lenka_2
11.05.06, 13:06
Zaczęło się od ciązy.
1. Z tysiąc razy słyszlam tylko się najedz, bo ja to zalowalam, ze nie
zjadlam więcej. Nie działały zapewnienia o rutynowych lewatywach.
2. kazdy musial powiedziec jakiej plci dziecko się urodzi i koniecznie
zapytac co ja chcę.
3. Nie mozna się obejsc bez pytania jak karmię. A co im to da jak sie
dowiedzą? Becikowe im ktos da? Wygrają w totka. A nawet jak nie, to co? sami
mi laktator podłączą. Karmilam piersią.
4. Ale masz fajnie, siedzisz z dzieckiem. Tak moje nie placze, nic ja nie
boli, zęby jej sama wkladam, a ona wzamian zmienia sobie pieluchy i w nocy co
dwie godziny sama łazi do lodówki.
5. O a jak babcia karmiała..cytuję"no n i e taaak, tylko tak " i (smieje
sie pod nosem) wszystko na podlodze, a reszta nie zjedzona. A komentarz
babci - oooo jaka ona silna (wyrwła łyzke i jedzenia katapultowala), no
faktycznie jest niejadkiem, to moze pic?Siadamy potem do obiadu. Zaraz przy
stole slysze aluzje"wszyscy jedza a tobie nic nie dali".
6. Takie trudne imie jej daliscie... (Dominikia). Dodam, ze załuję, ze nie
Wierzchosława.
7."Czy ona musi byc tak pozapinana? Daj jej odpocząc" Mowa o pasach (LUŹNYCH)
w wozku. Dziecko kręci sie i wstaje.
8. rece mi juz odpadają.
Liczę, ze zbierze się jakaś grupa mająca podobne odczucia.
6.