piaskownica jeszcze raz

18.05.06, 14:46
Czytam wątek o piskownicy i nasuneło mi sie w zwiazku z nim pytanie, czy
macie cos przeciwko by obce dzieci bawiły sie zabawkami waszych maluchów??U
mnie osobiscie nie ma zadnego problemu nigdy mnie to nie złosciło zawsze
udostepniam zabawki bo dobrze wiem jakie są dzieci szczególnie te małe ktore
jeszcze nie wiele rozumieją ,złapią cos i nie sposob im tłumaczyc.Moje
dziecko ma ponad 2 lata i niestety rodzice swym niezadowoleniem sprawili ze
musiałam wykupic niemal pol zabawkowego zeby moje dziecko miało wszystkie
mozliwe interesujace go zabawki tak by nie zabierało innym dzieciom a i tak
czasami jeszcze podbiera.Cholera jak dla mnie te reakcje rodziców sa lekkko
chore bo przeciez mówimy o małych nie do konca kumających dzieciach pod
opieką rodziców a nie o małoletnich złodziejach i huliganach...
    • weronikarb Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 14:51
      Niemam nic przeciwko, bo zawsze jest tak że te u kogoś są o wiele ładniejsze i
      to tylko dlatego że nie są jego smile
      Jak narazie u nas w piaskownicy niema takich problemów.
      • wesolek11 Re: NIE MA, NIE MAM!!! 18.05.06, 14:53
        Litosci, to nie pierwszy raz!
    • volta2 Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 14:54
      Mam pogląd zbliżony do twojego, mieliśmy szczęście, że w czasach piaskownicy
      dzieci(sszystkie) bawiły się czym popdnie/dopadnie, a najlepiej cudzym. Gdy
      otworzono nowy plac zabaw ze zdziwieniem zauważyłam podpisane zabawki! I te
      pouczające głosy mam/opiekunek: to nie twoje, nie rusz, masz swoje, to nie
      twoje, nie dotykaj - głoszone oczywiście do swoich podopiecznych. No po prostu
      wersal już od piaskownicy, coby nikt nie pomyślał, że dziecko nie wychowane i
      mama mu 100% uwagi w piaskownicy nie poświęca.
      • marta76 Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 15:08
        ja tez podpisałam synkowi zabawki za czasów piaskownicy.Z prostej
        przyczny.Komplety zabawek ,które sie kupuje sa takie same.Nigdy nie
        pamiętałam,czy akurat dzisiaj wziełam dla synka tę foremkę,czy nie.Podpisanie
        załatwiało sprawę nam,jak również ewentualnemu innemu dziecku,któremu przez
        nieuwage mogłam zabrać.
    • mmu a ja mam pytanko 18.05.06, 15:14
      Ja nie mam nic przeciwko temu. Przynoszę zabawki do piaskownicy, czyli swój
      wkład, ale córka zawsze bawi się innymi. Z reguły nie ma problemu, najgorsi są
      dziadkowie, to oni najczęściej krzyczą nie rusz, nie dotykaj, to nie twoje.

      A ja mam pytanie, bo moja córa, 2 latka, to krzywdy sobie w piaskownicy nie da
      zrobić. To ona własnie wyrywa i zabiera (choć nikt jej tego nie uczył, co
      sugerowała dziewczyna w tamtym wątku). I tu moje pytanie kiedy ingerować. Jak
      wyrwie zabawkę rówieśnikowi, to od razu lecieć, zabrać i oddać, czy nie zwracać
      uwagi, dopóki drugi maluch nie płacze? ja się zawsze zrywam, ale jeżeli mojemu
      dziecku jakieś starsze coś zabierze (choć nieczęsto się to zdarzasmile), to nie
      robię z tego większego problemu problemu. A co robić, jak dwoje dzieci wyrywa
      sobie jedną zabawkę? uczyć córkę żeby zawsze ustępowała?
      • siasiuszek Re: a ja mam pytanko 18.05.06, 15:30
        Swoje zdanie na ten temat napisałam już w poprzednim wątku.
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=42033005&a=42034870
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=42033005&a=42036919
        A co do wyrywania sobie zabawek u nas jest stosowana taka zasada. Jeżeli jedno
        wyrwie drugiemu a to drugie nie protestuje to się nie ingeruje. Jeżeli będzie
        protestowało płaczem lub miała się wszcząć bójka podchodzi się i oddaje zabawkę
        temu, który miał ja pierwszy tamtemu drugiemu mówiąc, że nie wolno tak robić
        nie wolno wyrywać zabawek weź sobie coś innego. Z reguły, kto ma zabawkę
        pierwszy w ręce ten ma do niej pierwszeństwo. Z tym wyjątkiem, że dotyczy to
        tylko równolatków niedozwolone jest wyrywanie zabawek młodszym dzieciom przez
        starsze w tedy zawsze się reaguje. Jeżeli chodzi o mnie ze ja sugerowałam ze
        się uczy 2 latka wyrywać zabawki to wcale tak nie twierdze mój synek jest po
        prostu takim cielątkiem, co zawsze sobie pozwala odbierać a zabierają mu inne
        dwulatki. No i tak jak pisałam wcześniej jest zasada, że w piaskownicy
        wszystkie zabawki przyniesione przez dzieci są wspólne i każdy się nimi bawi i
        nie mam problemu z odróżnieniem swoich zabawek.
      • myelegans Re: a ja mam pytanko 18.05.06, 15:44
        dzieci w tym wieku nie wiedza jeszcze co to znaczy dzielic sie z innymi.
        Dzielenie polega na zabieraniu i wszystko moje, czyli dzielenie dla siebie. Ja
        na ogol nie wtracam sie, chyba, ze towarzystwo zaczyna sie walic po glowach
        lopatkami, szczypac, drapac, gryzc. Mojemu synowi najczesciej dzieci wyrywaja i
        odbieraja zabawki, bo on jest pacyfista, ale nie robie z tego problemu, nie
        ucze, ze nalezy: wyrywac, odbierac na sile, walczyc o swoje, do tego sam
        dojdzie. Na to przyjdzie czas.

        Najczesciej nie placze, a jak placze, to mu mowie, ze "Zosia sie pobawi i
        przyniesie mu zabawke, a teraz popatrz zbudujemy babke z piasku", albo jak
        rzeczona Zosia wyrywa mu po raz kolejny kolejna zabawke, to probujemy
        pertraktacji "Zosiu, daj sie pobawic Mikolajowi ta foremka, a dostaniesz to
        wiaderko". Zosia najczesciej nie daje, albo daje, ale po paru minutach
        zainteresowanie zabawka mija i jest porzucana. Nie rozrozniam zabawki nasze i
        cudze, uwazam, ze jak ktos przynosi zabawki do piaskownicy, to na czas naszej
        tam obecnosci powinny to byc zabawki komunalne, zabierane jak wracamy do domu.

        Jak do tej pory nie widze, zeby rodzice robili z tego problem, ale ja mieszkam
        za granica i tu ludzie sa o wiele bardziej wyluzowani w tych sprawach i nie
        traktuja dzieci jak pepki swiata.
        Jestem za tym, zeby dzieci swoje dzieciece problemy zalatwialy miedzy soba, do
        pierwszej krwi smile
        • 222j444 Re: a ja mam pytanko 18.05.06, 16:12
          Nie mam nic przeciwko dzieleniu się zabawkami w piaskownicy pod warunkiem, że
          każde dziecko przynosi swoje. Wkurza mnie gdy mamy przychodzą z dzieciakami bez
          zabawek, bo nie chce im się ich nosić a potem oczekują, że kilka foremek mojego
          dziecka wystarczy dla dwojga. My udostępniamy swoje ale w zamian chętnie
          pobawimy się innymi.smileWyrywania nie aprobuję i swojemu dziecku wyrywać nie
          pozwalam ani jemu oczywiście nie pozwalam na wyrywanie czegoś z rąk innych maluchów.
    • mamastasia Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 16:35
      Pozwalam. Często biore np 2 łopatki by w razie czego nie było problemu. Jak ktos
      przychodzi bez zabawek to tez nie ma problemu. I mnie sie zdarza czasami
      przypadkowa wizyta na placu zabaw bez ekwipunku. Nie pozwalam też by mojemu
      synowi ktoś zabierał jego zabawki (on zresztą też na to nie pozwala)i nie
      pozwalam by on komuś zabierał. Jesli widzę, że opiekun jakiegoś dzicka nie życzy
      sobie by moje dziecko bawiło sie zabawkami danego dziecka to nie pozwalam. Nie
      to nie, jego rzeczy i jego dobra- lub nie - wola.
      Pozdrawiam
      Ania
    • czajkax2 Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 16:48
      Nie widze problemu. zawsze boirę ze sobą 2 łopatki i więcej foremek zeby mozna
      było sie podzielic. zabawki mam podpisane,ale nie dlatego zeby wiedziec których
      nie dawac, tylko zeby wiedziec ktore do domu zabracsmile Nauczyłam się tego jak
      wyszłam z wiaderkiem pełnym foremek a wróciłam tylko z jedna.

      dzieci są dziećmi. Zawsze to co czyjes(chocby takie samo) jest ciekwasze, bo
      tak i juztongue_out Z reguły wysypuję wszystkie zabawki do piaskownicy i niechsię
      dzieci bawią. Jezeli moje (czy inne dziecko) jakas zabawke szczególnie sobie
      ukocha i nie chce sie podzielic to ma prawo. dziecko ma prawo nie daj innym
      swojej ulubionej rzeczy. Ale zazwyczaj moje dziecko samo z siebie daje innym
      sowje zabawki. Gorzej jak jakies "obce" dziecko zabierze nasze,ale swoich nie
      da. Ale to juz temat na inną dyskusje.
    • mika2 Re: piaskownica jeszcze raz 18.05.06, 20:29
      Ja również nie mam nic przeciwko by inne dzieci bawiły się zabawkami mojego
      dziecka czy żeby on bawił się zbawkami innych dzieci. Jednak nie pozwalam
      mojemu dziecku, żeby wyrywało zabawki z rąk innym dzieciom (w tym jego jeśli
      sie nimi nie bawił i ajkieś dziecko akurat je wzięło) - mówię, że jak skończy
      się bawić to mu odda. I nie chcę, żeby jemu również ktoś wyrywał jego zabawki z
      rąk jak się bawi (wiadomo dziecko młodsze to mu powiem, że
      chłopczyk/dziewczynka mniejszy i nie chciał mu nic złego zrobić ale jesli
      starsze na złość mu zabiera jego zabawki nie w celu zabawy a w celu dokuczenia
      mu to jeśli sam nie daje rady reaguję). No i wiadomo - jeśli jakieś dziecko nie
      pozwala mu wziąć swojej zabawki to mówię, że to nie jego zabawka i żeby spytał
      grzecznie czy może się nią pobawić - w tym też muszę mu pomóc bo nie umie sam
      tego powiedzieć.
      Również uważam, że uczenie dziecka "masz swoje, tylko tym się baw, innych nie
      ruszaj a swoich nikomu nie dawaj" jest krzywdą dla dziecka.
    • jusytka masz rację 18.05.06, 22:48
      My mieliśmy całą ekipę w piaskownicy - codziennie przychodziły te same mamy z
      dziećmi. Zabawki wysypywało się i wszystkie dzieci razem sie nimi bawiły.
      Nawet jakbyś wykupiła pół zabawkowego i tak zabawki kolegi będą atrakcyjniejsze wink
      Niektóre przyjaźnie z tamtego okresu przetrwały do dziś smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja