wegatka Re: Nieswieze jedzenie 18.04.06, 14:52 A ja to mojemu chyba coś ekstra nieświeżego podam dzisiaj, bo tak mnie wczoraj wkurzył, że na "frykasa" zasłużył. Tylko nie mam za bardzo skąd wziąć takiego smrodka. Zapytam chyba sąsiadkę, może odłożyła coś dla swojego psa, to chętnie odkupię ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
martaglowacka Re: Nieswieze jedzenie 18.04.06, 15:02 Ja wyrzucam prawie wszystko co nie nadaje się do zjedzenia choćby przez dzieci. Synek sięga sam do lodówki, więc nigdy nie ma tam nic takiego, co nie jest świeżutkie. Nie wyobrażam sobie poczęstować Męża czymś nieświeżym. Codziennie robię zakupy w osiedlowym sklepie, więc wszystko jest świeże. Może lepiej kupować mniej?? Nam czasem coś podzrucają Rodzice i już się robi właśnie taki lodówkowy zastój, a potem torba na śmieci i do kosza!! Odpowiedz Link Zgłoś
iwoniaw No nie... 18.04.06, 19:37 Nigdy nie podałabym _nikomu_ czegoś, czego sama bym nie zjadła. Jeżeli coś się nadaje do "przetworzenia" (np. podeschnięty (ale nie spleśniały!!!) ser do pizzy), to oczywiście wykorzystuję to w kuchni, ale żeby podać mężowi coś, czego sama bym nie zjadła? Starej wędliny to kotu bym nie dała, a co dopiero mężowi. Jak chcesz być oszczędna i gospodarna, to polecam raczej kupowanie na bieżąco na miarę potrzeb, ewentualnie mrożenie nadwyżek, gdy są jeszcze świeże, a nie karmienie męża potrawą, która - być może - zagwarantuje mu na kolejne dni wikt szpitalny (to jest dopiero oszczędność...) Odpowiedz Link Zgłoś
amhali Re: No nie... 18.04.06, 19:54 Hyhyh ja moge podac komus cos czego bym nie zjadla ale to dlatego ze ja np. nie zjadlabym zadnych mozdzkow, malzy, osmiornic, ostryg - bleee mialabym tez problem w sumie z przygotowaniem,....ale jakby bylo to podac moge 3 dniowy makaron (nie suchy tylko odpowienio przechowywany) sama chetnie z jajkiem podsmazany na przyklad chetnie zjem i wedlina jakas moze - bo mi cos takiego smakuje, a przeciez ten makaron jest dobry, nie popsuty, nie nadpsuty, czy nawet nie nadschniety A tak to mnostwo jedzenia wyrzucam, ale ja pod tym wzgledem jestem "nie gospodarna" jak piszecie Bo zdarza mi sie zrobic zakupy wielkie, z mysla o obiedzie etc - a pozniej zamiast robic idziemy cos zjesc do restauracji, albo pizze zamawiamy bo obiadu jednak nie chce sie robic i tak po kilku dniach robie czystke w lodowce pozdrawiam amhali __ Jestesmy otoczeni? Wspaniale! Mozemy atakowac we wszystkich kierunkach! Odpowiedz Link Zgłoś
yenna_m Re: Nieswieze jedzenie 18.04.06, 23:43 nie leczenie zatrucia pokarmowego kosztuje drozej niz wywalenie nieswiezego jedzenia Odpowiedz Link Zgłoś
aborka Re: Nieswieze jedzenie 19.04.06, 16:09 daje ale rozsądnie. Jak stare ale na oko dobre to tak. ale jak ma plesn albo śmierdzi to juz nie. On to by wszystko zjadł. Musze potajemnie wyrzucac bo sie złości ze sie marnuje. Dodam ze ma chory żołądek (ryzyko nowotworów) a zepsute zarcie (szczególnie plesnie) są bardzo rakotwórcze. Dlatego jak coś ma plesn to całe ląduje w śmietniku - ni mozna odkroic kawałka i reszty jeść. No ale zupka sprzed 6 dni to u nas norma Odpowiedz Link Zgłoś
adamari1 Re: Nieswieze jedzenie 19.04.06, 16:26 zgroza mnie lekka ogarnela, bo predzej sama bym zjadla podstarzałe zarcie, niz męża truła, poważnie mowie. Naleze do osob srednio oszczednych i malo gospodarnych najwyrazniej, bo jesli cos jest stare, zeschniete, oslizgle, czy po prostu lezy kilka dni w lodowce niezjedzone do tej pory, to wyrzucam i nie ma dyskusji. Mam w rodzinie biotechnologa, ktory w swoim czasie zajmowal sie badaniem bakterii tworzacych sie w jedzeniu i informacje, ktorymi mnie czestowal, bylo malo zachecajace, delikatnie mowiac. Mam tez w rodzinie typowy 'odkurzacz', ktora wyczyszcza z lodowki najpierw to, co stare, a dopiero pozniej je swieże. Tu tez bylam kilkakrotnie swiadkiem jego WC-towych jęków, dzieki Bogu, ze konczyly sie happy endem, a nie lądowaniem w szpitalu. Ja sie domyslam, ze wy nie mowicie o jedzeniu kompletnie zepsutym, wyraznie smierdzacym, splesnialym, itp ale osobiscie jestem na tyle przewrazliwiona na tym punkcie, ze trzy dni pod rzad nie zjem tej samej zupy, czy obiadowego miesa, bo mnie odrzuca. I małżowi tez nie pozwalam, bo mu dobrze zycze Odpowiedz Link Zgłoś
a.lenard Re: Nieswieze jedzenie 20.04.06, 21:39 aborka napisała: > No ale zupka sprzed 6 dni to u nas norma Matko Boska zupka 6-dniowa? aż dziw ze sama z lodówki nie wyszła !! ;D Odpowiedz Link Zgłoś
babka71 Re: Nieswieze jedzenie 19.04.06, 16:34 kupuje dziecku parówki, (bo lubi ,ale często i gęsto nie zjada..jest niejadkiem.., a więc takiej parówki leżącej dwa dni w lodówce nie dam, wiadomo, ale mąż zje, ugotowana z musztardą!!, w czym problem?? LUDZIE kobita nie chce otruć męża?? chyba?? dajcie sobie na luz Odpowiedz Link Zgłoś
suger_mouse Re: Nieswieze jedzenie 19.04.06, 17:29 Nie, nigdy tak nie robie. Gdybym miala partnera, ktory by mi serwowal nieswieze jedzenie, sam tego nie jedzac, i gdybym to odkryla, zostawilabym go. Odpowiedz Link Zgłoś
beata985 Re: Nieswieze jedzenie 20.04.06, 21:20 wlasnie z talerzyka zniknal serniczek z zielona nalecialoscia. ciekawe kto zjadl?jak myslicie? Odpowiedz Link Zgłoś
edorka1 Re: Nieswieze jedzenie 20.04.06, 23:45 No fascynujący wątek po prostu... Nie rozumiem, czemu miałabym lubego starym jedzonkiem napychać. U mnie mało zostaje, a jak zostaje, to idzie dla ptaszków w zimie (w tym roku wszystko jadły biedactwa), dla znajomego pieska, a jak juz nie ma rady, to idzie w kosz. Żołądek to nie śmietnik. W dobie konserwantów i totalnego zachemizowania żywności, lepiej wyrzucić, niż wciskać ukochanemu z uśmiechem i czułym "na zdrowie" brrr....Jeszcze mu bokiem wyjdzie i co wtedy ??? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nieswieze jedzenie 21.04.06, 02:09 Sądzę, że wobbler niefortunnie dobrała tytuł wątku, bo to od razu sugeruje, że zatruwa męża; większości termin "nieświeży" kojarzy się ze "spleśniały", "obślizgły" czy "śmierdzący". A autorce zapewne chodzi o 4-5 dniową wędlinę, która - odpowiednio przechowywana - nie ma prawa się zepsuć, czy o makaron ugotowany przedwczoraj i ser żółty, który wysunął się z folii i przysechł nieco. Nie dajmy się zwariować. Bardzo często przyrządzam z takiego "nieświeżego jedzenia" np. zapiekanki dla rodziny. Zupę trzydniową tyż jemy i nie umieramy. Jedyne, do czego można się przyczepić, to fakt, że wobbles - jak napisała - sama nie je tych posiłków. Ale nigdzie nie napisała o tym, czy informuje męża, że do zapiekanki dodała szynkę kupioną przed czterema dniami, a ta informacja to kluczowa kwestia. Odpowiedz Link Zgłoś
wobbler Re: Nieswieze jedzenie 21.04.06, 07:01 Jeeeja!Nie sadzilam,ze ten watek znajdzie az taki odzew! Mama kotula-oczywiscie masz racje.Jasne,ze nie karmie go jedzeniem splesnialym czy smierdzacym.Nie wyjasnilam jeszcze czegos,gdy napisalam,ze"mowie mu ze juz jadlam".To nie znaczy,ze objadlam sie czyms prosto ze sklepu,a on dostal stare.Ja najczesciej wtedy w ogole nic jadlam Oczywiscie masz racje Mama kotula!Jasne,ze nie karmie Malza splesnialym czy smierdzacym jedzeniem.Inna sprawa,ze gdybym sama zjadla cos takiego,to bylabym zgubiona!Mnie byle co szkodzi.Dlatego tez mowie mu,ze juz jadlam bo gdyby sie dowiedzial,ze w polowie dnia jestem wlasciwie na czczo,to wciskalby mi ten obiadek do skutku.To nie jest tak,ze sama sie opycham jakimis frykasami a jemu serwuje cuchnace scierwo. Kiedys zaczelam sie chwalic Malzowi jakiego cudu kulinarnego dokonalam uzywajac "wykopalisk"z lodowki.Spojrzal na mnie dziwnie,nic nie zrozumial i zapytal o co mi wlasciwie chodzi,bo"przeciez dobre".To co ja mu bede gadac? Gdyby chodzilo o to,z czego jest paliwo do samochodu,to by sie ozywil z pewnoscia.Wlasne "paliwo" jakos nie wzbudzilo zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
kleonike Re: Nieswieze jedzenie 21.04.06, 10:55 Przeczytalam wiekszosc odpowiedzi i powiem szczerze,ze wydaje mi ,ze marnujecie i wyrzucacie bardzo duzo jedzenia.Osobiscie nie karmie meza ani siebie splesnialymi odpadkami ale nie widze nic zlego w 3-dniowej zupie lub makaronie.Trzymam w lodowce,odgrzewam i nie ma problemu.Zupe gotuje od razu na 2-3dni,duzy garnek,maz i dzieci nie narzekaja a ja nie stoje codziennie przy kuchni.Ziemniaki mozna z powodzeniem odsmazyc czy przerobic na salatke.Swiezosci wedlin i nabialu pilnuje i kupuje w malych ilosciach.Potrawy miesne gotuje max na 2 dni.I nikt w rodzinie nie mial jeszcze niestrawnosci z powodu odgrzewanej zupy. A jesli chodzi o produktu nie nadajace sie do spozycia,w tym nieswiezy chleb,niedojedzone resztki po dzieciach to wszystko laduje w jednym garnki a wieczorem wynosze bezdomnemu psu,ktory zadomowil sie na pustej dzialce obok.Pies tez niestrawnosci nie ma,dokarmiam go od roku i wyglada bardzo dobrze.A na wyrzucanie jedzenia mnie po prostu nie stac Odpowiedz Link Zgłoś
monisia98 Re: Nieswieze jedzenie 21.04.06, 11:12 w zyciu czegos takiego nie zrobiłam , jesli ja tego nie jem to jemu tez nie daje , nie wyobrazam sobie podac swojemu męzowi czegoś starego lub poddechłego - dla mnie nie do przyjęcia. Pierwsza spraw jest taka ze ma bardzo delikatny żołądek z powodu choroby na którą cierpi, druga to taka ze ja sobie czegos takiego nie wyobrazam a trzecia to taka że jest bardzo dobrym znawca co do smaku i zapachu jedzenia - nie lubi naprzykład samżonego masła a raz sie tak zdarzyło że zapomniał kupic oleju wiec kotlety usmazyłam na masle od razu wyczył zapach masła i nie zjadł ich mimo iż bardzo prosiłam. Pewnie uznacie mnie za niegosodarna ale ja mam fobie na pukcie zdrowych i świeżych rzeczy także naewt jak czasme cos wyrzucam do kosza bo sie zepsuło nigdy nie rozpaczm i nie uwazam że to nie gospodarność - czy lepiej dostac sanmonelli lub trafic do szpitala z zatruciem jadu kiełbasianego czy tez wyrzucic kawałej jedzenia ja wybieram to drugie!!! ZDROWIE NAJWAŻNIEJSZE!!! Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: Nieswieze jedzenie 21.04.06, 11:19 Ale to logiczne, że zepsute rzeczy wyrzuca się do śmieci i nie wątpię, że każdy tak robi. Nie chodzi o jedzenie z.e.p.s.u.t.e, tylko o kilkudniowe, zdatne do zjedzenia, ale np. podeschnięte, które można "zreanimować" - czy tak trudno to zrozumieć? Odpowiedz Link Zgłoś