smerfetkaa1
11.05.06, 11:44
Na nieszczęscie mieszkamy jeszcze razem wspólnie (do ukończenia studiów
zaocznych), teraz urodzi nam się dziecko, więc moja mama zaoferowała swoją
pomoc. Wiem, że nie jest idealna (zresztą nie ma idealnych matek), mam jej
wiele do zarzucenia, ale teraz jestem pomiędzy młotem a kowadłem. Wciąż się
czepia mojego męża (choć może wiem, że ma większość racji), np. wczoraj prał
sobie ciuchy, był w łazience, moja mama zauważyła (ona wszystko wypatrzy,
sprawdzi itp.), że pierze i powiedziała mi tak: "powiedz mu, że ciuchy
zaczyna się prać od białych rzeczy" (ona wiecznie oszczędza), mój mąż
wszystko słyszał. Następna sytuacja: "powiedz mu niech wreszcie zlikwiduje
swoje konto i załóżcie wspólne, zlikwidujcie wreszcie ten debet!, kto to
widział aby małżeństwo miało osobne konta" i następna sprawa:"on by się
wstydził tak spać do południa" (dodam, że chodzi na nocne zmiany do pracy).
Kolejna sprawa to mama wciąż powtarza, że nie będzie nic robić, bo to mąż
powinien mi cały czas pomagać, prać, prasować, robić kolację, zabierać na
spacery itp. (Ja doskonale radzę sobię sama i nie potrzebuję współczucia i
takiej pomocy). Na każdym kroku zwraca mu uwagę. Niby to są błahe sprawy, ale
jednak mąż wszystko słyszy i potrafi ją zwyzywać przy mnie, lecą takie
epitety : stara kur...ja jej kiedyś przypierd..., bardzo mnie to boli co
mówi, bo nie mniej jednak to jest moja mama i ją szanuję. A to że się wtrąca
do wszystkiego...taki ma już charakter. Podpowiedzcie jak złagodzić te sprawy?
Jak mam rozmawiać z mężem i z mamą?Pozdrawiam.