Gość świnia- swoje prawa ma?

11.04.06, 10:24
Mieszkamy w dośc ciekawym turystycznie karju, niestety drogim...Niedawno
odwiedzili nas znajomi, dodam , że dość majętni. Trochę obawialam sie tej
wizyty bo mamy 14 mies coreczke i zastanawialam sie jak to wszytsko sobie
zorganizujemy ale maz mnie uswiadamial, ze znajomi na pewno beda wyrozumiali
i tez troszke pomoga. Dodam jescze, ze mielismy wobec nich jakby dlug
wdziecznosci bo zatrzymalismy sie u nich kiedys na jeden nocleg, oni
przyjechali na 3 dni. Gdy siedzielismy w domku wygladalo to tak, ze my z
mezem ciagle gotowanie, sprzatnaie i zajmowanie sie mala , ktora dosc mocno
sie zestresowala wizyta i potrzebowala ciaglej uwagi. Goscie w tym czasie
siedzili na balkonie i popijali piwko i ewentualnie wpadali do kuchni proszac
o nastepne piwko lub kawke...Pojechalismy na wycieczke, maz znalazl bardzo
fajna, ciekawa traske spacerowa bo znajomi mowili, ze chca troche pochodzic.
Jechcalismy kawal drogi by na miejscu po 15 minutach uslyszec, ze juz im sie
znudzilo, wrrr. Tu zaczelam sie przygaldac calej sytuacji. Znajomi
przypadkiem przyznali, ze nie wzieli "ani grosza" w tutejszej walucie. A wiec
platne parkingi, bilety autobusowe (na prawde tu drogoie) to byl nasz
problem, oni w tym czasie obsciskiwali sie na przystanku, ani razu nie bylo
nawet zdawkowego dzieki!!! Jak jechalismy na wycieczke sugerowalismy ze moze
2 autami pojedziemy to bedzie wygodniej, nie bedzie ciasno w sensie, udawali
ze nie slysza...Pod koniec mialam juz serdecznie dosc i rozstalismy sie w
sztucznej, udawanej atmosferze, od tej pory kontakt sie jakby urawl (wcale
nie tesknie!!!) Dodam jescze, ze jak bylismy u nich na te jedna noc
(wpadlismy wieczorem) byli bardzo mili,a my tez staralismy sie jak najmniej
przeszkadzac, pytalismy czy w czyms pomoc (kolacja) i wielokrotnie uslyszeli
od nas, ze dziekujemy za goscine. Od tej pory mam alergie na gosci!!!
Zapowiadaja sie do nas kolejni znajomi (bardzo ich lubimy) ale ja mam dosc.
Co o tym wszytskim myslicie, kto tu jest beee?
    • be.em Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 10:27
      bee... są znajmi bez dwóch zdań. brak kultury i wyczucia. ja często nocuję u
      znajomych. z własnymi pieniędzmi, z własnym samochodem, prawie jestem
      niezauwazalna i na dodatek odpłacam się ugotowaniem obiadu, prezentem dla
      dziecka, i takie tamsmile

      wszystko zalezy od poziomu kultury znajomych, niestetysmile
    • janowa Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:17
      Jezeli chodzi o kase, to rzeczywiscie zachowali sie beznadziejnie. Trzeba bylo
      zatrzymac sie przy jakims bankomacie i powiedziec, ze tu moga sobie wziac
      walute. I tyle. Chyba bez karty nie wybieraja sie za granice?
      Co do reszty, to uwazam, ze przesadzasz. Jezeli zapraszam gosci, to nie wymagam
      od nich, zeby mi gotowali, sprzatali ze stolu i pomagali przy dziecku. Jezeli
      sami zaproponuja to OK. Gosc to gosc, a nie darmowa pomoc. Dziekuje z ich strony
      nalezy sie jak najbardziej, swiadczy o kulturze.

