monique31
25.04.06, 07:35
Kochane E-mamy! Zwracam się do Was po poradę a może po to by po prostu się
wyżalić.
Mam 2,4 letnią córkę. Przez cały okres zaraz po macierzyńskim Martą zajmuje
się moja mama. Zresztą bardzo tego chciała; miała czas, siły i ochotę.
Problemy zaczęły się gdzieś rok temu jak rodzice kupili sobie domek
letniskowy na osiedlu kempingowym w górach. Historia z tym domkiem jest
bardzo długa i skomplikowana ale chodzi o to że np. rok temu mama chciała już
tylko tam być i chciała byśmy Martę zostawili najlepiej na całe wakacje lub
wręcz od maja do września. Dziecko półtoraroczne! A my byśmy jeździli na
weekend. Dla mnie to był czysty absurd bo powiedziałam że nie dość że byłam
zmuszona zostawić takiego maluszka czteromiesięcznego i iść do pracy to teraz
mam jeszcze na 3 m-ce się jej pozbawiać i być weekendowym rodzicem. Stanęło
na tym że Marta była tam z przerwami jakieś 3 tygodnie a na pozostałe dni
mama wracała do domu. Oprócz tego mieliśmy my też urlop więc mama też miała
wolne. Dodam jeszcze że w ramach rewanżu za okazaną pomoc przy dziecku mój
mąż bardzo dużo pomógł tacie przy tym domku. Bo domek wymagał remontu. I
teraz znów po roku mój horror powraca. Mama oznajmiła mi dziś rano że ona
jest cały rok przy małej więc chce mieć cały przyszły tydzień włącznie z
dwoma weekendami wolne i nie chce Marty tam bo ona wymaga za dużo uwagi
(wiadomo że nie jest to dziecko półtoraroczne). Więc mamy sobie załatwić na 4
i 5 maja kogoś do opieki lub urlop. Urlopu nie załatwimy bo mąż ma pracę taką
a nie inną i w ogóle wiadomo jak ciężko jest dostać urlop a ja mogłabym go
mieć na upartego ale jest to początek tygodnia przed wypłatami (pracuje w
płacach sama) i muszę to wszystko dla 100 osób obliczyć na 8 maja. I tak nie
wiem czy nie będę musiała przyjść w sobotę (oczywiście za darmo). Opiekunki
nie mamy żadnej; przeciez wiadomo że nie może być to pierwsza lepsza
koleżanka bo dziecko musi się do niej przekonać i przyzwyczaić. Więc mama
powiedziała że jak mój mąż nie dogada się w pracy to ma Marte zostawić panom
na Bramie(!) i oni się nią zajmą przez te 8 godzin. W tym momencie zwątpiłam.
Nic nie powiedziałam tylko obróciłam się i wyszłam do pracy. I teraz to we
mnie siedzi. Cholera jasna nie wiem co mam robić! Powiem szczerze że nie wiem
jak radzą sobie rodzice z 2 dzieci I jak oni to wszystko godzą.
Acha! Dodam że zapisałam Martę do przedszkola od września ale nie wiem czy ją
przyjmą bo teraz zapisują roczniki 2003 a Marta jest styczeń 2004.
Tak wieć niby 2 dni a zrobił się nie lada problem. Czy widzicie jakieś
rozwiązanie?