Nie kocham mojego męża :-(

29.03.06, 10:20
Powoli dochodziłam do tego wniosku i ... doszłam sadJaka ja byłam głupia ale
zauroczył mnie swoją uroda i tym,że w ciężkiej sytuacji mogłam mieć swój
własny kąt (mieszkanie) wiem wiem przemawiała przeze mnie głupota ale wtedy
myślałam,że wraz z tym małżeństwem skończą sie wszystkie moje problemy. Mamy
pięknego, cudownego synka ale tylko on trzyma nas w tym chorym układzie. Gdyby
można odwrócić czas albo porzucić wszystko co nas dzieli i zaczać kochać.
    • kas2 Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 10:35
      tez tak mam coprawda nie zawdzięczam mężowi własnego kata ale problem ten sam
      nie wiem czy kocham czy nmie kocham a to chyba zle nie wiedzieć
      • wedlowka Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 11:01
        ...nie uprawiamy seksu, nie rozmawiamy normalnie i jestem szczęśliwa gdy jest w
        pracy wtedy jestem panią samej siebie. Smutne jest to,że jesteśmy młodzi (przed
        30-tką) i dopiero 2 lata po ślubie.
      • bdra1 Re: Nie kocham mojego męża :-( 31.03.06, 00:19
        niusia niusia masz bardzo madra mame i tesciowa, na prawde.
    • a.lenard Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 11:04
      współczuję sad( ja też o mały włos nie wyszłam za mąż za faceta którego (nie)
      kochałam, a przynajmniej wiem to dziś ze wtedy napewno go nie kochałam. Ale na
      szczęście zmądrzałam i teraz mam męża którego kocham i mamy códną córeczkę. Ale
      nie powiem ze jest sielankowo, każdy ma problemy, ale jak jest miłość to
      prędzej czy pózniej problemy da się rozwiązać. Nic nie moge ci doradzić, mogę
      tylko powiedzieć co ja bym zrobiła - ułozyła sobie zycie na nowo!
      • wedlowka Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 11:18
        Masz rację jeśli jest wzajemna miłośc każdą przeszkodę da się przeskoczyć,
        jeżeli nie ma miłości człowiek już nie chce skakać.
        • jusytka Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 16:59
          Ale to nie jest takie proste, mozna kogoś kochać, a później się "odkochać"...
          Coś cie jednak do niego ciągnęło, więc może warto powalczyć o to uczucie? tym
          bardziej ze macie synka Może psycholog?
          • myelegans Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 19:51
            NIe wiem na ile jestes zdeterminowana zeby sklejac ten zwiazek, ale jedno jest
            pewne, takie zycie nie ma sensu. COS musisz zrobic, bo szkoda zycia, a na
            dziecku taka sytuacja tez sie odbije.

            Sprobujcie terapii malzenskiej, przeciez kiedys sie kochaliscie, mozna dojsc z
            powrotem do tego uczucia i go odbudowac. Jezeli Ty go nigdy nie kochalas, to
            jest mala szansa, ze go teraz pokochasz, wiec odejdz poki czas. Szkoda zycia

            Powodzenia
    • kalinazkalinowa Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 19:57
      Myślisz, że nic się już nie da w waszym związku nadrobić ?
    • niusianiusia Re: Nie kocham mojego męża :-( 29.03.06, 21:32
      My też mamy lepsze i gorsze chwile w małżeństwie. Ostatnio, kiedy maleństwo
      było w szpitalu, strasznie sie żarliśmy. Zauważyłam, ze najczęściej się
      kłócimy, kiedy jest jakaś nerwowa sytuacja w naszym życiu. Mężowi łatwo wtedy
      siadają nerwy. Np zawsze kiedy przyjeżdża do nas teściowa, alebo mały jest
      chory, albo praca wali się przez okna i drzwi, no i przed miesiączką... ale
      wtedy cała wina leży po mojej stronie.
      Kiedy było teściowa ostatnim razem, po naszych "przesympatycznych wymianach
      uprzejmości małżeńskiej", zapytałam sie jej co mam zrobić, co ona radzi w
      takiej sytuacji. Mimo iż mogę się do niej pzryczepić o wiele spraw, uważam, ze
      jest osobą mądra życiowo. Powiedziała mi wtedy, że najważniejsze to zrozumiec,
      ze małżeństwo to nie jest sposób na szczęście tylko na życie.
      Pozwoliło mi to nabrać dystansu do wielu spraw. Pytałam się też mamy co mam
      robić w tej sytuacji. Mam też mi odradzała radykalne posunięcia. Wiem, ze ma
      rację. Ona chyba też specjalnie nie kochała mojego ojca, w każdym razie tak mi
      się wydawało. Kidy umarł, okazało się, ze jest zupełnie inaczej, tyle, ze za
      późno to zrozumiała. Mam kazała mi też myśleć o dziecku. Bo za decyzję o
      rozstaniu ono najbardziej zapłaci.
    • agawamala Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 08:19
      Będę brutalna - związałaś się z człowiekiem po to, żeby poprawić swoją sytuację
      życiową. Gdy nie miałaś własnego kąta jakoś mąż Cię nie przerażał. Czyżby
      wszystkie jego zle cechy ujawniły się po ślubie?
      To co zrobiłaś było nieuczciwe- także wobec małżonka. Teraz zapewne rozwodząc
      się, bo tkwić w związku w którym nie ma nawet przyjaźni nie ma sensu, zażądasz
      od niego mieszkania - no bo jakby mógł zostawić Cię z dzieckiem bez dachu nad
      głową, a gdzie on się podzieje - to już mniej ważne!
      Żal mi Twojego męża, bo po prostu został oszukany przez pozbawioną skrupułów ,
      wyrachowaną kobietę, która poleciała na mieszkanie.
      Nie wierzę w uratowanie tego związku. Małżeństwo musi się na czymś opierać-
      niekoniecznie ma wielkiej miłości, ale choćby na przyjaźni, szacunku. U Was, z
      tego co piszesz nie ma niczego. Więć jest fikcją.
    • aktotopisze Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 08:21
      A ja jestem własnie w rozterce : czy kocham mojego męża, czy nie. Sama tego
      jeszcze nie wiem. Mysle, że na poczatku go kochałam, ale byćmoże nie tak bardzo
      jak powinnam i wybralam go tak troche z rozsądku. Miłość przyszła, ale gdzies
      sie chyba zawieruszyła sad Czasami patrze na niego i widzę obcego człowieka.
      Bycmoże podjełabym już decyzje o rozstaniu, ale mąż konsekwentnie twierdzi, że
      mnie kocha (?), no i mamy synka, wiadomo. A jak to jest z Twoim mężem, kocha,
      czy nie kocha ?
    • madziaaaa Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 08:45
      moim zdaniem lepiej związek zakończyć.szkoda życia. jesteście młodzi więc
      jeszcze sobie wszystko od nowa ułożycie. dla dziecka też będzie lepiej jeśli
      rozstaniecie się w przyjaźni, niż dorastanie w domu gdzie nie ma miłości.
      dzieci szybko łapią takie rzeczy. jeśli jesteś pewna, że nic juz z waszego
      związku nie będzie, to podejmij jakąś decyzję ostateczną- teraz jest chłód
      emocjonalny, ale pewnie z zasem dojdą kłótnie, awantury,lepiej dla dziecka, by
      tego nie doświadczyło.
      • natiania Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 09:07
        a ja po paru dniach ostrych walk i wzajemnych pretensji, budząc się dziś obok
        niego stwierdziłam że go naprawdę KOCHAM mimo że aniołem nie jest. może nie na
        temat, ale chciałam to powiedzieć, co do autorki przemyśl to dobrze czasami nie
        cenimy tego co mamy, dopiero jak to stracimy żałujemy.
      • allija Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 09:45
        Bardzo mi sie spodobała odpowiedź pewnej tesciowej, ze małżeństwo to sposob na
        zycie, nie na szczeście. To mniej wiecej tak jak sama myslę.
        Nie wiem czy smiać się czy plakać jak czytam takie wypowiedzi jak wyżej.
        Tak, tak, dla dziecka najlepiej bedzie jak odejdziesz od jego ojca. Na pewno
        bedzie szczęśliwe. Zastanów sie moze jednak co w zamian dasz swojemu dziecku?
        Takie rady chyba są rodem z telenoweli czy prasy tzw kobiecej.
        Pomijam fakt, że większość małżeństw jest zawierana kompletnie z przypadku, na
        podstawie mało istotnych przesłanek lub chwilowych emocji. Dla przykładu, bo
        facet przystojny, no ale jak zacznie łysieć i tyć to juz koniecznie trzeba go
        zostawić, jak rozumiem.
        Dla dziecka najważniejszy jest bezpieczny dom i kochający go rodzice. To ty
        urodziłaś swoje dziecko, mam nadzieję, że juz zrozumiałaś, iz to nie kolejna
        twoja lalka. Weź odpowiedzialność za dziecko, które powołałas do życia i
        postepuj tak aby zapewnić mu najlepsze warunki do dorosnięcia.
        To nieprawda, że tam gdzie nie ma miłości miedzy rodzicami to juz muszą byc
        kłótnie, awantury i cała patologia. To w dużej mierze zależy od kultury tychże
        rodziców. A oprócz milości istnieje także przyjaźń, która może być
        wystarczająca dla was w sytuacji gdy macie dziecko. Trzeba tylko chcieć
        zaprzyjaźnić się z własnym małżonkiem, trzeba próbowac ułożyć sobie z nim
        stosunki. To nie jest przecież jakis obcy facet, który placze ci się po
        mieszkaniu, spałas z nim, zapomniałaś?
        Zresztą, miłość ma różne odcienie. To nie tylko szalone uniesienia z okresu
        narzeczeństwa, a wydaje mi sie, że wiele osób wyłącznie tak pojmuje miłość i
        kiedy zabraknie tych silnych emocji to wg nich miłość sie skończyła.
        Miłość to nie jest także wyłącznie pożądanie.
        Nie wydaje mi się, że autorka postu jest kobietą wyrachowaną. Była i jest po
        prostu lekkomyslna i niedojrzała emocjonalnie. Pora dorosnąć.
        • sutra Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 19:33
          allija napisała:

          > Dla dziecka najważniejszy jest bezpieczny dom i kochający go rodzice.

          Poprawka - rodzice kochający się nazwajem i kochający swoje dziecko.

          > To nieprawda, że tam gdzie nie ma miłości miedzy rodzicami to juz muszą byc
          > kłótnie, awantury i cała patologia. To w dużej mierze zależy od kultury
          tychże
          > rodziców. A oprócz milości istnieje także przyjaźń, która może być
          > wystarczająca dla was w sytuacji gdy macie dziecko. Trzeba tylko chcieć
          > zaprzyjaźnić się z własnym małżonkiem, trzeba próbowac ułożyć sobie z nim
          > stosunki. To nie jest przecież jakis obcy facet, który placze ci się po
          > mieszkaniu,

          Nie masz racji, to nie sa optymalne warunki do wychowywania dziecka. Proponuję
          bardzo pouczającą lekturę tego wątku:
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15128&w=38700585&a=39128345
          • lola211 Re: Nie kocham mojego męża :-( 31.03.06, 10:40
            Samotne macierzynstwo to tez nie sa "optymalne warunki".Trzeba wybrac mniejsze
            zlo po prostu.
          • allija Re: Nie kocham mojego męża :-( 31.03.06, 12:26
            Nie wydaje mi sie zebym nie miała racji, szczególnie, że właśnie wychowałam się
            w "rozwiedzionym" domu od małego.
            Nie wiem dlaczego uwazasz, że jesli rodzice ze sobą nie sypiają to dziecko
            czuje sie zagrożone? czyzby brakowało mu wrzasków mamy i sapań taty do
            zasniecia? Dziwne wydaje mi się, że kilkuletnie dziecko odbiera rodziców jako
            osoby wyłącznie seksualne, wydawało mi się, że dzieci w tym wieku niewiele
            wiedzą o seksie.
            Akyrat my z mężem mamy oddzielne sypialnie, z róznych powodów. Ja rzczywiście
            nie znoszę chrapania, nie jestem w stanie zasnąć, dodatkowo mąż lubi zasypiać
            przy włączonym telewizorze a ja uwielbiam cisze i zgaszone światło itd. Nasze
            dzieci nie czuły sie jakos specjalnie zgrożone z tego powodu, nie widac i nie
            słychac tego właśnie.
            Za to ja jako dziecko nie miałam w zasadzie zadnego z rodziców, ojca bo dał
            nogę a matki bo całymi dniami pracowała, na dwa etaty. Nie lubiłam też wujków i
            romansów matki, wlasnie wtedy, jako dziecko, czułam sie zagrożona. Matka nie
            wyszła drugi raz za mąż, może gdybym miała ojczyma byłoby lepiej. Ale nie było
            łatwo znaleźć ojczyma dla dwójki dzieci i to jeszcze takiego, ktory by i matce
            sie spodobal, najwyraźniej. Z taka ewentualnoscią też należy się liczyć
            zaczynając nowe, samotne zycie z dzieckiem.
            Wychowywałam sie po żłobkach, przedszkolach , świetlicach i na podwórku.
            Uważam, że to cud Boski, iz nie popadlismy z bratem w jakies patologie ponieważ
            matka w zasadzie nie miała żadnej kontroli nad tym co robimy całymi dniami. Z
            prac wracała o 20-21. Soboty i niedziele spedzała na uzupełnianiu prac domowych.
            W efekcie więc nie miałam tez żadnej emocjonalnej więzi z matką, no bo kiedy
            miała sie ona nawiązać?
            Nie uważam zeby takie życie to było to co chciałabym zafundować własnym
            dzieciom.
            W moim małżeństwie tez nie jest idealnie, pewnie gdyby nie dzieci to juz by nie
            istniało. Dodam tylko, iz zdaję sobie sprawę z tego, ze w dużej mierze jest tak
            w wyniku mojego dzieciństwa - brak ojca czyli wzorca męża, rodziny, brak więzi
            emocjonalnej z rodzicami.
            Tak więc podejmując decyzję o rozbiciu rodziny należy zdawać sobie sprawę ze
            wszystkich kosekwencji, także dla swojego dziecka w przyszłości.
            Pewnie, ze optymalne warunki dla dziecka to kochajaca sie rodzina. Ale nawet
            eśli nie ma tej miłości między rodzicami to dobra i bezpieczna rodzina jest
            lepsza od samotności dziecka.
            • niusianiusia Re: Nie kocham mojego męża :-( 31.03.06, 20:11
              Co prawda nie pochodzę z rozbitej rodziny, ale wiem, ze to co piszesz to sama
              prawda. To bardzo mądre.
    • wedlowka Re: Nie kocham mojego męża :-( 30.03.06, 09:33
      Dziękuje wam kochane za cenne wskazówki, za radę i krytykę (choć niesprawiedliwe
      jest żałowanie mego męża po wszystkich przykrych słowach,gestach wykonanych w
      moją stronę). Na razie tkwie w tym związku bez żadnych ruchów, niebawem czas
      pokaże co mi zgotował los.
Pełna wersja