renka14
22.04.06, 12:46
Jakoś tak dwa dni po pracy odbierałam dziecko ze żłobka i pod rząd mi się
zdarzyło, że dziewczyna (za każdym razem inna) ubierając swoje obok mówiła do
dziecka: chodź, pójdziemy do domku, przebierzemy się i pójdziemy na plac
zabaw. Ja w pierwszy dzień prawie na oczy nie widziałam przez komputer a w
drugi byłam po czterech godzinach w pociągu (jednodniowa delegacja) i byłam
pewna, że moje biedne dziecko placu zabaw dzisiaj nie zazna. Czy w takim
razie tylko ja jestem taka padnięta po tylko 8 godzinach, może powinnam się
przebadać, dziewczyny, czy wy macie siłę po pracy biec do piaskownicy,
napiszcie, albo mnie wzmocnicie, albo zmobilizujecie, jakiś red bull czy co?