Dodaj do ulubionych

Kontrowersje wokół chrztu

26.04.06, 08:17
Dla ważności Sakramentu Chrztu potrzebana jest wiara, w przypadku dziecka - wiara rodziców. Poza tym Chrzest jest darem Kościoła i Boga dla człowieka, ale także zadaniem i obowiązkiem. Po co więc obciążać Was obowiązkiem, którego z założenia nie chcecie wypełniać?
Ponadto w dzisiejszych mocno zlaicyzowanych czasach nie sądze by ktoś wypominał Waszemu dziecku, ze jest nieochrzczone.
Na koniec dodam, że niedawno miał miejsce Chrzest naszego pierwszego dziecka. było to dla nas ważne wydarzenie. bedziemy się z mężem starali, aby nasze dziecko odkryło kiedys jak to było ważne wydarzenie...
Obserwuj wątek
    • r3003 Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:28
      Kościół według swoich procedur nie ochrzci dziecka niewierzących rodziców i nie
      dziwię się temu, bo jak można przekazać dziecku coś, czego się nie ma i co się
      neguje. Jeśli dziecko w przyszłości będzie się chciało ochrzcić, to nie ma
      żadnych przeszkód - znam przypadki moich kolegów, którzy w wieku kilkunastu lat
      przyjmowali świadomie chrzest pomimo tego, że ich rodzice są niewierzący, ale
      wtedy mieli świadomość, że chcą chrztu.
          • magdap7 Re: Bezsensowny dylemat 28.04.06, 00:36
            Nie ma obowiązkowego chrztu.
            Tak jak do wyznawania Hitlera nic nie zmusi. Ale od prawdziwego wyznawania Boga
            też nic nie odstraszy. Jeśli sie wie czego sie potrzebuje.
            Chrzest dobrowolny. Kto to poczuje, ten idzie a nic na siłe.


            taka smarkula
            • mis22 Realizm w zyciu i koniecznosc ustepstw 28.04.06, 01:11
              Kobiety lepiej rozumieja, czuja, sa bardziej wrazliwe na relacje miedzyludzkie
              niz mezczyzni. W wiekszosci przypadkow sa bardziej przywiazane do dziecka i
              wrazliwe na jego problemy. Stad brak zrozumienia w tym malzenstwie. Sam jestem
              mezczyzna, ktory blisko 40 lat swego zycia przezyl w malzenstwie w dziecmi -
              pisze wiec to na podstawie wlasnego doswiadczenia. Moj najstarszy syn uwaza, ze
              zawsze nalezy mowic prawde co prowadzi czasami do klopotliwych i ambarasujacych
              sytuacji. Uwazam za nieetyczne klamanie dla wlasnych korzysci.

              Ale trzeba rozumiec, ze zycie jest dalekie od idealu. W szczegolnosci wiemy, ze
              na swiecie sa setki roznych religii, ktore wszystkie mowia, ze mowia prawde.
              Niektore koscioly wieszaja na drzwiach szyld sugerujacy, ze jest to miejsce
              jedynej prawdy. Czyli trzeba do tego podchodzic elastycznie. Artykul sugeruje,
              ze malzonkowie sa ateistami czyli wierza, ze nie ma boga. Na to nie maja tak
              samo dowodu jak ksieza, patorzy, rabini itp twierdzacy, ze ich bog jest jedynym
              prawdziwym. Zwykle wierzymy w to co nam rodzice powiedzieli lub inni
              autorytatywni ludzie. Ale kazdy czlowiek czasem sie myli nawet jesli twierdzi,
              ze jest nieomylny.
                  • tequila57 GW jątrzy jak zwykle-napiszcie lepiej o obrzezaniu 28.04.06, 07:10
                    mieć napletek czy nie - oto jest pytanie. Ale na wszelki wypadek należy:
                    1. wyciachać napletek (albo urodzić się dziewczynką)
                    2. przystapić do chrztu
                    3. iść do 1 Komunii Św. i urządzić bar-micwę
                    4. wstąpić do PiS i potajemnie do demkokraci.pl
                    5. swoje dzieci ochrzcić (schować metryki)
                    6. w widocznym miejscu powiesić obraz z przedwojennym żydem, a po 2 stronie z
                    Matka Boską
                    7. udokumentować punkty 2-5 fotografiami i ukryć je dobrze
                  • kabja Re: Agnostycyzm jest martwt, stary. 28.04.06, 09:44
                    Ej,bez przesady!!! Ja jestem osobą wierzącą i wcale nie jestem smutna! Cieszę
                    się,że jest Ktoś,kto nmie stworzył, opiekuje sie mną, kocha mnie tak,że umarł
                    za mnie na krzyżu i zmatrwychwstał,abym ja mogła żyć wiecznie. Czy to nie jest
                    wystarczający powód do radości?
                    • meth.p Re: Agnostycyzm jest martwt, stary. 03.08.07, 10:20
                      kabja napisała:
                      > Ej,bez przesady!!! Ja jestem osobą wierzącą i wcale nie jestem smutna! Cieszę
                      > się,że jest Ktoś,kto nmie stworzył, opiekuje sie mną, kocha mnie tak,że umarł
                      > za mnie na krzyżu i zmatrwychwstał,abym ja mogła żyć wiecznie. Czy to nie jest
                      > wystarczający powód do radości?

                      Gdzie sie opiekuje? Jak stworzyl? Stowrzyl tatus z mamusia, nie wiem czy sie
                      opiekowali, ale na pewno nie jakis ktos. Jak powodem moze byc przekonanie? To
                      smutne.
                  • dusia_m Agnostycyzm JEST martwt, stary. 28.04.06, 10:36
                    Słoneczko moje drogie!!!

                    Ludzie wierzący są radośni i spokojni, bo wiedzą, że nie są na świecie sami,
                    lecz jest Bóg, który ich kocha nade wszystko i nigdy ich nie opuści...

                    Ludzie wierzący wg samych siebie znaczą bardzo dużo, bo wiedzą, że są dziećmi
                    Bożymi, że są godni Bożej miłości i że ich los był dla Boga tak ważny, że zesłał
                    On swego Syna jako Zbawiciela... A Chrystus kochał ludzi i uważał ich za godnych
                    tego, aby za nich umrzeć...

                    Ludzie (naprawdę) wierzący nie zrobią żadnego świnstwa i nie popełnią żadnej
                    zbrodni, bo tym sprawiliby Bogu ból...

                    Żeby się wypowiadać na jakikolwiek temat, trzeba się choć trochę na tym znać...
                    • mis22 Brutalny Bog i rytualny kanibalizm katolikow 28.04.06, 11:25
                      dusia_m napisała:
                      > Ludzie wierzący są radośni i spokojni, bo wiedzą, że nie są na świecie sami,
                      > lecz jest Bóg, który ich kocha nade wszystko i nigdy ich nie opuści...
                      >
                      > Ludzie wierzący wg samych siebie znaczą bardzo dużo, bo wiedzą, że są dziećmi
                      > Bożymi, że są godni Bożej miłości i że ich los był dla Boga tak ważny, że
                      > zesłał On swego Syna jako Zbawiciela... A Chrystus kochał ludzi i uważał ich
                      > za godnych tego, aby za nich umrzeć...

                      Jaki ten wlasciwie Bog katolicki jest? Katolicy uprawiaja rytualny kanibalizm,
                      jedzac w komunii cialo swego Boga, a ich ksiadz pije krew Boga. Ludzie
                      uprawiajacy kanibalizm wierza, ze zjadajac innego czlowieka lub w tym przypadku
                      swego boga, przejmuja jego sile i madrosc.

