telefon do pracodawcy-koniec wychowawczego...

25.04.06, 08:50
ufff....
30 kwietnia konczy mi sie wychowawczy
wlasnie zbieram sie od wczoraj ,zeby zadzwonic do pracodawcy i zapytac o
powrot do prcy...i tu jest stressss
wiem,ze pracodawca bedzie chcial ,zebym to ja sama sie zwolnila(zeby nic mi
nie zaplacic),mimo,iz nalezy mi sie prawo powrotu i otrzymania wypowiedzenia
3 miesiecznego
wiem ,ze prawo stoi po mojej stronie ,ale jakos bardzo sie stresuje przed
rozmową (niemilą zapewne ,kiedy pracodawca dowie sie ,ze nie zamiwrzam
odpuścic)
podniescie na duchuwink))
    • martaglowacka Re: telefon do pracodawcy-koniec wychowawczego... 25.04.06, 09:24
      Pomyśl sobie, że to Ty jesteś tą mocniejszą stroną - nikt nie zmusi Cię do
      zwolnienia się samodzielnie smile Głowa do góry - to pracodawca ma problem, nie
      TY smile
    • kachwi1 Re: telefon do pracodawcy-koniec wychowawczego... 25.04.06, 09:30
      napisz pismo do pracodawcy: że w związku z zaprzestaniem opieki nad dzieckiem
      (dziecko idzie do przedszkola, lub tego typu) lub że w związku z zakończeniem
      okresu urlopu wychowawczego itd., uprzejmie informujesz, że od dnia 2 maja
      stawiasz się w pracy.
      czy coś w tym stylu. idziesz i zostawiasz osobiście (mało czasu do końca
      kwietnia).
      i tutaj jest nadzieja, że pracodawca, wiedząc, że nie odpuścisz, wystosuje
      pismo - z propozycją rozwiązania umowy o pracę za porozumieniem stron i
      trzymiesięczną odprawą. (taki ma obowiązek).
      wtedy chociaż oszczędzisz sobie niemiłego spotkania.
      • kgbx2 Re: telefon do pracodawcy-koniec wychowawczego... 25.04.06, 17:06
        Nie denerwuj się - sama piszesz, że wiesz już że nie wrócisz do tej pracy.
        Walcz o swoje - masz więcej do zyskania , niz do stracenia.
    • madziaaaa Re: telefon do pracodawcy-koniec wychowawczego... 27.04.06, 15:20
      przeżywałam to9 m cy temu. nienawidziłam tego miejsca, nienawidzę do dziś, ale
      męża zwolnili a urlop i tak się kończył za 4 m-ce. Najpierw poszłam do
      inspekcji pracy, żeby mnie przygotowali na różne ewentualności, Kazali napisać
      pismo, od kiedy chcę wrócić i wysłać poleconym priorytetem z potwierdzeniem
      odbioru. Tak też uczyniłam. A dnia kiedy miałam wrócić po prostu kazali przyjść
      jakby nigdy nic. Gdyby nie chcieli mnie wpuścić, to miałam zażądać tego na
      piśmie. Byłam pewna, że mnie wyleją i w sumie tego chciałam. w międzyczasie mąż
      dostał pracę i żąłowaliśmy, że napisałam to pismo. Ale żeby nie wyjść na
      debilkę poszłam tam tego okropnego dnia i okazało się, że wcale mnie nie chcą
      wylać. I tu się zaczął mój ból i rozpacz bo tak chciałam, zeby mnie
      zwolnili.Chociaż dostawałabym zasiłek, a wychowawczy bezpłatny. Ale umowę
      miałam na czas nieokreślony, a z przyczyn ekonomicznych nie mogli, bo potrzebni
      byli ludzie do nowej filii.No więc w bólach i rozpaczy została,beczalam
      codziennie, a po 2 miesiącach znalazłam nową super pracę. Zawsze moim
      marzeniem było odejść stamtąd i się udało. po formie pisma wiedzieli, że
      musiałam być w inspekcji. pewnie się bali. A teraz moim najgorszym snem jest
      taki, że dzwoni do mnie kadrówka i mówi że napisane przeze mnie wypowiedzenie
      jest nieważne.
Pełna wersja