nisar
24.05.06, 12:59
Nie mam nic do tego, co ludzie robią ze swoimi zwierzątkami domowymi (w
sensie pozytywnym, ofkorz), czy jedzą z jednego talerza, czy z nimi śpią.
Niemniej zastanawia mnie (nie złości, ale zastanawia) zachowanie mojej
Teściowej. Jej piesek też jest ukochaniem absolutnym, z tej miłości niedługo
zdechnie, bo Ona go zapasie na śmierć, ale nie moje małpy nie mój cyrk.
Zabawa zaczyna się jak następuje kontakt moje dziecko - jej pies. Niestety,
Ela ma dziką alergię na psa, więc zawsze ją błagam, żeby nie dawała się lizać
po twarzy, nie przytulała tejże twarzy do niego i umyła ręce po zabawie z
nim, zanim zacznie nimi np. trzeć oczy. I niestety, ostatnio odniosłam
wrażenie, że moja Teściowa czuje się tym faktem urażona. Nie pojmuję do
końca, czy tym że Ela ma uczulenie, czy faktem, że na Świętego Freda,
niemniej "obraza szła przed nią i dumnie kroczyła za nią". Myślicie, że
naprawdę można mieć dziecku za złe że jest uczulone na ukochanego psa????