Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!!

28.04.06, 12:55
Musze się wygadać, bo już mam dość duszenia tego w sobie. Miesiąc temu zmarł
mojej mamy koleżanki mąż, nagle, nie chorował. Dostał zawału, nie udało się
uratować. Ona, jego żona, baardzo to przeżyla, sama chorowała kilka lat na
serce, przeżyła zawał itd. We czwartek telefon, że Ona umarła. To szok!!
Miała zawał, pół godziny ja reanimowali, nie udało się. Boże, jak mi źle.
Była taka dobra, kochana, zawsze gotowa do pomocy. Ma dwoje dzieci, juz
starszych (23 i 29 lat), ale jak można przeżyc taka tragedie. Dla mnie to
jest niewyobrażalne stracic w ciągu miesiaca dwoje rodziców!!! Gdzie jest
sprawiedliwość??? Jak mi źle. Zaraz jest pogrzeb, jestem w innym miescie i
nie moge byc, moze i lepiej, niedawno pochowalismy wujka, mam juz dość
pogrzebow. Co się dzieje, tyle ludzi umiera?? Matko, nie mogę w to
uwierzyc!!!
    • driadea Re: Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 12:57
      Bardzo mi przykro.
      • martyna1985 Re: Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 13:00
        Za równy rok wychodzę za mąż i aż się boję cieszyć, co będzie jesli mnie cos
        takiego spotka?? Mój tata też jest chory, ma nadciśnienie, w każdej chwili może
        mu się cos stac, mama miala guza wycinanego z piersi 3 tyg temu, podobno nic
        zlego, ja tez mam, dowiedzialam sie tydz temu, ma 5 mm, 8.05 ide do onkologa.
        Az strach myslec, ale pomalu trace nadzieje. Na wszystko, na to, że mozna
        spokojnie zyc. Choc rok bez pogrzebu w rodzinie, wsrod znajomych. Jak narazie
        przez 4 lata sie nie udaje.
    • agao_72 Re: Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 13:08
      Przepraszam będę złośliwa - ale ludzie rodzą się i umierają. Zaręczam Cię, że
      można przeżyć podobną tragedię. Przeżyłam to na własnej skórze - w przeciągu 2
      i pół roku umarli: moja mama, brat cioteczny (33 lata, żona i 2 malutkie
      córeczki) i ojciec (2 miesiące temu). I można dalej zyć - może bez silnego
      poczucia pewności.
      Ale może ja mam silny defekt genetyczny i dlatego staram się żyć naintensywniej
      jak mogę. Bo teraz wiem, że żyje się krótko.
      • martyna1985 Re: Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 13:14
        >>Ale może ja mam silny defekt genetyczny>> moze Ty masz, ta samo jak ludzie
        rodza sie umieraja tak samo jedni maja silny charakter inni nie, tak samo jest
        z wrazliwoscia itp.
        • agao_72 Re: Boże jak mi ciężko!!!!!!!!!!!!!!!! 28.04.06, 13:21
          Nie - ja to przeżyłam na własnej skórze. I wiem, że taka afektacja niewiele
          daje. A i rodzinom osób zmarłych nie pomaga. Pamiętam jak dzwonili do mnie
          znajomi ojca i mówili, że jest im bradzo przykro i jak my sobie damy radę. I
          nie wiem za bardzo czego oczekiwali - chyba zapewnienia, że mi też jest smutno
          i dam sobie radę i że dam sobie radę za mojego brata też. Poza faktem "jest
          przykro", "to niesprawiedliwe, że was to spotyka" i tym podobnymi komentarzami,
          aaa i jeszcze "jestem tym tak załamana/y, że nie wiem co powiedzieć" to
          niewiele osób zadeklarowało się z pomocą (jakąkolwiek). Wszystkim było przykro
          itp. a ja załatwiałam sprawy różne z Larwą na rękach... Czasami to aż czułam,
          że ode mnie wymaga się zapewnienia, że będzie dobrze.

          Mam uraz i tyle.
          • martyna1985 agao_27 28.04.06, 14:08
            Bardzo mi przykro z powodu Twojej tragedii. Mialam na mysli to, ze niektore
            osoby takie przypadki ucza byc silniejszym inne zalamuje, ja niestety jestem w
            tej drugiej gupie. W takich sytuacjach w ogole nie dzwonie do osob dotknietych
            smiercia bliskich, bo wiem, ze takie osoby trzeba pocieszyc, a nie rozplakac
            sie i nic nie powiedziec. Tego samego oczekiwalabym od innych. Pozdrawiam
    • nisar Martynko... 28.04.06, 13:15
      to nie jest tak że raptem "tyle ludzi umiera". Po prostu - im będziesz starsza,
      z tym większą liczbą osób posuniętych w latach będziesz się spotykała. I one
      będą odchodzić. Taka jest kolej rzeczy, chociaż czasami bardzo boli.
      A jeśli chodzi o Twoich rodziców - Twój lęk jest oczywisty, ale nie pozwól by
      przysłonił Ci życie.
      I jeśli to Cię pocieszy - osoby które chorują przewlekle, ale na choroby, "z
      którymi da się żyć" typu właśnie nadciśnienie, mniej są zagrożone nagłą
      śmiercią, bo wiedzą że powinny i wiedzą jak o siebie dbać.
      A o nieuchronności śmierci nie ma sensu myśleć zbyt dużo - to nic nie wnosi do
      życia, poza ewentualną depresją.
      Trzymaj się.
      • martyna1985 nisar 28.04.06, 14:06
        Ja to wszystko wiem, ale zapomnialam dopisac, do tego, ze tyle ludzi umiera, ze
        sa to coraz modsze osoby. W wieku 40, 55 lat., ktore mogly miec caale zycie
        przed soba. Niedawno zmarla mama znajomego w wieku 88 lat. I to jest dla mnie
        znacznie mniej bolesne. Moze to dziwne, ale tak jest. No coz...takie jest zycie
        i nic na ta nie poradze ani ja ani nikt inny.
        • martyna1985 Re: nisar (jeszcze jedno) 28.04.06, 14:09
          jak napisalas o tych osobach przewlekle chorych, ze umieja o siebie dbac itp,
          niestety moj tata nie nalezy do tych osob. Nie dba o siebie wcale, pije
          alkohol, choc przy tych tabletkach co bierze jest to bardzo niebezpieczne,
          przemecza sie itp. Moze te wszystkie przypadki naucza go, ze trzeba dbac o
          siebie.
          • martyna1985 Re: nisar (jeszcze jedno) 28.04.06, 23:07
            ;;crying((
            • yuka66 Re: nisar (jeszcze jedno) 29.04.06, 08:24
              Moj Tata dbal o siebie, ciagle pil ziola, wiedzial co zdrowe, co nie. Zmarl
              nagle na raka jelita grubego.
              • egoya Re: nisar (jeszcze jedno) 29.04.06, 09:56
                Miałam 16 lat, rodzeństwo starsze o 3 i 4 lata. Zmarła moja babcia (była po wylewie, jakoś łatwiej było) A za 3 tyg. zmarł mój tato, nie chorował, więc to był dla nas szok. Moja mama została ze swoją marną pensją, a my dostaliśmy taką rentę, że szkoda gadać. Oczywiście dlatego, że firma w której pracował kilka lat zniszczyła archhiwum!!! wyobrażacie sobie? Nistety nikt nie maił sił zeby walczyć o cokolwiek. Ze śmiercią nigdy nie jest się łatwo pogodzić, a szczególnie najbliższych. JEdnak ja po swoich przeżyciach, do pogrzebów podchodzę już bez emocji, ja swoje przeżyłam już bardzo, i mimo że minęło 10 lat, to nadal odczuwam pewien żal, że tato umarł mając 43 lata.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja