
    • e_r_i_n Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:02
      Rodzina jest dla mnie bardzo wazna - jest wsparciem, podpora itd, itp.
      Poniewaz ja takie cos od niej dostaje, uwazam, ze tez mam obowiazek wsparciem
      najblizszym sluzyc. Nie dlatego, ze trzeba - dlatego, ze chce.
      Nie oznacza to jednak, ze dla mnie rodzina to jednolita masa, ktora w calosci
      traktuje tak samo - sa osoby mi bardzo bliskie, sa i takie, ktore widuje przy
      okazji wielkich wydarzen, a generalnie kontaktu nie mam. I oczywiscie jak mi
      cos nie pasuje w kims, to nie mam oporow, zeby to wyartykulowac. Zrywac
      kontaktow nie mialam okazji - ochlodzic i owszem. Nie bylo to traktowane zle.

      Rodzina meza to druga sprawa. Nie sa to dla mnie osoby obce, ale tez nie sa mi
      tak bliskie, jak moja rodzina. Zaciesnianiem kontaktow sie nie zajmuje -
      jezdze, odwiedzam, ale nie jest prowodyrka tych kontaktow. Obowiazki wobec nich
      ma moj maz - ja go nie ograniczam, ale sama sie nie wychylam. On nie ma pamieci
      do dat - wiec jego rodzina kartek na urodziny/imieniny nie dostaje, bo to jego
      biznes. Ja pamietam o uroczystosciach swoich bliskich, wiec oni zyczenia maja.
      • verdana Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:42
        Rodzina i utrzymywanie z nia kontaktu jest ważne, ze wzgledu na poczucie
        bezpieczeństwa. Powiedzenie sobie, ze wszystko jedno - rodzina czy znajomi,
        prowadzi do szybkiego rozpadu rodziny. Kazdy człowiek zrobi czasem coś, co jest
        absolutnie nie do zaakcepowania. Ze znajomym zrywamy, bo po co tracić nerwy?
        Ale zerwanie tak samo szybkie z mężem, z rodzicami czy z własnym dzieckiem jest
        czym innym - powoduje, ze nigdy nie można mieć pewności, że ma się kogoś
        bliskiego, skoro w kazdej chwili każde więzi moga zostać zerwane - tak samo my
        mozemy je zerwac z kimś z rodziny, jak ktos z rodziny z nami.
        Nie uwazam, aby rodzina była "święta" i trzeba było utrzymywac kontakty z
        każdym, nawet największym draniem czy osobą najwyraźniej niezrównoważoną
        psychicznie. Ale do zerwania kontaktów trzeba znacznie wiecej, niż do zerwania
        kontaktów ze znajomymi.
        A rodzina męża? Zdecydowanie nie jest MOJĄ rodziną, ale jest, równie
        zdecydowanie, rodziną moich dzieci. I to mam stale w pamięci.
        • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:54
          No, z bliskimi raczej szybko się nie zrywa ani nie ogranicza kontaktów bez
          istotnego i niedającego się przezwyciężyć powodu. Koszty emocjonalne podjęcia
          takiej decyzji i konsekwencje są większe niż w przypadku znajomych to raczej
          jasne.
      • michiko ty nie zabieraj głosu 27.03.06, 15:12
        ws rodzin. Amatorka kwaśnych jabłek.
        wrrrr
        • lila1974 Re: ty nie zabieraj głosu 27.03.06, 15:20
          Zachowujesz się co najmniej tak, jakby to od Ciebie mąż odszedł.
          Takie postępowe poglądy głosisz na forum, a tego jakoś nie mozesz przełknąć.
          • janet3 Re: ty nie zabieraj głosu 27.03.06, 16:02
            lila1974 napisała:

            > Zachowujesz się co najmniej tak, jakby to od Ciebie mąż odszedł.
            > Takie postępowe poglądy głosisz na forum, a tego jakoś nie mozesz przełknąć.

            Coś ją w tym temacie bardzo boli, przez erin biedna michiko spać po nocach nie
            może.
            • e_r_i_n Re: ty nie zabieraj głosu 28.03.06, 00:30
              E tam - przez erin. Przez to, ze erin sie jej nie slucha wink
    • mama_szefusia Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:37
      Triss,

      Rozpatrujesz kontakty z rodziną pod kątem towarzyskim. I tu się z Tobą zgadzam.
      Przyjaciół i znajomych sobie wybieramy, na rodzinę jesteśmy skazani.

      Ale rodzina to coś zupełnie innego niż przyjaciele własnie ze względu na
      wsparcie, które otrzymujemy, i którego (według mnie) zobowiązani jesteśmy
      udzielać w sytuacjach trudnych, kryzysowych.

      Ja też miałam raczej luźne kontakty z moją rodziną. Moja siostra ma zupełnie
      inny charakter, wiele cech, które mnie po prostu drażnią, w życiu nie wyobrażam
      jej sobie jako najlepszej przyjaciółki. Ale wydarzyło się w moim życiu kilka
      rzeczy, które dały mi nieźle w tyłek. Wtedy przekonałam się, że moja siostra
      jest porządnym człowiekiem, podobnie jak reszta mojej rodziny. Lżej mi się żyje
      ze świadomością tego ewentualnego wsparcia.

      I jeszcze jedno. Rodzina zna się ze sobą najdłużej. Nikogo innego nie znam od
      29 lat, oprócz mojej najbliższej rodziny. Znamy się jak łyse konie,
      wychowaliśmy się w tej samej atmosferze, warunkach, wartościach i podobnie
      (najczęściej) patrzymy na świat. Czasem łapię się na tym, że mój mąż (w
      porównaniu do reszty mojej rodziny i nawet szkolnych przyjaciółek) jest
      właściwie obcym dla mnie facetem. No bo co znaczy te 6 / 7 lat znajomości wobec
      15 czy prawie 30.
      • karambol45 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 14:02
        ja tu się z tobą zgadzam

        mam rodzinę i mam przyjaciółki
        nie wyobrażam sobie spedzania np. świąt z przyjacólmi a nie z rodziną
      • janet3 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 14:05
        wiesz Triss bardzo cenie sobie moich dobrych znajomych, ale nigdy nie moge ich
        porównac do mojej rodziny.Mimo wielu sprzeczek, nieporozumien różnic charakteru
        to najblizsi dla mnie ludzie na których zawsze moge liczyć.Rodzina męża stała
        się również mi bardzo bliska i mam świadomość że mam w nich oparcie.Znajomi są
        znajomymi i byc moze nasze drogi się z różnych wzgledów się rozejdą.Rodzina to
        moja siła, ale ja jestem człowiek który zupełnie inaczej funkcjonuje niż ty.Mam
        wrażenie że ty masz wszystkich w dupie i pozjadałaś wszystkie rozumy.Ciężko
        rodzinie chyba na taką osobe liczyć, takie moje odczucia.
        • janet3 soory za lierówki 27.03.06, 14:08
          bardzo sie śpieszę.
    • mamaoskarka Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 13:57
      Dla mnie rodzina jest bardzo wazna, kochamy sie i wspieramy i wiem, ze chocby
      nie wiem co sie stalo to na moich bliskich moge zawsze liczyc. Jestem do tego
      stopnia z nimi zwiazana, ze kupilam sobie mieszkanie w bloku obok rodzicow,
      pare blokow dalej mieszka kuzynka z mezem, ciocia z wujkiem i moim
      chrzesniakiem. Widujemy sie kilka razy w tygodniu i jest naprawde ok.
      Druga sprawa to rodzina meza, beznadziejna niestety. Kazdy mysli tylko o sobie,
      zero wiezi emocjonalnej. Z racji tego moj kontakt z nimi jest znikomy, od
      stycznia przestalam rozmawiac z tesciowa ( kobieta zaczela juz tak przesadzac,
      ze stwierdzilam, ze po prostu utne z nia moje wszelkie kontakty ) i teraz mam
      wzgledny spokoj.
    • mynia_pynia Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 14:03
      Tak rodzina jest ważna, ale ta najbliższa, a priorytety się zmieniają.
      Najpierw dla mnie tata, mama, teraz siostra jest na pierwszym miejscu, a jak
      będę miała swoją to pewnie mąż i dziecko będzie pierwsze.
    • melka_x Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 14:15
      Mogę się zaprzyjaźnić z osobą 20 lat starszą, mogę ją nawet znać od urodzenia,
      ale to nigdy nie będzie taka więź jaka łączy mnie z matką czy ojcem (nie mam
      rodzeństwa, więc za przykład daję rodziców). I wiem, że nikt nie wybaczy mi
      tyle ile matka. Resztę powiedziała Verdana, mogę się tylko pod nią podpisać.
    • lola211 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 14:16
      Niedawno wlasnie analizowalam swoja sytuacje.Okazalo sie, ze z moja rodzina
      praktycznie nie utrzymuje kontaktow, oprócz matki.Z ojcem widuje sie
      sporadycznie, tak samo z bracmi.Ciotki, wujkowie, kuzynostwo - wieki cale nie
      widzialam.A wychowywalam sie w 1 domu z babcia i druga rodzina(brata mojego
      ojca).Z kuzynka mieszkalysmy 15 lat w jednym domu.I co? Wszystko sie
      rozluźnilo, rozlazlo, nie czujemy potrzeby spotykania sie.Czesc mojej rodziny
      po prostu mnie drazni, ich poziom mi zupelnie nie odpowiada, cóz pluje we
      wlasne gniazdo, ale taka prawda, nawet z moim rodzonym bratem nie znajduje
      wspolnego jezyka.Patrze na nich i zastanawiam sie, skad ja sie w tej rodzinie
      wzielam? Wyrodzilam sie smile.Rodzina od strony matki? Kontaktow zero, bo
      porozsiewani po Polsce.
      Od kilkunastu lat najsilniej zwiazana jestem z rodzina faceta- tesciowa,
      szwagierka, ciotkami, ich dziecmi.Ich towarzystwo mi odpowiada i z nimi sie
      spotykam.A kogo nie lubie- unikam.
      Moje doswiadczenia powoduja, ze jestem dosc negatywnie nastawiona do instytucji
      rodziny, tych wszystkich spedów, niby- wiezi łaczacych osoby spokrewnione.
      I jakos nie czuje sie z tego powodu nieszczesliwa, wrecz przeciwnie, mam ten
      komfort ze zdaniem rodziny przejmowac sie nie musze,nie wlazimy sobie w droge.
      A ze cos tam gadaja? na opinii wielu czlonkow rodziny po prostu mi nie zalezy,
      bo niewiele dla mnie znacza.
    • weronikarb Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 15:01
      Triss niewiem czy dobrze zinterpretowałam, ale jeśli tak to zgadzam się z Tobą.
      Mit rodziny w POlsce też mi nie odpowiada.
      Tylko z tego powodu utrzymuje kontakt z matką i bratem, bo oboje są siebie
      warci, a nic od nich nie otrzymalam wręcz przeciwnie, mama zawaliła mi
      przyszłość i żeby choć żałowała.... jednak wiem że gdyby mogła to jeszcze by
      kasę wyciągneła, nie wspomne o bracie gdyby mógł to y mnie obskubałz każdego
      grosza.
      Ale to rodzina ................

      Patrząc na rodzinę męża.
      Nie będę się wypisywać, ale większość też hieny ukryte pod skórą owieczki
      Wszystko w imię "pomocy rodzinie" brrrrrrrrrrrrr
      Czekam aż się wybuduje, wtedy być może nie codzieńnie będę na to patrzeć i się
      zdystansuje sad
    • vibe-b Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 16:21
      triss_merigold6 napisała:

      > W Polsce istnieje kult rodziny.


      Powiedzialabym raczej, ze nie tyle kult, co- po czesci- tradycja, po czesci-
      koniecznosc.

      W dzisiejszych czasach mamy dwa warianty modelu rodziny: spoleczenstwa
      partiarchalne i spoleczenstwa nowoczesne. Te pierwsze dominuja w krajach z
      nierozwinietym systemem zabezpieczen spolecznych, w tych przypadkach rodzina
      stanowi pewnego rodzaju zabezpieczenie i czlonkowie rodziny, nawet z musu,
      wspieraja sie. Na drugim biegunie jest rodzina dominujaca w spoleczenstwach
      tzw. rozwinietych z szerokim wachlarzem spolecznego zabezpieczenia- emerytury,
      zapomogi, domy opieki itd. Tutaj wyraznie pojecie rodziny zaweza sie do
      najblizszych spokrewnionych czyli upraszczajac maz, zona,dziecko, potem jest
      dlugo dlugo nic, i nastepnie pozostali czlonkowie rodziny, z ktorymi kontakt
      jest sporadyczny lub zaden.

      Dopoki w Polsce bedzie "obowiazywal" nikly poziom zabezpieczenia panstwowego,
      dopoty wiezi rodzinne beda silne.

      BTW, nie jestem pewna czy model z panstw rozwinietych mi odpowiada. Tam starzy
      rodzice laduja w domach starcow, nawet wowczas gdy teoretycznie ma sie nimi kto
      zaopiekowac. Tylko kto sobie chcialby glowe zawracac starym rodzicem, skoro ma
      wpojony egoistyczny wzorzec zycia i krewnych ma za nic?
      • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 16:25
        Powiem szczerze, że mnie wizja domu starców nie przeraża. Dom opieki na
        zachodnim poziomie, dostępny lekarz, obsługa i własna przestrzeń itd. nie
        miałabym nic przeciwko. Za to przeraża mnie np. wizja mieszkania z dorosłym
        synem, jego żoną i wnukami w 3-pokojowym mieszkaniu.
        • verdana Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 16:30
          Msz idealistyczna wizję domu starców. To, co przedstawiasz, to domy dla
          starszych ludzi, ale jeszcze zdrowych. Nawet na Zachodzie takie domy często
          wyrzucaja ludzi, ktorzy nie sa w stanie sami sie obsłużyć. Dla tych ostatnich,
          poza najzamożniejszymi, pozostaja domy opieki, gdzie są traktowani jak osoby
          ubezwłasnowolnione, zdziecinniałe i nie mogące podejmowaz decyzji co do własnej
          przyszłości.
          Nie mowiąc już o tym, że na starość człowiek chciałby, aby ktos go kochał.
          Lekarz nie kocha.
          • wieczna-gosia Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 10:47
            Zgadzam sie z verdana.

            Masz idealistyczna wizje domu starcow. W mojej rodzinie byly dwa przypadki domu
            starcow. Siostra babci mojego meza- tzw ciotka Maryska, barwna osoba, sluchajaca
            Radia Maryja i potrafiaca rzucac przy stole tekstami "wy pomioty Szatana"- to
            bylo cos. Odwiedzana byla 3-4 razy w tygodniu, kochana, w bardzoe dobrym domu.
            Zmarla po pol roku na niezaleczone zapalenie pluc.

            Sipstra mojej babci- chora na Altzheimera, wujek zmarl przy niej na zawal a ona
            nic nie zauwazyla. W bardzo dobrym domu zmarla po 3 miesiacach, syn odwiedzal ja
            raz na miesiac. A ja np co tydzen sad smutne to tak naprawde. Uwazam, ze personel
            odpicowywal ja na przyjazdy gosci- przytyla 20 kilo, przestala mowic i wszystko
            w ciau trzech miesiecy.

            te sluby wesolych staruszkow to na filmach Triss- w domu starcow bedziesz to
            smierci. A nie koniecznie umrzesz w makijazu i z ondulacja na glowie.

            Jesli o mnie chodzi- to chcialabym jak najdluzej byc sama. miec pielegniarke
            jesli nie bede mogla sobie radzic sama zupelnie czy opiekunke. Ale jednak zeby
            moje dzieci sie interesowaly, szczegolnie gdy przestane pewne sprawy kojarzyc.
            mam nadzieje ze widza jak teraz moja mama zajmuje sie moja babcia, jak ja jej
            pomagam, sama zamierzam oczywiscie zajac sie mama kiedy bedzie trzeba.

            To raz.

            Dwa- to potrzeba milosci o ktorej pisala verdana- teraz masz jej pod dostatkiem-
            a czlowiek nie lubi byc wyrzucony na smietnik.
        • kalina_p to wychowaj go, jak trzeba;))) 27.03.06, 22:53
          tu juz na inny temat, ale trzeba tak dziecko wychowac, zeby mu do glowy nie
          przyszlo sprowadzac zony/męza i rozmnazać sie bez ogranieczenia u mamy i taty
          "na glwie".
          Tak wychowac, żeby dziecie najpierw sobie jakies lokum znalazlo, ew. mu w tym
          pomóc, ile sie da, a potem niech zaklada rodzine i rodzi (plodzi) dzieci...
          Prawda?
        • mama_szefusia Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 08:43
          A mnie przeraża. I źle bym się czuła wysyłając tam mojego ojca, mimo, że on
          cały czas deklaruje gotowość przeniesienia się do domu starców, kiedy już nie
          będzie w stanie sam sobie radzić. Bo nie chce nam sprawiać kłopotu, bo chce być
          samowystarczalny, bo nie lubi od kogoś zależeć. Tylko przychodzi taki okres w
          życiu, że jesteśmy skazani na czyjąś pomoc. Mój ojciec jest dla mnie ważny i
          chcę, żeby tą pomoc dostał ode mnie.
        • weronikarb Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 09:02
          Triss i znowu poprę smile Do tego niewiadomo jaka synowa się trafi smile

          Pozatym ja będę musiała zajmować się moją mamą na starość - bo tak wypada sad

          Wiem, że wtedy to nie będzie najpiękniejszy okres w moim życiu sad
          • iwles Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 09:19
            Weroniko, nigdy nie wiesz, kto kim będzie sie musiał opiekować, bo nie znasz
            przyszłości.
            Oby nigdy nie musiało być odwrotnie.
            Myślisz, że Mama, gdybyś potrzebowała opieki, odwróciła się od Ciebie? Albo
            pomagała tylko dlatego, że tak wypada, dając Ci do zrozumienia, że pomoc Tobie
            to jeden z najgorszych okresów w Jej życiu.

            Jak byś się czuła ?
            • marianna73 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 11:19
              iwles napisała:


              > Myślisz, że Mama, gdybyś potrzebowała opieki, odwróciła się od Ciebie?

              wielokrotnie odwróciła się o mnie gdy potrzebowałam pomocy, co więcej kilka
              miesięcy temu zakomunikowała mi ,że muszę sobie sama radzić w życiu w domysle
              nie mam na nią liczyć

              Albo
              > pomagała tylko dlatego, że tak wypada, dając Ci do zrozumienia, że pomoc Tobie
              > to jeden z najgorszych okresów w Jej życiu.

              Jeśli nawet w jakis sposób pomagałaby to robiłaby to pod silną presją,bo jest
              typową pozerką i z całą pewnością demonstrowałaby swoje niezadowlenie i
              poświecenie wynikające z sytuacji .

              >
              > Jak byś się czuła ?
              >

              Ja niestety wiem aż za dobrze jak można się czuć gdy nie można liczyć na
              jakąkolwiek pomoc i wsparcie matki(rodziny)...uwierz mi,że nie wszystkie matki
              kochają swoje dzieci, są gotowe wszystko dla nich zrobić nie mówiąc o poświęceniu .
              • weronikarb Re: Rodzina najważniejsza? 29.03.06, 08:09
                Marianna dokładnie, pozory dla ludzi.
                Poza nimi każda pomoc, to nie było całkowicie bezinteresowane sad
                Zawsze o coś później prosiła sad

                Mając 1.000 zł m-nie samych rat, ona przychodzi do mnie pożyczać pieniądze i
                cały czas płacze że jak jej nie pożycze to nie będzie miała co jeść, odłączą
                prąd itd. A mieszkają 3 dorosłe osoby i mają razem ok. 1.200 - ja mam na naszą
                trójkę ok 600 sad
            • weronikarb Re: Rodzina najważniejsza? 29.03.06, 08:06
              iwles, niewiem czy by mi pomogła. Dzięki jej "pomocy" w dzień mojego ślubu
              miałam długu 50 tys.
              W ciąży tak życie mi utruła, że w sumie pamiętam ten okres nie najciekawiej,
              dla mnie nie był on pięknym. Na chrzciny mojego synka, wręcz ją błagałam by
              przyszła.
              Dla niej liczy się tylko i wyłącznie jej wygoda, reszta to tylko dodatek.

              Iwles nieznasz mojego życia, wiem co pisze.
              • iwles Re: Rodzina najważniejsza? 29.03.06, 08:40
                Fakt, nie znam.
                Patrzę przez pryzmat swojej rodziny.

                To przykre, co napisałyście, dziewczyny.
                Ale Wy wychowajcie swoje dzieci w innej atmosferze, w poszanowaniu wartości
                rodzinnych, takich, które chciałybyście mieć. Żeby dla Waszych dzieci rodzina
                była ważna, tak jak teraz Wasze dzieci ważne są dla Was.

                Pozdrawiam.
    • blou1 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 16:34
      Tak! rodzina najważniejsza. Przynajmniej w moim przypadku i jeżeli chodzi o
      moją, aczkolwiek mężowska też sprawdziła się w trudnej sytuacji. Jak w każdej
      małej "społeczności" tak i w rodzinie są ludzie na których można liczyć i tacy
      którzy dosłownie, lubia się pokazywać, nie tylko na zdjęciach przysłowiowych.
      Tak jest u mnie. Nie chodzi tutaj o więzy krwi, wspólny genotyp itp. Tą więź
      tworzą wspólne przeżycia i niestety zacieśnia trauma. A przyjaciele? Pomoc
      zaoferowała mi jedna osoba kiedy było źle. Gdyby nie mama i inni nie dałabym
      rady.
    • majkimama Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 19:58
      Uważam, że rodzina jest najważniejsza. Ja mam b. dobre kontakty zarówno ze swoją
      jak i z męża rodziną. Spotykamy się b. często i wiem, że mogę na nich liczyć,
      oni zresztą na mnie też. Trudne byłoby dla mnie zerwanie więzi z kimś z rodziny,
      kompromis jest tu kluczowy.`
      • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 20:35
        W niektórych sprawach kompromis uważam za wykluczony lub okupiony zbyt wysokim
        kosztem.
    • ania.silenter Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 20:27
      triss_merigold6 napisała:

      > W Polsce istnieje kult rodziny.
      > Najgorsze "życzenie" to aby komuś szklanki wody bliscy na starość nie podali.
      > Zachowania za które znajomy zostałby wykopany z domu, u krewnych mamy
      > obowiązek tolerować, znosić i szukać kompromisów. Mit wpierającej się rodziny
      > podtrzymuje rytualne więzi nawet jeśli specjalnie ciepłych uczuć nie ma.

      Może i istnieje taki mit, ale ja nigdy niczego nie udaję - jeśli kogoś nie
      lubię to ten ktoś dobrze o tym wie (czy rodzina czy nie - to nie ma znaczenia).


      > Drugi mit to taki, że rodzina współmałżonka staje się automatycznie naszą i w
      > związku z tym mamy wobec tejże jakieś obowiązki. Zerwanie kontaktów z kimś z
      > rodziny jest oceniane zupełnie inaczej niż zerwanie kontaktów ze znajomym.


      Kurczesad, dopiero teraz mi o tym piszesz???!!! Zerwałam w dość brutalny sposób
      kontakty z bratem mojego męża i z jego żoną bo nie odpowiadają mi charakterami).
      Faktycznie rodzina mojego męża się boczy na mnie, ale nie mam czasu, ani sił o
      tym myśleć...

      A moja rodzina w wąskim sensie (czyli moja mama, mój mąż i moje dzieci) jest
      dla mnie najważniejsza na świecie.
      pozdrawiam
    • sutra Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 21:09
      Rodzina najważniejsza. A z im większą częscią utrzymujesz kontakty - nie muszą
      być bardzo intensywne - tym bardziej masz szansę na spotkanie naprawdę fajnych
      ludzi. Uwielbiam moją rodzinę, cały czas znajduję nowych krewniaków i nawet ci,
      którzy słyszą o mnie pierwszy raz, są serdeczni, zapraszają, utrzymują
      kontakty. Teraz mam sieć wsparcia na kilku kontynentach. To nieoszacowana
      wartośc.
    • procesor Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 21:21
      no wiesz, kult? może i tak to mozna nazwać.. smile

      choć często to nie kult tylko mityczne/nigdy nie widziane "coś"

      ja akurat jestem w tej grupie dla której rodzina faktycznie jest bardzo wazna
      mam szczęście mieć kochająca rodzinę
      i meża rodzina tez OK
      a moje wieloletnie przyjaciółki - to tez juz jak rodzina, takie siostry z wyboru
      a znam je prawie całe życie smile

      i nie uważam że prawda jest to co napisałaś o micie wspierającej rodziny - jak
      nie ma prawdziwych ciepłych uczuc NIE MA wspierania
      co do mitu drugiego - może rodzina małżonka nie staje sie automatycznie naszą..
      ale naszych dzieci - jak najbardziej
      i tu już jakiś obowiązek może występowac, nie uważasz? choćby wobec własnego
      dziecka..
    • matkamichala Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 21:33
      a ja mam rodzinę mocno niekompletną i może dlatego jest dla mnie ważna i dlatego
      ją szanuję, z obu stron, mężową też, chociaż po obu stronach są ( były) "czarne
      owce"...
    • clk Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 21:52
      Z moja przyjaciolka mam lepszy kontkat niz z moja matka.
      Jak przyszlo co do czego, to "pomagali" mi moi sprawdzeni znajomi, rodzina
      miala mnie gdzies.
      Dla mnie nie istnieja, nie zniose chamstwa, dulszczyzny. Nie mam 5 lat i jak mi
      cos nie pasuje to trudno.
      Od rodzonego dziadka nie dostalam ZADNEJ pomocy, nie mowiac juz o reszcie.
      Co to za ludzie? Dla mnie obcy.
      • majkimama Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 22:49
        To straszne co piszesz, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. U mnie w rodzinie
        też nieraz są różne nieporozumienia, ale jednak ludzie nie zrywają ze sobą
        kontaktów. A może masz zbyt roszczeniową postawę cyt. "od rodzonego dziadka nie
        dostałam żadnej pomocy". Oczywiście nie wiem w jakiej byłaś sytuacji i o co
        chodziło, ale pisać od razu, że "obcy".
        • clk Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 23:46
          od rodzonego dziadka nie dostalam "milosci"
          na swieta jako dziecko moi kuzynowie dostawali prezenty, ja przeterminowana
          czekolade. Do dzisiaj nie wiem czemu, pewnie dlatego, ze dziadkowi wydawalo
          sie,ze ja mam "wszystko" (pozory myla).

          U mnie nie dzialo sie dobrze, cała rodzina umywała ręce i nie widziała nic.
      • sutra Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 23:43
        clk napisała:

        > Od rodzonego dziadka nie dostalam ZADNEJ pomocy, nie mowiac juz o reszcie.

        A czemu oczekujesz od dziadka pomocy? Może ciesz się, ze w ogóle masz dziadka?
        • clk Re: Rodzina najważniejsza? 27.03.06, 23:45
          Jesli moj dziadek nigdy nie pamietal o moich urodzinach, badz kiedy do niego
          jezdzilam mial inne zajecia, to taka osoba nic dla mnie nie znaczy.
          • sutra Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 00:00
            Mój też mi nie składa życzeń na urodziny, a jak do niego jeżdżę, zawsze ma inne
            zajęcia - jest profesorem. I bardzo się cieszę, że jest. To przywilej, kiedy
            mogę sobie z nim porozmawiać. Nie przychodzi mi do głowy, zeby mieć do niego
            jakieś roszczenia.
            • natiania Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 08:43
              kiedy jest się dzieckiem, najważniejsza jest rodzina (mama, tata i rodzeństwo)
              im człowiek starszy uniezależnia się od niej coraz bardziej, gdy zakłada się
              własną rodzinę tamta już schodzi na dalszy plan i taka jest normalna kolej rzeczy.
            • clk Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 15:31
              ja nie mam w stosunku do niego zadnych roszczen - ale ta osoba nie zna ani mnie,
              ani ja jej nigdy nie interesowalam. Wiec nie rozumuiem, dlaczego mialabm cieszyc
              sie z faktu posiadania dziadka. W kazdym razie on o innych wnukow dbal (procz
              mnie i mojej siostry). Kazde z nich dostajac cos od niego porzucilo" go. I
              dziadek na stare lata zostal sam. I przyszedl do mnie. Niestety, za pozno.

              Z rodzina wychodzi sie ladnie na zdjecu.
              Moja rodzina jest moj mezczyzna.
          • majkimama Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 09:28
            Clk, mężczyźni często mają problemy z okazywaniem miłości, a szczególnie
            mężczyźni z tamtego pokolenia. Myślę, że "hodowanie" takiej nienawiści szkodzi
            przede wszystkim tobie.
    • marianna73 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 11:29
      triss_merigold6 napisała:

      > W Polsce istnieje kult rodziny.
      > Najgorsze "życzenie" to aby komuś szklanki wody bliscy na starość nie podali.
      > Zachowania za które znajomy zostałby wykopany z domu, u krewnych mamy
      > obowiązek tolerować, znosić i szukać kompromisów.

      Dokładniesmile)) Takie myślenie zawsze obłudnie wmawiała mi moja matka.Z pewną
      uwagą ten obowiazek mam tylko ja jako dziecko,ona nic nie musi.


      Mit wpierającej się rodziny
      > podtrzymuje rytualne więzi nawet jeśli specjalnie ciepłych uczuć nie ma.

      smile))


      > Drugi mit to taki, że rodzina współmałżonka staje się automatycznie naszą i w
      > związku z tym mamy wobec tejże jakieś obowiązki. Zerwanie kontaktów z kimś z
      > rodziny jest oceniane zupełnie inaczej niż zerwanie kontaktów ze znajomym.


      Co by nie mówić rodzina traktowana jest bałwochwalczo, niestety więcej w tym
      kołtuństwa,pozerstwa i hipokryzji niż prawdziwych więzi opartych na miłości.

      > Powiem szczerze, że całkowicie mi owe mity nie odpowiadają...

      Zdecydowanie przychylam się do Twojego zdania. Mam zdecydowanie więcej szczęścia
      do obcych ludzi nikt mi tak w życiu krwi nie napsuł jak rodzina właśnie.
    • kawka74 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 11:41
      Cóż: moja Mama nie żyje, mój ojciec to dupek, luźne kontakty mam z babcią i
      ciotką (jest miło, nikt niczego od nikogo nie oczekuje i dlatego jesteśmy
      szczęśliwi), a jeszcze luźniejsze z rodziną męża. Moja własna nie sprawia mi
      właściwie żadnych problemów, relacje są dokładnie takie, jakie mi odpowiadają,
      czyli dość luźne. Gorzej z rodziną męża - czasem mam wrażenie, jakbym miała do
      czynienia z ośmiornicą, która wyciąga po mnie swoje macki wink Nie cierpię
      przymusowego życia rodzinnego, wolę sama układać sobie relacje z ludźmi, niż
      znosić czyjeś fochy tylko dlatego, że łączą nas więzy krwi albo powinowactwo.
      Więcej - w imię rodziny i rozmaitych więzów pojawiają się przeróżne żądania,
      wymagania, w imię rodziny należy zaciskać zęby, żeby wnerwiającej kuzynce nie
      powiedzieć kilku słów grubych a smacznych, w imię rodziny należy znosić serie
      rozmaitych upokorzeń i zmuszać się do kompromisów, które nie mają sensu.
      Rodzina jest coś warta tylko wtedy, kiedy między ludźmi są prawdziwe,
      wypracowane, a nie wymuszone związki, i kiedy wszyscy się wzajem szanują. Co
      zresztą jest do osiągnięcia także poza rodziną wink
      • majkimama Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 12:16
        Kawka, przecież ty też jesteś stroną tych związków, czyli to, że te twoje
        "związki" nie są prawdziwe, wypracowane, to też trochę twoja wina. Z takim
        podejściem nic w rodzinie nie zbudujesz. Problem w tym, że podejście do rodziny
        często się "dziedziczy", stojąc na stanowisku, że związki z rodziną są
        wymuszone, przekazujesz to swoim dzieciom, które mogą w przyszłości mieć takie
        podejście jak ty. Przykre to.
        • kawka74 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 12:26
          Zaraz, chyba się nie zrozumiałyśmy. Nie stoję na stanowisku, że związki z
          rodziną są wymuszone wszystkie jak leci. Uważam, że należy nad nimi pracować,
          ale są takie sytuacje, że nie ma nad czym, i wtedy należy dać sobie spokój.
          Uważam też, że nie należy podtrzymywać relacji na siłę tylko dlatego, że łączą
          mnie z kimś więzy krwi, a sama relacja przynosi więcej szkody niż pożytku.
          • majkimama Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 12:35
            Zgoda, nic na siłę, ale wiesz myślę, że często sami za szybkko odpuszczamy, za
            mało interesujemy się życiem innych członków rodziny. A potem nam przykro, że
            nami też się nikt nie interesuje sad .
            • kawka74 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 12:51
              Wiesz, mnie na przykład cierpnie skóra na samą myśl, że ktoś mógłby się
              interesować moim życiem, dlatego też niezbyt przesadnie interesuję się cudzym.
            • triss_merigold6 Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 14:14
              A broń mnie Panie od tego żeby inni członkowie rodziny przesadnie interesowali
              się moim życiem... Obserwowałam takie bliskie, zażyłe i oparte za zasadzie
              pomocy wzajemniej realacje kiedyś na wsi - szło za tym wścibstwo, zero
              anonimowości, zbiorowe roztrząsanie cudzych problemów, sugestie, nieproszone
              rady, kwasy i urazy. Dzięki ale to nie moja bajka.
      • mama_szefusia Re: Rodzina najważniejsza? 28.03.06, 13:31
        Moja mama też nie żyje. Mój ojciec to dupek - mam do niego bardzo dużo żalu za
        to jak potraktował mamę. Moja siostra to egoistka i materialistka. Moja babcia
        jest zawzięta, nienawidzi mężczyzn i słucha Radia Maryja. A mimo to mamy
        poczucie więzi i mam poczucie, że mogę na rodzinę liczyć wtedy gdy zawiodą
        wszyscy inni, a także wtedy gdy głupio mi nawet zwrócić się do kogoś innego.

        Śmierć mojej mamy spowodowała w mojej rodzinie przełom. Trauma spowodowała
        wybuch wszystkich trzymanych do tej pory "pod dywanem" żali, gniewu, pretensji.
        Przez prawie dwa lata było bardzo źle. Ale cała ta sytuacja wpłynęła bardzo
        oczyszczająco na nasze relacje - wiem to teraz z perspektywy czasu. Potem gdy
        nastąpił kolejny kryzys, akurat dotyczący mojego małżeństwa okazało się, że
        więź przetrwała i jest silniejsza, bo opiera się na szczerych relacjach. Potem
        były następne kryzysy. Trochę się tego na nas ostatnio zwaliło. I odkryliśmy na
        nowo wartość więzi rodzinnej.

        Mój mąż musiał się uporać z demonami przeszłości swojej rodziny znacznie
        wcześniej i dlatego może potrafią tworzyć wspólne relacje w fajny szczery
        sposób.

        Nie sądzę aby chciało się mi lub moim znajomym pracować nad wzajemnymi
        relacjami tak długo i mocno jak w rodzinie. I może na tym polega też tajemnica
        tej wyjątkowej relacji.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja