kasial77
06.05.06, 09:20
Ale mam ciężki tydzień, nie dość, że depresja związana z wagą i tym, że
wiosna, a ja nie mam co ubrać, a tu jeszcze teściowa "wskoczyła". Wiem, że
temat teściowych to tu wałkowany jest bardzo często, ale widocznie coś w tym
jest. A tak sie cieszyłam na ten wyjazd. Chodzi o taki jednodniowy wyjazd nad
morze, cieszyłam się że spędzę go z mężem i synkiem, tymbardziej, że M. wraca
codziennie bardzo późno. A on mi tu nagle komunikuje, że "mama tez chce z
nami jechać" Mama z tatą oczywiście. Ja to tak wiele zarzutów do teściej nie
mam, ona dużo nam pomaga, ale chodzi mi o jej podejście do wnuka. Ona ma na
jego punkcie świra (wiem, nie mam co narzekać, są takie które wcale wnukami
się nie interesują). Jak jetm w pobliżu małego, to kompletnie ignoruje
otoczenie, możesz do niej mówić, pytać ją o coś, ona cie kompletnie zlewqa.
Nie odpowiada. Cała się trzęsę na myśl o jutrzejszym dniu, a już tak się do
niego pozytywnie nastawiłam. Jak powiedziałam M., że nie mam zbyt wielkiej
ochoty na wyjazd weekendowy z teściami, to mi odpowiedział, że on z moją mamą
musi mieszkać na co dzień. Więc zagryzę zeby i pojedziemy z nimi, ale
strasznie mnie to wszystko wnerwia.