lenka_2 Re: milion wnerwiających rad 16.05.06, 19:10 wlasnie juz kolejny raz ktos się pyta dziecka : a kto taki dał ci smoczka? Moja corka nie chciala(usmiech dominacji) Odpowiedz Link Zgłoś
mamadomi Re: milion wnerwiających rad 16.05.06, 23:39 Oj, bardzo podobne odczucia. Synek ma na imię Dominik. Często słyszałam: "za długie", "jak je skócic", "nie ma zdrobnienia". Z innymi sprawami jest podobnie. Z moja mamą było łatwo, zaakceptowała moje sposoby, rozumiała moje argumenty, czesto nawet podziwiała i żałowała, że ona nie miała tej wiedzy co ja. Gorzej z teściową, tu trzeba było więcej dyplomacji, ale na szczęście wspierał mnie mąż. Z okresu karmienia piersią najbardziej zapamiętałam rady związane z długotrwałym używaniem piersi przez małego (przez pierwsze dwa miesiące właściwie sie z nim nie rozstawał). Słyszałam: pewnie się nie najada, może inaczej go przystawiac, dokarmiać, dawać smoczek. W pewnym momencie dałam się w to wmanipulowac i zaczełam pic rózne cuda na lepsza laktację i takie tam. Na szczęscie trafiłam na świetną położną i nabrałam pewności siebie. Postanowiłam juz sie wiecej tak nie dać wmanewrować. Albo ignorowałam różne uwagi, albo mówiłam o swoich poglądach. Ostatnio miałam "sprawę" z teściową na temat karmienia. Mały ma dwa latka i nigdy za nim nie biegam z jedzeniem, a jesli mówi nie to szanuje to i nie wciskam mu nic na siłę. Teściowa jest zwolenniczka zjadania wszystkiego za wszelka cenę, i biega za nim. I słyszę: "jak on był u mnie ostatnio to wszystko tak pięknie zjadł"... Najtrudniej jest przekonać innych, że dwulatek tez ma prawo mówić "nie". Zwłaszcza jeśli nie chce się przytulic czy dać buzi. Oj bywa cięzko... Poza tym pytania innych nie zawierąjace nutki dydaktyzmu przyjmowałam i przyjmuję jako miły objaw zainteresowania. Odpowiedz Link Zgłoś
mamalesia Re: milion wnerwiających rad 17.05.06, 07:26 Imię też nie takie, jak powinno (Aleksy), "a taki nerwowy, bo tabletki anty kiedyś brałaś". Tylko bombę podłożyć Odpowiedz Link Zgłoś