amelia_j
24.05.06, 18:24
Po macierzyńskim nie dane było mi wrócić do pracy, teoretycznie likwidacja
stanowiska, co jednak nie przeszkodziło pracodawcy zatrudnić kogoś innego.
Od ponad roku bezskutecznie szukam pracy. Mam wyższe wykształcenie (2
kierunki- prawo i filologia obca), skończone studia podyplomowe, ze
znajomością jezyków nie najgorzej (jeden- biegle, 2 inne - dobrze), 10 lat
doświadczenia - stanowiska różne, ale zawsze samodzielne, czasem kierownicze.
Wysyłam po kilkanaście-kilkadziesiąt ofert pracy tygodniowo. I nic. Nawet
nikt nie zadzwoni, żeby umówić się na rozmowę kwalifikacyjną. Nie mam żadnych
wymagań odnośnie stanowiska, godzin pracy, płacy itp. - nie wybrzydzam, po
prostu chciałabym pracować, żeby nie słyszeć od męża, że on na mnie
pracuje, "skubię" go z pieniędzy itp., no i nie być na marginesie życia.
Szukałam nawet pracy w innych miastach (jestem z W-wy)- również bez skutku.
Nie wiem, dlaczego moje kwalifikacje i doswiadczenie są niewystarczające, aby
znalezc jakiekolwiek zatrudnienie. Na rozpoczęcie choćby najskromniejszej
działalnosci gospodarczej mnie nie stać- wiadomo-musiałabym co najmniej przez
kilka miesięcy inwestować bez zadnych zysków,a nie stać mnie na to. Myślałam
o wyjezdzie do pracy za granice ale z małym dzieckiem to nie wchodzi w grę.
Jestem załamana, prawie całe życie spędziłam nad książkami i pracowałam po
kilkanaście godzin dziennie żeby zdobyć wykształcenie i doświadczenie, a
teraz nigdzie mnie nie chcą. Mąż naśmiewa sie ze mnie, że nie warto było,
skoro moje dyplomy to tylko nic nie znaczące papiery, a on, mając średnie
wykształcenie nie zna problemu bezrobocia. Nie mam pomysłu na dalsze życie,
bycia bezrobotną bezterminowo i "na łasce" innych osób sobie nie wyobrażam.
Urodzenie dziecka odwlekałam, bo mieszkanie,stabilizacja zawodowa itp. - a
teraz i tak nie jestem w stanie zapewnic mu godnego życia i czuję się z tym
podle

Rodzina i znajomi zawsze twierdzili, że sobie dobrze radzę w życiu-
teraz patrzą, jak sobie nie radzę - na razie bez komentarzy, ale czuję, że
zaczynam byc wykluczana. Wyczerpałam chyba wszystkie środki żeby coś zmienić
i nie mam już siły. może ktoś coś mi podpowie ?