kasielka 09.05.06, 12:51 Bo ci zaraz przypie....ty ch... Wczoraj w piaskownicy...to słyszałam, poza tym widze,ze dziecko zadbane, mama sie o niego troszczy itd, widac ze go kocha,ale wyjechac z takim tekstem? Myslałam,ze padne Odpowiedz Link Zgłoś czytaj wygodnie posty
lola211 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 12:52 Widac jak sie troszczy.Znam takie matki, to patologia, mimo ze na pierwszy rzut oka nie widac. Odpowiedz Link Zgłoś
roksanaa22 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 10:37 moja kuzynka kiedys powiedziała do 3 latka jak ci przyp......le to ci te okulary z głowy spadną kopara mi opadła a mój syn 3,5 zapytał:co ta ciocia powiedziała? Odpowiedz Link Zgłoś
kasielka Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 12:54 ja ja czesto tam widze wiec moge powiedziec ze sie troszczy, ale słownictwo to ma nietęgie, przeklinac do dziecka????????????????????? Odpowiedz Link Zgłoś
agnieszkas72 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 12:58 Niektórzy ludzie bluzgi traktują jak przecinki i normalnie rozmawiają w domu takim językiem.Pozostaje ci ewakuowanie się z piaskownicy,gdy ją widzisz i nie pozwalanie dziecku na zabawę z jej synem. Odpowiedz Link Zgłoś
sutra Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 12:55 Ostatnio siedziałam w parku (duży ładny park dla dzieci, jeden z tych wypasionych) na ławce z matką, która informowała swoje dziecko że jak wypije całe picie, to potem będzie pił własne siki. Właściwie nie wiem, czy to była matka czy siostra, ale chyba jednak matka. Odpowiedz Link Zgłoś
meg241 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 13:01 Ide ulica i słysze jak matka mowi do kilkuletniego dziecka: jak nie bedziesz szedł grzecznie to ci ta reke złamie!! sytuacja druga: mtaka uwaza ze jej corka 4 letnia wazy za duzo. Dziewczynka jest wieksza niz rowiesnicy wiec wazy troche wiecej ale w zadnym razie nie jest gruba, nie ma nawet nadwagi. Dlatego matka ogranicza jej jedzenie. Na stole stoja słodycze i owoce, a corka wyciaga reke po nektarynke. Matka do niej: idz sie nazryj piasku z piaskownicy!!! Normalnie brak słow!! Magda Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 13:12 Zadbany wygląd, markowe ciuchy to tylko zewnętrzny pokaz- zobaczcie na co mnie stać, jak dbam o moje dziecko!!!!!! Nie widzę tej miłości- to słowny przekaz mówiący wiele o stosunku tej kobiety do dziecka, można podejrzewać, że w domu jest jeszcze gorzej, skoro obecność innych osób nie hamuje u niej takiego rynsztokowego słownictwa.Kochać dziecko to także szanować jego godność osobistą- a tu jest całkowite poniżenie tego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
natiania Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:03 no cóż... brak słów. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:11 Dla nas to szokujące, a dla tego dziecka pewnie normalne, tak mówią do siebie rodzice w domu. I to jest smutne, że dla tego dziecka to będzie normą, i w ten sposób będzie się odnosić do kolegów, koleżanek, starszych, rodziców, męża, żony itd. Wszystko kwestia norm obyczajowych i kręgów tzw. kulturowych, przy czym kultura to pojęcie specyficzne w tym przypadku, nie chcę używać słów patologia, czy inteligencja pracująca. Po prostu są środowiska, gdzie to jest normalne. Zasunięcie np. do kogoś tekstem "ty głupi kutasie, odpie..się" zyskuje przyklask, bo świadczy o tym, że osoba ta jest twarda i nie daje sobie w kaszę dmuchać. Nic się z tym nie zrobi. Tłumaczenie "tak się nie odnosi do własnego dziecka" przeważnie nie pomaga, bo "jak to się nie odnosi, jak właśnie tak mówił do mnie mój ojciec, a do niego jego matka". PS. Ja mówię do dziecka "zachowujesz się jak głupek" i nie robię z tego wielkiego halo, a panie na podwórku mdleją z oburzenia DD Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla_sky7 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:15 Bożeee, ja rozumiem, czasem się można zdenerwować na dziecko, ale ta matka to powinna wybrać się do psychologa albo psychiatry podleczyć się trochę. Ja mam sasiadkę, która powinna też to zrobić. Potrafi o swojej 4-latce powiedzieć: O, już polazła ta mała rura! Odpowiedz Link Zgłoś
melka_x Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:33 > O, już polazła ta mała rura! Pozostałe przykłady są oburzające, ale akurat w rurze - o ile jest wypowiedziane z przymrużeniem oka - nie widzę nic złego. Ja potrafię do swojego 5miesięcznego syna powiedzieć czule (bez jaj, naprawdę czule) "ty wredny bachorze". Prędzej go nazwę gó..arzem - nie w złości, traktuję to żartobliwie - niż niuńkiem czy dzidzią. I co? Patologia jestem? Inna sprawa, że jak dziecko zacznie powtarzać, to pewnie zacznę się hamować. Odpowiedz Link Zgłoś
joa_nnap Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:36 tyle tych sytuacji opisałyści. a reagujecie jakoś? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 14:57 joa_nnap napisała: > tyle tych sytuacji opisałyści. a reagujecie jakoś? Widzisz, można reagować, ale - jak już napisałam - to w większości przypadków (nie piszę, że we wszystkich), nic nie daje. Matka, która raczy swoje dziecko obelgą "ty kretynie" i uznaje to za normę, nie przestanie tak robić, bo ktoś ją opieprzy, najwyżej zmieni piaskownicę na taką, gdzie inne matki będą podobnie się odnosić do swoich dzieci. Mogę reagować na bicie dziecka, zgłosić w odpowiednim miejscu. Na odnoszenie się do dziecka w sposób, jak opisano, mogę jedynie wyrazić swoją dezaprobatę. Co z tego, jak i tak matka tego nie pojmie. Odpowiedz Link Zgłoś
joa_nnap Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 15:06 podejrzewam,ze nic nie daje,niestety,ale chyba jednak warto wyrazić dezpaprobatę.może chociaż czasem da to jakieś pozytywne rezultaty, choć pewnie naiwna jestem... Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 15:17 joa_nnap napisała: > podejrzewam,ze nic nie daje,niestety,ale chyba jednak warto wyrazić > dezpaprobatę.może chociaż czasem da to jakieś pozytywne rezultaty, choć pewnie > naiwna jestem... Ja mogę wyrazić, bo nie boję się, że mnie ktoś bluzgiem obrzuci A o to nietrudno ) Odpowiedz Link Zgłoś
sutra Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 15:18 Nie przypuszczam, żeby to dało jakieś pozytywne rezultaty. Może gdyby opieprzyła taką sąsiadka lub kilka sąsiadek. Jeśli przez 10 minut w parku siedziałam obok dziewczyny z bardzo specyficznym poczuciem humoru, to ni ejestem w stanie jednym komentarzem wpłynać na życie jej i dziecka. Co innego, gdyby rzeczywiscie kazała dziecku pić jego mocz, wtedy na pewno bym zareagowała. Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla_sky7 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 23:10 Melka_x, ty nic złego w "rurze" nie widzisz, ale dla mnie to słowo znaczy tyle co dziwka, szmata itd. No błagam cię! Jak można się tak odzywac do 4-letniej dziewczynki? Nawet z przymrużeniem oka? A twoje dziecko zacznie powtarzać te "czułosci" szybciej niż ci sie wydaje dlatego radziłabym ci już zacząć się hamować. Odpowiedz Link Zgłoś
miirabelka Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 15:35 Za parę lat dziecko odpowie jej tym samym(zmieni tylko zakończenie), a ona, byc może, będzie się dziwiła skąd u niego takie negatywne nastawienie do mamusi ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ • ♥♥ Odpowiedz Link Zgłoś
kagorek Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 22:04 bez wzgledu na status materialny rodziców ja przypuszczam że z tak wychowywanych dzieci wyrastają złodzieje i aferzyści,obojętnie jakiego kalibru, pewnie jescze dilerzy... no, oczywiście to nie jest pewnik, ale warunki sprzyjające...to smutne... Odpowiedz Link Zgłoś
kagorek nie jestem świeta 09.05.06, 22:06 to jeszcze raz ja, jak się zdenerwuję na Młodego to mówię że mu przyrżnę w dupsko- to chyba najostrzejsze co mi się przypomina...ale pewnie też może zbulwersowac... Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 09:18 nie wiem, na ile jest to prawdą, ale z jakiegoś artykułu, bodajże z "dziecka" wyczytałam , że we Włoszech rodzice nie przebieraja w słowach i chyba jednak nie wszyscy Włosi są mafiozami?. co nie znaczy, ze popieram taki słownik w stosunku do dziecka, ale bez przesady, przekleństwo = złodziej?? Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 11:27 dziubelek2 napisała: > co nie znaczy, ze popieram taki słownik w stosunku do dziecka, ale bez > przesady, przekleństwo = złodziej?? Myślący człowiek z normalnego, niepatologicznego środowiska, nie będzie przeklinał przy dziecku, choćby w stosunkach z dorosłymi klął jak szewc Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 11.05.06, 09:52 no tak, tyle, ze czasem się w wielkim wzburzeniu może wyrwać jakieś mało eleganckie słowo. choć jak się zastanowić, to po co? dla rozładowania emocji? równie dobrze można ze złością powiedzieć np. pierwiosnek. Odpowiedz Link Zgłoś
triss_merigold6 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 09.05.06, 22:13 Menelstwo i tyle. Dresiarstwo ewentualnie. Szkoda dzieci ale one będą się do innych identycznie odnosiły. Odpowiedz Link Zgłoś
jusytka Ja jadąc na rowerze widziałam z daleka ... 10.05.06, 08:53 Ja jadąc na rowerze widziałam z daleka kiluletnie dziecko na ścieżce rowerowej, matka krzyczała, by zeszła ze ścieżki, a dziewczynka na to: "Wypieldalaj!" Też byłam w szoku, wiedziałam bowiem, że tak własnie mówią w domu do tej dziewczynki. Odpowiedz Link Zgłoś
dziubelek2 Re: Ja jadąc na rowerze widziałam z daleka ... 10.05.06, 09:13 a z tym to ja akurat sie nie zgodzę. dziecko przekleństwa moze usłyszeć praktycznie wszędzie, zawsze trafi się ktos , kto takich słów uzywa - same piszecie, że wasze maluchy słysza takie słowa od mam innych dzieci. u nas w domu się nie przeklina, a jednak ostatnio na wywiadówce u mojego pierwszaka usłyszałam, ze klnie jak szewc - miałam ochotę zapaść się pod ziemię - i skąd to podłapał? dzieciaki są bardzo bystre i szybko się uczą, zwłaszcza tego, czego nie powinny. Odpowiedz Link Zgłoś
mynia_pynia Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 09:09 Ha ha ha ... jaka patologia, czasami tak jak któraś wspominała, przekleństwa są stosowane jako przecinki. Moja najlepszejsza kumpela ma właśnie taką mamę. Ja osobiście uwielbiam tą babkę. Odkąd pamiętam jej mama zawsze wtrącała w zdanie "ciekawe" słowa. Ile razy słyszałam w swoim kierunku jak np nie chciałam zjeść u niech obiadu że mi zaraz p.rz.y.p.i... Dodam że jej mama pracuje w normalnej firmie, ale z facetami Jest wykształcona. Moja koleżanka tylko sporadycznie rzuci bluzgiem, wręcz bym powiedziała że nie przeklina. Odpowiedz Link Zgłoś
monia145 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 09:16 Niestety wykształceniu nie zawsze po drodze z kulturą słowa. Odpowiedz Link Zgłoś
jusytka Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 09:28 Najczęściej tak jest, ale nie zawsze, mamy takich przyjaciół (jescze ze szkoły), którzy patologią nie są na pewno: ona dyrektorka szkoły, on kapitan na statku - doskonała sytuacja materialna, synek na I roku medycyny. Na imprezach jednak "klną jak szewcy" Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 10:12 Klnac sobie mozna, malo kto tego nie robi.Ale nie do dziecka w ten sposób sie zwracac, to chyba oczywista róznica. Odpowiedz Link Zgłoś
jusytka Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 12:20 A czy ja gdzieś napisałam, ze mozna? Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 17:36 źle wstawilam post, to bylo tak ogolnie, nie a propos Twojego akurat posta. Odpowiedz Link Zgłoś
mamisio Moja Św. P ciocia 10.05.06, 09:42 była przezajebistą babką mimo, że ku..wa, ch..j wypierd.j i inne nie wychodziły jej z ust, wychowała 2 córki (obie wykształcone) i nie bluzgają jak mama, lepiej wychowała dwoje wnucząt - dzieci madre, dobrze ułożone i też nie przeklinają, nie ma reguły, jedne dzieciaki łapią natychmiast takie słownictwo i go używają, inne słyszą i nie robią te słowa na nie żadnego wrażenia. A swoją drogą piszecie że najgorsze co powiedziałyście to "Ty bachorze czy podobne, z czystym sumieniem możecie same przed soba się przyznać że nigdy nie przeklnęłyście czy to na dziecko czy w obecnosci dziecka choćby pod nosem? Nie uwierzę, ja sama staram się kontrolować ale jestem tylko człowiekiem, nie popieram takiego słownictwa w stosunku do dzieci, nie popieram bicia, poszturchiwania, ale mnie samej zdarzyło się w kadencji matki że nie zapanowałam nad swoimi emocjami i złościa i nie sądzę aby to zostawiło trwały ślad w psychice mojego dziecka. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: Moja Św. P ciocia 10.05.06, 09:56 A swoją drogą piszecie że najgorsze co powiedziałyście to "Ty bachorze czy > podobne, z czystym sumieniem możecie same przed soba się przyznać że nigdy nie > przeklnęłyście czy to na dziecko czy w obecnosci dziecka choćby pod nosem? Hmmm, no ja się jakoś ostatnio "rozklęłam" strasznie, nie wiem, jak to jest, ale k**** pomaga mi, po prostu. Staram się cichutko, pod nosem, niewyraźnie, ale młody pewnie kilka razy usłyszał. Aaaaaa, to "k" to nie do niego, tylko jak mi na nogę coś spadnie na przykład, do młodego nie przeklinam, ale bywa, że usłyszy, niestety... Znajomi którzy wyjechali do Irlandii opowiadali, że tam co krok widzieli, jak rodzice bluzgają do dzieci (shut up you little mot***fu**er). Ja czegoś takiego nie akceptuję, dziecku należy się szacunek, o ile pierwsze dwa słowa jestem w stanie zrozumieć (powiedzmy - w drodze wyjątku), o tyle ostatniego, wypowiedzianego w stronę dziecka, już nie... Odpowiedz Link Zgłoś
adsa_21 mnie tez by przytkalo... 10.05.06, 09:50 jak ta matka mowi do dziecka: - zaloz kurteczke synku - sp****** matka..na ch*** mi ta p******** kurtka;ppp Odpowiedz Link Zgłoś
nadja11 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 16:18 Oczywiscie uzywanie wulgaryzmów w stosunku do dziecka potępiam , nigdy tego nie robię, natomiast czesto na spacerach zdarzaja mi sie podbramkowe sytuacje z moim 2 latkiem ktory wszedł własnie w etap buntu i nie ukrywam ze reaguje bardzo ostro.Czesc mam pewnie dobrze wie jak dziecko potrafi zle sie zachowywac w tym okresie, histeryzowac , odstawiac fochy,wymuszac, moje mnie np gryzie gdy chce wziasc go za reke, wyrywa sie na ruchliwej ulicy.Zatem ja jako matka nie moge sobie pozwolic na uległosc w takich sytuacjach , musze reagowac ostro bo tylko wtedy dziecko zaczyna mnie słuchac i mam nad nim kontrole, gdy słodko tiutiałam lub ignorowalam wszedł mi dosłownie na głowe, olewał moje prosby z gory na dól.zatem czesto na spacerach zdarza mi sie wrzasnąc , dac klapsa, powiedziec ostro i stanowczo , mijajace mnie wtedy osoby posylają mi zazwyczaj tak potepiajace spojrzenia jak bym była czarownicą i patologią.Ludzie ten kto nigdy nie miał dzieci albo juz nie pamieta buntu 2 latka moze mowic o bezstresowym wychowaniu i rugac matki ktore probuja utemperowac malucha klapsami i ostrymi słowami, dziecko musi wiedziec co moze a co nie ,gdybym nie reagowala na jego złe zachowanie ostro wychowałabym bandyte, mam tiutiac do niego gdy demoluje sklep ?? mam godzic sie na wymuszanie histerią gdzie mamy isc by sobie ktos przpadkiem na ulicy o mnie zle nie myslelał???Gdy jest grzeczny chwale gdy przegina karce gdziekolwiek jetem , to powinno byc normalne i naturalne a nie wzbudzac powszechną bulwere! Odpowiedz Link Zgłoś
lola211 Re: 10.05.06, 17:35 O czym innym jest ten watek.O rzucaniu miesem w strone dziecka, a nie o ostrych reprymendach.Zwracanie sie do dziecka "przypie.. ci" nie ma zadnego usprawiedliwienia. Odpowiedz Link Zgłoś
gacusia1 Scena z "bezstresowego wychowania" dziecka 11.05.06, 01:18 Siedzimy cala rodzinka przy zastawionym stole.Moja corka(7lat wtedy)i corka mojej ex bratowej i brata(4lata)bawia sie pilka w pokoiku.Nagle corka bratowej staje w naszym pokoju z pilka w rece i zamierza rzucic prosto w stol.Na to jej mama: Zosienko,odloz prosze pileczke,bo jak rzucisz to cos mozesz potluc...No i co zrobila Zosienka???Naturalnie,natychmiast z calej sily walnela pilka w sam srodek stolu i parsknela szyderczym smiechem.Na to jej mamusia podeszla do niej: przeciez cie prosilam,zebys tego nie robila...Zamknela ja w pokoju,gdzie dziecko dostalo spazmow,a po wyjsciu w odwet zaczela "prac" moja bogu ducha winna corke. Odpowiedz Link Zgłoś
aleksandrynka Re: Scena z "bezstresowego wychowania" dziecka 11.05.06, 08:56 a gdzie tu widzisz bezstresowe wychowanie? Matka grzecznie poprosiła, nie trzeba się od razu na dzieciaka wydzierać A że mała jednak rzuciła to inna sprawa, dzieciom zdarzają się różne odpały. Jednak dziewczynka została jakoś ukarana - odizolowano ją od towarzystwa i zamknięto w pokoju. Spazmy - rzecz u dzieci nie taka znów rzadka. A że po wyjściu zaatakowała Twóją córkę - cóż, tu też trzeba było zareagować i to stanowczo, ale czy tak się stało nie piszesz słowa. W każdym razie nie jest to dla mnie przykład wychowania bezstresowego. Bezstresowo by było, gdyby mama tylko z usmiechem pogroziła paluszkiem. I jeszcze moja scenka - poszłam z synkiem 2,4 po pyzy. Mały głodny, łapie za bułę. Zaraz będzie obiad więc na bułę się nie godzę. Płacz. Ciągnę go za rękę do kasy, ten się wyrywa. Pytam - będziesz stał obok mnie? Wtedy puszcze... - Nieee! No to nie, trzymam dalej. Mamo, puuuść - dalej ryk. Ponawiam pytanie, ta sama odpowiedź. W końcu położył się na ziemi i wyje, ja olewam, bo co niby mam zrobić, przylać? Nakrzyczeć? To nic nie da... W sumie nikomu się krzywda nie dzieje. Dodatkowa informacja - dziecko stęsknione za mną i zmęczone podróżą, własnie wróciło z dwudniowego wypadu na mazury z dziadkiem, pierwsza taka rozłąka. Zapłaciłam, wychodzimy, a jedna starsza babka do mnie: I to są skutki wychowania bezstresowego... Nic nie powiedziałam, bo i po co. Ona i tak wie lepiej. Jak dla mnie stresu młody miał aż zanadto (przecież nie dostał buły!) Bezstresowo jest wtedy, kiedy zawsze i wszędzie pozwala się dziecku postawić na swoim (na jego?), kiedy nie reaguje się stanowczo w przypadkach zachowań mogących skrzywdzić innych (i jego też), kiedy dziecko nie ponosi negatywnych konsekwencji swojego postępowania, kiedy mu się za każdym razem "odpuszcza" dla świetego spokoju. Tak ja to rozumiem. Odpowiedz Link Zgłoś
sutra Re: Scena z "bezstresowego wychowania" dziecka 11.05.06, 09:01 gacusia1 napisała: > srodek stolu i parsknela szyderczym smiechem.Na to jej mamusia podeszla do > niej: przeciez cie prosilam,zebys tego nie robila...Zamknela ja w pokoju,gdzie > dziecko dostalo spazmow, To nie jest bezstresowe wychowanie. Izolacja jest bardzo dotkliwą karą, często gorszą niż podniesienie głosu. Zresztą widać to po reakcji dziecka, które dostało spazmów. Chyba się zestresowało, nieprawdaż? Tutaj nie gra coś innego, tzn. reakcje matki nie są adekwatne do działań dziecka. Ale stres dziecka jest, jak najbardziej. Odpowiedz Link Zgłoś
kagorek Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 18:30 tak sobie myslę...dziecko zadbane, widać że mama się o niego troszczy... tę "miłość" do dziecka trudno chyba stwierdzić po kilku chwilach spędzonych w piaskownicy? zadbabe,czyste, dobrze ubrane dziecko może tylko wyglądać na kochane, aspektów miłści macierzyńskiej,jest, jak sądzę, wiele... opiekunka też o dziecko zadba, ale raczej go kochać nie będzie, no, może sie zdarzyć, na swój sposób... ja w każdym bądż razie uważam że do dziecka się nie przekilna, nie w taki sposób, dla mnie w tej relacji toszkę tej miłości brakuje... Odpowiedz Link Zgłoś
wegatka Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 10.05.06, 19:45 "Dziecko zadbane i widać, że mama się o nie troszczy" - też do niedawna myślałam w ten sposób o mojej nieco szurniętej sąsiadce. Do czasu, aż ślicznie ubrana i zapłakana mała nie zapukała do mnie kiedyś ok. północy i powiedziała, że mama pijana poszła gdzieś z panem L. i nie chciała jej ze sobą zabrać. Sześcioletnie dziecko zostawiła samo w nocy! I kto by pomyślał, przecież tak niby dbała o małą. Odpowiedz Link Zgłoś
vanilla_sky7 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 11.05.06, 21:37 Ja nigdy nie powiem do mojego synka "zaraz ci przypie...ty ch...", choćbym nie wiem jak była na niego wściekła. A to z prostej przyczyny: Jak poczuje sie moje dziecko jako dorosły człowiek, gdy przypomni sobie, ze rodzona matka zwracała się do niego tymi słowy? Na pewno nie podbuduje to jego poczucia własnej wartości. Czym innym jest zakląć sobie pod nosem( mi też to się zdarza) a czym innym wyzywanie dziecka od ch..., k..., p... Odpowiedz Link Zgłoś
anik801 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 11.05.06, 22:13 Moja koleżanka dziś do swojej 7 letniej córki:"A chcesz w ten głupi pysk?" Trochę mnie zatkało,bo ja nigdy nie zwracam się w ten sposób do mojego dziecka. Ale w sumie to nie moja sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
milko2411 Re: jak tak mozna do dziecka powiedziec..... 12.05.06, 22:24 Moja koleżanka ma córkę 5-letnią i syna 10-letniego,żaliła mi się kiedyś,że jej dzieci przeklinają,że ją wyzywają.Ale jak mają tego nie robić,skoro sama z mężem nie potrafi się inaczej komunikować.Przykład;zajrzałam do niej na kawę,córka o coś się jej spytała,a matka do niej-spieprzaj dziwko,na to mała-sama jesteś dziwką.Dorośli wymagają szacunku a sami nie potrafią go okazać własnym dzieciom. Odpowiedz Link Zgłoś