Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża

28.04.06, 09:49
Witam wszystkie emamy!
Mam problem z którym nie mogę sobie poradzić.
Jestem teraz w 20 tygodniu ciąży. Ze względu na problemy zdrowotne jestem od
6 tyg na L4 i pewnie tak bedzie juz do porodu.
Moja teściowa jest osoba starszą ma ponad 70 lat. Nigdy nie była zbyt wylewna
w stosunku do mnie. Zawsze był dystans a jej cała miłość była skupiona na jej
drugim synu i jego rodzinie.
To jemu dała całe oszczędności, jego upoważniła do swoich ubezpieczeń on
dostaje od niej prezenty np z okazji świąt.
My zawsze byliśmy tymi" gorszymi" tylko potrzebni żeby coś jej zrobić,
kupić , umyć okna.
Ze względu na jej wiek zawsze ustępowałam i przymykałam na to wszystko oko.
Najbardziej mnie bolało gdy moja córka dostała od babci na urodziny lalkę za
4 zł,natomiast jej druga wnuczka dostaje 100 lub 200 zl na jakiś firmowy
ciuch.
Od paru miesięcy moja teściowa jest naprawdę ciężko chora. Co jakiś czas
przebywa w szpitalu.
My mieszkamy 20 km od niej natomiast jej pupilek mieszka 10 min od niej.
Wczoraj lekarz powiedział, że ona nie może sama mieszkac.
O żadnym ośrodku nie ma mowy, bo Ona się nie zgadza.
Ja nie mogę się nią opiekować, bo przecież sama musze dbać o siebie.
Mój mąż ma pracę związaną z ciągłymi wyjazdami. Jeśli nie jedzie to po prostu
nie mamy pieniędzy.
A Ona wymaga 24 godz. opieki.
Co robić?
Jestem tym wszystkim załamana.
Mimo, iż nigdy nie było między nami czułości żal mi jej i nie wiem jak to
rozwiązać.
Pozdrawiam
    • malgra Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 09:56
      ale jest jeszcze druga rodzina,prawda? Może to okrutne ale ja bym nie wzięła
      teściowej do domu. Lepiej poszukać kogoś do opieki, może kogoś kto mógłby
      zamieszkać z nią? a koszty zatrudnienia takiej osoby ponosić wspólnie z bratem
      męża.Wydaje mi się to optymalnym rozwiązaniem.
    • kasia_woo Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:09
      Moim skromnym zdaniem teściowa wolałaby pewnie, by zajęła się nią "druga
      lepsza" rodzina a Ty niepotrzebnie sie zamartwiasz.
      • chloe30 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:12
        Tylko, że najczęście jest tak, że druga "lepsza" rodzina potrafi tylko brać, a
        i teściowa nie chciałaby ich obciążać zanadto, więc będzie chciała wepchnąć sie
        do autorki.
        I jeszcze narzekać a chwalić tych drugich.
        Nie daj sie Bemilka, załatw opiekunkę co najwyżej.
    • triss_merigold6 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:14
      Jest druga rodzina, prawda? Mozna załatwić opiekunkę całodzienną. W
      ostateczności ośrodek i trudno, będzie musiała się zgodzić. Ty sobie odpuść,
      nie Twoja sprawa IMO.
      • superslaw Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:23
        ja tez jestem za opiekunka...bedzie ci trudno teraz
        kiedy masz córke i musisz na siebie uważać.a i potem
        kiedy urodzisz dziecko i bedziesz sama z dwójka bo
        maz coagle w pracy...
    • a.lenard Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:26
      nie czytałam wszystkich odpowiedzi ale może zróbcie spotkanie rodzinne, niech
      drugi syn wypowie się jak on to widzi, może on się nią zajmie? Wiem ze napewno
      to jest trudne, bo domyslam się ze relacje między twoim mężem i bratem mogą być
      kiepskie ze względu choćby na to ze mama zawsze faworyzowała tego drugiego, ale
      może uda wam się dojść do porozumienia. A co do was, ty nie możesz się zając
      tesciową i już, nie miej wyrzutów sumienia, dziecko jest najważniejsze!!!
    • kawad Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:39
      ważniwejsza jesteś Ty, Twoje dziecko. nie powinnaś się denerwować, obarczać
      nadmiernymi obowiązkami tym bardziej, że z tego co piszesz wnioskuję, że masz
      problemy z ciążą. Opieka nad osobą zniedołężniałą nie jest teraz wskazana.
      Teściowa niech idzie do tych, których tak uwielbia. To nie jest Twoja mama.
      • cocollino1 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 12:00
        -ważniwejsza jesteś Ty
        no ciekawe stwiedzenie, moze jednak obie sa wazne???

        To nie jest Twoja mama.
        Znowu mile stwierdzenie. Nie jej mama, ale mama jej meza, babcia jej dzuieci.
        Ludzie macie super podejscie, a to pewnie wszystko dlatego ze ta wstretna
        babcia upowaznila do ubezpieczenia kogos innego. Nedobrze mi normalnie.
    • ala67 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 10:50
      Bemilko, ja pamiętam taki Twój post o dalekiej rodzince, która przyjechała z
      zagranicy, sprowadzając Ci jeszcze na głowę jakichś znajomych. Dobrze pamiętam?
      Wnioskuję z tego, że z asertywnością kiepsko u Ciebie. Bardzo dobrze Cię
      rozumiem, naprawdę, ale nie musisz czuć się winna za zło całego świata i chcieć
      go naprawiać...Oczywiście, teściowa jest w tym momencie w trudnej sytuacji i
      należy jej pomóc, ale - wnioskując z Twego postu - NIC naprawdę nie przemawia
      za tym, abyś właśnie Ty ponosiła całkowity ciężar tej opieki, sporo zaś jest
      argumentów przeciwko temu, z Twoim stanem na czele.

      Wydaje mi się rozsądnym rozwiązaniem ustalenie czegoś z bratem męża, ciekawa
      jestem, nawiasem mówiąc, czy oni też tak się ogromnie martwią całą sytuacją? Bo
      jeśli tak, to na pewno wykażą dobrą wolę i coś wymyślicie, choćby właśnie
      wspólnie opłacaną opiekunkę na stałe + odwiedziny z Waszej strony tak częste,
      jak się da. Byłby znacznie większy problem, gdyby teściowa mieszkała 300 km od
      was, a przy tej odległości można to tak rozwiązać.

      Dodam jeszcze, że ostatnio pomieszkiwała z nami moja teściowa - właśnie z
      powodu złego stanu zdrowia. Jesteśmy ze sobą w naprawdę niezłych stosunkach, a
      nie było to łatwe doświadczenie, uwierz mi. Trwało to dwa tygodnie - u Ciebie
      mogłoby potrwać znacznie dłużej, jeśli do tego dodać wasze nie najlepsze
      wzajemne relacje, to naprawdę myślę, że to nie najlepszy pomysł.
      Pozdrawiam ciepło i życzę pomyślnego rozstrzygnięciasmile
      • bemilkaa Dziękuję za słowa otuchy!!! 28.04.06, 11:51
        Dziewczyny jesteście kochane. Dziękuję, że dodałyście mi otuchy.
        Na razie ustaliliśmy, że do niedzieli będę do niej przyjeżdżała od 15 i bedę
        tam do 19.30.Zrobię jej kolację i pojadę z moją córką do domu.
        Wcześniej bedzie u niej opiekunka i drugi syn , z którym wogóle nie rozmawiam.
        ( nie rozmawiam z nim odkąd nie zgodził sie być chrzesnym dla mojej córki!!!
        jako powód podał, że jego córka ma na następny dzień klasówkę i musi się
        uczyć.Facet ma KLASĘ!!!!Prawda?)
        Ale myślę, że i tak nie obędzie się bez jakiegoś ośrodka lub całodniowej
        opiekunki.
        Mój mąż przyjeżdża w niedzielę i musimy wspólnie coś ustalić.
        Pozdrawiam Wszyskie emamy. Jesteście kochane pa!
        • lola211 Re: Dziękuję za słowa otuchy!!! 28.04.06, 18:01
          > ( nie rozmawiam z nim odkąd nie zgodził sie być chrzesnym dla mojej córki!!!

          I to takie przestepswo? Przynajmniej mial troche odwagi, by odmowic(klasowka
          mogla byc tylko pretekstem), a nie jak wiekszosc Polakow zgadzac sie,
          jednoczesnie nie majac na to zadnej ochoty.Chrzesnym niech bedzie ktos, kto
          tego chce, a nie z musu.
          A co do tesciowej- troche pomoz, ale nie podejmuj sie calkowitej opieki,inni
          niech sie tez angazuja.
          • haganna Re: Dziękuję za słowa otuchy!!! 28.04.06, 21:39
            Lola211, naprawdę wierzysz w to, co napisałaś. Brat go poprosił, żeby był
            chrzestnym jego dziecka a on odmówił podając bezczelny, po prostu poniżej
            krytyki powód, świadczący o zupełnym braku szacunku dla rodziny brata!
            I ty uważasz, że postąpił właściwie? O tempora, o mores!
            • lola211 Re: Dziękuję za słowa otuchy!!! 29.04.06, 14:50
              Wierze, po tym jak slysze opinie osób, ktore zostaly poproszone o ten hmm,
              przywilej- malo kto sie cieszy, wrecz przeciwnie,wiekszosc chcialaby, aby padlo
              na kogos innego.Ale przeciez dziecku nie odpada odmowic, wiec robia dobra mine
              do zlej gry.A jak ktos sie wymiga to wielka obraza zaraz.Fakt- gosciu mogl byl
              bardziej dyplomatyczny i wymyslic powazniejszy powod.
          • bemilkaa Do Loli211 28.04.06, 22:07
            Z perspektywy czasu cieszę się , że brat mojego męża nam odmówił( 2 dni przed
            chrzcinami)i nie jest ojcem chrzestnym mojej córki.
            Ręczę, że i Ty nie chciałabyś mieć z takim człowiekiem do czynienia.
            Apropo mój mąż jest ojcem chrzestnym jego córki i sprawdził się swego czasu w
            tej roli doskonale. Zabierał dziecko do kina, na łyżwy, place zabaw itp.
            Natomiast jego brat nie tylko w ostatniej chwili nam odmówił ale również nigdy
            nie pamięta np o urodzinach mojej córki czy też np. Mikołaju. A wogóle to
            widział ją 2 razy w życiu - córka ma 4.5 roku.
            Pozdrawiam i nie życzę Ci takiego wujka
            I jeszcze jedno to że nam odmówił to nie jego odwaga tylko skrajne chamstwo i
            totalna beszczelność!
            • lola211 Re: Do Loli211 29.04.06, 14:52
              No widzisz, nie ma tego zlego..Nie znalas go od tej strony wczesniej, skoro
              taki bezczelny i cham, a Ty go za chrzesnego chcialas?
              • lola211 Re: errata 29.04.06, 14:53
                Chrzestny, chrzestny mialo byc
              • haganna Re: Do Loli211 29.04.06, 16:10
                Cyniczna jesteś lola!
                Sam prosił jej męża na chrzestnego, ale już w drugą stronę to mu mocno nie
                pasuje. Obrzydliwy typ.
                • lola211 Re: Do Loli211 29.04.06, 17:18
                  Zaraz cyniczna.Zyciowa po prostu.Zastanow sie- co za pozytek z chrzestnego z
                  musu? Zaden.Utarlo sie, ze prosi sie najblizsza rodzine- wujka, ciotke, itd.
                  nie wglebiajac sie zbytnio czy w ogole ta osoba jest odpowiednia, czy mialaby
                  ochote.I tu mamy taki wlasnie przypadek- facet widac sie nie nadaje.Dziecko
                  niewiele go interesuje, okazal sie byc czlowiekiem nienajlepiej wychowanym-
                  wiec chyba dobrze sie stalo?
                  A chyba wlasny brat wie jakim jest czlowiekiem, no nie?

                  • camilcia Re: Do Loli211 29.04.06, 17:51
                    sama mam dwojke dzieciakow i latwo nie jest, nie wyobrazam sobie jeszcze miec
                    na glowie chorej osoby
                    to zrozumiale ze w momencie kiedy ktos choruje my chcemy pomoc, ale naprawde
                    nie straszac - nie dasz rady! a nawet jakbys dala to bedziesz padac z nog - nie
                    o to chodzi! dzieci sa bardzo wymagajace, a dorosli jeszcze bardziej chyba

                    moja tesciowa przez wiele lat 'przezimowywała' swoją teściową bo gdzie ma sie
                    biedna podziac, zawsze byly awantury miedzy tesciami, podsycane przez babcię,
                    nie chcialam w to wierzyc - babcia bardzo mila, dopoki nie trafilam akurat na
                    babcie dzwoniaca na policje ze synowa (moja tesciowa) ja chce zabic (!!!) a
                    policjant na to chyba zeby wyszla bo w odpowiedzi babcia 'nie wyjde bo to
                    mieszkanie mojego syna i mam prawo tu byc' mieszala tak ze glowa mala, cala
                    rodzina sklocona itd itp, opowiadala ze zabieraja jej rente a potem znajdowali
                    kwitki ze wysylala kase 2 wnuczkom ukochanym (oczywiscie te wnuczki nigdy jej
                    nie odwiedzaly) a wnuczke ktorej sie zwalala na glowe na zime mieszkając u niej
                    w pokoju wyzywala od diabłów
                    teraz sie wszyscy juz z tego smieją, rodzina sie pogodzila a babcia od roku
                    jest w osrodku u sióstr zakonnych i jest bardzo szczesliwa, nawet nie mysli o
                    powrocie do domu. jest osobą leżącą

                    zyczę żebyś potrafiła znaleźć rozwiązanie najmniej obciążające Ciebie

                    powodzenia
                    • lola211 Re: Do Loli211 29.04.06, 19:14
                      Moja tesciowa ma juz 75 lat, trzyma sie jak na swoj wiek bardzo dobrze.A i tak
                      czesto rozmawiajac ze mna mowi, jaka starosc jest okropna.Choroby, demencja,
                      zniedoleznienie- czlowiek sie zmienia, czy chce czy nie.Uwazam, ze tym ludziom
                      nalezy sie odrobina wyrozumialosci- moga cierpiec na takie zaburzenia, ze
                      rzeczywiscie beda posadzac wszystkich wokol o spisek, kradzieze itd.Tylko ze to
                      nie wynik ich zlej woli, a po prostu czasu, ktory juz ich "nadgryzl" i poczynil
                      w psychice pewne spustoszenia.Pamietajmy, ze byc moze sami dozyjemy starosci i
                      roznie moze byc- zdziwaczejemy, zrobimy sie nieznosni..
                      Ja pomoge zarówno mamie jak i tesciowej, a nawet ojcu, ktory praktycznie jest
                      mi emocjonalnie obojetny(jak sadze ja jemu równiez), na tyle na ile bede mogla.
                      • haganna Re: Do Loli211 29.04.06, 21:17
                        Lolu, nie chcę Ci na siłę prostować myślenia...
                        Zaburzenia psychiczne wynikające z demencji starczej się leczy. Nie na NFZ, bo
                        w Polsce nie jest to standardem (ale już w światowej praktyce medycznej jak
                        najbardziej tak).
                        Takie typowe dla starości zachowania wiążą się m.in. ze zmianami w mózgu
                        (zwapnieniem naczyń krwionośnych i niedotlenieniem), zmianami hormonalnymi. Są
                        leki, które to łagodzą. Tylko, że lekarzowi rodzinnemu do głowy nie przyjdzie o
                        to zadbać, bo sam jest "niedouczony".
                        Również o zmianach hormonalnych i o zdrowiu kobiet w okresie menopauzy nie mówi
                        ani nie robi się nic.
                        Szwagier jest psychiatrą. Przyjechał w odwiedziny do babci, pogadał przy kawce,
                        wypisał receptę na lek poprawiający ukrwienie mózgu i... skończyły się "teorie
                        spiskowe" a babcia znów była sobą. Żaden lekarz rodzinny jakoś na to nie wpadł.
                        Dla niego ważne było ciało, wydolność poszczególnych narządów, ale już jakość
                        życia - nie.
                        • lola211 Re: Do Loli211 29.04.06, 23:51
                          To ciekawe co piszesz- warto wiedziec, mam w rodzinie kilka starszych osob i
                          jak widze co sie z nimi dzieje to mnie zgroza ogarnia.
        • qunegunda Re: Dziękuję za słowa otuchy!!! 29.04.06, 16:58
          > Dziewczyny jesteście kochane. Dziękuję, że dodałyście mi otuchy.
          > Na razie ustaliliśmy, że do niedzieli będę do niej przyjeżdżała od 15 i bedę
          > tam do 19.30.Zrobię jej kolację i pojadę z moją córką do domu.

          podobno masz problemy z ciążą
          czy aby napewno w tej sytuacji powinnas jeźdzć w te i spowrotem?
          co na to lekarz?
          chcesz urodzić wcześniaka?

          te kolacja moze jej przeciez zrobic osoba opeikująca się nią
      • cocollino1 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 12:01
        niech ustala wspolnie co dalej, najlepiej wynajac oiekunke za wspolna kase, lub
        za oszczednosci babci.
    • anmala Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 12:24
      Wydaje mi sie , że od smego pozatku powinnas postawić sprawę jasno. Teraz jesteś
      w 20 tyg ciąży na zwolnieniu, a co bedzie jak będziesz musiała leżęć plackiem,
      jak juz urodzi sie drugie dziecko? Zastanów się i pozwól wykazać tej drugiej
      rodzinie, mały dystans nie zaszkodzi i odrobina samolubstwa tez.
    • aleksandrynka Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 17:47
      czytałam kiedyś artykuł na temat takich sytuacji, bodajże w zwierciadle. Jak
      przychodzi co do czego to kobieta sama zostaje z takimi dylematami i często
      ponosi konsekwencję dziwnych układów, chce być w porządku...
      Uważam, że powinnaś zostawić tą sprawę, niech reszta rodziny to wszystko
      przemyśli, przeanalizuje i znajdzie rozwiązanie, oczywiście takie, które będzie
      sprawiedliwe i nie obciąży tylko Ciebie i Twojej rodziny. To głównie teściowej,
      męża i jego rodzeństwa problem (właśnie, co mąż na to? Bo piszesz niejako tylko
      od siebie), nie możesz nagle stawiać życia swojego i swojej rodziny na głowie
      bo nikt inny nie podejmuje tematu i nie poczuwa się do obowiązku zajęcia się
      sprawą i przemyślenia sytuacji teściowej. Chcesz być w porządku, ale uważaj,
      żeby nie wyszło tak, że "Ty coś na pewno wymyślisz" i inni będą zadowoleni a
      ostatecznie wszystkie obowiązki i kłopoty zostaną na Twojej głowie.
    • halszkabronstein Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 28.04.06, 19:31
      Podtrzymuje zdanie innych dziewczyn piszących , że teściowa ma też 2 rodzine i
      to na dodatek swoich pupilków . Ty za jakiś czas bedziesz miała małe dziecko i
      skoro jesteś na zwolnieniu to widać nie nadajesz się do pracy . A skoro nie
      nadajesz się do pracy to i do opieki nad kimś jej wymagajacym przez 24 h
      tymbardziej... dla mnie to oczywiste .
      Ponadto nie bedziesz siedziała do końca życia z dzieckiem bo tak czy tak
      wrócisz do pracy i co z nią wtedy ??
      • iizaa Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 29.04.06, 19:02
        Rada jest jedna -TY jesteś naważniejsza.
    • mruwa9 Tez kiedys bedziesz czyjas tesciowa 30.04.06, 06:53
      Zapewne. Byc moze rowniez bedziesz zniedolezniala. I byc moze rowniez Twoje
      dzieci i synowe-zieciowie beda sie przepychali, co z Toba zrobic, chyba, ze do
      tego czasu zalegalizuja obowiazkowa eutanazje starych i zniedoleznialych.
      Nie czytalam wszystkich watkow i nie wiem, czy sie nie powtarzam, ale jesli
      jestescie doroslymi ludzmi, czy nie mozna usiasc wspolnie i ustalic jakiegos
      rozwiazania, jak na doroslych ludzi przystalo? Podzial obowiazkow, np.
      opiekujecie sie tesciowa co drugi dzien, albo znalezienie opiekunki, ktora w
      Waszym zastepstwie bedzie kobiecie pomagala podczas Waszej nieobecnosci,
      ewentualnie rozwazenie znalezienia domu opieki. Gadka-szmatka, ale ciaza jest
      taka sama wymowka jak klasowka. Kurcze, tez nie trawie swojej tesciowej, ale w
      potrzebie (chyba coraz blizszej sad ) rzecza oczywista bedzie opieka nad nia.
      Moze i tesciowa nie jest wylewna, ale wyobraz sobie, jak sie musi czuc , gdy
      stala sie tak bardzo uzalezniona od innych osob, a w dodatku jest swiadkiem
      takich przepychanek i spychologii. Dla mnie jest to przykre i niesmaczne.
      • bba75 Re: Tez kiedys bedziesz czyjas tesciowa 30.04.06, 09:58
        Ale chyba powinna więcej oczekiwać od tych z którymi jest bardziej związana,
        Pewnie sama wolałaby zamieszkać z tamtymi?
      • tamara30 Re: Tez kiedys bedziesz czyjas tesciowa 30.04.06, 10:13
        To może przeczytaj wszystkie wątki, a pózniej się wypowiadaj.
        Ciąza nie jest wymówką, ale stan zdrowia, przy ciąży tak. a jest on nie
        najlepszy. A skoro jedni wszystko biorą i są dla teściowej cacy a autorka wątku
        be. To niech się wykarze drugi syn z synowa. Bo jeśli to wszystko spadnie na
        autorke wątku, to skonczyc się to może poważnymi komplikacjami lub utratą ciąży.
        A zarączam Ci, że tacy starsi ludzie, potrafia zartruwać życie, skutecznie. Tym
        bardziej, że autorka nie należy do ulubienic teściowej.
        Zawsze jest tak, że to te niechciane, nielubiane osoby w rodzinie bardziej
        poczuwają się do obowiązku pomagania i zajmowania się. Niż osoby, które osiągają
        jakieś "korzyści" materialne i uczuciowe.
        A poczucie przyzwoitości nakazywałoby, zająć się swoją matką drugiemu z synów,
        który jest pupilkiem mamusi. A nie spychac dla własnej wygody wszystko na
        kobietę w ciąży i z dzieckiem, której mąz na dodatek pracuje i nie bywa codzień
        w domu. A nie sądzę by tesciowa była zadowolona, i doceniała to i czy jej
        pupilki by nie mąciły, doszukując się różnych uchybień, bo oni by to zrobili
        lepiej itd.
        Zawsze lepiej namącić i wrócic do swojego domu. A problem zostawić komuś innemu.
        A podejrzewam, że umowa zajmujemy się co drugi dzień, szybko straciła by na
        aktualności, na niekorzyść autorki.
        I najlepszym wyjściem byłoby wynajęcie opiekunki na stałe, do teściowej.
    • chimba Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 30.04.06, 10:09
      Ktoś kto w danej chwili nie jest w ciązy naprawdę (choć był) nie zdaje sobie
      sprawy jak ciężko może być w tym stanie... ja obecnie jestem w końcówce i
      naprawdę samemu cieżko się poruszać i człowiek szybko się męczy... A jeszcze gdy
      to ciąża zagrożona... Kurcze ale nie podjęłabym się opieki nad chorą osobą,
      najwyżej raz na jakiś czas odwiedzałabuym - wszystko jeszcze zależy od
      odległości - tzn. gzie ta chora mieszka. Przecież ma innych bliskich. To Tobie
      jest potrzebna pomoc. To Ty powinnaś jak najwięcej wypoczywać dla dobra dziecka.
      Pozdrawiam
      • bemilkaa Dziękuję za wypowiedzi dziewczyny! 30.04.06, 10:43
        Moja teściowa jest teraz w szpitalu. Będzie tam 2 tygodnie. Mamy więc czas aby
        wszystko załatwić.
        Myślimy o zatrudnieniu opiekunki całodobowej.
        Brat męża powiedział, że to niemożliwe. Zapewne chodzi mu o pieniądze. W tej
        chwili to on dysponuje jej pieniędzmi - bierze również jej emeryturę
        ( dwukrotność mojej pensji). Do tej pory przychodziła opiekunka na 3 godz
        dziennie , ale to już nie wystarcza. Zapewne ten facet martwi się, że za mało
        mu zostanie jeśli zapłaci za taką całodobową opiekunkę.Dlatego mówi, że to
        niemożliwe.
        Dzisiaj przyjeżdża mąż.Musimy porozmawiać z jego bratem ostro i wszystko
        dokładnie ustalić.
        Może któraś z Was wie ile kosztuje taka całodobowa opiekunka. Mieszkamy w
        Katowicach.
        Chciałam jeszcze dodać, ze brat męża należy do bardzo majętnych osób i aż tak
        bardzo nie powinno mu tak zależeć na pieniądzach teściowej. A jednak!
        Ja mogę ją odwiedzać, coś ugotować natomiast opieki nad nią napewno się nie
        podejmę.
        Nie mogę nawet dźwigać mojej córki, która waży 19 kg , a co dopiero zająć się
        starszą osobą.
        Pozdrawiam Was Wszystkie serdecznie i mam nadzieję, że znajdziemy jakieś dobre
        rozwiązanie!
        • haganna Re: Dziękuję za wypowiedzi dziewczyny! 30.04.06, 20:26
          Warto dowiedzieć się od brata dlaczego uważa, że zatrudnienie całodobowej
          opiekunki jest niemożliwe. Jeżeli nie doczekacie się rzeczowych argumentów ani
          brat nie wykaże żadnej inicjatywy w pomocy teściowej, to nie pozostanie Wam nic
          innego, jak zatrudnienie wspomnianej opiekunki, albo oddanie teściowej do domu
          opieki i wyegzekwowanie od brata emerytury teściowej w celu sfinansowania
          opieki nad nią.
          Swoją drogą, ciekawe kiedy się facet opamięta. Jak dostanie nakaz sądowy zwrotu
          emerytury swojej ciężko chorej matki?
        • herrenna Re: Dziękuję za wypowiedzi dziewczyny! 02.05.06, 21:41
          To ty mu powiedz, ze dla ciebie NIEMOZLIWE jest opiekowanie sie tesciowa i
          koniec tematu. Niech sam sobie szuka innej alternatywy
      • bemilkaa Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 30.04.06, 10:48
        I jeszcze jedno.
        Starość jest naprawdę straszna.
        Wiem, że każdą z nas to czeka.
        Wiem też, że każdy z nas na to jak będzie traktowany na starość pracuje chyba
        całe życie.
        Bardzo ciężko okazywać miłość komuś kto tej miłości nam nie okazał.
        Oczywiście nie można nikogo zostawić samego w takiej sytuacji, ale to trudne.
        To juz wszystko PA!
        • siasiuszek Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 30.04.06, 11:08
          Skoro ukochany syn bierze całą emeryturę teściowej niech on się zastanawia, co
          z tym fantem zrobić. Masz racje nie dałabyś rade z dwójką dzieci w tym z
          niemowlakiem i starszą chorą osobą, padłabyś z nóg. Zresztą teraz jest
          najważniejsze twoje dziecko i ty nie możesz się obciążać, bo to może zaważyć na
          zdrowiu twojego dziecka. Starszym osobą należy oczywiście pomagać, ale nie
          kosztem własnego zdrowia i zdrowia dziecka. Pozdrawiam i nie daj się w nic
          wmanewrować.
          • mruwa9 "wmanewrowac", kurcze... 30.04.06, 11:38
            Rozumiem, ze w ramach licytowania sie, pokazywania, kto jest gora i stawiania
            na swoim, zostawicie tesciowa sama, niech zgnije z brudu i glodu we wlasnym
            lozku sad
            Wspolczuje takich dylematow, nie zazdroszcze sytuacji, ale w takim ukladzie
            najwazniejsze jest zapewnienie tesciowej opieki.Skoro wymaga opieki 24/dobe,
            moze lepiej znalezc dom opieki? Wowczas jej renta,zamiast do kieszeni syna,
            bedzie szla do kasy DPSu.
            Rozumiem, ze jest ciezko, jak wspominalam, chorobliwie nie trawie swojej
            tesciowej, a widze, ze moment jej wprowadzenia sie do mojego domu zbliza sie
            nieuchronnie sad No, ale moj maz jest jedynakiem i nie ma sie z kim licytowac.
            Kiedys i moj ojciec byl w podobnej sytuacji: byl dzieckiem najmniej
            dopieszczonym, zawsze na marginesie, jego brat wywial na druga polkule
            kilkadziesiat lat temu i wypial sie na matke, siostra ojca przez cale zycie
            czerpala pomoc od swojej matki ( darmowa opieka nad dziecmi, ufundowanie
            mieszkania, potem domu),moj ojciec z domu wyniosl tyle, ile mial na wlasnym
            grzbiecie. Kiedy babcia stala sie chora, wymagajaca opieki osoba, niemalze
            zostala wyrzucona z domu przez siebie zbudowanego. I wprowadzila sie do nas:
            mieszkalismy na 40 metrach w 6 osob,przez kilka lat, az do smierci babci.
            Babcia nie raz plakala, czesto z powodu wyrzutow sumienia, ze ten najbardziej
            olany syn okazal sie jedynym, ktory w potrzebie stanal na wysokosci zadania.
            tak wiec wiem, jak to jest byc w takiej sytuacji.
            • qunegunda Re: "wmanewrowac", kurcze... 30.04.06, 13:08
              I wprowadzila sie do nas:
              > mieszkalismy na 40 metrach w 6

              to jest patologiczna sytuacja
              szoda, ze nie pomysolalas o swoich dzieciach aranżując im zycie w takiej ciasnocie
              ze twój mąż dal sie wykorzystac, zatruwajac tym samym zycie waszej rodziny
              nie znaczy ze wszyscy mają tak postępowac
              teściowke powinniscie byli wykopac do domu starcow bez 2 zdan

              • qunegunda jesooooooo 30.04.06, 13:23
                to nawet nie byla tesciowka, tylko babcia, tesciowka dopiero ma sie wprowadzic

                matko swieta!!!!!!!

                czy wy nadal mieszkacie na 40m????

                jestescie nienormalni
                • lola211 Re: jesooooooo 01.05.06, 08:54
                  Sama jestes nienormalna.Ja dziecinstwo spedzilam co prawda w mieszkaniu
                  wiekszym niz 40 m, ale bylo nas wszystkich 10 osob- 2 rodziny i babcia, wiec
                  jakby przeliczyc to na lebka tych metrow tez za duzo nie bylo.I przez jakis
                  czas jeszcze chora i umierajaca prababcia.A do patologii nam daleko.Patologia
                  jest zostawienie osoby w potrzebie na pastwe losu.
                  • qunegunda Re: jesooooooo 01.05.06, 09:58
                    Ja dziecinstwo spedzilam co prawda w mieszkaniu
                    > wiekszym niz 40 m, ale bylo nas wszystkich 10 osob- 2 rodziny i babcia,

                    zaczynam rozumiec dlaczego wyroslas na tak cyniczną osobę
                    • lola211 Re: jesooooooo 01.05.06, 11:16
                      Oj, Tobie by sie przydalo swego czasu tak pomieszkac, tylko bys skorzystala,
                      sadzac po Twoich wpisach.
              • mruwa9 Re: "wmanewrowac", kurcze... 30.04.06, 16:51
                Wiesz, zycze Ci (choc wlasciwie nikomu zle nie zycze), zeby Ciebie w
                przyszlosci dzieci wykopaly do domu starcow.
                Nie tobie oceniac, czy jestesmy normalni, czy nie. IMHO czuje sie jak
                najnormalniej. I w ramach tej normalnosci wydawalo sie oczywiste, ze babci nie
                opuscimy w potrzebie.
                Jak juz wielokrotnie pisalam, moge tesciowej szczerze nie cierpiec, jej
                zagrania wywoluja u mnie piane na pysku, ale mimo wszystko nie wyobrazam sobie
                w odniesieniu do niej tekstow w stylu: wykopac do domu starcow. Mimo wszystko
                minimum szacunku, jako matce mojego meza i babci moich dzieci, jej sie nalezy.
                I jako poniekad egoistycznie inwestycja w moja wlasna przyszlosc. jesli moje
                dzieci beda widziec, jak sie wykopuje babcie do domu starcow, za kilkanascie-
                kilkadziesiat lat mnie rowniez moga wykopac. Nie chcialabym dozyc tej chwili.
                • qunegunda Re: "wmanewrowac", kurcze... 30.04.06, 16:58
                  mruwa9 napisała:

                  > Wiesz, zycze Ci (choc wlasciwie nikomu zle nie zycze), zeby Ciebie w
                  > przyszlosci dzieci wykopaly do domu starcow.

                  nawet by mi przez mysl nie przyszlo aby obciazac swoją niedolężną osobą bliskich
                  kiedy nie będe w stanie sobie radzic samodzielnie sama sie zglosze do domu starcow

                  >Mimo wszystko
                  > minimum szacunku, jako matce mojego meza i babci moich dzieci, jej sie nalezy.

                  nic jej sie nie zlaezy

                  > I jako poniekad egoistycznie inwestycja w moja wlasna przyszlosc. jesli moje
                  > dzieci beda widziec, jak sie wykopuje babcie do domu starcow, za kilkanascie-
                  > kilkadziesiat lat mnie rowniez moga wykopac. Nie chcialabym dozyc tej chwili.

                  i to jest wlasnie patologia

                  mam nadzieje, ze twoje dzieci bedą mimo wszystko mądrzejsze, nie dadza się
                  zmanipulowac i wpędzić w poczucie winy

                  pomoc starszym: owszem
                  ale tylko o tyle, o ile nie jest to nadmierne obciązenie

                  swja droge babka miala tupet, ze sie do was wprowadzilia
                  6 osob na 40 m paranoja
                  tesciowka tak sama, a ty jestes ich warta ze swoimi aspiracjami na starosc
                  twoich dzieci tylko żal
            • mruwa9 i jeszcze jedno, tak na marginesie 30.04.06, 17:00
              ale bemilkaa nie bierz tego do siebie, bo pisze ogolnie, nie o Tobie akurat.
              W Polsce panuje niemozliwy brzuchocentryzm. Chyba w zadnym innym kraju kobiety
              w ciazy nie robia sie az takie niezdolne do podstawowej aktywnosci spolecznej.
              Chyba tylko w Polsce panuje taka epidemia ciaz zagrozonych (na duphastonie
              wiekszosc ciezarowek), nagminne spedzanie ciazy na zwolnieniu lekarskim i w
              ogole wizja, ze w ciazy nie wolno pracowac, przemeczac sie, stresowac, a
              najlepiej lezec i odpoczywac, az do rozwiazania. Kurcze, ciaza fizjologiczna
              naprawde duzo zniesie, a na pewno normalna aktywnosc, w stylu praca zawodowa w
              normalnych warunkach (biurowa jak najbardziej), normalne funkcjonowanie w
              domu,w tym gotowanie, sprzatanie, opieka nad pozostalymi dziecmi. Spotkalam
              sie z oddzialem w szpitalu, gdzie praktycznie wszyscy pacjenci poruszali sie na
              wozkach inwalidzkich, a polowa pielegniarek i rehabilitantek w ciazy. I
              pracowaly.Nie w Polsce, oczywiscie. Takich przykladow moge podac wiecej.
              Oczywiscie poza Polska. W Polsce panuje poglad: masz lezec, idz na zwolnienie,
              glaszcz sie po brzuszku, nie wolno ci sie stresowac ani meczyc. Litosci...
              • triss_merigold6 Re: i jeszcze jedno, tak na marginesie 30.04.06, 18:06
                Mruwa9, wszystko ładnie tylko niektórzy nie są cyborgami i nie mają ochoty
                zajmować się osobą za którą nie przepadają. Dziewczyna ma swoją rodzinę a
                teściowa swoje dzieci (w tym faworyzowanego syna).
                Wypada czy nie wypada, ja w ramach dbania o swoje zdrowie psychiczne kontakty z
                teściową urwałam całkowicie i guzik mnie obchodzi co się z nią stanie w
                przyszłości.
              • alexandra74 Re: i jeszcze jedno, tak na marginesie 30.04.06, 23:30
                Litości nad tym co piszesz mruwa. Szkoda mi słów, ja tez byłam przekonana, że w
                3 ciąży to moge prawie tańczyć, bo dwie pierwsze jak najbardziej ok były. I
                jeżdziłam co 2 tydzien na studia 200 km od mojego miasta, wszystko na hura,
                praca, niespełna dwuletni (wówczas poważnie chory) synek-rozrabiaka, ze
                starszym przygotowania do klasówek itp. - ogólnie wszechobecny stres - jak
                bedzie z pracą itd. W konsekwencji urodziłam 16 dni przed terminem, co jeszcze
                nie jest nienormalną sytuacją ale cała "akcja" rozpoczeła się całkowitym
                brakiem ruchów synka w nocy oraz kilkugodzinnym porannym krwawieniem, co
                napędziło mi niezłego stracha. Poród "rozwijał sie" cały dzień, urodziłam o
                północy, w kilkanaście minut po urodzeniu syn złapał niewydolność oddechową,
                potem zapalenie płuc i odme. Leżał 9 dni na OIOM-ie, szczescie, ze wszystko
                dobrze się skończyło.

                Wiem, ze wątek jest nie o mnie, odbiegłam od tematu, ale ostrzegam, że ciąża to
                nie czas na nadmierny wysiłek - tak fizyczny, jak i psychiczny, więc uważam
                branie na barki opieki nad starszą niedołężna osobą w obecnej sytuacji za
                niecelowe.
                Wasze wzajemne stosunki z teściową pozostawiam bez komentarza.

                Pozdrawiam, życze pomyślnego rozwiązania i zdowia dla dzidziusia.
                • mruwa9 Tylko ze Twoj stres 01.05.06, 07:25
                  wcale nie musial miec zwiazku z przebiegiem porodu, nie jest powiedziane, ze
                  lezac z gazeta w lozku przez 9 miesiecy sprawy nie potoczylyby sie identycznie.
                  Moja ostatnia ciaza przebiegala w wielkim stresie (przeprowadzka na drugi
                  koniec swiata, totalny brak kogokolwiek do pomocy z zewnatrz, nowa praca,
                  rozpoczeta w trakcie ciazy i kontynuowana do jej samiutkiego konca, opieka nad
                  dwojka starszych dzieci, w tym jedno niepelnosprawne, wiec i dzwiganie,
                  szarpanie, wnoszenie dziecka po schodach na 2. pietro) i dziecko urodzilo sie
                  zupelnie bezproblemowe i bezproblemowo (choc przez cc). Zgodnie z ta logika, ze
                  stres szkodzi, pewnie mialabym kilkadziesiat (co najmniej) okazji, zeby
                  poronic.

                  • alexandra74 Re: Co nie znaczy 01.05.06, 08:15
                    że trzeba pomagac sobie w tworzeniu trudnych i stresujących sytuacji. Dla mnie
                    wazniejsze jest zdrowie własne i dzieci, w dalszej kolejności obcej kobiety
                    (dla mnie teściowa to obca kobieta), która szczególnie za mna i moimi dziećmi
                    nie przepada.
                    • mruwa9 Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 08:24
                      ze w Polsce kobiety czesto za bardzo trzesa sie nad swoimi brzuchami i stresuja
                      sie unikaniem stresu wink zamiast zyc w miare normalnie, ze swiadomoscia, ze
                      najzwyklejsza aktywnosc zawodowa i domowa nie zaszkodzi ciazy fozjologicznej.
                      Tyle w skrocie i nie chce kontunuowac tego watku, bo to nie na temat.
                      Nie pisze przeciez, ze autorka watku powinna wlasnymi rekami nianczyc
                      nielubiana tesciowa, pisze tylko, ze w Polsce to jednak dzieci/najblizsza
                      rodzina ma obowiazek zapewnienia opieki swoim zniedoleznialym rodzicom (z
                      obowiazkiem alimentacyjnym wlacznie) i ze nie potrafilabym w imie licytowania
                      sie, pokazywania przed szwagrem, kto sie nie ugnie i kto jest twardszy
                      pozostawic nawet nielubianej tesciowej zupelnie bez opieki. Ale widac jestem z
                      innej gliny ulepiona.
                      A wyjscia IMHO sa takie:
                      1.samodzielna opieka nad tesciowa jednego z dzieci,
                      2. wspolna opieka nad tesciowa obojga dzieci, po rowno,
                      3. zatrudnienie osoby do pomocy tesciowej, na stale lub okresowo,
                      4.znalezienie domu opieki dla tesciowej, gdzie otrzyma ona pomoc 24/dobe.

                      • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 08:49
                        Mruwa- mam podobne podejscie.Meczyl by mnie moralniak, gdybym calkowicie
                        wypiela sie na osobe z rodziny , ktora potrzebuje pomocy, no chyba ze naprawde
                        bylabym z nia na sciezce wojennej(ale w przypadku autorki watku raczej tak nie
                        jest, po prostu sa pewne zale).
                        Mysle, ze o ile ciaza nie jest na tyle zagrozona, by istniala potrzeba lezenia
                        w lozku, opieka (w sensie pobyc z tesciowa, zrobic herbate, cos ugotowac) nie
                        bedzie przeciwskazaniem, gorzej gdyby mialoby sie dzwigac babcie- ta opcja
                        odpada.
                        Sama przechodzilam ciaze zagrozona wczesniejszym porodem, troche lezalam,
                        troche chodzilam, nie dzwigalam jednak nic ciezszego niz torebka czy lekkie
                        zakupy.
                        • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 10:08
                          lola211 napisała:

                          > Mruwa- mam podobne podejscie.

                          wy macie takie podejscie jakie macie, albo raczej o jakim piszecie na forum - bo
                          jak naprawde z wami jest to nie wiadomo - poświęcenie siebie i swojej rodziny
                          dla seniora nie należy do niczyich obowiązków, a wy ewidentnie mylicie pomoc z
                          poświęceniem.
                          • mruwa9 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:08
                            Jak zwal, tak zwal, to, co dla Ciebie jest poswieceniem, dla mnie jest
                            naturalnym zachowaniem, wynikajacym ze zwyklej, ludzkiej empatii i poczucia
                            przyzwoitosci. Reszta to kwestia organizacji czasu i logistyki.
                            Tak BTW, co dla Ciebie jest poswieceniem ? Mozesz zdefiniowac, co uznajesz za
                            poswiecenie i dzialanie na szkode rodziny? Opieke nad dzieckiem i tesciowa, czy
                            wychowanie 3 dzieci bez tesciowej na doczepke?
                            • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:17
                              mieszkaliscie w strasznej ciasnocie i jeszcze wzieliscie sobie na glowe babke -
                              twoje dzieci musialy sie poswiecic dla babki i nie mialy nic do gadania w tej
                              sprawie - to jest nienormalne
                              • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:22
                                Te dzieci wyniosa z tego doswiadczenia o wiele wiecej korzysci niz Twoje,
                                zareczam.
                                • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:28
                                  lola211 napisała:

                                  > Te dzieci wyniosa z tego doswiadczenia o wiele wiecej korzysci niz Twoje,
                                  > zareczam.

                                  jasne, jasne
                                  lepiej miszkac na kupie i nie miec spokoju, prywatnosci, warunkow do zycia i
                                  nauki , bo matka chce pokazac swiatu ze jej drugie imie to Teresa <lol>

                                  ten kto sie z tym nie zgadza jest be
                                  • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:31
                                    Przeciez nikt cie nie zmusza.Po co zatem atakujesz tych, ktorzy maja inny
                                    poglad?

                                    > ten kto sie z tym nie zgadza jest be

                                    To jest wlasnie Twoja dewiza- kto sie z Toba nie zgadza jest patologia.

                                    Popatrz, a ja mieszkajac w "takich warunkach" bylam prymuska, jak to mozliwe-
                                    przy TAKIM braku warunkow do nauki?
                                    • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:34
                                      I jeszcze cos- bardzo wiele rodzin mieszka u tesciow,rodziców( ze wzgledu na
                                      brak mozliwosci posiadania wlasnego lokum)- z biegiem czasu rowniez sie
                                      starzeja i wymagaja opieki.Co z nimi? Tez do domu starców ich wysiudac, gdy
                                      zaczna byc uciazliwi?
                                      • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:37
                                        lola211 napisała:

                                        > I jeszcze cos- bardzo wiele rodzin mieszka u tesciow,rodziców( ze wzgledu na
                                        > brak mozliwosci posiadania wlasnego lokum)- z biegiem czasu rowniez sie
                                        > starzeja i wymagaja opieki.Co z nimi? Tez do domu starców ich wysiudac, gdy
                                        > zaczna byc uciazliwi?

                                        jestes taka "oblatana" w kodeksach
                                        powinnaś wiedzieć, ze nikogo nie mozna nigdzie "wyslać" z wlasnego domu, jesli
                                        on sam nie chce sie przeniesc
                                        • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:45
                                          Niezupelnie.Ubezwlasnowolnic mozna , a w przypadku starszych schorowanych osob
                                          wcale nie jest bardzo trudno udowodnic, ze to dla ich dobra.
                                          • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 12:05
                                            lola211 napisała:

                                            > Niezupelnie.Ubezwlasnowolnic mozna , a w przypadku starszych schorowanych osob
                                            > wcale nie jest bardzo trudno udowodnic, ze to dla ich dobra.

                                            po co wiec zadajesz pytanie, jesli znasz odpowiedz
                                            • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 15:44
                                              To nie bylo pytanie , raczej smutna konstatacja.
                                    • qunegunda Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:35
                                      lola211 napisała:

                                      >bylam prymuska,

                                      normalnie ideal

                                      • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:54
                                        Skoro tak twierdzisz- nie moge sie z Toba nie zgodzic, bo znowu wyjde na
                                        patologiewink).
                              • mruwa9 czytaj ze zrozumieniem 01.05.06, 11:36
                                pisalam o mojej babci, ktora zamieszkala z nami, gdy bylam nastolatka (jakies
                                20 lat temu..). Rzeczywiscie, mieszkalismy wtedy w ciasnocie, ale jakos nie
                                czuje sie z tego powodu uposledzona. Zdajesz sobie sprawe z tego, ze na miejsce
                                w DPSie czekalo sie wowczas nawet kilka lat? A co w miedzyczasie? Wspolne
                                mieszkanie z babcia pozwolilo nam lepiej Ja poznac, do czego nigdy wczesniej
                                nie mielismy okazji. Pomijam juz fakt, ze wielu starszych ludzi, przeniesionych
                                wbrew wlasnej woli do DPSu, ginie w krotkim czasie. To nie rybka w akwarium,
                                ktora mozesz przestawiac wedlug wlasnego uznania. To podmiot, osoba majaca
                                wlasne zdanie, uczucia. Nie twierdze, ze domy pomocy spolecznej to samo zlo,
                                ale warto, aby glowna zainteresowana osoba rowniez miala szanse uczestniczyc w
                                dyskusji na ten temat. Bo nawet zniedolezniala dalej jest czlowiekiem.
                                • qunegunda Re: czytaj ze zrozumieniem 01.05.06, 11:40
                                  mruwa9 napisała:

                                  > pisalam o mojej babci, ktora zamieszkala z nami, gdy bylam nastolatka (jakies
                                  > 20 lat temu..). Rzeczywiscie, mieszkalismy wtedy w ciasnocie, ale jakos nie
                                  > czuje sie z tego powodu uposledzona.


                                  to nie ty zgotowalas swoimdzieciom ten los, tylko twoi rodzice tobie, co za ulga.
                                  sadzac po twoim oczekiwaniu wobec wlasnych dzieci nastąpil transfer wzroca
                                  patologicznej roszczeniowosci

                                  >Zdajesz sobie sprawe z tego, ze na miejsce
                                  >
                                  > w DPSie czekalo sie wowczas nawet kilka lat? A co w miedzyczasie? Wspolne
                                  > mieszkanie z babcia pozwolilo nam lepiej Ja poznac, do czego nigdy wczesniej
                                  > nie mielismy okazji. Pomijam juz fakt, ze wielu starszych ludzi, przeniesionych
                                  >
                                  > wbrew wlasnej woli do DPSu, ginie w krotkim czasie. To nie rybka w akwarium,
                                  > ktora mozesz przestawiac wedlug wlasnego uznania. To podmiot, osoba majaca
                                  > wlasne zdanie, uczucia. Nie twierdze, ze domy pomocy spolecznej to samo zlo,
                                  > ale warto, aby glowna zainteresowana osoba rowniez miala szanse uczestniczyc w
                                  > dyskusji na ten temat. Bo nawet zniedolezniala dalej jest czlowiekiem.
                                  • mruwa9 Re: czytaj ze zrozumieniem 01.05.06, 13:01
                                    No to w ramach transferu poprawnego wzorca niepatologicznej nieroszczeniowosci,
                                    Twoje dzieci zaprowadza Cie do weterynarza do uspienia, jesli staniesz sie dla
                                    nich ciezarem. I to niekoniecznie na starosc: wypadki i choroby chodza po
                                    ludziach w roznym wieku. Nie zycze Ci zle, takie jest zycie po prostu.
                                    Koncze udzial w dyskusji, bo powiedzialam wszystko, co chcialam powiedziec,
                                    mamy rozne poglady, wiec kazdy sobie rzepke skrobie.
                                    • qunegunda Re: czytaj ze zrozumieniem 01.05.06, 13:47
                                      mruwa9 napisała:

                                      > No to w ramach transferu poprawnego wzorca niepatologicznej nieroszczeniowosci,
                                      >
                                      > Twoje dzieci zaprowadza Cie do weterynarza do uspienia, jesli staniesz sie dla
                                      > nich ciezarem.

                                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=40984730&a=41094285

                                      I to niekoniecznie na starosc: wypadki i choroby chodza po
                                      > ludziach w roznym wieku. Nie zycze Ci zle, takie jest zycie po prostu.
                                      > Koncze udzial w dyskusji, bo powiedzialam wszystko, co chcialam powiedziec,
                                      > mamy rozne poglady, wiec kazdy sobie rzepke skrobie.
                            • lola211 Re: Przeciez pisalam na marginesie 01.05.06, 11:21
                              Tez jestem ciekawa, o jakim poswieceniu mowa? Co prawda wszystko przede mna-
                              schorowany ojciec i posunieta w latach tesciowa, ale dobrze wiedziec, jakiez to
                              meczenstwo mnie czekawink.Bo jak na razie to sadzilam, ze opieka nad czlonkiem
                              rodziny to normalka, takie przynajmniej mam obserwacje- a tu prosze, okazuje
                              sie, ze nie.
    • ania.freszel Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 30.04.06, 12:07
      Niech sie nią zaopiekuje druga, lepsza rodzina. W ogóle nie podejmuj tematu.
    • mbwj88 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 30.04.06, 19:00
      WALCZYĆ O PIELGNIARKĘ DLA TESCIOWEJ
      UZGODNIĆ DYŻURY CAŁEJ RODZINY
      TAKA OPIEKA MOZE SIE OKAZAC BARDZO CIĘŻKA NIE TYLKO PSYCHICZNIE ALE TEŻ
      FIZYCZNIE
      TRUDNO TO WYTRZYMAĆ NAWET PRZY WŁASNEJ MATCE
      NIKT NIE POWINIEN ZOSTAĆ Z TYM SAM ANI TY ANI TWÓJ MĄŻ ANI RESZTA RODZINY
      MUSICIE SIĘ WSPIERAĆ
      POWODZENIA
    • bba75 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 01.05.06, 15:54
      Ja myślę, że teściowa sama pomyślała o swojej starości i niedołężności i sama
      wybrała opiekę "lepszego" w jej mniemaniu syna, o czym świadczyć może chociażby
      przepisanie na niego ubezpieczenia. Uważam więc, że opieka bemilki i jej męża
      powinna ograniczyć się głównie do odwiedzania teściowej i pomocy w
      gospodarstwie domowym, a na pewno nie do zabrania jej pod swój dach. Bo tego
      babcia oczekuje zapewne od drugiego syna.
    • animama1 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 02.05.06, 22:18
      Bemilkaa, mogło by być jeszcze gorzej: moja teściowa by napewno raczej umarła
      niż się do mnie wprowadziła (może zabrzmi to cynicznie, ale mam nadzieję, że
      tak by było).
      Ale fakt, że moja mama opiekowała się swoją teściową.
      • bemilkaa Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie!!! 03.05.06, 07:49
        Przez parę dni nie mogłam piasć. Przeczytałam Wasze wszystkie wypowiedzi.
        Szczególne pozdrowienia dla qunegundy, z którą zgadzam sie całkowicie.
        Sytuacja wygląda w tej chwili tak, że mój mąż jeździ codziennie do
        teściowej.Zawozi jej wszystko co tylko potrzebuje.Ja zajmuję sie dzieckiem.
        Dzisiaj pojedziemy do niej razem - mam z kim zostawić córkę.Jej drugi syn
        gdzieś pojechał. Podobno ma dzisiaj przyjechać.Zobaczymy
        Stan teściowej jest już b.zły. Ma całkowite zaniki pamięci. Załatwia się juz
        pod siebie ( kupiliśmy pampersy i podkłady ).
        Rozmawiałam wczoraj na ten temat z moim ginekologiem - naprawdę wspaniałym
        lekarzem. Nie tylko dobrze leczy, ale też rozmawia. Co raczej nie jest
        codziennością wśród polskich lekarzy.
        Dostałam dwa adresy szpitali z mojej okolicy. Powiedział, że tylko w Polsce to
        dalej temat tabu. Gdzie indziej są wspaniałe ośrodki gdzie tacy ludzie( może
        nie aż tak chorzy jak moja teściowa) potrafią sie na nowo odnaleźć.
        Niestety u nas napewno dalej przez kolejne lata to się nie zmieni.
        A ja nie wyobrażam sobie teraz mieszkać razem z moją teściową. To po prostu
        fizycznie i psychicznie niemożliwe.
        I nawet jeśli lola 211 za chwilkę napisze ,że przemawia przezemnie skrajny
        egoizm a mruwa9 , że podnoszenie i mycie takiej osoby nie wpłynie w żaden
        sposób na moją ciąże( parę lat temu poroniłam po podniesieniu 20 kg torby)to ja
        juz podjęłam decyzję.
        Teściową musimy oddać do jakiegoś ośrodka.
        Czeka nas jeszcze rozmowa z bratem męża. Jeśli sie nie zgodzi to niech
        zrezygnuje z pracy i osobiście sam ją myje, przebiera i zakłada pampersy.Nie
        jest on osobą samotną tylko ma żonę i 19 letnią córkę ( wychowywaną przez
        obecnie schorowaną babcię).
        Jestem na niego wściekła, bo wyobrażacie sobie , że nie kupił jej NIC do
        szpitala nawet soku czy jabłka!A przecież bierze jej b. wysoką emeryturę.
        Do tej pory wszystko kupujemy my.
        Wiem, że nie mogę odmawiać tak schorowanej osobie , ale jednak złość na tą całą
        sytuację zostaje.
        Pozdrawiam Was serdecznie dziewczyny.
        I oby żadnej z Was w rodzinie nie przytrafiła sie taka sytuacja.
        I byscie nigdy nie spotkały takiego typa jakim jest brat męża.
        Mimo , iż facet ma wyższe wykształcenie i zajmuje naprawdę wysoki stanowisko to
        dla mnie normalna patologia
        Jeżeli ktoś jest prawdziwym chamem i skrajnym egoistą to wykształcenie nic a
        nic nie pomoże
        • edycia274 Re: Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie!!! 03.05.06, 09:23
          Bemillko myśle iż dobrze postępujesz, Twoje zdrowie jest w tej chwili
          najwazniesze, nie bede dokładnie wypisywac co myśle bo mnie tu zjedzą.. Jestem
          pielegniarką i wiem co znaczy opieka nad taką osobą i chyba nie jest w tej
          sytuacje normalne bys to robiła Ty. pozdrawiam Cie serdecznie i zdrówka życzę
        • triss_merigold6 Re: Pozdrawiam Was dziewczyny serdecznie!!! 03.05.06, 10:03
          Twarda bądź. Dla własnego dobra i dobra swoich dzieci.
    • bba75 bemilkaa!!! 03.05.06, 09:34
      Trzymajcie się i koniecznie wypomnijcie bratu męża, że pobiera emeryturę mamusi
      więc niech kupuje pampersy itd. Albo przedstawiaj mu rachunki i niech chociaż
      zwróci połowę kwoty. Wiem, że brzmi to może cynicznie, ale z jakiej racji Wy
      macie na wszystko łożyć skoro on bierze matki kasę?
    • berecik7 Re: Chora zniedołężała teściowa a moja ciąża 03.05.06, 12:38
      Ostatecznie, jeśli wasze prośby na nic sie nie zdadzą sprawę można oddać do
      sądu. Oczywiście jest to ostateczność, no ale jeśli oni kompletnie was oleją
      nie będziecie mieli innego wyjścia. Na wszelki wypadek zbierajcie wszystkie
      rachunki, potem to będzie dowód, że tylko wy łożyliście na teściową, a brat
      nie. Wszystkie dzieci mają obowiązek opieki nad chormi rodzicami i to nie jest
      czyjaś dobra wola, tylko takie jest prawo.
Pełna wersja