      ---
      "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
      fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
      kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
      • gregrolka Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:23
        hehe, no ja tez raczej nie zaprosilam ich po to zeby mi posprzatali czy
        ugotowali ale miloby bylo uslyszec- czy moze w czyms pomoc? Tym bardziej , ze
        widzieli, ze corka marudzi, placze, nie chce jesc i momentami ciezko bylo sie
        ze wszytskim wyrobic...
        • gorgolka Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:32
          ja w takiej sytuacji zajęłabym się przede wszystkim córką. Oni na obiad mogą
          poczekać godzinę dłużej a jak nie, to niech sie wezmą za pomoc albo idą do
          knajpy. Wiedzieli że masz małe dziecko i chyba jadą c do ciebie powinni liczyć
          się z utrudnieniami. Mam córkę w tym samym wieku, czasami przyjeżdżają do nas
          znajomi na 2-3 dni i jeszcze nigdy nie miałam takiej sytuacji. Sami się
          oferowali z pomocą z przygotowaniu np śniadania, jeśli jedliśmy coś w mieście
          to zazwyczaj płaciło sie na zmianę, czasem oni upierali się że chcą
          zapłacić "bo ja przecież przygotowywałam obiad w domu" - to ich słowa. Nie
          wspominając że zawsze przywożą z sobą jakąś zabawkę dla córeczki.

          tak więc uważam że to goście zachowali się niewłaściwie.
          • gregrolka a jak teraz odmowic? 11.04.06, 11:37
            ale sie zdiwilam jak zobaczylam Twoja odpowiedz, myslalam ze to mojego posta 2
            razy wyslalo, masz bardzo podobny nickwink
            teraz mam problem bo wlasnie kolejni znajomi chca przyjechac i jak to
            ujeli "nie chca na dlugo tylko kilka dni i nocywink". Ja tego w ogole nie widze,
            tym bardziej, ze w najblizszym czasie mamy tez wizyte kilkudniowa rodziny (na
            ktora sie akurat ciesze). Co powiedziec znajomym? Na prawde ich lubimy i nie
            chcemy ich urazic a boje sie tez zeby wizyta nie skonczyla sie podobnie jak
            ostatnia, tzn oni sa w porzadku ale boje sie ze kilka dni to dla mnie za duzo...
            • janowa Re: a jak teraz odmowic? 11.04.06, 11:39
              No to powiedz, ze za duzo. Niech przyjada na kolacje ze sniadaniem smile Chyba
              normalne, w koncu nie prowadzisz hotelu.
              ---
              "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
              fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
              kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
            • gorgolka Re: a jak teraz odmowic? 11.04.06, 16:31
              powiedz że macie teraz problemy z dzieckiem i niestety nie możesz teraz
              przyjmować gości, a żeby się nie obrazili zaproponuj jakiś inny , w miarę
              odległy termin
              ewentualnie zasłoń się wizytą rodziny której nie mozesz odmówić bo np teściowa
              czy ciocia się obrazi lub coś takiego

              odnośnie nicka to ja już blisko rok mam taki, i szczerze mówiąc pierwszy raz
              widzę Twój(niezbyt często tu piszę), w pierwszwej chwili to myślałam że to
              jakiś mój wyciągnięty stary wątek
              pozdrawiam. Kiedy urodziła się Twoja córcia? moja 1 marca 2005
            • malila Re: a jak teraz odmowic? 12.04.06, 11:34
              Ja bym powiedziała prawdę. Że mieliście niedawno gości i mimo najlepszych chęci
              kilkudniowa wizyta przerosła Wasze siły. Że jest Wam przykro, ale z małym
              dzieckiem i gośćmi po prostu nie dajecie rady.
        • janowa Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:37
          Zgadzam sie, ze to przykre. Chodzi mi tylko o to, ze nalezy sie liczyc z tym, ze
          nie pomoga. Chociaz rzeczywiscie nie przypominam sobie takich znajomych u
          siebie, a pare osob u mnie bylo i nocowalo. Coz, po prostu wiecej ich nie
          zapraszaj i z glowy.

