kalinkaagata
30.03.06, 13:25
Taka mnie naszła refleksja, ale po kolei.
Mam kolezanke, która ma 12 letnia córeczke. Nicola dobrze sie uczy, ostatnio
miała test z j.a, taki mały nie zapowiedziany, ale niestety nie była
przygotowana, dostał 4, dlaczego/, bo
-udało sie niusi sciagnąć na szczęście///słowa jej mamy///
No właśnie...
Mnie na studiach szlak trafiał, jak ja ucząc sie dostałam 4,5 a jakis tępak
5, bo ściągnał perfidnie, a w zasadzie przepisał cały wykład na egzaminie. A
prowadzący zachwycony faktem, że ktoś tak wspaniale naumiał się na pamięć
jego wykładu dał mu 5.
A tak ogólnie to nie mam o naszej polibudzie dobraego zdania (naszej, czyli
opolskiej).
Miałam róznych wykładowców...
Tych z prawdziwego zdarzenia, jak na lekarstwo...
Np. taki prof Lat....ec z automatyki, na egzaminie kazał sobie przywieźć
indeksy w wózku z supermarketu. No to buchneliśmy mu wózek z biedronki i
taszczylismy go po schodach, dał nam wszystkim 3,5, bez pisania egzaminu
Dodam, ze studiowałam dziennie...