cofanie sie w rozwoju...mamy

03.05.06, 16:47
Odkad urodzilam dziecko zauwazylam ze w pewnym stopniu cofnelam sie w
rozwoju. Nie wiem czym jest to spowodowane, ale w towarzystwie juz nie
potrafie sie wyslowic, brakuje mi slow, nie umiem sklepac poprawnego
zdania... Pytalam paru kolezanek i kazda powiedziala ze ma podobnie, że to
chyba przypadlosc matek. Czy tez tak macie?
    • kleo1 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 16:48
      zmeczenie i tyle, błądzenie myślami gdzie indziej
    • iljana Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 17:00
      tez tak mamy.
      Dlatego ważne jest przebywanie z dorosłymi, niekoniecznie innymi mamami, bo
      tematy rozmow są z gory przesądzone. Im dalej w wychowanie dziecka i
      przebywanie z nim tym gorzej.
      • soffica Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 17:17
        Dzięki Bogu, bo już myślałam, że tylko ja zdurniałam i cofnęłam się do
        poziomu "a gu-gu" smile
        Jakby tak głębiej się zastanowić to faktycznie, może to być błądzenie myślami
        gdzie indziej... Ze znajomymi (głównie bezdzietnymi) raczej nie poruszam tematu
        dziecka, no chyba że na ich życzenie. Za to e rozmowie z sąsiadką-mamą nie ma
        problemu ze skleceniem zdania.
        Pozdrawiam
    • agamamaani Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 17:22
      jakoś nie zauważyłam tego problemu.. staram się rozwijac moje zainteresowania i
      jak najczęściej przebywać ze znajomymi, którzy dzieci nie mają.. dzięki temu
      rozmawiam nie tylko z innymi mamami w piaskownicy o dzieciach ale także ze
      znajomymi o zupełnie innych sprawach .
    • monia145 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 18:24
      Ja kiedy urodziłam syna wciąż studiowałam więc omóżdżenie raczej mi nigdy nie
      groziło. Poza tym mam swoje zainteresowania- namiętnie czytam książki- więc w
      piaskownicy raczej tym się zajmowałam, te piaskownicowe gadki sa , jak dla mnie
      strasznie nudne i monotematyczne.
    • blou1 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 18:55
      Zdarzało się i owszem ale z czasem widzę poprawę.
    • maja_sara Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 19:04
      Nie, nie zauwazylam czegos podobnego u siebie. Ale ja raczej unikam rozmow z
      innymi mamami, bo po prostu ciagle rozmowy o dziecku, kupce i kaszce sa dla
      mnie obrzydliwie nudne...Duzo czytam, ciagle sie ucze, zapisuje na kursy wiec o
      uwstecznieniu nie moze byc mowy. Poza tym byloby mi po prostu glupio gdyby moj
      facet pomyslal, ze przed dzieckiem to chcialo mi sie zdobyc na wysilek
      intelektualny, a po ciazy to juz nie.
      • wiotka_trzpiotka Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 03.05.06, 19:36
        nie miałam tak
        ale wróciłam do pracy od razu po macierzyńskim, a moja praca to taka mocno
        umysłowa jest...
    • mania3 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 04.05.06, 10:12
      No, niestety.Bez pracy nie ma kołaczywink.Ja też na początku miałam taki moment
      i szczerze mówiąc trochę mnie to podłamało, bo pomyślałam,ze teraz to już "z
      górki" i czasy swietności intelektualnej już za mną.Na szczęscie jeszcze
      studiuję i staram się coś czytać a to napewno pomaga.Jedna metoda-nie osiąść na
      laurachsmile.Pozdrawiam
    • sofi84 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 04.05.06, 10:18
      uffffff odetchnęłąm z ulgą! smile
      • monia145 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 04.05.06, 10:22
        Ale dlaczego?
    • edorka1 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 04.05.06, 10:31
      Nie miałam i nie mam, a siedzę w domu 4 rok. Rozwinełam się inaczej haha, a co
      do gadania to ja zawsze byłam wygadana nadmiernie i tak juz mi chyba zostanie.
      Dostrzegam natomiast u siebie pewnego rodzaju zdziecinnienie, przejawiajace się
      w dostrzeganiu rzeczy, których kiedyś niedostrzegałam ( np wielkich ilosci
      mleczy na trawnikach, dymu z komina który fajnie leci, kamieni nad potokiem
      które fajnie się wrzuca do wody, urody w brzydkim piesku...). Moje dzieci
      nauczyły mnie zdziwienia pięknem i niezwykłoscią spraw codziennych smile))
      • deyani Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 06.05.06, 21:34
        Powiem tak: zdecydowanie ubyło mi błyskotliwości, humor mi sie stępił. Zdania
        jakoś klecę ale moje riposty nie sa takie celne i szybkie jak za czasów, kiedy
        brylowałam w towarzystwach. Może nie jest to az takie drastyczne cofnięcie w
        rozwoju, co po prostu zatrzymanie na pewnym jego etapie. Nie mam pojecia, co
        dziś dzieje się na świecie i dlatego trudno mi swobodnie i na poziomie rozmawiać
        z ludzmi. Tłumacze to sobie jeszcze naprawdę skrajnym wycieńczeniem fizycznym i
        psychicznym i mam nadzieję, że jak kinderki podrosną to znajdę trochę czasu na
        gimnastyke umysłu i wróce do formy, bo szczerze mówiąc nawet już mnie samą
        wkurza ten mój tępy wyraz twarzy i oczy tęskniące za rozumem.
    • courtney Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 06.05.06, 21:48
      Ja problemów z wysławianiem nie mam ,myśle ze to mi nie grozi.Natomiast fakt
      zamknełam sie na ambitną rozrywkę, literaturę, na wszystko co wymaga
      intelektualnego wysiłku ,jest trudniejsze do przyswojenia i
      przetrawienia.Zamiast ciekawych inspirujacych witryn i publikacji on line ,
      lektura forum i bzdetnych problemów anonimowej społecznosci internetowej,
      wirtualne dyskusje o wyzszosci pudru Givenchy nad Clinique,w telewizji seriale
      i pierdzenie w stołek przy tancu z gwiazdami.
      • monia145 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 06.05.06, 21:55
        I naprawdę nic innego Cię nie interesuje????? No ale kiedy mój syn był mały to
        nie było " Tańca z Gwiazdami".....
    • kaska1968 Re: cofanie sie w rozwoju...mamy 06.05.06, 22:24
      nie przejmuj sie.obserwuj dziecko i sie ucz od niegosmilez kazdym dniem cos
      nowego,az w koncu dzidzia bedzie mowic pelnymi zdaniami,to i ty sie
      nauczysz........
Inne wątki na temat:
Pełna wersja