          ---
          "Pogląd, że mężczyzna nie może stale kochać tej samej kobiety, jest tak samo
          fałszywy jak pogląd, że skrzypek dla odegrania tego samego utworu musi mieć
          kilka instrumentów" Aleksander Spoerl
    • kasia_ol1 Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:52
      ostatnio zatrzymaliśmy się na dwie noce u znajomych, którym kilka miesiecy temu
      urodziło się dziecko. wiedziałam, ze moze być problem z ugotowaniem obiadu na
      czas, więc spakowałam w domu przygotowane kotlety i słoik zupy, bo nie
      planowaliśmy jedzenia w knajpie. miałam też drobiazg dla dziecka i dla rodziców.
      zawsze coś daję, bo wydaje mi się, że inaczej nie wypada. na miejscu chętnie
      zajmowałam się dzieciątkiem, gdy trzeba było ponosić, gdy marudziło.
      ale ja mam już dwoje dzieci i wiem ile pracy kosztuje opieka nad nimi plus inne
      obowiazki.
      może Twoim gościom zabrakło wyobraźni w tych sprawach. a co do kasy i
      podziękowania - totalny brak kultury.

      pozdrawiam










      • gregrolka Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 11:57
        No wlasnie, oni nie maja dzieci i narazie nie planuja, dla malej przywiezli
        misia. Ci, ktorzy chca przyjechac tez nie maja dzieci i mysle, ze dlatego
        wlasnie nie przychodzi im do glowy ze kilkudniowa wizyta gosci, dla kogos kto
        ma male dziecko, moze byc uciazliwa. Maz pracuje wiec wszytsko by bylo na mojej
        glowie, moglby wziac urlop ale czesc wykorzysta na przyjazd rodziny i troche
        szkoda nam reszty urlopu...
        • kasia_ol1 Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 12:05
          skąd ja to znam smile
          a gdybyś uprzedziła znajomych, ze będziesz sama z dzieckiem i obawiasz się, jak
          to będzie z organizacją dnia, bo dziecię ma stałe pory jedzenia i innych
          "rytualnych zabiegów" wink mozesz nie zdążyć z przygotowywaniem posiłkow dla
          gości. co oni na to? czy mają jakieś propozycje?
          ja bym spróbowała w ten sposób porozmawiać, o ile to bliscy znajomi.
          • gregrolka Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 12:14
            Jesli bym ich tak uprzedzila to raczej mysle, ze by mnie zapewniali ze sie tym
            zajma, ale mowiac szczerze mimo wszytsko czuje, ze kilka dni to dla mnie za
            duzo..Poza tym jesli tu przyjada to trzeba bedzie zorganizowac jakis program
            wycieczek bo jada na pewno w celach turystycznych i znowu sie pojawia problem
            jak to zorganizowac? Nie chce codziennie dziecka ciagac gdzies, a glupio mi im
            powiedziec zeby sami sie wozili i jezdzi, tym bardziej, ze pewnie przyleca
            samolotem...ehhhh
            • burza4 Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 15:40
              nie wiem, czy ty sobie sama nie stwarzasz problemu? w głowie mi się nie mieści,
              że płaciliście za znajomych, po co w ogóle pilotowaliście ich po okolicy?

              normalny człowiek zdaje sobie sprawę, że żaden gospodarz nie ma obowiązku 10
              razy do roku zwiedzać okolicznych atrakcji turystycznych towarzysząc każdemu
              gościowi z osobna i normalnym ludziom nawet do głowy nie przyjdzie żeby czegoś
              takiego oczekiwać.

              > jak to zorganizowac? Nie chce codziennie dziecka ciagac gdzies, a glupio mi
              im > powiedziec zeby sami sie wozili i jezdzi, tym bardziej, ze pewnie przyleca
              > samolotem...ehhhh

              ty nie musisz im mówić, żeby sami zwiedzali, po prostu nie musisz im
              proponować, że im coś zorganizujecie, macie małe dziecko i trudno żebyście
              latali po muzeach dla czyjejś wygody! Niech zajmą się sobą, wystarczy że
              oferujecie im darmowy nocleg. przeciez to dorośli ludzie, nie ograniczeni
              umysłowo, sprawni ruchowo - skąd ci przysżło do głowy, żeby im wycieczki
              organizować i jeszcze tłuc się z dzieckiem z nimi???? co z tego, że przylecą
              samolotem? nie ma autobusów, taksówek? dajesz plan miasta, mówisz co warto
              zobaczyć i jak się tam dostać - i to wszystko.
              • gregrolka Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 16:20
                Na pocztaku wydawalo mi sie, ze nic sie nie stanie jak zaplacimy za parking i
                ze moze powinnismy, ale jak dowiedzialam sie, ze wogole nie wzieli kasy to juz
                mnie troche szlag trafil a pozniej ta sytuacja z kupowaniem biletow, odwrocili
                sie do nas plecami i sie obsciskiwali a jak wreczylismy im bilety to nawet
                dzieki, nic!!! i tu sie juz mocno podkurzylam i wtedy chyba zauwazyli ze cos
                jest nie halo, na szczescie kilka godz pozniej jechali do domu. Co do
                organizowania wycieczek to ja chyba po prostu nie potrafie tak komus powiedziec
                zeby sobie sam pojechal...pewnie wyslalabym samego meza w weekend zeby ich
                wozil. Mysle, ze latwiej mi bedzie im odmowic gosciny (chociaz jesczez nie wiem
                jak) bo potem bede sie tylko stresowac...
                • burza4 Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 17:51
                  gregrolka napisała:

                  Co do
                  > organizowania wycieczek to ja chyba po prostu nie potrafie tak komus
                  powiedziec zeby sobie sam pojechal...pewnie wyslalabym samego meza w weekend
                  zeby ich > wozil. Mysle, ze latwiej mi bedzie im odmowic gosciny (chociaz
                  jesczez nie wiem >
                  > jak) bo potem bede sie tylko stresowac...

                  dla mnie to niepojęte po prostu, że czujesz się w obowiązku nie tylko ich
                  ugościć, ale i zorganzować rozrywki. W końcu to nie bliska ci babcia, która
                  mogłaby mieć z problem z poruszaniem się po obcym mieście, a młodzi ludzie, i
                  nie matoły chyba żeby nie mogli sobie dać rady. Nie mówisz że mają sobie jechać
                  sami - po prostu NIE PROPONUJESZ, że będziecie im towarzyszyć, traktując jako
                  rzecz OCZYWISTĄ, że sami sobie muszą zorganizować zwiedzanie.

                  Zdarzało mi się korzystać z czyjejś gościny, ale do głowy by mi nie przyszło
                  oczekiwać, że gospodarze rzucą w kąt swoje sprawy i będą się mną opiekować! czy
                  twój mąż nie może odpocząć w weekend od pracy tylko ma robić za szofera???
                  nieporozumienie jakieś...

                  zamiast odmawiać, prościej wg mnie od razu zaznaczyć "słuchajcie, miło nam
                  bedzie was przenocować, ale mamy małe dziecko, więc będziecie sobie musieli
                  sami zorganizować pobyt". Nic bardziej naturalnego.
          • ageminix Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 12:21
            Do nas tez przyjezdzaja znajomi. Moim stresem jest zachowanie rocznego synka,
            bo on tez trudno przyzwyczaja sie do osob nowych...Doszlam do wniosku po kilku
            latach mieszkania za granica, ze po prostu wiem czego po kim moge sie
            spodziewac. Wiec jedni goscie sa mile widziani, inni nie...Trudno, jezeli ktos
            nie potrafi zrozumiec,ze przy malym dziecku czasami nie mozna sie zajac goscmi,
            to jego problem.Ja chetnie przenocuje, powiem jak i gdzie warto dojechac, w
            miare mozliwosci nakarmie i gdzies pooprowadzam itp. Ale niektorzy po prostu
            mysla ze przyjada sobie na darmowa wycieczke i jeszcze obraza, ze za
            przewodnikow nie robimy...Sorry ale takie znajomosci juz ograniczylam.
            • psylwia Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 12:32
              a ja myślę , że gdybym ja była takim gościem, to cieszyłabym się , że nie muszę
              płacić za nocleg i starałabym się być jak najmniej uciążliwa, pomogłabym w
              czym bym mogła , nie oczekiwałabym , że gospodarze pojadą ze mną na wycieczki
              skoro byli tam już kilka razy, a jeszcze z małym dzieckiem. Niech zwiedzają
              sami to i ty w tym czasie odetchniesz i oni będą mieli jakieś wyzwanie
              myślę , że powinnaś ustalić na ile dni dokadnie przyjadą - i czy tyle dasz
              radę, powiedz im , że będziesz sama z dzieckiem i nie będziesz im towarzyszyć w
              wycieczkach
              mam nadzieję , że będą mieli więcej wyczucia i taktu niż poprzedni
    • kasik751 Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 16:05
      Skoro juz sie przekonalas jak to z goscmi bywa, to w przyszlosci po prostu nie
      zapraszaj.
      No i musisz sie uzbroic czy chcesz, czy nie w zestaw odmownych odpowiedzi, zeby
      z kolei nikt nie wpraszal sie sam.
      Tu nie ma innej rady niz odmowa.
      Nie wiem na jakim etapie zaawansowania jest ta druga wizyta, ale jesli da sie
      ja jeszcze odwolac, to zrob to - musisz wprost powiedziec, ze to zbyt duze
      obciazenie i pobyt dluzszy niz np. doba to nie jest dobry pomysl. I ze np.
      chetnie w przyszlosci, ale dziecko za male i za bardzo Wam to daje w kosc.
    • pimenta Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 16:57
      Jakbym o sobie czytala!
      ja tez mieszkam w bardzo atrakcyjnym kraju i miescie wiec tez
      wielu "przyjaciol" mnie odwiedza. A najczesciej sie okazuje kto ma tak naprawde
      ochote odwiedzic mnie a kto miec nocleg za frajer.
      Moi ostatni goscie pozostawili mnie z traumatycznymi wspomnieniami...zawsze
      zostawiali po sobie sterte brodnych naczyn i twierdzili ze to nie ich. my z
      mezem ograniczylismy sie do jedzenia kanapek bo ja sie zaparlam i powiedzialam
      ze garow myc nie bede. Taki mialam uklad z goscmi jak przyjezdzali. Gdzie sie
      nie pojawili zostawiali mega bajzel, po domu chodzili w buciorach...nawet w
      lazience...brali niektore nasze zeczy...Do tego chodzili po domu w samych
      gaciach...co mojego meza doprowadzalo do szalu...
      do tego mieli sporo wymagan... a byli nie trzy dni a dwa tgodnie....mogla bym
      niby zwracac uwage ale po jednym czy dwoch razach to mi sie poprostu glupio
      robilo...
      ogolnie na razie gosci mam dosc, choc nie mowie ze wszyscy sa be. odwiedzali
      mnie znajomi tacy ktorych az zal bylo wypuszczacsmile
    • mamamonika Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 11.04.06, 18:11
      Gospodarz też ma swoje prawa... Ja osobiście wolę taki układ, że mieszkam w
      pensjonacie a znajomych odwiedzam - w życiu by mi nie przyszło do głowy
      władować się do kogoś na 2 tygodnie, chyba że to byłaby bardzo bliska
      znajomość, a zaproszenie wyszło od gospodarzy. Zwłaszcza, że nas jest obecnie
      piątka, a w lipcu będzie szóstka - każdy na pewno czekałby z utęsknieniem na
      taki najazd Tatarów wink
      Ja przyjmując kogoś też nie czułabym się zobligowana do organizowania mu czasu.
      Jeśliby siedział dłużej niż przez weekend - sorry, dowiedziałby się gdzie jest
      kuchnia i jak się włącza zmywarkę wink. Ja jestem zwolenniczką jasnych układów i
      mówienia wprost. Przyjaciół mi od tego nie ubywa, na "przyjaciołach" mi nie
      zależy
    • melka_x Re: Gość świnia- swoje prawa ma? 12.04.06, 10:43
      Jeśli przyjeżdza się z kilkudniową, nie kilkugodziną, wizytą to szklankę po
      sobie można czasem umyć, zaparzyć sobie samemu kawę itd.
      Natomiast oczekiwanie, że goście pomogą przy dziecku wydaje mi się przesadne.
      Co do kasy - no cóż cwane gapy. Trzeba było ich zaprowadzić do miejsca, gdzie
      można wymienić pieniądze.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja