izolować toksyczną matkę/babcię?

19.05.06, 22:33
Może pomyślicie, że przesadzam. Może będziecie miały rację. Sama już zaczynem
mieć wątpliwości, czy nie zwariowałam.
Problem stanowi moja matka. Nigdy nie miałyśmy dobrego kontatku. Nie była
mamą czułą, przytulajcą. Raczej wymagającą i to bardzo. Może nawet
despotyczną. Żeby było dobrze, nie trzeba było się wychylać. Najmniejszy
przejaw samodzielności i niezależności był niemile widziany. Chciała wszystko
wiedzieć i wszystko kontrolować i o wszystkim decydować. A że była samotną
matką, nie miałam porównania i wydawało mi się to normalne. Przynajmniej do
czesu. Potem jedynym moim celem i dążeniem było wyrwać się z domu, spod jej
szponów i znależć moejsce przyhazne i ciepłe u boku kochającej osoby.
Wydawało mi się, że właśnie to osiągnęłam, ale ona nie ma granic.
6 lat temu spotkałam mężczyznę mojego życia. Od razu wiedziałam, że to ten.
Ona z tego szydziła. Gdy przyjechał z drugiego końca Polski i został w moim
mieście, zaczynając wszystko od zera, wmawiała mi, że to pewnie kryminalista,
bo nikt normalny nie porzuca matki i wszystkiego, żeby zaczynać na nowo na
drugim końcu Polski (ja oczywiście nie byłam warta takiego poświęcenia. A
dokładnie brzmiało to tak "Ty chyba nie sądzisz, że on to zrobił dla
CIEBIE???).
Po 1,5 roku [pstanowiliśmy się pobrać. Zaręczyny i ślub oczywiście w gronie
rodzinnym. Wszystko cycuś, cacuś. A za plecami wszystkich istne piekło. Jakby
postaradała rozum. Łącznie z rękoczynami - oczywiście z jej strony. Ja nigdy
nie miałam odwagi jej oddać.
Po pół roku współnego mieszkania po ślubie zwialiśmy na swoje i zaczęło się
cudowne życie.
Teraz mamy 2 maluszków. I właśnie, jak byłam ponownie w ciąży zaczęło się na
nowo. Pierwszego synka urodziłam przez cięcie cesarskie,a z córeczką zaszłam
w ciążę w następnym roku. Lekarka zabroniła mi dźwigać zewzględu na moje i
dziecka zdrowie. Mąż poprosił moją mamę,żeby przychodziła mi pomagać, bo nie
mogę dźwigać, a synek ważył już ponad 10 kg. (Wcześniej nawet nie wzięła go
na spacerek). Do męża oczywiście tak i owszem, a do mnie, że jestem leniwa.
Własnym dzieckiem nie chcę się zajmować itp. Przychodziła, ale tak
się "wysilała",że wylądowałam na podtrzymaniu w szpitalu. Potem też nie było
lepiej. W końcu zatrudniliśmy nianię.
Po urodzeniu maleńkiej postanowiliśmy zakopać topór wojenny. Miła przychodzić
mi pomagać, bo znowu miałm cięcie cesarkie no i przy 2 maluszków jest, co
robić. A praktka jest taka, że jej udział ogranicza się do zabierania małego
na spacer. Resztę wszystko muszę zrobić sama. I w sumie nie mam o to żalu.
Moje dzieci, moje obowiązki. Ale przychodzi o której jej pasuje, a nie o
której by była potrzebna. I jeszcze pretensje, że mały nie gotowy, że
spodenki nie takie, że tego mu nie załóży, buzi nie nakremuje, w kuchni
bałagan i nie ma jak wypić kawy...Podważa i krytykuje każda moją decyzję,
krzyczy na mnie i ubliża mi przy dzisciach. Wtrąca się we wszystko. Nawet do
gara mi zagląda. To za słone, to nie zdrowe, kawa się skończyła. Jak tylko
czyms się u mnie poczęstowała, to od razu boleści dotawała. Niczego u mnie
nigdy nie można znaleźć. Dlaczego na klucze nie ma koszyczka itd,itp.
Żadna rozmowa do niczego nie prowadzi. Za każdym razem, kiedy próbowała jej
powiedzieć, że nie chcę, żeby mnie pouczała i krytkowała i żeby szanowała
mnie jeko gospodynie i matkę, kończyło się awanturą. Oczywiście to ja jestem
chora. Moje reakcje są nienormalne. Nie ma przecież nic złego w tym, że matka
chce dziecku doradzić. Powinnam się leczyć. Napisała nawet do mnie list,
twierdząc, że ją nie dopuzczam do słowa. Doradziła mi w nim odnośnie
stosunków z siodtrą, planowania budżetu domowego...Na końcu stwierdziłą, że
mój mąż ledwo już zipie i niedługo zostawi mnie z 2 dzieci i kapnie 500 pln
alimentów, bo dłużej ze mną nie wytrzyma. Ona to widzi i jest jej go żal.
(Może powinien zostać jej mężem, to byłoby mu lepiej? On sam śmiał się z tego
listu).
Ostatnio miałam już totalny kryzys. Pomyślałam, że może to depresja
poporodowa i poszłam do psychistry. Dałam mu ten list do przeczytania. A on
mi powiedział, że mam toksyczną matkę i jak się od niej nie odizoluję, to
zatruje i zniszczy życie moje i mojej rodziny.
Co o tym myślicie? Faktycznie ją odizolować i widywać się tylko od święta?
    • verdana Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 22:48
      Psychiatra to mądry człowiek.
      A juz na pewno nie powinnaś oczekiwac pomocy od osoby, która pomocy nie chce
      udzielać. Udawadniasz tym samym matce, że jest Ci niezbedna, a to tylko nakręca
      spirale - może sobie pozwalać na wiele, bo Ci pomaga.
      Poza tym, nie wiem, jak mozesz komuś, kto Cie bije i obraza oddawać własne
      dzieci - i to nie kontrolować, co Twoja matka z nimi wyprawia (np. na
      spacerze). Czy nie boisz sie, jak ona będzie je traktować?
      • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 22:55
        Akurat się obawiam i mam ją pod kontrolą. Wychodzą na plac zabaw pod blokiem na
        godzinkę, gdzie ma swoich "szpiegów". Niestety dzieciaki są na tyle małe, że na
        czas zakupów, czy inneg wyjezdu do miasta, jedno z nich muszę oddać komuś pod
        opiekę. A na opiekunkę już nie za bardzo nas stać. Choć po tej wizycie u
        psychiatry głęboko się zastanawiam i dlatego szukam opinii innych.
        • polka3 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 23:08
          Matka to nie Twoje dziecko, nie musisz byc na nią skazana...Zwijaj manatki
          i "do widzenia albo i żeganj-do momentu jak nie będziesz mnie SZANOWAŁA-kochać
          nie musisz, ale szanować owszem,jesli nie potrafisz, wybacz niewolnictwo
          przeminęło z wiatrem.."mała jest szansa, że matka sie zmieni, ale dać jej
          szanse możesz, jedną malutką, nie podoła -pozostaje Ci żelazna konsekwencja, a
          dziękio niej moze i szanowac Cię zacznie..
          Bez mamy dasz sobie radę, będzie Ci lepiejsmilemoze jej tez, bo nie będzie miała
          sie nad kim znęcać ,a co za tym idzie stanie się lepszasmile
          • iljana Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 23:13
            Z ust mi to wyjęłaś. Popieram polkę3.
            Nie można się zmuszać do trwania w toksycznym układzie. Zakładam, ze tylko ty
            na tym cierpisz, bo mama jako lekko wyzbyta uczuć, jest jak kaczka - wszystko
            po niej spływa. Więc nie sądzę byś ją dystansem uraziła.
            • neospasmina Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 23:33
              Izolować, im szybciej, tym lepiej;
              święta odchorowywać i po sprawie;
              zobaczysz, jak wspaniale się poczujesz;
              do pomocy zatrudnij opiekunkę, choćby na kilka godzin;
              nie daj się truć!
      • amneris Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 21.05.06, 18:31
        Dziewczyno, na co ty jeszcze czekasz? Jak widzisz, i tak jesteś zdana na siebie-
        nawet jeśli matka Ci pomaga(?). Jeśli nie zerwiesz z nią kontaktów, wyladujesz w
        psychiatryku!
        • betif5 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 29.06.06, 11:51
          moja matka na tydzien przed moim slubem sie mnie wyrzekla i wyrzucila nas z
          obiadu na ktory sama nas zaprosila z mieszkania ktore jest moja wspolwlasnoscia
          ( tak zeby bylo smieszniej ) na 2 dni przed samym slubem zarzadala wykreslenia
          jej i jej gosci z przyjecia weselnego . Obdzwonila wszystkich przyjaciol
          rodziny sasiadow , ktorzy wiedzieli o slubie zeby nie przyhcidzili , coz w
          efekcie nie przyszli . Cale moje zycie mi ublizala , po smierci ojca
          stwierdzila ze to przezemnie , rowniez przezemnie ma depresje etc. duzo by
          pisac o jej wyczynach. i co wy na to .
          • iwles Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 29.06.06, 12:02
            Myślę, że mama potrzebuje fachowego leczenia.
            Musisz namówić ją na wizyte u psychologa - terapeuty.
            (własciwszy byłby psychiatra - terapeuta, ale nie wiedzieć czemu nazwa się źle
            kojarzy, psychiatra to nie tylko specjalista od wariatkowa, ale przede
            wszystkim od leczenia ludzi z depresją - a to chyba akurat dotyczy Twojej mamy).

            Bez leczenia (terapia + środki farmakologiczne) trudno będzie o prawidłowe
            relacje między Wami.

            Pozdrawiam.
            • bri Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 29.06.06, 13:08
              Iwles, ciekawa jestem jak Ty sobie to wyobrażasz wink Przecież ta kobieta się
              prawdopodobnie śmiertelnie obrazi kiedy się jej zasugeruje, żeby poszła do
              lekarza.

              Poza tym nie wiadomo czy potrzeba. Ja nie rozumiem naprawdę czemu osoby, które
              mają takie złe stosunki z rodzicami czy teściami mimo wszystko cały czas
              korzystają z ich pomocy. Po cholerę się męczyć?

              Zresztą wiem, że problem zawsze leży po dwóch stronach. Moja matka zachowuje
              się tak samo w stosunku do mnie i do mojej siostry. Jest roztrzepana, nie wie
              który jest rok, mylą jej się daty i godziny, wszystko wie najlepiej, poucza,
              krytykuje, obraża się, itp. Ja to zlewam, wiem że robię wszystko najlepiej jak
              mogę; ona może sobie komentować moje życie i wybory ale ja nie muszę się tym
              przejmować. I nie przejmuję.

              Moja siostra natomiast jest z nią prawie non-stop w konflikcie. Obraża się,
              mówi mamie, że przestanie do niej przyjeżdżać jak ona nie przestanie mówić jej
              co ma robić itp. Mama jej nagada coś jednego dnia a drugiego już tego nie
              pamięta. A ona to przeżywa całymi tygodniami. Coś mi się zdaje, że Autorka ma
              podobny charakter do mojej siostry.
    • sasza2004 Izolować! 19.05.06, 23:41
      Ratuj siebie i swoją rodzinę przed taką toksyczną osobą, na pewno nic dobrego z
      tego kontaktu dla Was nie wyniknie. A Ty nic nie stracisz bo i tak przecież
      mama robi większe "wrażenie" niż pomaga. Poradzisz sobie sama, będziesz musiała
      i sobie poradzisz. A zyskasz spokój, to bardzo dużo, nawet kosztem zmęczenia.
      Nie liczyłabym na to, że mama się zmieni bo niby dlaczego miałaby to robić
      skoro do tej pory jest jaka jest. Przepraszam za brutalność, ale zasługuje na
      to, żeby zostać sama - przecież sama jesteś matką, zachowywałabyś się tak wobec
      do swoich dzieci? Bardzo pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego smile
      • polka3 Re: Izolować! 19.05.06, 23:54
        Z dziećmi jest często tak,że dręczą do oporu swoich utrudzonych,a często także
        uleglych rodziców-a po co? zeby ich wkurzyć i zmusic do jakiejś REAKCJI-nie
        mówię, ze robią to świadomie i z premedytacją -ale do tego sie ich zachowanie
        sprowadza..czy nie jest tak z dorosłymi? Nic w przyrodzie nie ginie- jeśli Ty
        jesteś bardziej uległa,mamusia staje sie bardziej natarczywa-może czas
        zrównoważyć tą realcję-jeśli się nie powiedzie,to może czas pójść własnymi
        drogami-w końcu obie jesteście stare, dorosłe baby, no niewink
    • niusianiusia Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 19.05.06, 23:53
      moja tez jest toksyczna.... nie chcę tutaj wszystkiego opisywać, ale...
      historia z dzisiaj. Mama umówiła się ze mną, ze trzy dni w tygodniu zajmie się
      dzieckiem. Dzisiaj był ten trzeci. Synek został zawieziony do babci.
      Bardzo się spieszyłam, żeby ten dzień wykorzystać na pracę, która zaczyna mi
      się ostatnio piętrzyć... Na dzień dobry zostałam poproszona o zainstalowanie
      programu, do komp. Mogłam to zrobić po południu, bo sprawa nie była pilna, ale
      usłyszałam, ze nawet 5 minut nie mogę matce poświęcić. Wyszło z tego 2 godziny.
      Powoli dostawałam kota, bo sprawy zaległe a czas leciał. Ok... może tak
      pomożesz mi szafę przesunąć... Pomogłam. Dziecko się przestraszył i zaczęło
      płakać. Prosiłam "zabierz dziecko, przesunę sama". Gdzie tam, mama musiała mi
      pomagać. Mały wył. zabrałam synka, żeby sie uspokoił. Wtedy mama sama
      przesuwała szafę z komentarzem, że o nic nie można mnie prosić. Wróciłam do
      instalacji programu. Wszystko trwało, bo komputer był stary. Komentarz, u Was
      lepszy stoi pod stołem i nie możecie matce go pożyczyć ( znaczy dać na zawsze).
      Komputer męża i nie ma on takiego zamiaru, bo komórki już z powrotem nie dostał
      przy takiej pożyczce. Kiedy mówię, ze jest mężowi potrzebny, komentarz, ze
      przecież ona tyle dla nas robi a my ja za śmiecia mamy. Za chwilę przychodzi i
      omawia głośno przy mnie i do mnie sprawy planowanej wycieczki, z jakiejś
      bzdurnej reklamy, którą jej przysłali do skrzynki. Nerwy mi powoli puszczają.
      Czas leci... W międzyczasie uwaga, ze, jeśli ta instalacja trwa tak długo, to
      może mogę to zrobić potem. Wiem, ze jak wyjdę, to będę potem słuchać, że nie
      mogę jej 5 minut poświęcić, że nie ma komputera itd... Powraca temat wycieczki
      oraz tego, co wszyscy mówia na mój temat, że ona jest wykorzystywana przez nas
      do opieki. Sama się zgodziła i zaproponowała 3 dni. Wszyscy, tzn rodzina i
      koleżanki, których wcale nie widuję, bo nie mam na to czasu. Znają mnie
      oczywiście z jej opowieści.Do tego dokłada sie jeszcze to, co babcia przed
      śmiercią powiedziała.... Szlag mnie oczywiście trafia i wybucham. Dziecko w
      ryk. Pakuję dziecko, żeby wrócić do domu. Mama oczywiście, żebym zostawiła
      synka, bo ona się dzisiaj zajmie, bo tak sie umówiła ze mną. Dzwoni do mojego
      męża. Mąż dzwoni do mnie. Dziecko wyje. Mąż każe mi zabrać dziecko do domu i
      dać sobie siana na przyszłość z taka opieką.
      Mama chowa mi kluczyki do samochodu, bo jestem zdenerwowana i nie da mi
      prowadzić. ( Samochód jest mamy, ale nie był jej codziennie potrzebny, więc mi
      go pożyczyła, żebym nie kupowała swojego) Pakuję wózek, dziecko widać, ze jest
      zmęczone i głodne i nie ma sensu go ciągnąć do domu komunikacją miejską, a
      wszystko jest zawiezione do mamy.Kapituluję dla świętego spokoju. Słyszę, że
      wkurzyłam sie bo ona chciał na wycieczkę pojechać, a ma do tego prawo, bo sobie
      emeryturę wypracowała. Że niby mnie ta wycieczka tak wkurzyła... Wychodzę
      Powtórka z rozrywki jest wieczorem. Przyjechałam odebrać synka. Mąż utknął w
      pracy, fotelik w mamy samochodzie. Oczywiście samochód jest jej potrzebny
      natychmiast. Nie mam jak wrócić, do tego deszcz pada. Awantura, ze tak długo
      siedzimy a ona jest zmęczona. Zabieram dziecko do pobliskiego supermarketu,
      żeby tam zaczekać na męża. Dziecko jest zmęczone i głodne. Wracam po rzeczy,
      kiedy przyjeżdża mąż. On zostaje z synkiem na spacerze, ja idę po klamoty.
      Kiedy wychodzę męża nie ma. Po chwili telefon”, co on nienormalny, dziecko
      zmęczone o on spaceruje..." Babcia macha synkowi z balkonu...
      Od września synek jest zapisany do żłobka. Na nianię nas nie stać.
      Ja rozumiem, ze mam nie musi się moim dzieckiem zajmować. Może odmówić. Tyle,
      ze wkurza mnie, gdy najpierw się zgadza a potem są takie historie, a
      najbardziej na tym cierpi dziecko, które niczego nie rozumie.
      Wieczorem rozmawiamy przez telefon. Mama o mężu, że jest wstrętny, bo nawet nie
      obejrzał sie do góry jak ona machała do synka... Cały czas sie zastanawiam, czy
      to rzeczywiście moja wina, ze tak jest?
      • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 09:50
        O rany!!! Po przeczytaniu Twojej opowieści dochodzę do wniosku, że moja matka
        jest bliska ideału. Nie obraź się, ale Twoja to po prostu monstrum. Moja też
        wiecznie narzeka i gdera, że pewnie by umarła i nawet bym nie wiedziała, bo nie
        mam dla niej czasu, nie zadzwonię. A mój mąż jest straszny, bo nie ma czasu
        pojechać trawki jej skosić na działce, s zaprosiła znajmomych na grilla i nie
        będą mogli chodzić i kto w ogóle tego grilla będzie robił, jak nie przyjedziemy
        (jak jej tłumaczę, zę 2 maluchów, śpiących i jedzących na zmianę, siusiających
        w pieluszki ijeżdżacych w wózkach wyprawa mpk'kiem z 2 przesiadkami to średnio
        dobry pomysł, to mi mówi, że cuduję, bo dzieci trzeba przyzwyczajać do różnych
        sytuacji. I nie ważne, że starszy od jakiegoś czasu boi się tłumu w autobusah i
        potrafi porzygac się ze stresu, a mała potrafi nie spać cały dzień, bo wszystko
        ją budzi, a na wieczór wpaść w dziką histerię ze zmęczenia i ryczeć, aż
        padnie). Poza tym w rodzinie trzeba sobie pomagać - ale oczywiście działa to
        tylko w jednąstronę. To chyba charakterystyczna dla toksycznych osób, że bazują
        na wywoływaniu poczucia obowiązku i winy.
        Co do komputera, to też miałyśmy z tym przygodę. Chciała, żebym ją nauczyła
        odbierać pocztę na internecie, ale nie wiedziała nawet, coc to jest myszka itd.
        Chciałam po kolei, a ona, że nie chce, żebym jej to wszystko opowiadała, bo tej
        nie potrzebne. I zapisała sobie po swojemu: nacisnąc małe "e" (automatycznie
        otwierała się strona interii), nacisnąć "poczta", wyprać z listy "adres" itd. A
        jak jej reklama wyskoczyła, to znowu pretensje, bo jej nie powiedziąłam. a jak
        źle coś wpisała i kazałam jej zmazać "bacspeacem", to awantura, żebym do niej
        mówiła po ludzku. Nawiasem mówieąc, byłam wtedy w zaawansowanej ciązy z mała,
        już po szpitalu i zawsze miała ochotę korzystać z komputerea, jak mały spał i
        miałąm też ochotę odpocząc. Jakbym odmówiła, to oczywiście sztandarowy tekst o
        5 minutach. A jak powiedziałam, że nie będę ją uczyć i niech sobie kurs
        zapłaci, skoro ja jej wszystko źle tłumaczę, to mi powieziała, że skoro mi
        kupiła ten komputer, to ma prawo wymagać...Powiedziałm, żeby go sobie zabrała,
        bo ani ja jej o niego nie prosiłam, a jej nie kazałam i skończyło się. (A tak z
        innej beczki, moja siostra, jak się dowiedziała, że mam kupiła mikomputer, to
        kazała sobie kupić telewizor i mama uważa, że to ok. Ale jakby co, to ja jestem
        zawistna).
        Ale się rozpisałam. Jednym słowem, chyba nie mam jednak tak najgorzej.
    • ewamro Izolować za wszelką cenę!!! 19.05.06, 23:59
      Nigdy bym nie pozwoliła takiej "babci" opiekować się moimi dziećmi. Też mam
      toksyczną matkę. Nigdy nawet przez chwilę nie opiekowała się moim synkiem.
    • wieczna-gosia Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 00:18
      a co sie igielko powinno stac zebys sie przestala zastanawiac?
      bo:
      nie pomaga
      krytykuje
      ubliza

      a ty sie zastanawiasz.

      Ma cie walnac?
      • izabela_741 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 24.05.06, 12:31
        Juz walnela.
        Moze ma walnac ktores z wnuczat?
        Trzymaj sie od niej jak najdalej.
        Moze jakas sasiadka (maturzystka, studentka, rencistka) moglaby wyprowadzac
        dziecko na spacerek? Albo opieka zorganizowana w grupie, chocby na pol dnia?
    • gacusia1 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 02:49
      Bardzo serdecznie Ci wspolczuje.Doskonale rozumiem,co czujesz!Moja matka
      rowniez nalezy do TOKSYCZNYCH RODZICOW(jest to termin psychologiczny).Mam z nia
      podobne przejscia.Wszystko,co zrobilam i robie w zyciu jest do dupy.Moj maz
      jest najgorszy pod sloncem(w/g niej).Gdy rozwodzilam sie z moim ex,mowila,ze to
      blad,ze nie mam tego robic itd.Nie obchodzilo jej,ze cirpialam i bylam ponizana
      i nie tylko...Teraz przyleciala do nas w odwiedziny i odliczamy dni do konca
      pobytu.Juz 4 dnia dala sie niezle we znaki.
      Rada-odizoluj!Ogranicz sie do sporadycznychkontaktow w niedziele na obiad,albo
      swieta,czy urodziny.Zobaczysz,ze lepiej dasz sobie rade bez
      jej "pomocy".Odpoczniesz psychicznie.Jesli stac Cie na jakas nianie,albo
      chociaz pania do gotowania i sprzatania,to wynajmij.Trzymam kciuki!
      • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 07:32
        Dziękuję za wsparcie. Chyba jedank nie zwariowałam. Chyba macie razję, że czas
        na szokoterapię babci. Matka matką, ale to przecież nie święta krowa za
        przeproszeniem.
        dzięki za wszystkie odpowiedzi.
        • dzindzinka Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 08:38
          Szkoda, że to nie Ty przeprowadziałaś się do miejscowości męża kilkaset
          kilometrów dalej...
          Znosiłam toksyczną matkę 19 lat, tylko ja nie byłam pokorna, pyskowałam i
          buntowałam się jak tylko się dało, bez skutku. Od 10 lat mieszkam ponad 200 km
          od niej, przez telefon i podczas kilku naszych wizyt w roku jest idealnie.
          Nawiasem: byłam jeszcze lepsza niż Ty, bo zaszłam w ciążę 5 miesięcy po cc.
          Pomogła mi teściowa, mama na pewno by przyjechała pomóc, ale nie chciałam,
          podobnie nie chcę by opiekowała się moimi dziećmi (które jej nie lubią, sama nie
          wiem czemu, bo jest dla nich miła, tylko trochę nachalna). Z toksycznymi osobami
          najlepiej jak najdalej. Na Twoim miejscu zerwałabym kontakty. Moja przynajmniej
          gdy byłam dorosła mnie nie lała.
          • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 09:34
            Nie, pokorna, to ja nie byłam i nie jestem. I stąd te wieczne pyskówki i
            dlatego mnie lała. Jak powiedziałam coś ni po jej myśli, to zaczynała mi
            wymyślać od głupich itd. Jak nadal nie dałam si e "przekonać" to lała mnie i
            mówiła, że to przeze mnie, bo ją wykańczam nerwowo....
            Do męża się nie przeprowadziłam, bo jeszcze wtedy studiowałam i byłam na
            utrzymaniu matki (czytaj totalnie zależna, bo ona uważa, kto płaci, ten
            rządzi). Poza tym mąż pochodzi z małej miejscowości o dużym bezrobociu, a
            mieszkania ma malutki -garsoniera. Obecnie z resztą zamieszkana przez teściową
            (z deszczu pod rynne, lae to inna historia).
            Nie wspomniałam, że mieszkanie, w którym obecnie mieszkamy, kupiła mi mama
            (mojej siostrze z resztą też). I pewnie dlatego uwża, że ma prawo się rządzić i
            wtrącać. Nie pwiem, jestem jej ardzo wdzięczna. Mieszkanie na starcie to bardzo
            wiele, ale atmosfera tak narasta, że nieraz mam ochotę się wyprowadzić i
            wynajmować i ściskać pasa i niech się udławi.
            • triss_merigold6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 09:43
              Słuchaj psychiatry, mądry facet. Chcesz zaliczyć totalną depresję?
              Izoluj i nie przejmuj się, po takich ludziach wszystko spływa jak woda po
              kaczce.
      • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 23.05.06, 20:22
        Widzisz, problem w tym, że mnie nie stać. Żyjemy tylko z pensji męża. A suma
        sumarum, gdyby ona nie zabrała małego na spacer, to ja nie mogłabym nic
        załatwić. z 2 maluchów najdalej mogłabym się wypuścić na plac zabaw. Zakupy
        owszem można zrobić wiedzorem, ale urzędy są czynne z reguły do 15. Do lekarza
        też wieczorem się nie da. Z resztą oba maluchy po powrocie ze spaceru są głodne
        i zmęczone, a ja mam tylko 2 ręce.
        Tak więc faktycznie robi niewiele, ale jednocześnie bez tego jej minimum ja
        byłabym totalnie udupiona.
    • jdylag75 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 11:18
      Zrezygnować z "pomocy", odizolować, wygląda na to, ze Ci zazdrości szczęśliwej
      rodziny i dobrego męża. Co do opieki nad dzieckiem to myślę, że na pewno po
      sąsiedzku mieszka jakaś emerytka/emeryt, którzy mają czas i chęć na godzinny
      spacerek z dzieckiem za niewielkie wynagrodzenie, ewentualnie w zamian za
      pomoc. To pewnie nie nadszarpnie Waszego budzetu, a Tobie pozwoli odpocząć. J
      • lila1974 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 11:22
        lub mama mająca inne małe dzieci, z którą nalezy wejśc w dobrosąsiedzkie układy
        na zasadzie - ja tobie, ty mnie.
        Metoda sprawdzona - ja mogę liczyć na sąsiadów, kiedy potrzebuję pomocy, a oni
        na mnie.
    • gorgolka Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 11:46
      szanuj swoje zdrowie, nie ma sensu się denerwować.

      Powinnaś jak najszybciej zerwać kontakt, bo to moze przenieść się negatywnie na
      ciebie, męża i dzieci.

      Napisałaś że nie możesz sobie pozwolić na opiekunkę więc poszukaj, może
      znajdzie sie inne rozwiązanie. Nie wiem gdzie mieszkasz, czy masz jakąś bliską
      sąsiadkę która w zamian za jakąś pomoc (zakupy, załatwienie jakichś innych
      spraw) mogłaby posiedzieć trochę z dzieckiem. Może umów się z jakąś inną mamą
      że będziecie sobie co drugi dzień na zmianę opiekować dzieciaczkami, może jakiś
      żłobek jest w pobliżu, może ktoś ze znajomych ma nastoletnią w miarę
      odpowiedzialną córkę która chce sobie dorobić(zwykle to mniejszy koszt niż
      niania)

      nie zwlekaj, nie ma też co liczyć że mama się zmieni po czasowym "odstawieniu"
      bo już pokazała że to nierealne
      masz pełne prawo być szczęśliwa z mężem i dziećmi, ja wiem że matka to matka
      ale to na co sobie zasłużyła powinna otrzymać. odwiedzaj ją z dziećmi raz w
      miesiącu na godzinę i niech się tym zadowoli.
      pozdrawiam
    • lolinka2 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 21:37
      izolować, zapomnieć adres, wyrzucić nr telefonu, nie kontaktować się. Ja tak
      zyję - z powodów urzędowo/administracyjnych jeżdżę do niej raz na rok i dzięki
      temu jakoś żyję. A też były rękoczyny, zero wsparcia jakiegokolwiek, wieczna
      krytyka... ostatnio będąc urzędowo dowiedziałam się że od X czasu regularnie ją
      podtruwam...big_grin dosypuję coś do jedzenia itp.

      Życzę Ci duuuuuużo sił. I przytulaj się do męża jak najczęściej. To Cię wzmocni.
      • dzoaann Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 20.05.06, 22:21
        dopóki w jakikolwiek sposób jesteś zależna od matki(mieszkanie,pomoc przy
        dziecku,kupno kompa,itd)wysyłasz jej jednoznaczny komunikat,że może rządzić.Po
        co cokolwiek od niej bierzesz,skoro wiesz jaka jest?Że nawet jak sama coś
        da,zaproponuje to potem wypomni?
        Izolowac.
        Nie tylko matkę od Was,ale i siebie od jej JAKIEJKOLWIEK pomocy.
        • igielka6 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 23.05.06, 20:36
          Może wg jej skrzywionej logiki tak właśnie jest. Daję, to rządzę. Ale sama
          przyznaj, nie ja jedna dostałam mieszkanie od matki. Generalnie raczej rodzice
          starają się zapewnić byt swoim pociechom i jsk tylko mają możliwość, to dają. Z
          resztą, daleko szukac - moja siora też dostała od niej mieszkanie, a jakoś
          wobec niej zachowuje się normalnie.
          Nie ja jedn wśród moich znkajomych korzystam z pomocy babci
          przy "wyprowazdzniu" na specer. Te inne przy okazji zakupy jeszcze zrobią i
          obiad ugotują i jakoś nie roszczą sobie prawa do rządzenia.
          • kasik751 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 23.05.06, 21:21
            Moze te inne nie sa toksyczne. Ale Twoja jest, wiec takie porownania sa bez
            sensu.
    • danas74 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 21.05.06, 11:22
      Izolować! Dla dobra Twojego i Twojej rodziny. To jest bardzo powazna sprawa. Ty
      się wykończysz dziewczyno. A może, jak mamusia kilka miesięcy nie będzie Was
      widzieć, to się na tyle stęskni, że podczas odwiedzin będzie miła. A może (to
      już wariant bardzo optymistyczny) zrozumie z czasem swoje błędy w postępowaniu.
      Moja rada jest taka: nie pozwól jej zniszczyć siebie, jesteś dorosła! Ja
      rozumiem, że matce należy się szacunek, ale Tobie z jej strony również.
      Pozdrawiam smile
    • agacz2905 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 22.05.06, 12:44
      Również jestem córką toksycznej matki, więc rozumiem te "klimaty". odetnij się
      od tego, to jedyne słuszne w takim wypadku wyjście. Ja mam teraz poprawne
      stosunki z mamą, której bardzo zależy na kontakcie z moimi dziećmi, a jej
      jedynymi wnukami. Jakiekolwiek krytyki, złośliwe komentarze czy chęć
      wyładowania swoich frustracji na mojej osobie - ucinam w zarodku, przerywam i
      koniec. Tego samego w jakiejś części (co z zadowoleniem przyznaję) nauczyła się
      też moja mama, choć się co do tego nie umawiałyśmysmile). A więc poprawne
      kontakty, rozmowa o pogodzie, o dzieciach/wnukach. Zmieniło się jeszcze to, że
      ja naprawdę niczego od matki nie oczekuję, jestem naprawdę samowystarczalna,
      natomiast ona średnio co tydzień zaprasza moje dzieci (BO SAMA CHCE)do siebie
      na parę godzin, my w tym czasie jesteśmy razem (ja i mąż) rozkoszując się
      brakiem wrzasku naszych uroczych pociech, tudzieź idziemy razem na basen.
      Wyzbyć się oczekiwań, zacząć stawiać granice, właściwie pożytkować energię -
      raczej na rozwiązywanie problemów, a nie np. na jałowe rozważanie wszystkich
      aspektów zawiłej psychiki toksycznej rodziecielki. Oto moje rady, skorzystaj
      jeśli chcesz. Pozdrawiam.
      Agnieszka
    • ledzik371 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 23.05.06, 17:21
      Izoluj! jak najdalej trzymaj ją od siebie, dzieci, męża. Znam ten typ, sama
      jestem corką toksycznej matki, wiem jak potrafi zatruć życie. Ja niedawno
      podjęłam decyzję o zaprzestaniu kontaktów z moją mamą. Nie byłam w stanie
      dłużej znosić jej żądań, zadań, uwagi, histerii (włącznie z tym że mam JEJ
      urodzić wnuczka to ona go/ją wychowa - groza!), nacisków, prób manipulacji i
      despotyzmu. Nie wiem w jakim wieku jest Twoja mama, moja ma 65 lat i powiem Ci,
      ze im jest starsza tym gorsza. W ostatnie święta wyrzuciła z domu mnie i mojego
      faceta (bardzo go kocham i wiem ze to jest TEN facet) z powodu jakiejś bzdury
      (bo widziałam się z ojcem a ona nie chce żebym sie z nim spotykała) i wtedy
      powiedziałam STOP. Nie wyślę nawet kartki na dzień matki. A Ty uciekaj jak
      najdalej bo może być coraz gorzej.
    • kasik751 Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 23.05.06, 17:44
      Nie czytalam odpowiedzi poprzedniczek,ale pewnie nie bede odosobniona w mojej
      opinii - psychiatra mial 100% racji. Z toksycznymi ludzmi nie da sie osiagnac
      kompromisu i relacji polegajacych na wzajemnym szacunku. Tylko dystans, wrecz
      izolacja. Takich ludzi nikt i nic nie zadowala, potrafia tylko niszczyc.
      Stopien pokrewienstwa nie ma znaczenia, choc im blizszy, tym trudniej podjac
      wlasciwa decyzje oczywiscie.
      Powodzenia, nie daj sie.
      Pozdrawiam.
    • boziaj Re: izolować toksyczną matkę/babcię? 30.06.06, 08:39
      współczuje i niestety rozumiem, bo mam podobnie sad
      z tym ze moja wymusza na mnie różne rzeczy i zachowania płaczem lub śmiertelną
      obrazą... nigdy nie dyskutuję, jesli nie mogę zgodnie z przekonaniem
      przytaknąć, to milczę...sprzeciwiam sie tylko w sytuacjach ekstremalnych
      niestety wiele mamie zawdzięczam materialnie (rodzice dołożyli nam się do
      mieszkania), to dodatkowy kamień u szyi; co chwila jest to wypominane, a chęć
      spłacenia została potraktowana jako skończona niewdzięczność
Pełna wersja