martyna1985
28.04.06, 12:55
Musze się wygadać, bo już mam dość duszenia tego w sobie. Miesiąc temu zmarł
mojej mamy koleżanki mąż, nagle, nie chorował. Dostał zawału, nie udało się
uratować. Ona, jego żona, baardzo to przeżyla, sama chorowała kilka lat na
serce, przeżyła zawał itd. We czwartek telefon, że Ona umarła. To szok!!
Miała zawał, pół godziny ja reanimowali, nie udało się. Boże, jak mi źle.
Była taka dobra, kochana, zawsze gotowa do pomocy. Ma dwoje dzieci, juz
starszych (23 i 29 lat), ale jak można przeżyc taka tragedie. Dla mnie to
jest niewyobrażalne stracic w ciągu miesiaca dwoje rodziców!!! Gdzie jest
sprawiedliwość??? Jak mi źle. Zaraz jest pogrzeb, jestem w innym miescie i
nie moge byc, moze i lepiej, niedawno pochowalismy wujka, mam juz dość
pogrzebow. Co się dzieje, tyle ludzi umiera?? Matko, nie mogę w to
uwierzyc!!!