tak mi strasznie smutno:(

27.04.06, 08:11
Mój M. dostał pracę za granicą. Dziś rano odleciał a mi się zrobiło bardzo
smutno, że nie będziemy się widzeć dość długi okres czasu. Szczerze
powiedziawszy jak dla mnie to nawet bardzo długi bo z reguły rozstawaliśmy się
tylko na parę godzin dziennie jak szliśmy do pracy. Nie wiem jeszcze jak na tą
rozłąkę zareaguje nasza córcia. Oj cięzko mi już, a co to będzie później? Mam
prośbę, jeśli którakolwiek z mam była lub jest w takiej sytuacji niech napisze
jak sobie poradziła z tęsknotą oraz jak w ogóle radziła sobie w tym czasie.
Bardzo gorąco pozdrawiam, Sylwia
    • natiania Re: tak mi strasznie smutno:( 27.04.06, 08:33
      Lekko nie będzie dasz radę, a czas wbrew pozorom szybko płyniesmile))
    • wobbler Re: tak mi strasznie smutno:( 27.04.06, 08:40
      Nie lam sie!Nie pojechal na wojne,ani nie zamkneli go w wiezieniu.Jezeli juz
      naprawde bedzie nieznosnie-w kazdej chwili moze wrocic.Poza tym najgorsze jest
      kilka pierwszych dni,pozniej bedzie lzej.A jemu jest jeszcze gorzej.Na obcej
      ziemi,wsrod obcych ludzi i z dala od was.Ty masz przy sobie corcie i
      swoje "stare smieci"a on plywa "na glebokiej wodzie".
      Glowa do gory-dacie rade!Usmiechnij sie! big_grin
      Pozdrawiam W.
    • sylviq Re: tak mi strasznie smutno:( 27.04.06, 10:11
      bardzo dziękuję za słowa otuchy i musze się jakoś trzymac nie mam wyjscia. Jesli
      możecie napiszcie mi jak wasze dzieci zareagowały na długą rozłąkę z tatą lub
      mamą. Mój biedny mąż strasznie się stresuje tym, ze Paulinka nie będzie go
      widziała ok. 2 miesiące.
      Z góry wielkie dzięki, Sylwia
    • shady27 Re: tak mi strasznie smutno:( 27.04.06, 10:13
      jestem z Toba....a najsmutniejsze jest to ze co to za kraj, ktory zmusza do rozstan rodzin, zeby zarobic na zycie....straszne sad
      • orchidea77 mi też...ale głowa do góry!!! 27.04.06, 10:33
        No właśnie,co to za kraj...Mój mąż wyjechał raniutko w Wielkanoc,więc będzie
        już 2 tygodnie,jak go nie ma,a jeszcze 6 tyg przed namisad Ja tu sama z dwójką
        malutkich dzieciaków,też mi smutno,ale staram się nie rozklejać,nie płakać,nie
        liczyć dni,bo będą się dłużyć jeszcze bardziej.Za to:spotykam się z jak
        największą ilością znajomych(razem z dziećmi),ostro ćwiczę,żeby mąż mnie nie
        poznał jak wróci,byłam juz u fryzjera,przed jego przyjazdem pójdę jeszcze raz,w
        planach mam malowanie kuchni,zrobiłam juz przemeblowanie w pokoju dzieci,robię
        eksperymenty w kuchni,bo a nuż drzemie we mnie talent kulinarny,a wszelkie
        pomyłki moge przeciez wyrzucic do kosza,bez komentarza męża,weekend majowy
        spędzam u rodziców na wsi,dzieciaki będą miały radochę,a ja trochę odpoczynku.I
        tak dalej,szukam sobie różnych zajęć i przede wszystkim nie wpatruję się we
        wspólne zdjęcia,nie rozklejam sie przy dzieciach,wszystko im wytłumaczyłam(nie
        wiem,ile zroumiały).Pokazałam starszej córci na mapie,gdzie jest tatuś i może
        to głupie,ale przesyłamy mu wieczorem całusy,tzn przesyłamy je w powietrze,a ja
        jej mówię,że napewno całus trafi do taty.
        • sylviq Re: mi też...ale głowa do góry!!! 27.04.06, 11:02
          Naprawdę pocieszyłaś mnie. Mam tę świadomość że nie ja jedyna jestem w tkiej
          sytuacji, a w ręcz przeciwnie teraz zdarza się to bardzo często. Myśle że pomysł
          z mapą i przesyłniem buziaczków jest super, więc jak pozwolisz spróbuje go
          powielic a nóż i u nas sie sprawdzi. Niestety mój mąż szukał pracy w Polsce
          jakis czas, ale ze względu na znikomy odzew postanowił szukać tez na stronach
          zagranicznych. I naprawdę odzew zdecydowanie wiekszy. Dostał całkiem niezłą
          propozycję i najpierw się wahał ale stierdziliśmy, że bezsensu będzie siedzenie
          w Polsce z marna wizją na pracę jak wpada w ręce całkiem niezła oferta, ale
          nestety daleko.
          Ja też będę chciała jakoś ten czas praktycznie spożytkować i cos konstruktywnego
          zrobić.
          Jeszcze raz dziękuję, Sylwia
    • olamad Re: tak mi strasznie smutno:( 27.04.06, 14:05
      Kochana,
      Choć dla Ciebie te dwa miesiące wydają się nieskończonością, to tak naprawdę to
      nie jest długo. Wyobraź sobie, gdyby Twój mąż wyjechał na pół roku.. To jest
      dopiero kawał czasu. I mój tak wyjeżdżał - pracował na statkach. Powody jego
      wyjazdu były podobne - przez wiele miesięcy nie mógł znaleźć pracy w kraju, a
      żyć za coś trzeba było.. Po raz pierwszy wyjechał, gdy nasza córka miała niecałe
      dwa latka. Satysfakcjonującą pracę w Polsce znalazł dopiero dwa lata później. Na
      szczęście... Pół roku dla tak małego dziecka to kawał czasu - za każdym razem
      gdy przyjeżdzał zastawał inne dziecko. Bardzo to oczywiście przeżywał, jednak
      per saldo nie wydaje mi się, by jego kontakty z córką na tym ucierpiały. Wręcz
      przeciwnie - Tata jest jej bohaterem, najukochańszym pocieszycielem,
      niekwestionowanym numerem 1. Mój ojciec też pływał (czasami wyjeżdżał nawet na
      rok), i ja go tak samo traktowałam.. Tak więc nie martw się o kontakty ojciec -
      dziecko - dwa miesiące to naprawdę niedługo i nim się spostrzeżecie, tata będzie
      już w domu. Jeśli chodzi o reakcję mojej córki na wyjazd taty, jedyne co mi
      zapadło w pamięć, to jej okropne nieposłuszeństwo w pierwszych dniach po jego
      wyjeździe. I nie był to przypadek, bo mój mąż wyjeżdżał razem 5 razy, i "odpały"
      powtarzały się za każdym razem. Po 2-3 tygodniach sytuacja wracała do normy.
      Do wszystkiego można się przyzwyczaićsmile))
      Pozdrawiam,
    • gacusia1 Re: tak mi strasznie smutno:( 28.04.06, 03:46
      Hej,Sylwia!
      Nie bylam w takiej,ale w podobnej sytuacji.Moj maz mieszkal za granica,a ja w
      Polsce.Nie widzielismy sie 8 m-cy...To bylo straszne.Rozmawialismy przez
      telefon 4-6h dziennie,a wlasciwie nocnie wink Tesknilismy,plakalismy,klocilismy
      sie-wszystko przez telefon.Po tym rozstaniu bylo jeszcze takie na 3 m-ce,a
      ostatniego dnia(nocy)przed wyjazdem meza poczal sie nasz synek!!!I obiecalismy
      sobie,ze juz NIGDY wiecej nie bedzie takiej rozlaki...Baaaardzo sie kochamy!!!
Pełna wersja