                      Z jednej strony wierza, ze Bog jest milosierny, a z drugiej wierza, ze wyslal
                      swego syna Jezusa na meczennska smierc. Wierza, ze Bog o nich pamieta i o nich
                      dba, a wielu z nich umiera w cierpieniach na raka czy inne choroby. Zabrania
                      przy tym skrocenia tych cierpien przez eutanazje. Wedlug normalnej logiki ten
                      Bog jest okrutny i bezlitosny.
                      • pszeszczep666 Re: Brutalny Bog i rytualny kanibalizm katolikow 26.04.07, 21:56
                        mis22 napisał:

                        > dusia_m napisała:
                        > > Ludzie wierzący są radośni i spokojni, bo wiedzą, że nie są na świecie sa
                        > mi,
                        > > lecz jest Bóg, który ich kocha nade wszystko i nigdy ich nie opuści...
                        > >
                        > > Ludzie wierzący wg samych siebie znaczą bardzo dużo, bo wiedzą, że są dzi
                        > ećmi
                        > > Bożymi, że są godni Bożej miłości i że ich los był dla Boga tak ważny, że
                        >
                        > > zesłał On swego Syna jako Zbawiciela... A Chrystus kochał ludzi i uważał
                        > ich
                        > > za godnych tego, aby za nich umrzeć...


                        najpierw chrześcijańskie frazesy i gotowe formułki powtarzane jak mantra, a w odpowiedzi takie same gotowce antyklerykalne. to nie religia czy ateizm są problemem tylko takie dogmatyczne myślenie
                • wisielak Do religii trzeba mieć wyobraźnię 28.04.06, 08:46
                  Eeeech to nie o to chodzi że się nie wierzy bo się jest smutnym, tylko o to że
                  inaczej się nie potrafi. Nie potrafię uwierzyć w Marię Dziewicę, w reinkarnację,
                  ani w inne tego typu historyjki. Fajnie się czyta, ale podawać to za
                  uzasadnienie życia to trochę beznadziejnie. Uważam że w religii liczy się tylko
                  parę z 10 przykazań - część wspólna każdej religii. I stosuję się.
                • vegas Re: Agnostycyzm jest martwt, stary. 28.04.06, 10:50
                  Chyba mylisz agnostycyzm z ateizmem.
                  Agnostycy nie twierdza, ze Bog nie istnieje. To ateizm.
                  Agnostycy nie wierza rowniez ze istnieje.
                  Oni nie maja dowodow (ani wiary) ani na (w) istnienie ani na (w) nieistnienie,
                  dlatego sa agnostykami.
                • marychna31 Re: Agnostycyzm jest martwt, stary. 01.05.07, 17:39
                  ergiel napisał:

                  > Ludzie, którzy w nic nie wierzą... Są smutni i przerażający. Bo wg samych
                  >siebie
                  > są godni tylko robaków które ich zeżrą.
                  Agnostycy akurat nie negują istnienia Boga, nie wierza tylko w kościół i formy
                  wyznaniowesmile
                  A będąc nawet ateista mozna wierzyć w bardzo wiele rzeczysmile)
            • kardynal_pacelli1 Re: Bezsensowny dylemat 28.04.06, 08:27
              magdap7 napisała:
              > Chrzest dobrowolny. Kto to poczuje, ten idzie a nic na siłe.
              >

              Od kiedy to chrzest jest dobrowolny. Rozumiem,że te wszystkie niemowlaki
              podjęły świadome decyzje.Chrzest byłby dobrowolny jedynie wówczas gdy każdy do
              niego przystepujący był całkowicie tego świadomy.Powiedzmy,że odbywałby się w
              wieku np.18 lat.No cóż ale wtedy liczba wyznawców drastycznie by spadła i już
              nie byłoby przekłamań w statystykach (te 97% czy coś koło tego)
          • olim Re: Bezsensowny dylemat 28.04.06, 08:34
            Taa, a także obowiązkowe św. komunie dzieci, kościelne śluby, pogrzeby etc.
            Pozbawi się kobiety praw wyborczych, a nazwę państwa zmieni na "Katolicka
            Republika Polska". Staniemy się Iranem północy, hehe
      • babusz Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 20:52
        r3003 napisał:

        > Kościół według swoich procedur nie ochrzci dziecka niewierzących rodziców

        Bzdura, Czchcic nie musi kosciol, moze nawet osoba niemwierzaca i to wg.
        katechizmu KK.
        www.katechizm.opoka.org.pl/rkkkII-2-1.htm
        • roro68 Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 04:07
          Masz rację, ale w połowie. Przeczytaj dokładnie fragmenty katechizmu, które
          podałeś w linku. Chrzcić może każdy, ale tylko "w razie konieczności"
          (zagrożenie śmiercią, brak kapłana, diakona itp.). Warunkiem jest, by taka
          osoba chrzciła "z odpowiednią intencją". Intencja polega na tym, żeby osoba
          taka chciała uczynić to samo, "co czyni Kościół chrzcząc". Koło się zamyka.
          Kluczem chrztu jest wola i działanie Kościoła. Nieodzownym warunkiem chrztu
          jest jego pragnienie, czyli wola przyjęcia. Na tym tle powstał wielki spór o
          chrzest dzieci. Kościoły z tradycją chrztu dzieci argumentują, że pierwsze
          dzieci przyjmowały chrzest już w czasach apostolskich, gdy chrzest przyjmował
          nawrócony na Ewangelię wyznawca "z całym domem", czyli rodziną i sługami, jeśli
          ich posiadał. I tu jednak decydowała wola kandydata do przyjęcia chrztu, którą
          obecnie reprezentuje wola rodziców-opiekunów. W ogóle nie jest możliwy chrzest
          w złej woli. Jeśli szafarz sakramentu dowie się, że rodzice nie są wyznawcami
          Chrystusa i chrzest ma być koniunkturalny, nie może udzielić chrztu.
          Znany jest przypadek, gdy Wojtyła po wojnie odmówił ochrzczenia żydowskiego
          dziecka, które przeżyło okupację w klasztornej ochronce i zostało przyniesione
          do chrztu przez zakonnice. Być może odmówił właśnie w obawie o koniunkturalizm.
          Wojtyła dopytywał, czy żyją rodzice. Ponieważ było to prawdopodone, uznał, że
          rodzice mogą nie chcieć chrztu dziecka i czuł się tym związany. (Inna sprawa,
          że nie zachodziła w przypadku dziecka żydowskiego sytuacja poganina. Dziecko
          bowiem należało do Narodu Wybranego, tzn. było objęte bożym planem Zbawienia i
          odmowa chrztu przez Wojtyłę mogła mieć i tu swoje przyczyny).
      • akiakiaki Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 02:15
        Oczywiście, że nie!!! Przecież ani dla Ciebie ani dla męża to nic nie znaczy, to
        tylko i co najwyżej gest... Gdy Was dziecko zapyta dlaczego, odpowiecie: "bo tak
        w Polsce trzeba"??? A potem?Poślecie na religię by nie było wyobcowane? Przed
        komunią i bierzmowaiem będziecie z nim powtarzać obce i bezsensowne dla Was
        formuły ( trakcie chrztu ojciec i matka odmawiają "Wierzę")? Nie? To kiedy dacie
        mu wybór? Chrzest jest z gruntu rzeczy tego wyboru zaprzeczeniem... Ogólnie nei
        rozumiem w czym problem, moje dziecko nie zostało ochrzczone mimo nacisków
        rodziny...
    • evina69 Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:31
      Ja tak uważam,ochrzcić dziecko ,zadeklarować je jako chrześcijanin
      ,przynależność jakaś musi być w tym niepewnym czasie.Ale nic nie dawać na
      tacę.....tzn.nie praktykować tych szamańskich obrządków.
      • puerta Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:39
        Uwazam, ze nie ma zadnego powodu, zeby chrzcic dziecko, jezeli oboje rodzice sa niewierzacy. Czy
        gdyby polscy niewierzacy rodzice wyjechali z dzieckiem np do Bialorusi, to powinni prowadzac dziecko do
        cerkwi, a emigrujac na Bliski Wschod - wychowywac w zgodzie z Koranem? Zeby sie nie wyroznialo i nie
        bylo dyskryminowane? Absurd. Rodzina niewierzaca, to i dziecka nie ma co chrzcic. Jak sie w doroslym
        wieku "nawroci" na jakakolwiek religie, to sam wlaczy sie do danej wspolnoty religijnej.
        • magdap7 Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 03:01
          Którą religię wybierze?

          Jest jedna. Czy ktoś wyznaje islam czy chrześcjanstwo, wyznaje czy tego chce
          czy nie - Jednego Boga.
          Po co te szopki z różnymi maskami religii? Po co to oszukaństwo? Po co ten
          fałsz?

          Dlaczego nie połączyc się? Dlaczego tak wygodna jest niezgoda. Biznes? Walka?
          Igrzyska?
          Żadna religia nie popiera zwalczania siebie nawzajem w imie Boga.
    • j_o Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:38
      ja rowniez bylam wokol tego dylematu. moj maz jest katolikiem, ja nie mam
      chrztu, nie chodze do kosciola, generalnie nie wierze w Boga. zdecydowalismy
      sie jednak ochrzcic naszego synka poniewaz jest to wygodne dla niego samego, a
      nie przeszkadza mu to wcale w wyborze jego wiary. pozniej bedzie mogl sam
      dokonac w;lasciwego dla niego wyboru. ponadto ja sama wiem jakim marzeniem bylo
      dla mnie wziecie slubu w pieknej bialej sukni. nie bylo mi to dane, bo nie mam
      chrztu, komuni, itd. wiec slub odbyl sie na hawajach na plazy. poza tym uwazam,
      ze chrzest w wierze katolickiej wcale nie utrudnia dziecku dokonania wyboru,
      uwazam, ze jedynie ulatwia wejscie do spoleczenstwa katolickiego. ja sama
      bylam, jak juz pisalam wczesniej, w sytuacjach wymagajacych wlasnie dowodow
      wiary katolickiej, zeby moc spelnic chociazby to swoje marzenie o bialej sukni
      slubnej. z drugiej strony ani chrzest, ani bierzmowanie nie swiadczy o sile
      wiary ktora czlowiek nosi w sobie. ja obecnie uwazam sie za osobe wierzaca, a
      nie mam chrztu, bierzmowania ani komuni i wcale mi to juz nie jest potrzebne,
      ale jak juz pisalam sa pewne sytuacje, ktore tego wymagaja.
      • niepytana Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:56
        j_o napisała:

        > ja rowniez bylam wokol tego dylematu. moj maz jest katolikiem, ja nie mam
        > chrztu, nie chodze do kosciola, generalnie nie wierze w Boga. zdecydowalismy
        > sie jednak ochrzcic naszego synka poniewaz jest to wygodne dla niego samego,
        a
        > nie przeszkadza mu to wcale w wyborze jego wiary. pozniej bedzie mogl sam
        > dokonac w;lasciwego dla niego wyboru

        No wlasnie. Skoro nie jestescie praktykujacymi katolikami, to po co chrzcic?
        Dlaczego ma byc to wygodne dla Twojego syna jako dziecka zeby byl ochrzczony?
        Oczywiscie ze mu to nie przeszkadza w wyborze jego ewentualnej pozniejszej
        wiary ale i nie pomaga, wiec po co?

        ponadto ja sama wiem jakim marzeniem bylo
        >
        > dla mnie wziecie slubu w pieknej bialej sukni. nie bylo mi to dane, bo nie
        mam
        > chrztu, komuni, itd. wiec slub odbyl sie na hawajach na plazy.

        Moja dobra kolezanka brala slub na Hawaiiach na plazy w pieknej, bialej sukni.
        Wszystko bylo bardzo eleganckie. Czy uwarzasz ze tylko sluby chrzescijansko-
        katolickie sa ozdabiane piekna biala suknia i eleganckim banquetem? A swoja
        droga chcialabys zdradzic tajemnice w jakiej sukni czy w czym w ogole
        przystapilas do tego slubu na Hawaiiach?

        ja obecnie uwazam sie za osobe wierzaca, a
        > nie mam chrztu, bierzmowania ani komuni i wcale mi to juz nie jest potrzebne,
        > ale jak juz pisalam sa pewne sytuacje, ktore tego wymagaja.

        Uwazasz sie za osobe wierzaca w co? W doktryny katolickiego kosciola? To
        chrzest Ci jak najbardziej potrzebny w/g Twojej wiary oczywiscie. A jezeli masz
        inne wyznanie, czy jakies swoje wlasne prywatne 10 przykazan i kredo to po co w
        takim razie zawracac gitare kosciolowi katolickiemu i chrzcic w nim dziecko?
        • ellrond Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 20:15
          Powiem Ci po co. Ja mam generalnie sile jako dorosly, zeby nie wstydzic sie
          swoich pogladow, ale.. zrobilbym to samo dla dobra dziecka. Po to zeby mu
          oszczedzic trudnej jak cholera w Polsce "innosci". Tylko dlatego. Po co dziecko
          ma cierpiec za wybory rodzicow? Bo komus innemu sie tak podoba?
          Generalnie to przebija przez szereg wypowiedzi na tym forum cos w rodzaju
          falszywej "troski", zeby aby nie daj Boze nie ochrzcic dziecka na daremno. Bo
          przeciez bylby to grzech smiertelny. Jeszcze go ten chrzest zacheci i zostanie
          katolikiem jak dorosnie! No i co to bedzie, jak jego rodzice nie wierzacy!
          Straszne! Przeciez Bog katolicki jest dla katolikow i ich kocha najbardziej,
          chocby szujami byli! Nic to, taki chrzest to grzech i sacrum profanum! Tylko
          kogo? Pewnie samego Boga...
          • mobbick Jakie znowu problemy? 27.04.06, 20:31
            Już kurcze nie przesadzajcie z tymi problemami z powodu bycia zdeklarowanym
            niekatolikiem (ateistą w moim przypadku), niechodzenia na religie itp...

            Kilka - kilkanaście lat temu było teoretycznie trudniej nie być wierzącym
            katolikiem(Solidarność, a potem AWS u szczytu władzy, papieskie pielgrzymki
            itp.), a jakoś nie przypominam sobie jakichś specjalnych wtrętów ze strony
            rówieśników czy nauczycieli - czasem zakoczenie, ot co. I to w
            przysłowiowym "małym mieście".

            W zupełności popieram ojca, a matce udzielił sie chyba "syndrom pierwszego
            dziecka" - ustrzec przed wszystkimi niebezpieczeństwami za wszelką cenę, choćby
            niebezpieczeństwo było urojone, a cena wysoka.
            • dzieckowsieci Re: Jakie znowu problemy? a wlasnie że są! 27.04.06, 21:13
              jest wytykanie palcami. nie chodze do kościoła- moi rodzice są ateistami. A
              kosciół nie jest zbyt przyjazny dla samotnego dziecka, które nie ma kogoś zeby
              wprowadzil je w te wszystkie obrządki(obie wierzące babcie nie w tym mieście)
              ostatnio 7 letnia znajoma zadała mi nadtępujące pytania: Czy byłaś w kościele?
              (to byla niedziela) Nie? ale pójdziesz prawda? A czy robiłaś jakieś prace
              niekonieczne? Wiesz, że to grzech? Mam tylko 1 kolezanke, która nie lubi
              kościoła, Dobrze, że mam chrzest bo nie znam żadnej dziewczynki w moim wieku
              która nie ,ma chrztu. To daje mi to że moge udawać wierzącą i nie moge żyć w
              spokoju. A wogóle to uważam że warto w coś wierzyći chwilami myśle że nawet
              fajnie by bylo byż w takiej normalnej katolickiej rodzinie i wspolnie zasuwać
              do kościółka
      • kared1 Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 09:03
        Mogłaś spełnić swoje marzenie o sukni ślubnej jeśli Twój mąż jest praktykującym
        Katolikiem .Istnieje możliwość wzięcia ślubu kościelnego z innowiercą lub
        ateistą, jedno z małżonków wypowiada wtedy krótsze przysięgi małżeńskie.Dalszy
        ciąg ceremonii przebiega normalnie.Natomiast w kwestii chrzu ...jeśli oboje
        rodziców wierzy że Boga nie ma ,dziecko też zostanie tak wychowane, więc
        chrzest jest tylko na pokaz a to nie ma sensu, dziecko samo może później
        świadomie dokonać wyboru jaką drogą chciałoby iść.Co do tolerancji ...wszystko
        zależy od ludzi - jedni nienawidzą wierzących drudzy moherków jeszcz inni
        Żydów , czy ateistów .A przecież miejsce na świecie jest dla
        wszystkich.Najważniejsze by być dobrym człowiekiem , szanującym innych .
        Kwestia wiary lub nie jest sprawą indywidualną.
    • jb56 Chrzest a wiara 27.04.06, 17:39
      Dwuletnie dziecko nie ma pojęcia co to znaczy wierzyć w Boga i dlatego chrzić je
      w tym wieku nie ma sensu. Człowiek powinien sam zdecydować kiedy chce się
      ochrzcić i powinna to być świadoma decyzja. Patrząc na otaczający nas świat, jak
      funkconują wszelkie organizmy żywe, przy odrobinie rozumu, każdy dojdzie do
      tego, że to wszystko nie powstało samo z siebie, a więc musi być jakaś siła
      która to tak wspaniale zrobiła.
      • obii Re: Chrzest a wiara 27.04.06, 18:46
        jb56 napisał:

        > Patrząc na otaczający nas świat, ja
        > k
        > funkconują wszelkie organizmy żywe, przy odrobinie rozumu, każdy dojdzie do
        > tego, że to wszystko nie powstało samo z siebie, a więc musi być jakaś siła
        > która to tak wspaniale zrobiła.

        Może trochę nieskromnie, ale uważam, że rozumu mam więcej niż odrobinę. Od
        dziecka nadzwyczaj pilnie i z zapałem obserwuję świat, a zwłaszcza organizmy
        żywe. Zoologia jest moją pasją. Dziś mam 31 lat i nie wierzę, właściwie od
        czasu szkoły podstawowej nie wierzę w żadną istotę stwórczą. Wierzę - bo i
        tutaj można tylko wierzyć, dowodów w wielu miejscach jest zbyt mało - w
        samoistne powstanie życia, ewolucję, dobór naturalny i dobór płciowy.

        Pozdrawiam,
        obii
          • mis22 Kto stworzyl wszechmocnego Boga? 28.04.06, 01:23
            jb56 napisał:
            > Patrząc na otaczający nas świat, jak
            > funkconują wszelkie organizmy żywe, przy odrobinie rozumu, każdy dojdzie do
            > tego, że to wszystko nie powstało samo z siebie, a więc musi być jakaś siła
            > która to tak wspaniale zrobiła.

            Rozumiem, ze nie wiesz jak powstalo zycie na Ziemi. Ja tez nie wiem - czytalem
            rozne teorie, mozze sluszne, a moze nie. Ale dlaczego przyjmowac, ten swiat
            zostal stworzony przez wszechmocnego boga? A skad wzial sie ten bog? Czy go
            stworzyl lub urodzil inny wczesniejszy Super-Bog?

            Kiedys ludzie wierzyli, ze Slonce to Bog, a Ksiezyc to mniejszy i slabszy bog.
            Teraz wiemy, ze Slonce to kula gazowa, ktora swieci w wyniku reakcji
            termonuklearnych. Czyli nasza, w sensie ludzka, wiedza sie rozszerza. Ilosc
            bogow potrzebna do wyjasnienia zagadkowych dla nas zjawisk maleje.
            • magdap7 Re: Kto stworzyl wszechmocnego Boga? 28.04.06, 03:11
              Właśnie, kto stworzył świat? A kto stworzył tego, co świat stworzył?
              Ten sam, co został stworzony?
              A moze występują anomalia w tej logice?

              Wierzę, wątpię, szukam.
              Jedno jest pewne. Nie powinno być zła. Zgadzasz się?


              Dałabym swoje marne życie, zeby zła nie było. Ale jest i nie wierzę, ze
              przestanie być...

              mis22 napisał:

              > jb56 napisał:
              > > Patrząc na otaczający nas świat, jak
              > > funkconują wszelkie organizmy żywe, przy odrobinie rozumu, każdy dojdzie
              > do
              > > tego, że to wszystko nie powstało samo z siebie, a więc musi być jakaś si
              > ła
              > > która to tak wspaniale zrobiła.
              >
              > Rozumiem, ze nie wiesz jak powstalo zycie na Ziemi. Ja tez nie wiem -
              czytalem
              > rozne teorie, mozze sluszne, a moze nie. Ale dlaczego przyjmowac, ten swiat
              > zostal stworzony przez wszechmocnego boga? A skad wzial sie ten bog? Czy go
              > stworzyl lub urodzil inny wczesniejszy Super-Bog?
              >
              > Kiedys ludzie wierzyli, ze Slonce to Bog, a Ksiezyc to mniejszy i slabszy
              bog.
              > Teraz wiemy, ze Slonce to kula gazowa, ktora swieci w wyniku reakcji
              > termonuklearnych. Czyli nasza, w sensie ludzka, wiedza sie rozszerza. Ilosc
              > bogow potrzebna do wyjasnienia zagadkowych dla nas zjawisk maleje.
          • obii Re: Chrzest a wiara 28.04.06, 12:04
            leeloo2002 napisała:

            > Z tego co pamiętam nauka Koscioła nie wyklucza ewolucji smile

            Ewolucji zaiste nie wyklucza - stosunkowo od niedawna. Próbuje się to jakoś
            godzić ("teoria inteligentnego projektu", która mnie osobiście wydaje się w
            wielu miejscach naciągana, by zatrzeć sprzeczności). Nauka Kościoła wyklucza
            jednak spontaniczne powstanie życia. A ja przychylam się do tej właśnie
            koncepcji smile

            Pozdrawiam
      • jagulec Re: Chrzest a wiara 27.04.07, 14:29
        > Patrząc na otaczający nas świat, jak funkconują wszelkie organizmy żywe,
        > przy odrobinie rozumu, każdy dojdzie do tego, że to wszystko nie
        > powstało samo z siebie, a więc musi być jakaś siła która to tak wspaniale
        > zrobiła.

        No dobra, a kto powiedzial ze jedyna sluszna i chwalebna droga czczenia owej
        sily jest latanie do kosciola, dawanie na tace itp. szopki? Kiedy sie
        popatrzy 'z boku' na te wszystkie obrzadki, kadzidla, formulki, dzwony, dzwonki
        i dzwoneczki, stroje, symbole - to czym to sie rozni od tanczenia na golasa
        wokol ogniska??? Jedni mrucza ommmm, inni mrucza 150 zdrowasiek czy ile tam ich
        jest w rozancu. Cel ten sam.
        Czcijmy sobie sile sprawcza za pomoca pracy nad soba i usilnego dazenia do
        bycia dobrym czlowiekiem. To bedzie z pozytkiem dla wszystkich.
    • kazek100 Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 17:44
      Ja jestem niewierzący, ale moje dziecko jest ochrzczone, bo żona jest wierząca,
      więc jakiś sens to miało. Ale jeśli oboje jesteście niewierzący, to jest bez
      sensu.
      A jeden argument to nawet wydał mi sie mocno obłudny: "chciałabym, żeby Ola
      miała w kwestii wiary prawdziwie wolną rękę". Wolna rękę to będzie miała
      właśnie wtedy, gdy będzie nieochrzczona. Będzie Ola chciała ochrzcić się w
      wieku 20 lat, to na pewno znajdzie duchownego, który jej w tym pomoże. Ale
      jeżeli już traktować chrzest poważnie - to jak ma się ta Ola z tego wycowfać
      potem? Jeżeli autorka rtykułu ją ochrzci, to się już nie wycofa.

      Paskudne (choć i trochę zrozumiałe) jest też to myślenie "żeby nie miała
      kłopotów w szkole etc." Czyli wszyscy muszą to robić, byle tylko kłopotów
      uniknąć. Jakbym był wierzący, to by mnie taka argumentacja naprawdę bolała.
      Poza tym jest to kunktatorstwo. Ale można autorkę uspokoić. Dziś, w sytuacji
      agresywnej ofensywy Kościoła, dzieci niechodzące na religię na szczęście nie są
      gnębione przez rówieśników. Przeciwnie - często uważane są za bohaterów i budzą
      zazdrość. Wiem, bo uczę w szkole.

      A na koniec kwestia "tradycji". Argument- cytat - słowa pewnego mądrego
      księdza. "Rodzice niewierzący którzy chrzczą dzieci postępują nierozsądnie,
      ponieważ chrzest to nie jest tradycja. To jest sakrament".

      Gdybym miał żonę równie niewierzącą, jak ja, to nie chrzciłbym dziecka, choćby
      z szacunku wobec KK.
      • youlko Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:16
        Moim zdanie chrzcic w tej naszej ciemnej moherowej Polsce jak nie jestes wierzacy to jestes gejem jehowym komunista albo zydem.Nasi kochani katolicy nie uznaja czegos takiego jak nie wierzyc w boga.Tylko ze dla wiekszosci wiara to chodzenie do koscioła co niedziele.Dlatego dziecko ochrzciłem zeby nie było pokazywane paluszkami w szkole.
        P.S Ktos wczesniej napisał ze koscioł ne ochrzci dziecka niewierzacym rodzicom
        nic mylnego moja córka jest ochrzczona a z zona nie mamy slubu koscielnego(16 lat stazu)to jest w sumie prawidłowe poniewaz dziecko jest chrzczone nie rodzice.Tez byłem u chrztu ,komuni i jestem niewierzacy.
    • dragostr Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:04
      "Dla ważności Sakramentu Chrztu potrzebana jest wiara, w przypadku dziecka -
      wiara rodziców".
      Nie do końca. O ile wiem, chrztu można dokonać samemu, bez otoczenia
      kościelnego, rodziców, księży etc. Jeżeli ktoś chce ochrzcić dziecko może to
      zrobić sam: wypowiedzieć formułkę, pokropić wodą i wystarczy.
      Gdyby matce by na serio zależało na chrzcie, to pod nieobecność męża zrobiłaby
      to sama i tyle, a nawet gdyby się dowiedział, to pewnie nie byłby strasznie zły.
      Inaczej się ma sprawa, jeżeli chrzest miałby się odbyć we wspólnocie religijnej,
      wobec której wówczas trzeba podjąć pewne zobowiązania. Rozumiem więc ojca, który
      po prostu ma wewnętrzny opór przed okłamywaniem wszystkich dookoła tylko po to,
      aby tradycji stało sie za dość.
    • iposek Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:16
      Nie no, uważam że powinniście ochrzcić to dziecko, niech się od maleńkiego uczy
      że nie ma to, dla spokoju własnego sumienia jak się zeszmacić, byle tylko ludzie
      nie gadali. Dobrze siostrzyczko myślisz dla wolności najlepiej sobie nałożyć
      kaganiec. Po co dziewczyna ma mieć własne zdanie, myśleć samodzielnie, przecież
      znacznie lepiej będzie jej w życiu jak ją wychowasz na małą szuje zdolną do
      wszelkich podłości byle tylko zrobić sobie dobrze.
    • friderick Re: a co z niepraktykujacymi? 27.04.06, 18:20
      No wlasnie. A ja mam jeszcze wiekszy dylemat. Bo jestem osoba niepraktykujaca w
      ogole, zona rowniez, w czasach mlodosci zylismy w zgodzie z zasadami KK, no a
      dzis z wiary zostalo przekonanie, ze Bog istnieje i juz. Ale szczegoly doktryny
      katolickiej - juz raczej sa nam obojetne. Malo tego, wierze, iz chrzest jest
      naprawde waznym sakramentem, wiec... mam dylemat:
      - jak sensownie przystapic do chrzeczenia dziecka. Spowiedz? Bedzie brzmiala
      idiotycznie - 15 lat nie bylo mnie w kosciele, a teraz prosze bardzo, chrzest
      wiec trzeba sie wyspowiadac. Jak trwoga to do Boga.
      - jak przysiac publicznie na chrzcie, ze bede wychowywal dziecko po katolicku?
      Przeciez nie bede...

      Ale wzdrygam sie przed tym by sprawe odpuscic - przeciez chrzest jest
      sakramentem dla dziecka (zmazuje grzech pierworodny itd), a nie dla mnie, wiec
      moje fochy powinny zejsc na plan dalszy... Szto dielac?
      • magdap7 Re: a co z niepraktykujacymi? 28.04.06, 03:34
        Spowiedź: nawet po 10 latach gdy szczera to będzie dopiero spowiedź.
        Ale gdy spowiedź jest odklepywana na zajączka czy choinkę, to spadaj!

        Przeżyj to sam albo idż sie wyśpij

        Magdap

        friderick napisał:

        > No wlasnie. A ja mam jeszcze wiekszy dylemat. Bo jestem osoba niepraktykujaca
        w
        >
        > ogole, zona rowniez, w czasach mlodosci zylismy w zgodzie z zasadami KK, no a
        > dzis z wiary zostalo przekonanie, ze Bog istnieje i juz. Ale szczegoly
        doktryny
        >
        > katolickiej - juz raczej sa nam obojetne. Malo tego, wierze, iz chrzest jest
        > naprawde waznym sakramentem, wiec... mam dylemat:
        > - jak sensownie przystapic do chrzeczenia dziecka. Spowiedz? Bedzie brzmiala
        > idiotycznie - 15 lat nie bylo mnie w kosciele, a teraz prosze bardzo, chrzest
        > wiec trzeba sie wyspowiadac. Jak trwoga to do Boga.
        > - jak przysiac publicznie na chrzcie, ze bede wychowywal dziecko po
        katolicku?
        > Przeciez nie bede...
        >
        > Ale wzdrygam sie przed tym by sprawe odpuscic - przeciez chrzest jest
        > sakramentem dla dziecka (zmazuje grzech pierworodny itd), a nie dla mnie,
        wiec
        > moje fochy powinny zejsc na plan dalszy... Szto dielac?
      • humpbak Re: a co z niepraktykujacymi? 27.04.07, 02:55
        Ja bym powiedziala - nie chrzcij. Jak bys spytal madrego ksiedza tez by Ci chyba
        tak powiedzial. Spowiedz nawet po kilkudziesieciu latach zadnego ksiedza nie
        zdziwi, Boga tym bardziej, ale pewnie sam wiesz - zal za grzechy, postanowienie
        poprawy... Jesli nie chcesz z robic tego szczerze, lepiej nie rob.
        Dla dziecka najlepiej byloby gdyby bylo ochrzczone, ale wasz "brak
        praktykowania" nie bedzie i tak dobrym przykladem wiary, i moze tylko nauczyc
        traktowania Boga instrumentalnie. Obawiam sie, ze nawet brak grzechu
        pierworodnego nie zastapi wiary.
        Chyba ze dla dobra dziecka jestescie gotowi naprawde zastanowic sie nad swoja
        wiara... Tak czy inaczej, zycze decyzji do ktorej bedziecie przekonani smile
    • tomeqn1 Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:30
      Dyskusja moim zdaniem jest bezprzedmiotowa, bo przecież podczas obrzędu chrztu należy przysiądz, iż dziecko będzie wychowywane w wierze katolickiej, Jeśli ksiądz będzie wiedział jakie poglądy mają rodzice to z pewnością uzna, że przysięga z ich strony byłaby nieważna, wobec tego nie pozwoli ochrzcić dziecka.
      A pogląd że dziecko bez chrztu będzie wytykane palcami jest po prostu śmiesznty. Wystarczy mieć styczność z młodzieżą gimnazjalną w miastach by dostrzec, że większość jest daleko od wiary, takie dziecko mogłoby nawet cieszyć się większym szacunkiem rówieśników. Chyba że dziecko będzie uczęszczało do szkoły gdzieś na wsi, to rzeczywiście mogłoby mieć kłopoty.
      • pgpg1 wierzacy tez nie chrzcza... 27.04.06, 18:46
        U nas jest inaczej. Oboje odebralismy dobre katolickie wychowanie od rodzicow i
        fatalne nauczanie ze strony kosciola. Tzn. zakonnica dewotka u mnie i ksiadz
        oblapujacy dziewczynki zaczynajace dorastac w parafii mojej zony. Tak wlasnie
        bylo.

        Poza tym tylu bzdur, ilu sie nasluchalem wlasnie tam, do dzis nie zapomnialem.

        I dlatego nasza coreczke nie ochrzcimy, a tresc ewangelii bedziemy jej starali
        sie przyblizyc sami. Za 20 lat pogadamy...

        Poza tym nie mamy az takiej silnej wiary, by sadzic, iz chrzest malego dziecka
        ma sens. Tego na rozum sie nie uzasadni. Albo sie wierzy, albo nie.

        Ale jak sie popatrzy na ta cala otoczke, karteczki, chrzestni, spowiedz,
        nauki.... brr. Nie pozostaje nic ze swietosci, tylko rytual w celu zapewnienia
        mentalnego zwiazania z kosciolem.

        A ja przy tym wszystkim jestem jak najbardziej wierzacy...

        Inna sprawa to presja rodziny.... tesciowie juz wychodza z siebie.
        • magdap7 Re: wierzacy tez nie chrzcza... 28.04.06, 03:27
          To absurd, ale mnie trzyma to, ze mozna i nikt nie będziemiał nic przeciwko,
          żeby być jak pierwszy chrześcijanin: móc oddawac życie do woli za prawdę za
          wiarę i braci, siostry.
          Byle tylko jakiś decydent nie stwierdził, że jest to zastrzeżone dla pewnych
          elit...

          Magda pe


          pgpg1 napisał:

          > U nas jest inaczej. Oboje odebralismy dobre katolickie wychowanie od rodzicow
          i
          >
          > fatalne nauczanie ze strony kosciola. Tzn. zakonnica dewotka u mnie i ksiadz
          > oblapujacy dziewczynki zaczynajace dorastac w parafii mojej zony. Tak wlasnie
          > bylo.
          >
          > Poza tym tylu bzdur, ilu sie nasluchalem wlasnie tam, do dzis nie
          zapomnialem.
          >
          >
          > I dlatego nasza coreczke nie ochrzcimy, a tresc ewangelii bedziemy jej
          starali
          > sie przyblizyc sami. Za 20 lat pogadamy...
          >
          > Poza tym nie mamy az takiej silnej wiary, by sadzic, iz chrzest malego
          dziecka
          > ma sens. Tego na rozum sie nie uzasadni. Albo sie wierzy, albo nie.
          >
          > Ale jak sie popatrzy na ta cala otoczke, karteczki, chrzestni, spowiedz,
          > nauki.... brr. Nie pozostaje nic ze swietosci, tylko rytual w celu
          zapewnienia
          > mentalnego zwiazania z kosciolem.
          >
          > A ja przy tym wszystkim jestem jak najbardziej wierzacy...
          >
          > Inna sprawa to presja rodziny.... tesciowie juz wychodza z siebie.
    • zoja_j Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:43
      Większość młodych ludzi w naszym kraju podporządkowuje się ciemnogrodzkiej
      moralności i często postępują wbrew sobie. A to właśnie wy młodzi powinniście
      skończyć z hipokryzją i głośno mówić o swoich poglądach choćby nie
      podporządkowując się ogólnie przyjętym zwyczajom,jesli byłoby to niezgodne z
      waszymi poglądami. Bądźcie szczerzy.
      Starsza pani bez beretu
    • mulka Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 18:50
      sister81 napisała:

      > Dla ważności Sakramentu Chrztu potrzebana jest wiara, w przypadku dziecka -
      wia
      > ra rodziców.

      Niekoniecznie.
      Znam taki przypadek (w Polsce - dodaję dla jasności)smile, kiedy ochrzczone
      zostało dziecko rodziców niewierzących. Rodzicom na tym zależało (nie wnikam w
      ich motywy). Ksiądz zgodził się ochrzcić dziecko rodziców niewierzących pod
      warunkiem, że chrzestnymi będą ludzie wierzący. Dziecko zostało ochrzczone.
      Tylko nie wiem po co, ale to już nie moja rzecz smile


    • s.wright Hmm. Czyj to problem? 27.04.06, 18:52
      Drodzy Forumowicze!

      Do chrztu niepotrzeba żadnego udziału osób drugich, a tym bardziej trzecich.
      Doktryna stanowi, że Bóg udziela tej łaski, nawet gdy nikt nie polewa wodą w
      kościele, a tym bardziej główkuje, czy jest "za" czy "przeciw". Wszystkie
      wyszczególnione argumenty mają jedynie charakter społeczno-pragmatyczny i w
      ostatecznym rozrachunku są wyrazem postawy egoistycznej. Dziecko nie ma tu nic
      do rzeczy.
      Chrzest w kościele jest wydarzeniem społecznym, a raczej należałoby powiedzieć
      "wspólnotowym" i z tego punktu widzenia patrząc dla bohaterów tego artykułu jest
      pozbawiony sensu, gdyż nie uczestniczą oni w życiu wspólnoty parafialnej. Dla
      dziecka ma też znikomy sens, gdyż ono także nie uczestniczy (na razie) w życiu
      wspólnoty religijnej (choćby dlatego, że odpowiedzialni są za nie rodzice,
      którzy tego nie czynią).
      Trzeba wiedzieć, że chrzest w kościele nie jest warunkiem koniecznym, ani
      wystarczającym bycia chrześcijaninem (w tym przypadku katolikiem). Wspomniałem
      już o chrzcie łaski, ale zdarza się też chrzest z wody, np. gdy istnieje
      niebezpieczeństwo utraty życia przez noworodka. Kościół co prawda rekomenduje
      powtórzenie w sposób uroczysty, ale co się miało stać się stało. Do chrztu wody
      wystarczy polanie główki dziecka wodą i wypowiedzienie formuły chrzcielnej: Ja
      Ciebie chrzcze w Imię Ojca, Syna i Ducha Świętego. Oto cały chrzest.
      A teraz wybór. Dziecko oczywiście nie może wybrać. Chrzest dzieci ma swoje
      teologiczne uzasadnienie, ale jakie, nikt dokładnie nie jest w stanie wyjaśnić.
      Kiedyś martwiono się, że Dzieci bez chrztu idą do piekła, ale ta doktryna była
      tak idiotyczna, że dziś ze świecą szukać jej obrońcy.
      Chrzest jest włączeniem w tzw. Mistyczne Ciało Chrystusa, które jest Kościołem
      (w jego ziemskim i niebieskim wymiarze). Ale włączenie nie oznacza, że nie można
      się wyłączyć. Poza tym w chrześcijaństwie, przynajmniej do pierwszej reformacji
      włącznie istnieje dodatkowo instytucja konfirmacji (w katolicyzmie
      bierzmowania). Konfirmacja to potwierdzenie swojej przynależności do wspólnoty.
      Nic na siłę. Jeśli ktoś ma wolę przynależności i wyznawania chrześcijańskiej
      wiary, niech to czyni, a jeśli nie, nikt do niczego nie zmusza.
      Podsumowując: problem rodziców dziecka z teologicznego punktu widzenia nie
      istnieje; jeśli w ogóle brać go na poważnie, ma jedynie wymiar
      społeczno-pragmatyczny. W motywy psychologiczne lepiej nie wnikać. Jeszcze raz
      podkreślam: dziecko jest tu na dalszym planie. Taka prawda.
      • rs_gazeta_forum Re: Hmm. Czyj to problem? 28.04.06, 11:54
        s.wright napisał:
        > Chrzest w kościele jest wydarzeniem społecznym, a raczej należałoby
        > powiedzieć "wspólnotowym" i z tego punktu widzenia patrząc dla bohaterów
        > tego artykułu jest pozbawiony sensu, gdyż nie uczestniczą oni w życiu
        > wspólnoty parafialnej. Dla dziecka ma też znikomy sens, gdyż ono także nie
        > uczestniczy (na razie) w życiu wspólnoty religijnej (choćby dlatego, że
        > odpowiedzialni są za nie rodzice, którzy tego nie czynią).

        Nie wiem, skąd piszesz, ale Twoje oderwane od codziennego życia w Polsce tezy
        mają zapewne wartość w dyskusji akademickiej, a nie dla tej rozdartej między
        codziennością a teorią żonie/matce.
        Podobnie co niektórzy Grecy stwierdzali, że niemożliwym jest, by strzała
        leciała, a człowiek przegonił żółwia, bo im wnioski wyprowadzane z ich założeń
        co innego mówią.
        By więc Twoje rozumowanie miało sens inny niż dywagacje o ilości diabłów na
        końcu szpilki, nie mów o braku sensu, ale spróbuj doprowadzić założenia modelu
        do takiej postaci, by wyciągane wnioski doprowadziły Cię do problemów takich,
        jak sygnalizowane - to pozwoli na analizę tych założeń i rzeczywiste określenie
        źródeł problemu.
        Ja tylko podpowiem, że już prosta zamiana wspominanej u Ciebie wspólnoty
        parafialnej na państwową powoduje, że sprzeczności, o jakich piszesz, zanikają.
        I tu jest może pies pogrzebany.
        • s.wright Re: Hmm. Czyj to problem? 28.04.06, 17:30
          Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Jest w nich co prawda dużo patosu i
          pseudożargonu, który niewiele ma wspólnego z tym, o czym traktuje moja
          wypowiedź, ale pal to licho.
          Każda dyskusja, nawet najbardziej zaawansowana od strony spekulacji, ma swoje
          praktyczne konsekwencje. W swoim tekście nakreśliłem perspektywę, w obrębie
          której problem chrztu (a więc zdarzenie o wymiarze religijnym) przyjmuje postać
          dylematu małżeństwa konfromistów, którzy z jednej strony boją się zdrady
          własnych ideałów (ojciec dziecka), z drugiej zaś chcą dogodzić swojej rodzinie
          (matka). Dyskurs teoretyczny podpowiada jedynie, że sens gubi się bezpowrotnie
          w malignie domniemywań, motywów psychologicznych i postaw.
          Pani/Pana uwaga na temat ekstrapolacji pola obowiązywania (ze wspólnoty
          parafialnej na państwową) jest dalece nieuprawniona i wymaga argumentów. Żadne
          nie zostały przedstawione, a zatem można się domyślać, że jest to jedynie
          zabieg retoryczny, by w gąszczu przymiotników znalazł się jakiś "rydz".
          Ekstrapolacja ta miałaby sens wtedy i tylko wtedy, gdyby ustawodastwo państwowe
          zawierało choć jedną wzmiankę na temat chrzczenia dzieci bądź uprzewilejowanej
          roli chrześcijaństwa. Przypomnę, że preambuła Konstytucji RP zawiera bardzo
          ostrożne sformułowanie, w którym chrześcijaństwo nie stanowi dominanty, a
          jedynie jeden z elementów większej całości.
          A tak na marginesie. Wypowiedzi na Forum świadczą niezbicie o tym, że ludzie
          mieszają pojęcia, poziomy i sensy. Po temacie chrztu przyjdzie spowiedź, I
          Komunia, a potem Bierzmowanie, Małżeństwo, Kapłaństwo i last but not least
          skarament chorych. Wyznawanie religii (jakiejkolwiek) to pewien przywilej, ale
          i zobowiązanie. Nie wyznawanie - tak samo. Człowiek w naturalny sposób
          poszukuje sensu swego życia i próbuje znaleźć go poza tym światem. To, że
          niekiedy religia staje się instrumentarium używamym przeciwko drugiemu
          człowiekowi jest w istocie rzeczy najgorszym przejawem głębokiego jej
          niezrozumienia, ale nadal to nie ma nic wspólnego z tym prostym faktem, że
          człowiek czegoś szukał, szuka i będzie szukał. I trzeba nam życzyć w tych
          poszukiwaniach powodzenia.
          Pozdrawiam ciepło.
    • prorok_abraham Ateiści - nie chrzcijcie! 27.04.06, 19:06
      Ja też się obawiam, że dziecko będzie wytykane w szkole palcami, bo nie jest
      ochrzczone... ale uważam, że my, ateiści, powinniśmy w końcu przerwać zwyczaj
      chrzczenia ze strachu - w imię wolności i by nasze dzieci kiedyś nie miały
      takich dylematów w tym chorym kraju.
    • wharbu Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 19:32
      Jako ochrzczony ateista uważam, że ojciec ma rację - to przymuszanie się do
      udawania w kościele, że jest się wierzącym jest i nieuczciwe i poniżające.
      Trzeba być konsekwentnym i mieć odwagę publicznie przyznawać się do swoich
      poglądów. Jeśli to dziecko, jako dorosłe samo będzie się chciało ochrzcić, to
      będzie już jego sprawa. Jeśli wyrośnie na porządnego człowieka, porządni ludzie
      będą go szanować takim, jakim jest. Szuje i kanalie będą zawsze i wszędzie -
      ochrzczenie go nie uchroni go przed nimi.
      • kebej Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 00:28
        Ha ! To ja pozwole sobie dorzucic pare slow i to plynacych z doswiadczenia
        nieochrzczonego chlopaka ( niegdys) zyjacego w katolickim kraju.
        ABSOLUTNIE, jesli macie wybor, jesli macie religijna rodzine, ktora wezmie na
        siebie obowiazek zapewnienia chrzescijanskiego wychowania OCHRZCIJCIE swoje
        dziecko.
        Nic nie ma bardziej klamliwego niz logika prezentowana przez niektorych
        dyskutantow: bedzie dorosly sam zdecyduje.
        Rownie dobrze mozna powiedziec: ochrzcijcie dziecko, bedzie dorosle to
        zdecyduje czy chce byc aktywnym czlonkiem Kosciola czy nie
        Moi rodzice ( po wojnie) stracili wiare i pomimo ubolewania katolickiej rodziny
        nie ochrzcili mnie.
        Nigdy z tego powodu nie bylem szykanowany ani nikt nie robil zadnych kasliwych
        uwag tym niemniej spowodowalo to wiele komplikacji w moim zyciu a takze
        poczucie alienacji.
        Ba ! zostalem katolikiem praktycznie juz w wieku17-18 lat, zaczalem chodzic do
        kosciola ale odwazylem sie pojsc do ksiedza dopiero w wieku 24 lat.
        Przedtem po prostu wstydzilem sie za decyzje podjeta za mnie przez moich
        rodzicow
        Ciekawe, ze w grupie katechumenalnej,bo takich osob jak ja bylo kilkoro, bylo
        takie poczucie zaniedbania i pretensji do rodzicow, ze albo z lenistwa albo z
        leku przed wladza partyjna zaniedbali tak powaznego sakramentu w naszym zyciu.
        • sutra Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 19:01
          kebej napisał:

          > Ha ! To ja pozwole sobie dorzucic pare slow i to plynacych z doswiadczenia
          > nieochrzczonego chlopaka ( niegdys) zyjacego w katolickim kraju.
          > ABSOLUTNIE, jesli macie wybor, jesli macie religijna rodzine, ktora wezmie na
          > siebie obowiazek zapewnienia chrzescijanskiego wychowania OCHRZCIJCIE swoje
          > dziecko.

          Głupstwa gadasz, są osoby o bardzo podobnej biografii któe napisałyby zupełnie
          odwrotny apel do rodziców.
    • tomtom9 Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 19:40
      Proszę nie chrzcic dziecka,
      bo kto mu przekże Prawdy Wiary,które my jako rodzice i rodzice chrzestni
      wyznajemy podczas Sakramentu Chrztu św. a w które sami nie wierzymy?
      to nie ma sensu.
      Może spotka w swoim życiu Kogoś kto w to Piękno wierzy i wtedy samo wybierze.
      P.S.
      Jak się żyje bez Piękna Niedzieli Zmartwychwstania, Narodzin Małego Jezuska
      itd. czy tak można?
    • nechka Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 19:41
      W naszych zlaicyzowanych czasach moja nieochrzczona corka chodzi na religie, bo
      lubi byc ze swoja klasa. Nie bierze udzialu w rekolekcjach itp i nie ma z tego
      powodu zadnych problemow. Troche obawialam sie reakcji otoczenia, szczegolnie w
      II klasie, gdy wszyscy zyja komunia (tez jakos nie dostrzegam w tych
      przezyciach elementow mistycznych; kolejna tradycja), ale moja corka nie miala
      zadnych problemow. Jest to na pewno przewaga zycia w duzym miescie. Jej
      najlepsza przyjaciolka jest corka kobiety sluchajacej Radia Maryja i jakos
      dziewczynkom roznice swiatopogladowe nie przeszkadzaja w przyjazni.

      Nie wyobrazam sobie, zebym mogla ochrzcic moje dziecko, zadeklarowac jego
      przynaleznosc do jakiegos kosciola, po czym nie dotrzymac slowa. Co prawda
      glownymi zobowiazujacymi sie w czasie chrztu sa rodzice chrzestni, ale ich rola
      najczesciej konczy sie po wyjsciu z kosciola, albo niedlugo pozniej i ogranicza
      sie do prezentow i niewiele ma wspolnego z procesem wychowawczym.

      Nie zgadzam sie tez ze stwierdzeniem, ze chrzest da dziecku wolna reke. Da na
      pewno poczucie przynaleznosci do czegos, do czego nie nalezy...
      • mis22 Mozna zmienic wiare i kosciol 28.04.06, 01:43
        futrzaste_mamuty napisała:
        > Mnie rodzice ochrzcili i teraz im mam to za zle.

        Dlaczego masz im to za zle? Przeciez nie przykuli ciebie lancuchem do kosciola
        katolickiego. Mozesz zawsze przeniesc sie do innego kosciola lub zostac
        niewierzacym ateista lub watpiacym agnostykiem.

        Kiedys mieszkalem przez 5 lat w Utah gdzie 50% mieszkancow to mormoni. Oni maja
        obrzadek przenoszenia dusz swoich dawno niezyjacych przodkow z nieba np.
        katolickiego do nieba mormonskiego. Czyli mozna rozszerzyc powiedzenie "A zywi
        niech nie traca nadziei" na "Niezyjacy tez niech nie traca nadziei".
    • hera9 mam slub koscielny i chrzczone dziecko 27.04.06, 19:58
      pomimo,ze moj mąż jest ateistą.Byl z tym maly klopot,bo co niektorzy
      ksieza,mowili ze to bardzo trudna i droga sprawa,ale znalezlismy w koncu
      normalnych duchownych (Katedra Oliwska)ktorzy bez problemu i dodatkowych
      pieniedzy udzielili Sakramentow.Mąż nie musial sie chrzcić.
      Swoja drogą,uwazam,ze czlowiek przystepujacy do chrztu powinien miec tego
      swiadomość.Nie dajemy dziecku wyboru,stąd 98% katolikow w Polsce.Lepiej
      wychowac dziecko na porządnego czlowieka,niz na ladaco,ganiającego do koscioła
        • maniu111 u nas to dopiero się działo 02.08.07, 22:43
          zdecydowalismy sie ochrzcic córke kiedy skończyła roczek.na poczatku ksiądz nie
          chciał dopuścić małej do tego sakramentu,gdyz jej rodzice(my)żyja w grzechu-nie
          mamy ślubu.po obietnicy,że w najbliższym czasie staniemy przed ołtarzem
          ustalilismy datę chrztu.mama chrzestną miała zostać moja siostra,która przacuje
          za granicą, ale niestety nie została bo nie dostała wolnego.tydzień przed
          uroczystością poprosiliśmy kuzynkę.i też nic z tego-nie dostała zaswiadczenia
          od księdza ze swojej parafi,gdyz podobnie jak my zyje"na kocią łapę"z ojcem
          swojego dziecka.wkońcu wybraliśmy na chrzestną 2 dni przed planowanym terminem
          ekspedientkę z osiedlowego sklepu,która zyje po bożemu,ma dziciaczki w podobnym
          wieku i czasem wpada z nimi do nas.w dniu chrztu postanowiłam sie wyspowiadac,i
          tu następna niespodzianka:ani ja ani mój partner nie dostaliśmy rozgrzeszenia
          bo nie mamy ślubu.za to ksiądz pouczył nas,że jak najszybciej trzeba
          zalegalizować zwiazek.po takich przeszkodach mała wkońcu została obmyta z
          grzechu pierworodnego.
    • shimei Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 20:11
      Mnie rodzice nie ochrzcili po urodzeniu. Zrobili to gdy miałam 8 lat, na 2
      tygodnie przed I komunią, bo katechetka w szkole zrobiła na mnie nagonkę.
      Wszystkei dzieci dowiedziały się wtedy że nie chrzci się tylko Żydów, że ja
      jestem właśnie Żydówką (co jest po części racją akurat) i że Żydzi to złodzieje
      (nie skomentuję tego). Ochrzczono mnie i posłano więc na pierwszą komunię, żeby
      nagonka się skończyła. Nie skończyła się do dziś (mam 24 lata) a ja jestem
      ateistą i antyklerykałem. Uważam, że ochrzeczenie mnie było błędem, a rodzice
      ulegli presji, z którą jakoś ja daję sobie radę.
      Jeśli kiedykolwiek dorobię się dziecka nie ochrzczę go, chcę, żeby miało wybór
      tego, czy chce być katolikiem, muzułmaninem, buddystą czy zwykłym ateistą.

      Chrzest często nie pomaga, mi nawet zaszkodził. Czy macie chrzcić swoje dzieco,
      to wyłącznie Wasza sprawa, ale proszę o jedno - bądźcie konsekwętni. Jeśli
      zdecydujecie się nie chrzcić dziecka, nie zmuszajcie go potem do chrztu, bo
      chrzest ośmio latka to na prawdę nie miła sprawa.....
        • jotgie7 Re: nie obrazcie sie,ale po co robicie z siebie 27.04.06, 21:12
          terrestre napisał:

          > niewolnikow.Wlasnymi rekami.
          > Tym bardziej,ze Watykan juz 2 lata temu nagle oglosil,ze cchrzest nie jest
          > potrzebny,zeby dostac sie do nieba.Ze wogole wystarczy byc "dobrym
          > czlowiekiem",nawet ateista,zeby tam sie dostac.
          > Wiec ...... ,badzcie wolni i szczesliwi.
          Gdzie to wyczytałeś?
      • titta Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 11:15
        "Kto uwierzy i ochrzci sie, bedzie zbawiony". No ale najpierw trzeba uwierzyc.
        W doktrynie katolickiej uwarza sie ze w imieniu dziecka moga wierzyc rodzice.
        Wiec z definicji kiedy rodzice sa niewierzacy chrzest jako symbol religijny
        traci sens.
        Znam kilka osob, ktore zostaly ochrzczone w KK w wieku doroslym. nie prawda, ze
        jest trudniej. Jesli ktos robi to z potrzeby serca to nie jest zaden klopot, a
        piekne przezycie. Inaczej to po prostu hipokryzja i nie ma sensu.
        Ps. do streatham: chrzest ustanowil sam Jezus proszac by go ochrzcil Jan.
    • leslawc Re: Kontrowersje wokół chrztu 27.04.06, 20:45
      Cytat z katechizmu katolickieg:
      1250 Dzieci, rodząc się z upadłą i skażoną grzechem pierworodnym naturą,
      również potrzebują nowego narodzenia w chrzcie 36 , aby zostały wyzwolone z
      mocy ciemności i przeniesione do Królestwa wolności dzieci Bożych 37 , do
      którego są powołani wszyscy ludzie. Czysta darmowość łaski zbawienia jest
      szczególnie widoczna przy chrzcie dzieci. Gdyby Kościół i rodzice nie
      dopuszczali dziecka do chrztu zaraz po urodzeniu, pozbawialiby je bezcennej
      łaski stania się dzieckiem Bożym 38 .

      Pozostawiam bez komentarza

      • danjes Re: Kontrowersje wokół chrztu 28.04.06, 01:31
        Dziwnie sie czuje,czytajac niesamowite bzdury,ktore wypisujecie;wy wierzacy i
        wy niewierzacy.Wszystkie zrodla wiedzy sa dla was dobre tylko nie
        Biblia.leslawiec przytacza nawet kawalek jakiegos tam katechizmu.Dowiedzcie sie
        ze w calym Pismie Swietym nie ma slowa o tym zeby chrzcic dzieci.Chrzest nie
        jest dla dzieci tylko dla doroslych,przyjmuje sie go swiadomie.Jak moze ktos za
        kogos decydowac kim ma byc?Pismo Swiete nie mowi ze chrzescijanstwo jest
        dziedziczne.Wiec przestancie decydowac za kogos.TRADYCJA ZBAWIENI NIE BEDZIECIE.
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka