edycia274
03.05.06, 14:00
Długo myślałam nad tym czy tutaj napisać ale raz kozie śmierć, może mi coś
doradzicie.
Mój mąż od 4 lat pracuje w firmie XY, przesem firmy ejst jego dobry znajomy
więc praca ok, żona prezesa jest chrzestną Naszej córki.
Praktycznie praca zawsze była tam w porządku mój M był zadwolony, fakt były
sytuacje kiedy Pani X ciągle mojego M o cos prosiła a to przy remoncie
mieszkania a to aby jej coś zawiózł itd nawet jak sie nam córka urodziła to
go wykorzystywała.W lipcu zeszłego roku urodziła im się córka od tamtej pory
pani X zaczęła sie dziwnie zachowywac wobec mojego M. poniewaz ala biuro maja
w domu więc moj tam chodzi i sie rozlicza itd, a ona zaczęła mu się wyżalać,
pytać czy jest gruba, czy fajny ciuch kupila, a czy podobaja mu sie te buty
na allegro itd, potem chwali sie ciuchami jakie corce kupila i tak non stop a
czasem przy swoim mezu, wiecznie mojego prosi by pojechal do szkoly po jej
druga corke, zeby znia pojechal do banku samochodem lub do marketu i w czasie
z nim plotkowala. mowilam mu, ze to juz przesada i sie zle skonczy. Moj M
zawsze duzo dla nich pracowal czy byl chory czy zdrowy nawet ze zlamana reką,
teraz pierwszy raz chorowal mial swinke. wyleczyl wrocil do pracy i znow
chory poszlam zaniesc L4 i obraza Pani X foch ze czarek choruje.
Wczoraj moj prosil ja aby przelala mu pieniadze za kwiecien patrze przelala
200 zl i mu pisze smsa, a oplaty trzeba robic, dzwoni do niej a ona ze godizn
nie policzyla!!! a w kwietniu jej podalam bo tak sie pieklila. ale o co
chodzi...noii moj wkurzony wrocil i mowi ze pi...a jedna fochy pokazuje ze o
cos jej chodzi, ze laska mu robi ze da pieniadze itd, a ja mowie pewnie
specjalnie bo chce abys tam szedl posiedzial z Nia, noi moj chce odejsc z tej
roboty przez Nia, zrobila sie falszywa, zaczela nam obrabiac tylek, naszemu
znajomemu nagadala ze po co ja studia poszlam ze jak Mojego na to stac ( a on
z ato nie placi) i ogolnie zrobila sie jakas nie do zniesienia. doszlo do
mnie,ze sie zakochala w moim, a ze on nic, i przestal tam chodizc to zaczyna
nie miła atmosfere robić. Mowie aby pogadal z panem Y a on ze tamten nigdy
nie ma czasu, zreszta jest to rodzina ktora nie ma czasu dla dzieci, wiecznie
sie kłócą ( lecą noze, itd) wydzieranie na dzieci itd, i ma wrazenie, ze Ona
chciala kosztem mojego pokazac swojemu, ze moze sie komus podobac no juz sama
nie wiem. Moj chce zmienic prace ale nie od razu , musi cos znalesc , ja nie
rpacuje wiec na nim spoczywa utrzymanie Nas. Przepraszam ze moze
niezrozumiale pisanie ale strasznie jestem zdenerwowana